Metody naturanej pielęgnacji - kosmetyki Bio Agadir z opuncją figową

Naturalna pielęgnacja - podstawy i metody

Naturalne kosmetyki stały się w ostatnim czasie bardzo popularne, wobec czego powstało mnóstwo metod, teorii i sposobów pielęgnacji, wykorzystujących całe bogactwo natury. Osoby początkujące często mogą czuć się zagubione wśród tych informacji. Dlatego postanowiłam stworzyć prosty, przejrzysty mini poradnik o metodach naturalnej pielęgnacji na podstawie tylko czterech produktów. Wybór padł na markę Bio Agadir. Są to kosmetyki na bazie cennego oleju z opuncji figowej (jednego z najdroższych olei na świecie), polecane m.in. przez Panią Gadżet.


bio-agadir-zestaw

Hydrolat z róży damasceńskiej, różany - naturalny tonik do każdej cery


Absolutną podstawą każdej pielęgnacji jest dokładne oczyszczenie skóry i demakijaż wieczorem oraz delikatnie umycie twarzy rankiem. Można do tego użyć olejku, mleczka, żelu, pianki, pasty do mycia. Wybór jest naprawdę duży, dlatego to temat na osobny post. Po oczyszczeniu skórę warto stonizować, odświeżyć i dostarczyć jej nawilżenia oraz substancji aktywnych. W tym celu używamy toniku lub hydrolatu. Hydrolat to zwykle jednoskładnikowy produkt naturalny. Może zostać wydestylowany z wielu różnych roślin, co wpływa na jego działanie. Więcej informacji znajdziesz pod linkiem:


Hydrolat różany znany jest ze swoich właściwości kojących i łagodzących podrażnienia. Polecany praktycznie do każdej cery, także bardzo suchej, wrażliwej i skłonnej do czerwienienia. Warto szukać hydrolatów jednoskładnikowych takich jak Bio Agadir - bez konserwantów i dodatkowych substancji (ze względu na możliwość dodatkowego podrażnienia, coraz więcej osób źle reaguje na konserwanty).
  • Hydrolat z róży damasceńskiej jest wodnisty i posiada cudowny, w pełni naturalny zapach płatków róży, co niesamowicie umila pielęgnację. Można go stosować bezpośrednio na skórę spryskując ją od razu po umyciu lub dodatkowo w ciągu dnia, np. latem. Atomizer produktu ze zdjęcia tworzy delikatną, drobną mgiełkę, co jest szczególnie pożądane. Przynosi natychmiastowe ukojenie, łagodzi podrażnienia, wycisza zaczerwienienie, nawilża i tonizuje skórę.
Można go używać także do robienia własnych maseczek, toników, kremów, na włosy, pod oczy (pod koniec artykułu będą przykładowe zastosowania praktyczne). Hydrolat Bio Agadir Premium posiada certyfikat EcoCert oraz opakowanie z ciemnego szkła. Kosztuje obecnie 39,99 zł/100 ml.

Skład hydrolatu: Rosa Damascena Flower Water (hydrolat z kwiatów róży damasceńskiej).

hydrolat-rozany-opinie


Żel hialuronowy - uniwersalny, lekki, niezapychający kosmetyk nawilżający, serum


Większość cer (szczególnie osób lubiących słońce, pracujących na powietrzu lub wręcz przeciwnie - w klimatyzowanych biurach) potrzebuje dodatkowego nawilżenia. Dotyczy to zarówno cery suchej, jak i tłustej. Z pomocą przychodzi proste, lekkie, żelowe serum w postaci trójcząsteczkowego kwasu hialuronowego rozpuszczonego w wodzie, gotowego do użycia bezpośrednio na skórę, takie jak Bio Agadir. Często kwasy kojarzą się z substancjami złuszczającymi, tymczasem kwas hialuronowy jest substancją nawilżającą, zatrzymującą wodę w naskórku i zapobiegającą jej odparowaniu, regenerującą, liftingującą i ułatwiającą przenikanie innych substancji czynnych głębiej w skórę oraz wzmacniającą barierę ochronną skóry. Jest to przezroczysty, lekki, wodny żel, który nie obciąża skóry, nie "zapycha" porów  i nie złuszcza. Kwas hialuronowy Bio Agadir posiada opakowanie szklane z pipetką. Kosztuje 33,50 zł/30 ml.
  • Żel hialuronowy zawsze nakładamy na wilgotną skórę, np. spryskaną hydrolatem oraz przykrywamy dodatkowym produktem z emolientami np. kremem, olejem lub serum olejowym.

kwas-hialuronowy-opinie

Skład żelu hialuronowego: Water (Woda), Sodium Hyaluronate (Hialuronian Sodu; pochodna kwasu hialuronowego, często małocząsteczkowy, dzięki czemu może wniknąć głębiej; naturalny składnik ludzkich łez, nawilża, wchodzi w reakcję z elastyną i kolagenem tworząc "rusztowanie", poprawiające elastyczność skóry), Hyaluronic Acid (Kwas Hialuronowy, często wielkocząsteczkowy, zostaje na powierzchni skóry, regeneruje, napina i ujędrnia skórę), Dehydroacetic Acid (łagodny, bezpieczny konserwant), Benzyl Alcohol (konserwant, może uczulać).

hialuronowy-zastosowanie

Krem do twarzy na dzień z olejem z pestek opuncji figowej Bio Agadir


Każdy krem jest emulsją, co oznacza, że łączy w sobie zarówno humektanty (jak np. kwas hialuronowy, glicerynę) i emolienty (np. oleje roślinne, masło shea) oraz substancje aktywne (jak witaminy, ekstrakty). Teoretycznie krem powinien mieć w sobie wszystko co niezbędne dla danej skóry, jednak w praktyce często okazuje się, że jest albo zbyt lekki (za dużo wody, a za mało emolientów), albo zbyt ciężki (za dużo emolientów). Dlatego dobrze mieć w domu produkty dodatkowe, uniwersalne, które pomogą nam odpowiednio dopasować praktycznie każdy krem do potrzeb swojej cery. Tymi produktami często są właśnie kwas hialuronowy (lub inny humektant) oraz olej lub serum olejowe.
  • Krem na dzień Bio Agadir jest średnio lekki, co oznacza, że nie jest kosmetykiem całkiem wodnym, który natychmiastowo wchłania się w skórę, ale zostawia na niej lekką powłoczkę ochronną z emolientów. Nie jest tłusty, nie powoduje wyświecania się cery (mam skórę tłustą, dlatego to dla mnie ważne), świetnie nadaje się pod makijaż mineralny lub dowolny podkład, a także pod krem z filtrem. Przyjemnie pachnie i jest bardzo wydajny. Odkąd go stosuję mam niesamowicie miękką skórę, przyjemną w dotyku, nawilżoną i jędrną. Nie "zapycha", choć to kwestia indywidualna. Do tego posiada szklane, urocze opakowanie oraz dodatkowe zabezpieczenie pod wieczkiem np. przed wilgocią. Obecnie kosztuje w promocji 79 zł/50 g.

krem-z-opuncja-figowa

Skład kremu na dzień Bio Agadir: Aqua (Woda), Ceteareth-25 (emulgator, łączy fazę wodną z olejową, aby mógł powstać krem), Glyceryl Steareth, Stearic Acid (emolient, emulgator, może być komedogenny), Cera alba (bielony wosk pszczeli, emolient, emulgator, może być komedogenny), Butyrosperum Shea Butter (masło shea, emolient, natłuszcza i dostarcza substancji aktywnych), Capric Trygliceryde (emolient tzw. tłusty, może być komedogenny), Opuntia Ficus Indica (cenny olej z pestek opuncji figowej, ujędrnia, dostarcza substancji aktywnych, regeneruje, koi i łagodzi), Tetrasodium Edta (tzw. chelator, co znaczy, że wiąże jony metali, stabilizator emulsji), Benzyl Alcohol (konserwant), Sodium Benzoate (konserwant), Potasium Sorbate (konserwant), Fragrance (kompozycja zapachowa).

