Calaya, Francuskie glinki: Zielona Illite oraz Niebieska Blue Pearl

Uwielbiam glinki. Są w 100% naturalne, wegańskie, nie zawierają żadnych barwników, konserwantów czy sztucznych dodatków, które mogłyby uczulać i podrażniać. Do tego są bardzo uniwersalne, nadają się oczywiście na maseczki do twarzy, ale także do pielęgnacji włosów czy zębów, walki z cellulitem, do kąpieli i jako składnik wzbogacający inne kosmetyki. Poza tym jest ich mnóstwo rodzai i kolorów, a każdy ma trochę inne właściwości, na pewno więc każda cera znajdzie wśród ich bogactwa coś dla siebie.
Moją pierwszą w życiu była żółta glinka Cattier, która wydawała mi się wtedy śmiesznie tania, ale okazała się bardzo droga (4,29 zł za 10g). Od tamtej pory miałam także białą, dwie różne czarne, a także dzisiejsze bohaterki, francuskie glinki: zieloną Illite oraz niebieską Blue Pearl. Brakuje mi do pełni szczęścia czerwonej, różowej oraz fioletowej :)

 
Calaya Naturalne Piękno, Francuska glinka niebieska Blue Pearl


Gdy tylko ją zobaczyłam wiedziałam, że muszę ją mieć! Nie chodzi jedynie o kolor, który oczywiście uwielbiam i jest dla mnie wspaniałą niespodzianką, ale także o jej działanie. Jest to glinka typu Kaolin (nazwa pochodzi od chińskiego słowa "kao-ling" czyli "wysoka góra", skąd wydobywane były glinki; powstaje wskutek wietrzenia skał magmowych i zawiera m.in. kaolinit, kwarc i mikę, a jej bogate złoża występują np. w Chinach, Rosji, Japonii i Francji). Zawiera całe bogactwo minerałów m.in. krzem, żelazo, wapń, glin, magnez, potas, cynk, kobalt (któremu zawdzięcza piękny kolor).
Posiadam glinkę 200 g w wygodnym opakowaniu z zamknięciem. Łatwo się ją przechowuje, zajmuje mało miejsca, a wystarczy na wiele, wiele maseczek.

Wygląd:
Bardzo drobno zmielony proszek o lekkiej konsystencji, jedwabisty w dotyku. Na sucho ma błękitno-szarawą barwę, która zmienia się w piękny błękit o perłowym blasku po dodaniu płynu. Nie podrażnia, nie drapie cery.

Właściwości:
Bardzo uniwersalna glinka. Posiada niesamowite właściwości dotleniające skórę. Remineralizuje i detoksykuje. Jest bardzo delikatna, ale jednocześnie skutecznie usuwa zanieczyszczenia, dodaje skórze blasku, rozjaśnia ją, wygładza i odświeża oraz wyrównuje koloryt. Goi niedoskonałości.


Dla kogo:
Idealna do pielęgnacji dosłownie każdego rodzaju cery, zwłaszcza delikatnej i wrażliwej, suchej, poszarzałej, dojrzałej, odwodnionej, napiętej, alergicznej, tłustej, trądzikowej, z przebarwieniami, zaskórnikami czy o nierównym kolorycie. Idealna dla dzieci i niemowląt. Doskonała dla osób mieszkających w mieście, które chcą dogłębnie oczyścić skórę z toksyn i miejskich zanieczyszczeń np. spalin.


Sposób użycia:
Maseczki na twarz: mieszamy glinkę w proporcji 1:1 z wodą lub hydrolatem, trzymamy na skórze 10-20 min (nie dopuszczamy do wyschnięcia!) i zmywamy. Można taką maseczkę wzbogacić o kilka kropel płynnego ekstraktu (polecam zwłaszcza malinowy) lub dowolnego oleju. Doskonała na dekolt lub plecy, na których występują wypryski. Jako bardzo mocno oczyszczająca pory maska (np. w przypadku stosowania mocno kryjących podkładów z silikonami): dodajemy do maseczki 1 kroplę olejku pichtowego lub rozmarynowego, max. raz na tydzień. Świetnie sprawdza się jako dodatek do żelu do twarzy (1 łyżeczka glinki) wzmacniając działanie oczyszczające skórę. Jako peeling do twarzy (łyżka glinki rozrobioną odrobiną wody do konsystencji papki). Nadaje się także do pielęgnacji niemowląt i dzieci!
Glinką można także wzbogacić kremy, toniki, wcierki, peelingi, balsamy, mydła, szampony, maski do ciała itp. Należy pamiętać jedynie o omijaniu okolic oka.


Zakupy:  
Glinka nie jest droga, kosztuje ok. 8zł/50g lub 23 zł/200g (co wystarczy na mnóstwo maseczek). Do kupienia TUTAJ.

Rezultaty:
Skóra po zmyciu maseczki jest niesamowicie delikatna w dotyku, wręcz aksamitna. Wyraźnie jest rozjaśniona (stąd na zdjęciu "po" sińce pod oczami!), a tzw. niedoskonałości są mniej widoczne. Cera jest dotleniona, pełna blasku, odświeżona, a pory są lekko przymknięte. Po tej maseczce dość długo cera się nie świeciła, ale była jednocześnie promienna, jakby muśnięta lekko rozświetlaczem. Zauważyłam także zmniejszenie ilości zaskórników, które lokują się u mnie zawsze w okolicach nosa. Glinka nie podrażnia cery, jest bardzo delikatna i łatwo się zmywa nie drapiąc. Absolutnie nie wysusza. Uwielbiam ją! I jak świetnie się w niej wygląda, jak Smerfetka. Teraz naprawdę jestem Nie Bieska :D



Calaya Naturalne Piękno, Francuska glinka zielona Illite


Glinka idealna dla mnie jako posiadaczki grubej, przetłuszczającej się skóry, wołającej o oczyszczenie. Musiałam ją wypróbować. Jest to glinka Illite (nazwa pochodzi od stanu Illinois w USA, gdzie ją odkryto, obecnie wydobywa się ją np. w północnej Francji; powstaje wskutek wietrzenia skał krzemionkowo-aluminiowych). Jest najbogatszą w minerały znaną glinką, a zawiera m.in. krzem, magnez, wapń, potas, dolomit, mangan, żelazo, fosfor, sód, selen, cynk, miedź, molibden.
Moje 200g znajduje się także w wygodnej, zamykanej torebce, gabarytowo mniejszej niż glinka niebieska.

 Wygląd:
Dość drobno zmielony, bardzo jasnozielony proszek. W dotyku wyczuwalne są jednak niektóre drobinki, nie jest tak aksamitny jak glinka niebieska. Po zmieszaniu z cieczą nadal pozostaje bardzo jasnozielony.


Właściwości:
Silnie dezynfekuje skórę, oczyszcza ją, regeneruje, odżywia, remineralizuje oraz wzmacnia. Jednocześnie działa łagodząco i gojąco np. na wypryski. Absorbuje nadmiar sebum, bakterie i toksyny, zamyka pory (wchłania aż 30% wody). Reguluje wydzielanie sebum. Wspomaga regenerację skóry, pochłania zanieczyszczenia oraz usuwa martwy naskórek. Oczyszcza pory, poprawia ukrwienie, wygładza i ujędrnia skórę. Posiada także działanie przeciwzapalne i antybakteryjne (uniemożliwia rozwój bakterii). Zapobiega powstawaniu zmarszczek. Nałożona na ciało pomaga je wyszczuplić i walczyć z cellulitem. Delikatnie złuszcza. Przyspiesza gojenie ran np. po wypryskach.


Dla kogo:
Świetna do pielęgnacji skóry tłustej, mieszanej, normalnej, trądzikowej, z wypryskami, pryszczami i wrzodami oraz z rozszerzonymi porami. Doskonała do męskiej, grubej skóry! Do cery wrażliwej w połączeniu np. z jogurtem lub olejami.