* wszystkie użyte konserwanty są dopuszczone do stosowania w kosmetykach naturalnych przez EcoCert. Krem nie jest w 100% naturalny.

bio-agadir-krem-opinie

Olej z opuncji figowej - działanie, zastosowanie


Olej z opuncji figowej często uważany jest za naturalny botoks. W składzie szukaj go pod nazwą Opuntia Ficus-Indica Seed Oil. Jest bardzo drogi, ponieważ aby uzyskać litr oleju potrzeba aż miliona pestek tego kaktusa! Olej z opuncji figowej uważany jest za jeden z najlepszych naturalnych kosmetyków anty-aging, ponieważ spowalnia procesy starzenia w skórze, jednocześnie będąc silnym antyoksydantem (bogaty m.in. w wit. E - "witaminę młodości" oraz kilka pierwiastków, które nie występują nigdzie indziej), dzięki czemu zapobiega fotostarzeniu skóry. Działa także przeciwzapalnie, regenerująco, łagodząco i ochronnie, a jednocześnie pomaga zwiększyć nawodnienie i odporność skóry. Posiada delikatny, przyjemny zapach i nie pozostawia tłustego filmu na skórze. Polecany do każdego rodzaju cery, nie tylko suchej i dojrzałej, ale także tłustej czy mieszanej. Można go przechowywać w temperaturze pokojowej, ale należy zadbać o ochronę przed wilgocią i światłem. Można go z powodzeniem stosować bez rozcieńczania lub mieszać praktycznie z dowolnym produktem pielęgnacyjnym. Olej z opuncji Bio Agadir pochodzi z Maroko.

serum-olejowe-przeciwzmarszczkowe

Serum anti-age Bio Agadir z olejem z opuncji figowej, miodem i mleczkiem pszczelim - recenzja, opinia


Olej z opuncji figowej jest bazą serum olejowego Bio Agadir. Uzupełniają je jeszcze inne oleje roślinne oraz geraniowy olejek eteryczny. Konsystencja jest olejowa (serum olejowe, emolientowe), ale całkiem lekka. Szybko się wchłania w suchą skórę, pozostawiając na niej jedynie satynową, miękką powłoczkę, zamiast ciężkiej, tłustej warstwy. Skład został dobrany tak, aby kosmetyk działał silnie regenerująco i wzmacniająco, a jednocześnie ujędrniał, odżywiał i napinał skórę. Dobrze współpracuje z każdym innym lekki serum wodnym, kwasem hialuronowym czy kremem. Kosztuje 99 zł/20 ml. Dostępny także w większych pojemnościach, ale jest niesamowicie wydajne.
  • Serum olejowe można stosować na wiele różnych sposobów, od pielęgnacji twarzy, przez szyję i dekolt, włosy, ciało, aż po dłonie.

serum-anti-age

Skład serum anti-age Bio Agadir: Opuntia Ficus-Indica Seed Oil (olej z opuncji figowej, regeneruje, ujędrnia, działa regenerująco i naprawczo na skórę, jest lekkim olejem), Argania Spinosa Kernel Oil (olej arganowy, zwany złotem Maroka, dzięki dużej iości wit. E jest silnym antyoksydantem), Royal Jelly Extract (ekstrakt z pszczelego mleczka, regeneruje, wygładza, koi podrażnienia), Honey (miód, silnie nawilża, koi podrażnienia i przyspiesza gojenie ranek), Vitis Vinifera Seed Oil (olej z pestek winogron, działa przeciwzapalnie, gojąco i regenerująco, pomaga przywracać skórze ładny koloryt), Simmondsia Chinensis Seed Oil (olej jojoba, pomaga regulować wydzielanie sebum, dość lekki, działa antybakteryjnie i łagodząco), Borago Officinalis Seed Oil (olej z nasion ogórecznika, wzmacnia naturalną barierę lipidową skóry, regeneruje, bogaty w antyoksydanty, olej lekki), Oenothera Biennis Oil (olej z wiesiołka, działa łagodząco, uelastycznia skórę, pomaga regulować pracę gruczołów łojowych), Rosa Moschata Seed Oil (olej z owoców róży rdzawej, bogaty w wit. A, działa regenerująco i kondycjonująco na skórę), Pelargonium Graveolens Flower Oil (olejek z kwiatów geranium).

Skład w 100% naturalny.

kosmetyki-naturalne-olej-opuncji

Jak stosować hydrolat, kwas hialuronowy, krem i serum olejowe w pielęgnacji naturalnej?

Sposoby i metody naturalnej pielęgnacji twarzy, włosów i ciała


Fanki naturalnej pielęgnacji często lubią albo bardzo proste produkty, z jak najkrótszym składem i prostą pielęgnację, albo wręcz odwrotnie - stosują różne rytuały na podstawie aktualnych potrzeb skóry, dostosowują posiadane kosmetyki i wręcz je "tuningują". Osobiście dużo bliżej mi do takiej rozbudowanej pielęgnacji, ale tylko kilkoma produktami.

Pokażę Ci jak na bazie powyższych czterech kosmetyków opanować codzienną pielęgnację twarzy na dzień i na noc. Wszystkie sposoby możesz wykorzystać i znaleźć swoje ulubione połączenia produktów, ilości i porę stosowania. Zdecydowanie jestem za tym, aby każdą pielęgnację dopasowywać pod siebie, próbować różnych kombinacji i poznawać swoją cerę dzień po dniu. Warto zwrócić uwagę, że cera może się zmieniać np. pod wpływem hormonów w ciągu miesiąca, w zależności od pory roku, miejsca zamieszkania (przeprowadzka, dłuższe wakacje), a także wraz z wiekiem. Nikt nie zadba o Ciebie lepiej niż Ty sama :)

Metody pielęgnacji naturalnej na dzień:

(już po umyciu skóry np. pianką)

  • cera sucha, wrażliwa, normalna: hydrolat + kwas hialuronowy 3 krople + więcej kremu do twarzy (każdy etap delikatnie wcierać jeden po drugim "na mokro" czyli nie czekając aż poprzednia warstwa wyschnie, wzmocni to działanie nawilżające kosmetyków i pomoże dostać się głębiej substancjom aktywnym) + krem z filtrem
  • cera bardzo sucha, odwodniona, dojrzała: hydrolat + kwas hialuronowy 3 krople + serum anti-agin i delikatny masaż skóry + krem z filtrem
  • cera mieszana: hydrolat + kwas hialuronowy 2 krople + odrobina kremu do twarzy + odrobina serum anti-aging w miejsca suche + lekki krem z filtrem
  • cera tłusta: hydrolat + kwas hialuronowy 4 krople + odrobina kremu do twarzy + lekki krem z filtrem
  • cera bardzo tłusta: hydrolat + kwas hialuronowy 4 krople + od razu krem z filtrem
  • krem pod oczy: hydrolat + kwas hialuronowy 2 krople + serum anti-aging i delikatny masaż (pod oczami zawsze od zewnętrznego kącika do wewnątrz, bez rozciągania skóry lub tylko opukiwanie opuszkami palców)


Metody pielęgnacji naturalnej na noc:

(już po demakijażu i/lub oczyszczeniu skóry)

  • cera sucha i bardzo sucha: hydrolat + kwas hialuronowy 4 krople + krem na dzień + serum anti-age 4-5 kropel (masaż)
  • cera wrażliwa, mieszana, normalna: hydrolat + kwas hialuronowy 4 krople + serum anti-age 4-5 kropel (masaż; także pod oczy)
  • cera tłusta: hydrolat + kwas hialuronowy 4 krople + od razu serum ani-age 3-4 krople (masaż)
  • cera bardzo tłusta: hydrolat + kilka kropel serum anti-age (masaż)
  • niektóre cery wolą nakładać krem na serum olejowe i nie jest to błąd, wszystko zależy od użytej ilości, składu i konsystencji produktów.

kosmetyki-polecane-pani-gadzet

Dlaczego warto mieszać ze sobą kosmetyki?