Sposób użycia:
Maseczki na twarz (1:1 z wodą lub hydrolatem, trzymamy góra 10 min., nie dopuszczamy do wyschnięcia!, taka maseczka dodatkowo złuszcza martwy naskórek przy zmywaniu). Maseczka dla bardzo wrażliwej cery: glinka + jogurt lub dużo oleju. Okłady na ciało w przypadku walki z artretyzmem, bólami mięśni, a nawet zwichnięciami. W celu złagodzenia bólu, pieczenia i przyspieszenia gojenia można ją nakładać w postaci pasty na skaleczenia, oparzenia i miejsca ukąszenia przez owady. Relaksujące kąpiele. Okłady wyszczuplające i antycellulitowe. Dodatek do kremów matujących (nie zatyka porów!). Do włosów jako bardzo mocno oczyszczający szampon (włosy przetłuszczające się, łupież) lub remineralizująca wcierka do skóry głowy (np. tu KLIK) - jednak konieczna będzie odżywka lub maska na długość włosa, aby nie były szorstkie i matowe. Glinką można także wzbogacić różne kremy, toniki, wcierki, peelingi, balsamy, mydła, preparaty punktowe na wypryski lub ukąszenia, szampony, maski do ciała i na włosy itp. Należy pamiętać jedynie o omijaniu okolic oka. 


Zakupy:
Glinka jest bardzo tania, kosztuje ok. 8zł/100g lub 10zł/200g. Do kupienia TUTAJ.

Rezultaty:
Po zmyciu maseczki zdecydowanie zauważalne jest zmniejszenie liczby wyprysków, które są lekko wysuszone. Zmniejszyła także zaczerwienienia, do których mam niestety skłonność. Cera jest wygładzona jak po peelingu, a pory ładnie domknięte (i to na długo!). Ale to co mnie zachwyciło to regulacja sebum - nie świeciłam się calutki dzień, a krem nałożyłam ten co zazwyczaj! Jednocześnie skóra wcale nie była wysuszona, a wręcz zregenerowana i przyjemna w dotyku. Przy zmywaniu maseczki fajnie można zrobić sobie masaż drobinkami, łatwo się zmywa. Najlepiej jest stosować ją regularnie, co powinno wpłynąć na znaczne polepszenie stanu cery oraz oczyszczenie jej z niedoskonałości (warto pamiętać, że początkowo stan ten może się chwilowo pogorszyć, gdyż glinka "wyciągnie" na wierzch podskórne wągry czy zaskórniki).


Ogólne zasady stosowania glinek jako maseczki:
1. Bardzo ważną sprawą jest niedopuszczenie do wyschnięcia glinkowej maseczki na skórze twarzy. Dlaczego? Ponieważ możemy otrzymać efekt odwrotny do zamierzonego: skórę ściągniętą i przesuszoną. Na szczęście owo "niedopuszczenie" jest bardzo łatwe, a nawet przyjemne - wystarczy przelać do dowolnego pojemnika z atomizerem (np. po jakiejś mgiełce lub odżywce do włosów bez spłukiwania) wodę lub hydrolat i raz na jakiś czas spryskiwać skórę z nałożoną maseczką. Glinka nie zaschnie, a my będziemy odświeżone i ochłodzone (szczególnie przyjemne w lecie).
2. Glinki mieszamy zazwyczaj w proporcji 1:1, ale warto taką podstawową maseczkę wzbogacić kilkoma kroplami dowolnego oleju (do cery tłustej polecam szczególnie olej z pestek truskawki, maliny lub moreli) albo ekstraktu (np. malinowy w płynie lub z granatu, mandarynki w proszku). Maseczkę dokładnie mieszamy. 
3. NIGDY nie używamy metalowych przedmiotów. Miseczki i łyżeczki mogą być porcelanowe, plastikowe lub szklane, można także użyć drewnianej szpatułki.
4. Trzymamy je zawsze w suchym miejscu!


Stosujecie glinki? Muszę przyznać, że nie ma chyba lepszych i skuteczniejszych maseczek. W dodatku są w 100% naturalne, uniwersalne i bardzo tanie.

91 komentarzy:

  1. ja właśnie chcę kupić jakąś glinkę, ale nie mogę się zdecydować :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może kup na początek jakąś uniwersalną, białą albo niebieską :) Potem pewnie dokupisz kolejne, bo to wciąga jak tatuaże :D

      Usuń
  2. Ja od długiego czasu używam francuskiej glinki zielonej, także sama ją rozrabiam bo mam dzięki temu pewność że jest 100% naturalna bez żadnych dodatków. A o niebieskiej dopiero usłyszałam u Ciebie i uważam, że jest stworzona dla mnie... Na pewno ją wypróbuje! Bardzo przydatny i ciekawy post! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie, ja jestem w niej całkowicie zakochana! Dziękuję, cieszę się, że Ci się spodobał i dowiedziałaś się czegoś ciekawego :)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Ja też. Dają wspaniałe efekty, widoczne praktycznie od razu. No i te kolorki :D

      Usuń
  4. Też chcę być smerfem :D Ale ma ślicnzy kolorek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda? Moja faworytka, uwielbiam ją i to chyba z wzajemnością :)

      Usuń
  5. Ta pierwsza ma dosyć nietypowy kolorek, smerfik :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolor jest cudowny! Aż żałuję, że tym razem kurier albo listonosz mnie w niej nie ujrzał :) Chciałabym zobaczyć jego minę :D

      Usuń
  6. Ja skusiłabym się na te niebieską:) Ale kolor:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest wspaniała, mogę tylko zachęcać do zakupu i wypróbowania jej na sobie :)

      Usuń
  7. Jakiś czas temu robiłam maseczkę z zielonej glinki :)))

    pieknekosmetyki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zieloną też bardzo lubię, żadna inna nie domyka na tak długo porów i nie reguluje sebum :)

      Usuń
  8. Uwielbiam glinki! Niebieskiej jeszcze nie miałam, ale widząc taką poprawę po jej zastosowaniu to muszę ją mieć. Francuską glinkę zieloną miałam z e-naturalne i też się u mnie fajnie sprawdzała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie kup i ciesz się smerfną buźką :D

      Usuń
  9. Ta niebieska bardzo mnie zaciekawiła ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest niesamowita. Ten kolor i działanie - dla mnie ideał :)

      Usuń
  10. Kocham glinki! :D I właśnie jutro idę do zielarskiego uzupełnić zapas, bo pomimo tej miłości - dawno już ich nie używałam :(
    Postanowiłam jednak, że dość lenistwa i biorę się za siebie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetne postanowienie! Trzymam kciuki za wspaniałe maseczki glinkowe i czystą, śliczną skórę :)

      Usuń
  11. ta pierwsza taka smerfiasta! :D :D fajne ;) ja jeszcze nie szaleję za glinkami, ale podejrzewam, że jak zacznę je używać to będzie wow ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo Ci ładnie w niebieskiej glince:). Ja ostatnio poszam na łatwiznę czyli oddałam się w ręce siły fachowej i siła fachowa zrobiła mi różne straszne rzeczy plus maseczkę na koniec tortur. A masaż też był... Generalnie nie wiem co mi nałożyła, bo wszelkie próby kontaktu kwitowała - przestań marudzić i leż spokojnie... tak, jeszcze długo, nie, nie wyłącze muzyki, bo to jest muzyka relaksacyjna itd. Ech... i idz tu człowieku do kosmetyczki:). Ale było chyba ok, bo nic na niekorzyść się nie zmieniło:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Kochana, Nie Bieskiej w niebieskim zawsze ładnie :P
      Fajnie, że się wybrałaś do kosmetyczki, nie musiałaś się bawić w mieszanie, nakładanie i zmywanie, choć po Twoim opisie trudno mi uwierzyć, że byłaś na maxa zrelaksowana :D Ja zawsze byłam Zośka Samośka :D

      Usuń
    2. Ja jestem stara i coraz mniej mi się chce:).