To proste - dodając do zbyt ciężkiego kremu kwas hialuronowy lub hydrolat sprawiasz, że będzie lżejszy, lepiej i szybciej się wchłonie. Analogicznie dodając olej lub serum olejowe sprawiasz, że krem będzie bardziej odżywczy, regenerujący, emolientowy. Nigdy nie mieszaj od razu porcji z całego kremu (ingerujesz wtedy w formułę, więc zwyczajnie taki krem może się szybciej zepsuć). Lepiej robić to małymi partiami, a najlepiej tuż przed samym nałożeniem zrobić porcję tylko na jedno użycie. Ja najczęściej mam przygotowany słoiczek, do którego przekładam łyżeczką lub szpatułką odrobinę kremu, wyciskam z pipetki kwas hialuronowy oraz serum anti-age i mieszam, a następnie od razu nakładam na skórę twarzy, szyi i dekoltu. Czasami porcję produktów rozcieram po prostu w zagłębieniu czystej dłoni. Innym razem nakładam kosmetyki pojedynczo na twarz jeden po drugim i na koniec lekko masuję, aby się ze sobą połączyły. Każdy z tych sposobów jest tak samo dobry.

Pielęgnacja uzupełniająca:

  • odżywcza maseczka na noc: dowolna glinka + olej (serum anti-age), wymieszać w miseczce i nałożyć na skórę na 15 minut (glinka zielona czy żółta do cer tłustych, glinka biała i błękitna do cer suchych i wrażliwych, glinka czerwona do cer naczyniowych)
  • lekka maseczka przez wyjściem: glinka + hydrolat + kwas hialuronowy (uwaga, należy spryskiwać glinki, aby nie zaschły na skórze, ponieważ wtedy mogą podrażniać)
  • maseczka uniwersalna: glinka + hydrolat + serum anti-age (olej)
  • peeling mechaniczny do skóry tłustej: olej + kwas hialuronowy + korund lub cukier trzcinowy (wymieszać w miseczce, nałożyć na skórę i delikatnie masować, po czym spłukać)
  • lżejsze serum do włosów: hydrolat zmieszać z olejkiem i nałożyć na wilgotne lub suche włosy lub tylko na same końcówki (regeneruje, zmiękcza i nabłyszcza)
  • olejek do włosów: wetrzeć serum anti-age w wilgotne włosy (na 1-3h przed myciem lub po myciu, wszystko zależy od rodzaju i potrzeb włosów)
  • serum do paznokci: delikatnie wetrzeć serum anti-age w suche paznokcie i skórki, warto wcześniej olejek delikatnie podgrzać (szczególne do paznokci słabych i łamliwych)
  • pielęgnacja ciała: od razu po kąpieli wetrzeć w wilgotną skórę kilka kropel serum anti-age

Masaż twarzy serum anti-age lub olejem

Odpowiednią ilość serum lub olejku odmierzam pipetką bezpośrednio na dłoń, po czym lekko rozcieram w palcach, aby podgrzać. Następnie przykładam dłonie na brodę oraz w okolice ust i delikatnie masuję skórę, bez rozciągania i mocnego ucisku, kierując się zawsze od dołu ku górze, ku kościom policzkowym i skroniom. Powtarzam kilka (naście, dziesiąt) razy (tyle ile mam czas lub ochotę). Następnie przykładam dłonie w okolice nosa i przesuwam je na zewnątrz twarzy i lekko ku górze. Pod samymi oczami masaż powinien odbyć się od zewnątrz do wewnątrz. Na koniec przykładam dłonie na środek czoła i masuję poziomo na zewnątrz twarzy. Ruchy szybko wchodzą w nawyk, są proste do zapamiętania, a dodatkowo oprócz pobudzenia skóry mają za zadanie przeciwdziałać grawitacji. Trzeba mocno się pilnować, aby nie rozciągać nadmiernie skóry. Jeśli w trakcie masażu czuję, że olejek się wchłonął można śmiało go trochę dołożyć. Tu nie ma sztywnych ilości produktu i reguł, wszystko dopasuj do siebie.  Pielęgnacja powinna być przyjemnością, a nie przykrym obowiązkiem :)

Grafika pochodzi ze strony sklepu domiuroda.pl, we współpracy z którym powstał ten post.
masaz-twarzy-olejkiem

Naturalne kity 2019 i połowy 2020 - produkty, których nie polecam

Kosmetyki i środki czystości naturalne, które się nie sprawdziły

Wiadomo nie od dzisiaj, że każda skóra czy włosy są inne. Dlatego mój "kit" może być czyimś hitem i odwrotnie, nie ma reguły. Jednak czasem mam nieprzyjemność używać produktów, które wyjątkowo negatywnie zapisały się w mojej pamięci. Kosmetyki, których wolę unikać niż potem żałować. Polecam post potraktować lekko, z przymrużeniem oka - ze względu na pierwsze zdanie. Chętnie przeczytam też o waszych "kitach" w komentarzu :)



frosch-szczera-recenzja

Frosch, Niemieckie środki czystości, czy są naturalne?

Wiem, że marka Frosch jest szeroko znana, lubiana i polecana. Sama byłam jej fanką przez jakiś czas, dopóki... nie okazało się, że ich produkty wcale nie są fajne. Zaczęło się od przygody z widocznym na zdjęciu żółtym płynem do wc, który zwyczajnie barwił biały klozet (z Waszych wiadomości prywatnych na Instagramie wiem, że nie tylko u mnie). NIEFAJNIE! Zapach sztucznej cytryny też mnie nie zjednał, choć i nie drażnił za mocno. Kolejny niewypał to koncentraty do płukania tkanin (miałam bawełniany i aloesowy - ten ze zdjęcia). Nie widziałam w nich NIC SZCZEGÓLNEGO - troszkę zmiękczały, ale nie nadawały ubraniom prawie żadnego zapachu, za to są niewydajne i w plastiku! Wolę używać wody z octem i olejkami eterycznymi, mam dużo lepszy efekt za grosze, w 100% eko, bez produkowania dodatkowego plastiku (ocet kupuję w szkle w Biedronce, olejki eteryczne zawsze są w szkle, a wody używam z kranu). Jedyny produkt ze zdjęcia, który faktycznie działa i robi dokładnie to, czego oczekuję bez negatywnych skutków to winogronowy płyn do kabin prysznicowych. W domu mam bardzo twardą wodę, która szybko robi zacieki na szkle, a ten środek dobrze sobie z tym radzi. Niestety skład nie jest wyjątkowy, choćby ze względu na tanie i wszechobecne w środkach czystości czy kosmetykach detergenty (SLES). Zawiera też prawdopodobnie syntetyczną kompozycję zapachową (przynajmniej zapach nie wydaje się naturalny, jest też bardzo intensywny) oraz barwnik (nie wiem po co?).