      Usuń
    3. E tam, duchem jesteś młoda łania :D W każdym słowie młodzieńczy bunt i dziecięca ciekawość świata!

      Usuń
  13. Od jakiegoś czasu zastanawiam się nad kupnem glinki, a te wszystkie pozytywne recenzje coraz bardziej mnie do tego przekonują :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skuś się w końcu, a sama zobaczysz dlaczego jest tyle pozytywnych opinii :) Może sama podobną napiszesz? Chętnie przeczytam!

      Usuń
  14. Rowniez glinki wielbie :) Ta niebieska rewelacyjnie sie prezentuje ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Uwielbiam glinki , są świetne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podpisuję się pod tym obiema rękoma i nawet nogami :D

      Usuń
  16. Jaki ogrom informacji ;) Lubię glinki, ale zazwyczaj zaopatrywała mnie w nie siostra i jakoś nie zastanawiałam się, czy są dobrze dobrane do mojej skóry ;) Ale efekty były dobre, więc chyba w porządku były ;) Ale chyba jednak wykorzystam nowozdobytą wiedzę i trochę świadomiej podejdę do tematu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Glinki są w miarę uniwersalne i jeśli przestrzega się kilku podstawowych zasad powinno być ok :) Zawsze jednak może być lepiej i jeśli chce się osiągnąć konkretny rezultat można dobrać sobie glinkę idealnie dla siebie :)

      Usuń
  17. ja też bardzo lubię glinki, miałam już różne jej odcienie, ale teraz tak myślę, że niebieskiej to chyba jednak nie testowałam;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Uwielbiam glinki, ale nienawidzę ich zmywać;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nawet lubię, ale jak się spieszę robię sobie maseczkę na mniej więcej 15 minut przed prysznicem - zmywanie jest wtedy ekspresowe :)

      Usuń
  19. Nawet nie wiedziałam, że istnieje niebieska glinka :D

    OdpowiedzUsuń
  20. glinki najlepiej radzą sobie z moją skórą! :) obecnie kończę maseczkę z glinką niebieską, działa świetnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie od Agafii? Widziałam, że taką mają :)

      Usuń
  21. Pierwsza glinka, która posiadam i używam jest biała glinka z Mokosh :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Biała też jest świetna, bardzo uniwersalna, doskonale się nadaje nie tylko jako maseczka na twarz!

      Usuń
  22. ostatnio wygrałam w konkursie swoją pierwszą suchą glinke do rozrobienia :) Ciekawe co z tego wyjdzie ... :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cudowna wygrana! Mam nadzieję, że Ci się spodoba :D

      Usuń
  23. Bardzo lubię maseczki z glinki, właśnie z tego względu, że są tanie i naturalne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To są ogromne plusy glinek! Wiadomo, że takie gotowe maski mają w sobie mnóstwo chemii, wypełniaczy i konserwantów. Glinkę natomiast mieszasz z wodą i gotowe - zajmuje to 5 sekund, a masz naturalną maseczkę :)

      Usuń
  24. Odpowiedzi
    1. Obie są tego warte! U mnie spisały się na medal :)

      Usuń
  25. Ale ta glinka niebieściutka! ;) Ja do tej pory miałam tylko białą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto sprawdzić i inne kolorki, może dadzą nawet lepsze rezultaty niż biała :)

      Usuń
  26. Uwielbiam glinki, zwłaszcza zieloną, ale zaciekawiła mnie też niebieska.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zielona jest świetna! To co wyczynia z tłustą skórą zasługuje na pochwałę :) Niebieska jest natomiast hitem nad hity :D

      Usuń
  27. Niebieska wygląda niesamowicie! Miałam już rózne kolory, ale takiego nie - muszę kupić :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dodaj ją do swojej kolorowej kolekcji :)

      Usuń
  28. Mam zieloną i różową :P. Lubię je, jednak z chęcią bym poznała kolejne, ta niebieska wygląda świetnie i do tego kolor, który bardzo lubię :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fanklub niebieskiej glinki z chęcią przyjmie Cię w swoje szeregi :) Natomiast mnie ciekawi różowa i jest już nawet na mojej liście ;)

      Usuń
  29. Nie używałam ale zastanawiam się nad kupnem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto zapoznać się bliżej z glinkami, to świetny i niedrogi sposób na dobre maseczki i nie tylko!