SKŁADY (stąd: składy polskich środków Frosch - tu możecie sprawdzić też inne produkty)
  • Winogronowy płyn do kabin: Aqua, Disodium Hydrogen Citrate (organiczny regulator pH i chelator), Tartaric Acid (kwas winowy, powstaje z winogron), Sodium Benzoate (konserwant, może być pochodzenia roślinnego lub syntetycznego), Malic Acid (kwas jabłkowy), Sodium Laureth Sulfate (SLES, detergent, powstaje z SLS w procesie oksyetylenowania, w trakcie którego może być zanieczyszczony toksycznym dioksanem; może działać drażniąco), Xanthan Gum (naturalny zagęstnik), Parfum (kompozycja zapachowa), Colorant (barwnik).
  • Cytrynowy balsam do mycia naczyń: Aqua, Sodium Laureth Sulfate (SLES, tani, mocny detergent, w kosmetykach zwykle unikam), Sodium Chloride (tani zagęstnik, sól), Sodium Lauryl Sulfate (SLS, tani, mocny detergent, w kosmetykach zwykle unikam), Sodium Benzoate (konserwant), Cocamidopropyl Betaine (łagodniejszy detergent, ale w połączeniu z SLS lub SLES może powodować przesuszenie lub podrażnienie, takiego połączenia zwykle unikam), Sunfloweroyl Methylglucamide (detergent ze słonecznika, jest ok), Coco-Glucoside (detergent z kokosa, jest ok), Propylene Glycol (glikol, syntetyk), Glycerin (gliceryna, humektant, niewiadomego pochodzenia - może być syntetyczna lub roślinna), Lactic Acid (kwas mlekowy, regulator pH), Glycol Distearate (emolient i emulgator), Dipropylene Glycol (glikol, syntetyk), Amide Polyglycol Ether, Parfum, Citrus Limon Fruit Extract, Colorant.
  • Aloesowy koncentrat do płukania tkanin: Aqua, Dihydrogenated Palmoylethyl Hydroxyethylmonium Methosulfate & Dipalmoylethyl Hydroxyethylmonium Methosulfate, Isopropyl Alcohol, Parfum, Dipropylene Glycol, Lactic Acid (kwas mlekowy, jest ok), Calcium Chloride, Aloe Barbadensis Extract (ekstrakt aloesu, ilość śladowa).

Pod­su­mo­wu­jąc - z Frosh cho­dzi o to, że nie ma niczego super wyjąt­ko­wego w tych środ­kach czy­sto­ści! Wystar­czy porów­nać je do pol­skiej marki Kla­reko (opar­tej o praw­dziwe eko roz­wią­za­nia, zapa­chy pocho­dzące z natu­ral­nych olej­ków ete­rycz­nych, nie­które pro­dukty można kupić w szkle lub papie­rze, choć nie­które są też i w pla­stiku). Dla mnie - nie licząc wino­gro­no­wego środka do kabin prysz­ni­co­wych - nie są nawet dobre czy sku­teczne! Wszyst­kie w pla­stiku, przy­naj­mniej ni­gdy nie widzia­łam innych opa­ko­wań. Ich hasło prze­wod­nie pt. "Eko­lo­giczna czy­stość w Twoim domu" zupeł­nie mnie nie prze­ko­nuje. Warto jed­nak wspo­mnieć, że marka posiada wiele cer­ty­fi­ka­tów, w tym ECOLABEL, który przy­zna­wany jest fir­mom pro­du­ku­ją­cym mniej odpa­dów i zanie­czysz­czeń pod­czas pro­duk­cji. Mniej w porów­na­niu do stan­dar­do­wej pro­duk­cji, ale nie ozna­cza wcale. Są też niedrogie i coraz łatwiej dostępne (nawet w marketach).


naturalne-kity

Go Cranberry, Szampon przeciwłupieżowy, który zwiększa łupież - recenzja

Ładnie pachnie, bardzo dobrze się pieni, ma całkiem fajny skład. Kosztuje ok. 33 zł/200 ml. Plastikowe opakowanie. Kupiłam go chcąc poradzić sobie z niewielkim suchym łupieżem, który pojawił się po mocnym szamponie. Niestety, Go Cranberry mało, że nie zlikwidował niewielkiego istniejącego problemu, to jeszcze go pogłębił i przedłużył, a skóra głowy dodatkowo zaczęła swędzieć! Oczywiście to kwestia indywidualna, komuś może pomóc, zależy od przyczyny. Tutaj składniki aktywne są głównie ziołowe + olej chia i d-panthenol, które mają za zadanie nawilżyć skórę głowy. Przy tylu substancjach myjących nie ma jednak na to szans. Poradziłam sobie stosując szampon w kostce - wystarczyła ta mała zmiana, a skóra głowy nie swędzi i nie ma innych problemów. Żeby nie było, mój mąż także go stosował i miał dokładnie takie same negatywne rezultaty :(
Skład szamponu Go Cranberry:  Aqua, Sodium Lau­royl Sar­co­si­nate, Gly­ce­rin, Pan­the­nol, Sodium Caproy­l/Lau­royl Lac­ty­la­te*, Poly­gly­ce­ryl-4 Lau­ra­te­/Se­ba­ca­te*, Poly­gly­ce­ryl-6 Capry­la­te­/Ca­pra­te*, Coco­di­mo­nium Hydro­xy­pro­pyl Hydro­ly­zed Wheat Pro­te­in*, Salvia Offi­ci­na­lis Leaf Extract, Vac­ci­nium Macro­car­pon Fruit Extract, Salvia Hispa­nica Seed Oil, Toco­phe­ryl Ace­tate, Lac­tic Acid, Xan­than Gum, Par­fum.
*skład­niki z cer­ty­fi­ka­tem eko­lo­gicz­nym

Svoje, Hydrolaty, które mają moc

Żeby nie było - kocham hydrolat bławatkowy tej marki, cudownie sprawdza się na mojej tłustej cerze. Kadzidłowca oddałam - to oficjalnie najohydniejszy dla mnie zapach hydrolatu, którego nie mogłam znieść (dodam, że zupełnie nie rusza mnie czystek czy lawenda). Porzeczkowy natomiast był niesamowicie mocny - wiem, że nie tylko dla mnie. Na szczęście zapach jest przyjemny, a aby poradzić sobie z podrażnieniem (jest skoncentrowany!) wystarczy wymieszać go z wodą destylowaną i jest ok :)

Vianek, Peeling do skóry głowy, który nie robi nic - recenzja

Lubię peelingi do skóry głowy, zdecydowanie dużo mi dały. Skóra jest lepiej oczyszczona, mniej się przetłuszcza, udało mi się zapuścić włosy :) Vianek jednak jest dla mnie nie do przejścia - sama konsystencja uniemożliwia jego stosowanie. Kryształki cukru zostały zatopione w tłustej mazi, która przykleja się do włosów i kompletnie nie da się jej nałożyć na skórę głowy, żeby ją wymasować. Zmęczyłam calutkie opakowanie, uparcie próbując kilkanaście razy tego użyć. Jedyne, co uzyskałam, to tłuste włosy u nasady (trudno go domyć!) i tyle. Można się bawić w emulgowanie mazi odżywką w celu usunięcia tłustej warstwy z włosów, ale to nadal nie zmienia kwestii, że peeling jest do niczego, ponieważ nie spełnia swojej najważniejszej i podstawowej funkcji - nie oczyszcza skóry głowy. Kosztuje ok. 20-27 zł/150 ml.
Skład peelingu Vianek: Vitis Vini­fera Seed Oil, Sucrose, Helian­thus Annus Seed Oil, Gly­ce­ryl Ste­arate, Cocos Nuci­fera Oil, Buty­ro­sper­mum Par­kii But­ter, Gly­ce­ryl Lau­rate, Sali­cy­lic Acid, Hydro­xy­ste­aric Acid, Toco­phe­ryl Ace­tate, Citrus Limo­num Peel Oil, Ben­zyl Alco­hol, Dehy­dro­ace­tic Acid, Par­fum, Limo­nene, Citral.

Vianek, Maska do włosów ciemnych farbowanych, która się spłukuje całkowicie do zera

Zostając w temacie Vianka - maska widoczna na zdjęciu również nie przypadła mi do gustu. Nakładanie jest przyjemne, tak samo delikatny zapach i masełkowa konsystencja. Tylko co z tego, skoro wszystko spłukuje się całkowicie do zera? Nie nawilża, nie wygładza, nie robi nic. Kosztuje 15-25 zł, w zależności od sklepu i promocji.
Skład maski Vianek: Aqua, Cetyl Alco­hol, Vitis Vini­fera Seed Oil, Gly­ce­rin, Ste­aric Acid, Pan­the­nol, Arga­nia Spi­nosa Ker­nel Oil, Juglans Regia Leaf Extract, Rosma­ri­nus Offi­ci­na­lis Leaf Extract, Sodium Ben­zo­ate, Rubus Ida­eus Seed Oil, Gly­ce­ryl Lau­rate, Toco­phe­ryl Ace­tate, Lac­tic Acid, Cyamop­sis Tetra­go­no­loba Gum, Coca­mi­do­pro­pyl Beta­ine, Coco-glu­co­side, Euge­nia Cary­ophyl­lus Oil, Par­fum.

slaba-naturalna-kolorowka

Kosmetyki do makijażu Alverde - recenzja

Kosmetyki, które kupiłam będąc za granicą. Mają fajne składy (podobne do obecnej w Polsce kolorówki Alterra, ale nie do końca).
Widoczny za zdjęciu podkład Alverde to po prostu leciutko koloryzujący krem. Podczas wydobycia z tubki jest biały, nabiera koloru dopiero podczas rozcierania. Całkiem ładnie dostosowuje się do karnacji, aczkolwiek na pewno nie nada się dla bladych cer, raczej średnich. Lekko wpada w pomarańczowe tony i nie ma mocnego krycia. Samo w sobie mogłoby to się sprawdzać, szczególnie fankom kremów BB - gdyby nie fakt, że każde dotknięcie skóry sprawia, że podkład się od niej odrywa płatami (przynajmniej ja mojej tłustej cerze, nie ma znaczenia krem nałożony pod spód - przy każdym było dokładnie tak samo). Również sposób aplikacji nic nie zmienia - palce, pędzel czy gąbeczka - po prostu nie wolno dotykać przy nim twarzy, nosić okularów, wycierać nosa, ponieważ narobimy sobie dziwnych, brzydko wyglądających dziur. Nie mogłam mu ufać :(
Duo Maskara Alverde z kolei to najgorszy tusz jaki miałam. Tusz z odżywką, którego na rzęsach praktycznie nie widać. Mało, że nie wydłuża ani nie podkręca rzęs, to jeszcze praktycznie nie nadaje im koloru. Efekt nie jest nawet dzienny! Szkoda kasy.
Sugar Lip Scrub Alverde był całkiem przyjemny, ale trudno było go wydobyć z tubki. Nie ma co liczyć też na mocne działanie, to bardzo delikatny kosmetyk.

Charlotte Makeup, Maskara zagęszczająca - recenzja

Naturalna maskara, która ma zagęszczać rzęsy i nadawać jej - odpowiednio - czarnej lub brązowej barwy (dostępna w dwóch kolorach). W rezultacie nie robi żadnej z tych rzeczy, za to kruszy się i osypuje, nie trzyma zupełnie rzęs, nie przyciemnia ich jakoś szczególnie nawet przy 3-4 warstwach. Ma ładne tekturowe opakowanie i to wszystko. Pomadki tej marki bardzo lubię, ale tuszom mówię NIE. Bez promocji kosztuje 45 zł.
Skład maskary Charlotte Makeup ze strony Hebe: Aloe Barbadensis Leaf Juice, Glycerin, Glyceryl Stearate, Caprylic/Capric Triglyceride, Oleic/Linoleic/Linolenic Polyglycerides, Cetearyl Alcohol, Sucrose Palmitate, Glyceryl Rosinate, Pullulan, Acacia Senegal Gum, Glyceryl Caprylate, Potassium Palmitoyl Hydrolyzed Wheat Protein, Magnesium Aluminum Silicate, Sodium Stearoyl Lactylate, Pentylene Glycol, Xanthan Gum, Parfum (Fragrance), Lecithin, P-anisic Acid, Magnolia Officinalis Bark Extract, Tocopherol, Ascorbyl Palmitate, Citric Acid, May Contain +/- : Ci 77499 (Iron Oxides)

slabe-naturalne

Beauty Jar - kosmetyki o dziwacznych konsystencjach

Zauroczyły mnie maleńkimi pojemnościami na targach kosmetycznych, do tego były w promocji. Kupiłam całkowicie w ciemno, zerkając w składy. Żaden z nich mi się nie sprawdził, każdy wygląda na niedopracowany, czegoś mu brakuje. Marka pochodzi z Łotwy. Ale do brzegu.
Beauty Jar, peeling do ciała Green Apelsin ma bardzo suchą konsystencję, przez co nie da się go używać. Od razu zsuwa się ze skóry, więc nie można nim wykonać masażu (poza tym jest nierówno wymieszany). Pachnie fajnie, jakby jabłkowo, a wyglądem przypomina dżem z kiwi (zawiera ziarenka maku). Kosztuje ok.10 zł/małe opakowanie 100 g. Zużyłam dolewając olejku lub żelu pod prysznic.
Beauty Jar, peeling do skóry głowy Brain Storm to dziwna, oślizgła konsystencja  przypominająca klejący kisiel. Nie da się go nałożyć na skórę głowy, bo wszystko osiada na włosach. Zawiera m.in. mocno oczyszczający SLES, sól, puder bambusowy, proszek z łupin słodkich migdałów oraz paskudne konserwanty, których się nie dopatrzyłam przy zakupie, a których unikam. Lekko pachnie herbacianie. Po kontakcie z wodą pieni się, drobinki są słabo wyczuwalne. Kosztuje ok.10 zł/100 g. Zużyłam do ciała, ale bez przyjemności, to bardziej żel/szampon niż peeling, a do tego nic ciekawego.
Beauty Jar, delikatny peeling do twarzy i ust Very Berry Spa jako tako spełnia swoje zadanie. Tłusta, masełkowa konsystencja (olej kokosowy i masło kakaowe). Zawiera sól jako ściernidło (niezbyt dużo), ekstrakty z owsa, róży i owocu granatu (łagodzą podrażnienia, odżywiają, antyoksydanty). Pachnie owocowo. Konsystencja znów niejednorodna, ponieważ wytrąca się olej (prawdopodobnie palmowy), źle to wygląda. Mimo to dobrze rozprowadza się na skórze (masełko, trochę tępe w dotyku) i nieźle zmywa wodą, pozostawiając skórę miękką, gładką i lekko natłuszczoną. Kosztuje 15 zł/120 g. Finalnie zużyłam go do ciała.