      Usuń
  30. Glinki niebieskiej jeszcze nie miałam, ale wygląda pięknie! Cóż za kolor!
    Ja jak na razie mam białą, żółtą, czarną i czerwoną. Ale miałam zieloną i różową.
    Najlepiej oczyszcza czarna, a zaraz po niej zielona. Biała jest super dodatkiem do szamponu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też nieustannie zachwyca :) Widzę, że masz sporą kolekcję, brakuje Ci jeszcze niebieskiej i fioletowej tylko :)

      Usuń
  31. Uwielbiam glinki. Często stosuję zieloną i białą :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Odpowiedzi
    1. Fanklub wita kolejną członkinię z otwartymi ramionami :D

      Usuń
  33. Czerwona glinka jest moim "must have"! Natomiast chętnie wypróbowałabym tę niebieską :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z kolei ja się czaję na czerwoną, jakoś do tej pory było mi nie po drodze, ale zamarzyło mi się mieć je wszystkie! :)

      Usuń
  34. W niebieskiej zdecydowanie bardziej Ci do twarzy :))))
    Też kocham glinki, niebieską miałam i bardzo mi pasował. Czerwoną i różową też uwielbiam, białą i zieloną także :D najmniej chyba jakoś żółta mnie do siebie przekonała, bo kupiłam ją może tylko ze dwa razy.....ale w sumie czemu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Kobiety lubią kolorki ;)

      Usuń
  35. Uwielbiam glinki. Tę niebieską chetnie bym wypróbowała. Mam niby jakąś rosyjską niebieską, ale po rozrobieniu jest... zielona..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli masz glinkę zmieniającą kolor :)

      Usuń
  36. ja polecam fioletową daje niesmowity odcień ja dodaje do kremów peelingów itp :) cudo :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Miałam różne glinki-żółtą, czerwoną, białą i zieloną, ale niebieskiej jeszcze nie i muszę to koniecznie nadrobić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie! Najpiękniejszy kolor na świecie :)

      Usuń
  38. Chciałabym mieć glinkę niebieską :D Teraz mam szarą, ale moją ulubioną jest czerwona :)

    OdpowiedzUsuń
  39. Wow! Wygląda świetnie! szkoda że u mnie jest niedostępna :( Ale mam już jedna gotową zieloną maseczkę z glinką i też jest super!
    Pozdrawiam i zapraszam również do mnie: www.homemade-stories.blogspot.be

    OdpowiedzUsuń
  40. Mam niebieską glinkę innej marki i szalenie ją lubię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcale się nie dziwię, jest świetna! :)

      Usuń
  41. Mam jedną żółtą glinkę i zakochałam się w niej i pewnie też skompletuje wszystkie kolory ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też od żółtej zaczynałam, a potem pooooszłoooo :D

      Usuń
  42. Ta glinka niebieska świetnie wygląda na twarzy :D aż chciałabym ją wypróbować :)
    Chętnie obserwuję też :*:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, jest niesamowita :) Dziękuję.

      Usuń

Uwielbiam czytać Wasze komentarze, ponieważ każdy z nas jest inny i posiada własne zdanie, więc śmiało piszcie! Skomentować może każdy, apeluję jednak o kulturę.

Do blogerów w wolnej chwili na pewno zajrzę :)
Jeśli zaobserwujesz, a też prowadzisz blog - daj znać, chętnie zobaczę o czym piszesz :)