Clover Cosmetic, Naturalny węglowy peeling czyli jak wyjść brudnym spod prysznica

Syndet i maseczka oczyszczająca tej marki bardzo mi się podobały, ale peeling to nieporozumienie. Skład jest fajny: za działanie peelingujące odpowiada sól i zmielone ziarna kawy, do tego mamy węgiel aktywny i oleje, szklane opakowanie. Konsystencja jest półsypka, więc trzeba opanować masowanie, aby nie spłynęło wszystko do odpływu (da się). Ładnie pachnie kawą, drobinek masujących jest naprawdę mnóstwo i są ostre, pobudzają krążenie pod skórą, wygładzają. Jest tylko jeden zasadniczy problem - ten peeling zostawia skórę całkowicie czarną i tłustą. Nie da się tego zmyć wodą, jak zaleca producent (brak emulgatora). Jedyne co pomaga to dokładne mycie żelem pod prysznic i to 2-3 razy. Nie muszę chyba wspominać jak wygląda łazienka po tym wszystkim? Cała jest do mycia... Zużyłam, ale było to męczarnią...
Skład peelingu węglowego: Aqua, Sodium chlo­ri­de­ (naturalna sól), Cof­fea Robu­sta Seed Pow­der (zmielone ziarna kawy), Pru­nus Amyg­da­lus Dul­cis (Sweet Almond) Oil (olej ze słodkich migdałów), Can­na­bis sativa (Hemp) Seed Oil (olej konopny) , Toco­phe­ryl Ace­tate (wit. E), Acti­va­ted Car­bon Powder (węgiel aktywny).

clochee-pure-recenzja

Pure by Clochee, Mgiełka do twarzy, która się pieni i podrażnia - recenzja

Łatwo dostępne, całkiem niedrogie kosmetyki naturalne? Jestem na tak, chyba że nie jestem :D Mgiełka Pure by Clochee ma fajny skład (m.in. hydrolat lawendowy i różany, aloes, emolienty, ale... z właściwościami myjącymi, przez co się pieni). Przede wszystkim ta mgiełka dla mnie śmierdzi - ma nieprzyjemny, mdlący zapach, nie przypomina mi nic naturalnego, ale zapachy są kwestią gustu (mój mąż też go nie lubił). Jednak to, co najbardziej mi w niej przeszkadza to tworzenie piany! Spryskiwałam nią czystą skórę, a potem nakładałam humektanty w formie żelu (czasem kwas hialuronowy, czasem beta glukan, czasem aloes) i zawsze, ale to zawsze taka mieszanka powodowała, że miałam pianę na skórze - przeszkadzało mi to. Poza tym po kilku użyciach zaczęła mnie podrażniać, skóra była zaczerwieniona i piekąca, wróciły moje zaczerwienienia na policzkach :( No nie dla mnie ta "łagodząca" dobroć. Raz użyłam jej do rozmieszania sprawdzonej maseczki glinkowej - oj, to była istna katastrofa (mocne pieczenie, skóra czerwona jak burak). Wiem, że jest całkiem spora grupa osób, które miały podobne przejścia z tą mgiełką. Swój egzemplarz oddałam i wiem, że obdarowana jest jednak zadowolona. jak zawsze - wszystko zależy od cery, choć moja nie jest alergiczna ani bardzo wrażliwa. Kosztuje 35 zł/200 ml.
Skład: Aqua, Gly­ce­rin, Lavan­dula Angu­sti­fo­lia (Laven­der) Flo­wer Water, Aloe Bar­ba­den­sis Leaf Juice, Rosa Dama­scena Flo­wer Water, Pan­the­nol, Cha­mo­milla Recu­tita Extract, Linum Usi­ta­tis­si­mum Seed Extract, Poly­gly­ce­ryl-4 Caprate, Poly­gly­ce­ryl-4 Lau­ra­te­/Se­ba­cate, Poly­gly­ce­ryl-6 Capry­la­te­/Ca­prate, Citric Acid, Sodium Ben­zo­ate, Potas­sium Sor­bate, Par­fum, Limo­nene, Lina­lool.

Eos, Słynna kulka do ust i jełczenie

Swojego czasu zewsząd słyszałam ochy i achy na temat Eosów. Że naturalne, że fajne i takie "orydżinal". Kupiłam wersję Blueberry i Acai, poużywałam, a po chwili miałam zjełczały, śmierdzący balsam w niebieskim plastiku. Czy forma kulki jest wygodniejsza niż sztyft? Nie dla mnie, ale na pewno to coś innego i nie sprawia problemów w obsłudze - przynajmniej na początku. Jednak fanki małych lub wąskich torebek (jak ja) nie docenią okrągłego opakowania, które zabiera więcej miejsca niż podłużny sztyft. To też nie problem - swój najczęściej stosowałam po prostu w domu i już (są też wersje Eosów w sztyfcie). Niestety szybkie jełczenie, śmierdzący zapach zepsutego oleju jest już nie do zaakceptowania i obronienia! Nie był przeterminowany, nawet go nie zdążyłam długo używać kiedy zwyczajnie produkt się popsuł. Kosztuje ok. 20 zł/7 g. Dodam też, ze to według mnie bardziej balsam ochronny, nie nawilża, a jedynie natłuszcza usta. Jest też dość twardy.
Skład był naturalny. Ta wersja jest już chyba wycofana, ale dostępne są inne (mam nadzieję, że lepsze).

Tak to u mnie wygląda. Tyle znalazłam kitów w przeciągu ponad półtorej roku - moim zdaniem nie ma tego wiele, większość kosmetyków mi się jednak sprawdziła :) Znacie coś z mojej listy? A może chcecie podzielić się swoim kitem?


EKOCUDA online - wirtualne targi kosmetyków naturalnych 13 i 14 czerwca!

Targi kosmetyków naturalnych

Ekocuda - największe targi kosmetyków naturalnych, które odwiedzam od pierwszej edycji i bardzo lubię. Ile nowych marek, manufaktur i perełek tam odkryłam! Ile inspirujących przeprowadziłam rozmów i poznałam cudownych osób! Żałuję, że obecna sytuacja w Polsce uniemożliwia spotkania na żywo, ale jednocześnie cieszę się, że samo wydarzenie się odbędzie, choćby na Instagramie w dniach 13 i 14 czerwca! To jednak nie koniec atrakcji, ponieważ tuż po targach, od 15 czerwca również na Instagramie rozpocznie się tydzień spotkań z ekspertami.


ekocuda-online

Poprzednie targi EKOCUDA online również odbyły się na Instagramie. Poszczególne marki informowały o promocjach oraz przygotowały wyjątkowe oferty dla swoich klientów. Można było także zainspirować się ciekawymi live'mi z osobami znanymi ze swojej działalności na rzecz naturalnej pielęgnacji oraz kilkoma markami kosmetycznymi.


W drugiej edycji udział weźmie jeszcze więcej wystawców, dla których to duża szansa dać się poznać kolejnym klientom. Przy okazji użytkownicy mogą wesprzeć swoje ulubione firmy kosmetyków naturalnych udostępniając oferty i lajkując posty.


Jeśli szukacie poleceń lub inspiracji do zakupów zapraszam do artykułu:

Planujecie zakupy? Ja się raczej nie oprę :)

Naturalna, domowa regeneracja paznokci po hybrydzie, przesuszonych

Paznokcie zniszczone po hybrydzie - regeneracja

W ostatnim czasie bardzo popularny był manicure hybrydowy, który sama nosiłam praktycznie non stop przez cztery lata (z krótkimi przerwami). Z moich doświadczeń wynikało, że pod hybrydą łatwo zapuścić paznokcie, u mnie się to sprawdzało. Moja naturalna płytka wcale nie traciła na takim manicure, przez bardzo długi czas była twarda, nie rozwarstwiała się, nie łamała. Zazwyczaj manicure hybrydowy robiłam sama w domu, tak samo zdejmowałam lakier. Sporadycznie chodziłam do stylistek, nie miałam swojej ulubionej, korzystałam z poleceń znajomych. Przyszedł jednak czas, kiedy się przeprowadziłam, mieszkanie było w trakcie remontu, nie miałam czasu ani siły na mani. I tak to się zaczęło - od wizyty w salonie, którego nie znałam, a który miał termin na dzień i godzinę, która mi odpowiadała. Wyglądało na to, że trafiłam idealnie, ale... okazało się, że pani "stylistka" tak naprawdę jest wizażystką, a hybrydy robi po krótkim kursie, który zrobiła... dwa tygodnie wcześniej. Oczywiście tego dowiedziałam się w trakcie stylizacji, pod sam koniec, bo jestem raczej z tych klientek, które lubią pogadać, a nie siedzieć w ciszy (inaczej pewnie bym się nie dowiedziała, bo raczej pani sama z siebie by się nie pochwaliła). Taka tam historia, ktoś by powiedział, i coś w tym jest, bo owa pani "stylistka" zdejmując poprzedni lakier uszkodziła mi płytkę paznokcia, a samo zdejmowanie pierwszy raz w życiu bolało (metalowe kopytko). Sam manicure z bliska wyglądał średnio, "góry dolinki", pani ewidentnie nie miała wprawy i nie potrafiła rozprowadzić równomiernie lakieru na płytce (na tym etapie dopiero padło moje pytanie od jak dawna się tym zajmuje). Mam nadzieję, że nie zanudziłam Was na samym początku - warto pytać od razu, a najlepiej jeszcze przed wizytą, o doświadczenie, pooglądać prace (choć istnieje ryzyko, że prace będą kogoś innego), popytać znajomych o polecenia. Ja się spieszyłam, nie miałam czasu na "wywiad" i przez to długo potem regenerowałam paznokcie. Czasem jednak to nie źle zdjęta hybryda, ale braki w diecie lub uszkodzenia mechaniczne czy chemiczne np. środkami do sprzątania niszczą i wysuszają paznokcie. Co wtedy robić?


Jak w naturalny, domowy sposób zregenerować paznokcie?


Przede wszystkim przy regeneracji lepiej zrezygnować z hybryd i lakierów. Tak zwane "odżywki" sprzedawane w galeriach to bardzo często po prostu bezbarwne lakiery, czasem z odrobiną np. pyłu diamentowego, który ma utwardzić płytkę. U mnie nigdy się nie sprawdzały, a kupowałam i stosowałam różne marki od Wibo przez Sally Hansen po Scholl (a słynna Eveline 8w1 z formaldehydem zrobiła mi nawet krzywdę!). Owszem, niektóre trochę chronią paznokcie przed uszkodzeniami mechanicznymi i trochę utwardzają, ale same z siebie nie regenerują i nie nawilżają płytki.

regeneracja-paznokci

Dobry, naturalny krem do rąk to podstawa

Najlepsze naturalne kremy do rąk


Niektórzy zapominają o systematycznym nawilżaniu skóry rąk, ale ja do nich nie należę :) Kremy są u mnie w codziennym ruchu, poznałam ich ogromne ilości, w ostatnich latach głównie naturalnych. Oficjalnie najlepszym kremem do rąk, jaki kiedykolwiek miałam i który miałam wielokrotnie (co mi się rzadko zdarza) jest krem certyfikowanej włoskiej marki Bema Cosmetici z serii Love Bio! Krem, który długotrwale i głęboko nawilża skórę, pachnie migdałowo, ma świetny skład i nie pozostawia tłustej warstwy. Idealnie sprawdza się zarówno na dzień, kiedy musimy szybko wrócić do swoich zajęć, jak i na noc, kiedy zależy nam na dobrej regeneracji. Jest bardzo wydajny, ponieważ nie trzeba go dużo nakładać, nie jest też wodnisty. Na ekozuzu.pl kosztuje 42 zł/75 ml i są to naprawdę dobrze zainwestowane pieniądze. Na drugim miejscu u mnie jest krem-masło do rąk marki Le Cafe Mimi w wersji Witaminowy koktajl w żółtej tubce, który kosztuje ok. 10 zł/50 ml, ale nie jest za bardzo wydajny. Świetnie regeneruje, szybko się wchłania i można go nosić w torebce, bo jest malutki.
Więcej naturalnych kremów do rąk znajdziecie poniżej:

Krem do rąk warto też wcierać w skórki i samą płytkę, dlatego ważne, aby w trakcie regeneracji nie malować paznokci. Krem natłuszcza i nawilża, zmiękcza też skórki.


Bema-najlepszy-krem-do-rak

Ciepły olej z sokiem z cytryny - najlepsza domowa regeneracja płytki paznokcia


Sposób naszych babć, ale nadal skuteczny i prosty! Wystarczy w miseczce lekko (do ok. 40 stopni) podgrzać dowolny olej (np. oliwę z oliwek, słonecznikowy, rzepakowy, kokosowy lub typowo kosmetyczny z pestek truskawek, awokado, jojoba, migdałowy, rycynowy - jakikolwiek macie, choć najlepiej z tych tłustych) i wcisnąć kilka kropel soku z cytryny (jeśli nie macie można pominąć). W ciepłym oleju moczymy paznokcie co najmniej kilkanaście minut, na koniec masujemy skórki i płytkę. W miarę możliwości zostawiamy do wchłonięcia, dlatego zabieg najlepiej wykonać wieczorem. Najszybsze efekty u mnie były po codziennym moczeniu paznokci w ciepłym oleju przez trzy wieczory z rzędu, następnie co drugi dzień przez jakiś czas (ok. 2 tyg.) i profilaktycznie raz na tydzień. Olej natłuści i odżywi płytkę, dzięki czemu będzie bardziej odporna na uszkodzenia mechaniczne i stanie się elastyczniejsza, nie tak krucha. W ten sposób pozbyłam się też problemu rozdwajających się paznokci! Sok z cytryny ma głównie zadanie rozjaśniające wolny brzeg paznokcia (część wystająca za opuszek palca).

W paznokcie można też wcierać na zimno tłuste maści, z tym że warto to robić dłuższą chwilę dokładnie masując każdy paznokieć wraz ze skórkami i podstawą po kolei (masaż ogrzeje maść). Szczególnie polecam olejki czy maści z CBD, w tym świetną CBD Salve marki HempKing, bo genialnie wpływa na skórę, przyspiesza jej gojenie i regenerację, a przy okazji natłuści płytkę.


cbd-masc-naturalna

Paznokcie podczas regeneracji najlepiej przycinać na krótko


Krótkie paznokcie najłatwiej zregenerować, ponieważ zmniejszamy szansę na rozdwajanie, pęknięcia i uszkodzenia. Dlatego ja przycinam i opiłowuję pilnikiem papierowym lub szklanym praktycznie cały wolny brzeg paznokcia. Spokojnie - odrosną! :)

Suplementy, witaminy na twarde paznokcie


Przede wszystkim wapń, żelazo, witaminy z grupy B, krzem, biotyna, cynk i magnez oraz nienasycone kwasy tłuszczowe i selen. Można je suplementować, choć najlepiej włączyć do diety naturalne produkty bogate w te składniki. Niektórzy piją mieszankę skrzypu z pokrzywą (ale tu uwaga na braki witamin z grupy B, które przy takiej kuracji warto suplementować). Istnieją gotowe mieszanki witamin na paznokcie, sama brałam biotynę, krzem i selen, ale nie widziałam wielkich rezultatów - z jednej strony często zwyczajnie trudno je zauważyć dzień po dniu, a z drugiej dużo się mówi o słabej jakości suplementów, wchłanialności itp. - decyzję zostawiam Wam.


Nawilżanie płytki paznokcia


Na rynku jest mało preparatów stricte nawilżających do paznokci, a z moich doświadczeń wynika, że nawilżanie zdecydowanie przyspiesza proces regeneracji. Nawilżone skórki mniej narastają, a i same paznokcie wydają się szybciej rosnąć. Można pomóc sobie dobrym kremem do rąk albo użyć gotowego preparatu. Sama stosowałam i byłam bardzo zadowolona z eliksiru ze śluzem ślimaka marki Orientana. Wygodne dozowanie, niezła wydajność i faktycznie widziałam różnicę przy regularnym używaniu. Paznokcie szybciej wracały do formy, nie były takie kruche, stawały się twardsze i elastyczniejsze, a preparat nie jest tłusty.

Poniżej screeny z mojego Instagrama:
orientana-paznokci

Malowanie paznokci bez potencjalnie niebezpiecznych substancji - lakiery Couleur Caramel recenzja


Czasem pomimo regeneracji chcemy mieć pomalowane paznokcie, np. na wesele albo dla poprawy humoru czy sprawdzenia rezultatu naszych starań. O ile robimy to sporadycznie i używamy sprawdzonych lakierów bez substancji, które mogą pokrzyżować nam plany uważam, że jest to ok. Ja używam lakierów Couleur Caramel, które nie zawierają toluenu, formaldehydu i kalafonii, na które sporo osób ma alergię, a nie zawsze o tym wie. Substancje te nie pomagają też w regeneracji paznokci, a mogą występować w lakierach, choć na szczęście coraz łatwiej kupić takie "bez" (np. NCLA, Sante, Benecos - żadnego nie miałam, nie wiem jak się zachowują na paznokciach). Natomiast Couleur Caramel zapewnia dużą gamę pięknych kolorów, każdy w cenie ok. 30 zł. Obecnie mam 5 kolorów oraz bazę bezbarwną CC. Oprócz składu najważniejsze dla mnie, że one są bardzo trwałe jak na zwykłe lakiery do paznokci. Jednak trzeba pamiętać to nakładaniu minimum 2 warstw (to ważne, bo wiele z tych kolorów jest tak świetnie napigmentowanych, że aż kusi zostawić jedną warstwę, ale wtedy niestety odpryskują; na szczęście bardzo szybko schną - właściwie drugą warstwę maluję od razu po nałożeniu pierwszej). Pędzelek jest wygodny i ułatwia pokrycie płytki lakierem nawet w dwóch ruchach (zależy od wprawy). Na płytkę jako bazę oraz na wierzch warto też nałożyć cienką warstwę bezbarwnej bazy utwardzającej (nr 31) Couleur Caramel, która pomoże jeszcze lepiej ochronić lakier i przedłużyć trwałość. U mnie te lakiery trzymają się bez zarzutu 3-4 dni (!) i to wcale nie oszczędzając paznokci podczas zmywania czy innych prac domowych lub w ogrodzie. Inne zwykłe lakiery u mnie po max. 2 dniach odpryskują.
  • Skoro jesteśmy przy lakierach warto wspomnieć o zmywaniu go zmywaczem bez acetonu, który może negatywnie wpływać na paznokcie, wysuszając i osłabiając płytkę. Jeśli tylko taki macie w domu warto zmyć paznokcie jak najszybciej, a potem dokładnie umyć ręce mydłem i wetrzeć dobry regenerujący krem, maść z CBD lub oliwkę do paznokci.

lakiery-couleur-caramel-blog

Manicure japoński


Coraz bardziej popularny manicure japoński polega na wcieraniu w płytkę paznokci specjalnej pasty i pudru. W Japonii znany od setek lat sposób na lśniące, naturalne paznokcie. Można wykonać go w salonie lub domu (wtedy należy zaopatrzyć się w specjalny zestaw produktów i poczytać jak się go prawidłowo robi). Paznokcie dzięki wtartym witaminom, krzemionce i keratynie stają się twardsze i mniej podatne na łamanie. Nie jest to jednak zabieg dla każdego, ponieważ cienkie paznokcie mogą źle znieść dodatkowe pocieranie polerką. Na taki manicure nie da się też nałożyć lakieru, który zwyczajnie się nie trzyma gładkiej powierzchni paznokcia.

Rezultat regeneracji paznokci po kilku tygodniach


Niestety nie mam zdjęcia "przed", ponieważ nie planowałam pisania tego posta, wyszedł spontanicznie. Jednak z Instagrama wiem, że sprawdza Wam się regeneracja ciepłym olejem i bardzo się cieszę, że mogę podpowiadać takie proste, a skuteczne metody. Sama sprawdziłam je na sobie, znam je od dawna (pisałam o tym nawet na blogu w bardzo starym poście z 2015 r. - tam też o odżywce Eveline i formaldehydzie - podlinkuję niżej dla chętnych). Swoją drogą zdałam sobie sprawę, że przez te kilka lat jedynie sporadycznie stosowałam ciepły olej na paznokcie, były naprawdę w dobrym stanie pomimo częstego hybrydowania, nie narzekałam. Jeszcze raz przestrzegam - wybierajcie tylko sprawdzone salony kosmetyczne, pytajcie znajomych o rekomendacje i nie kierujcie się ceną czy terminem. Po co potem męczyć się jak ja :( A niżej może pazurki, może jeszcze nie idealne, ale już nie tak kruche, nie rozdwajające się i już lekko zapuszczone! Trzymam kciuki także za Was :)



Post nie jest sponsorowany.

Macie jakieś własne sprawdzone sposoby na zniszczone paznokcie? A może spotkała Was podoba niemiła przygoda w salonie? Chętnie przeczytam komentarze :)

Prawidłowa segregacja odpadów. Wywiad z Adamem Przystupą z KOM-EKO

Jakiś czas temu pytałam na Instagramie co Was nurtuje w temacie segregacji odpadów, co sprawia kłopot lub zwyczajnie ciekawi? Mnie osobiście ten temat interesuje, jako że skończyłam m.in. ochronę środowiska, a moja praca dyplomowa dotyczyła właśnie gospodarki odpadami. Dzisiaj zapraszam na wywiad z dyrektorem ds. środowiska w firmie KOM-EKO SA i redaktorem naczelnym ciekawego kwartalnika EKOgadka, Adamem Przystupą. KOM-EKO od 1994 r. zajmuje się wywozem odpadów oraz utrzymaniem czystości w moim rodzinnym Lublinie.


1. Gdzie szukać pewnych informacji dotyczących recyklingu?

W poszukiwaniu pewnych informacji dotyczących segregacji odpadów i recyklingu polecam stronę
https://naszesmieci.mos.gov.pl.

prawidlowy-recykling
Źródło zdjęcia: Unsplash.com

2. Wiele osób „nie wierzy” w słuszność selektywnej zbiórki odpadów twierdząc, że potem wszystko jest wrzucane do jednej śmieciarki. Czy faktycznie tak jest?

W dzisiejszych czasach „opowieść o jednej śmieciarce” staje się w szybkim tempie „legendą miejską” a czasem wygodnym alibi na brak zaangażowania w segregację odpadów. Nie wykluczam, że takie sytuacje mogą mieć miejsce, ale w większości miejscowości samorządy gminne prowadzą kontrolę odbioru odpadów przy pomocy narzędzi elektronicznych. Od przedsiębiorców odbierających odpady wymaga się wyposażenia pojazdów w urządzenia nawigacji satelitarnej GPS, co pozwala na obserwacje ich pracy on-line. Dodatkowo coraz więcej gmin wprowadza wymóg instalacji systemu RFID, w którym geokodowaniem objęty jest każdy obsługiwany pojemniki. Jest on przypisany do danego adresu i konkretnej frakcji odbieranych odpadów. W momencie opróżniania pojemnika przez śmieciarkę ten fakt jest rejestrowany przez system. Każde podłączenie pojemnika do urządzenia wyładowczego śmieciarki jest odnotowane i można to w razie potrzeby zweryfikować. Nie ma więc możliwości odbierania innych odpadów, niż te które powinny być odebrane zgodnie z harmonogramem. Nie jest też możliwe mieszanie odpadów. Takie czynności są zabronione i z reguły obwarowane sankcjami karnymi w umowach między samorządem a firmą odbierającą odpady.

3. Jakie materiały najłatwiej jest odzyskać i ponownie przerobić w nowe przedmioty?

Odpadem, który wydaje się najprostszym do segregowania i ponownego przetworzenia wydaje się szkło opakowaniowe. Szkło jest materiałem, który w całości poddany może zostać recyklingowi. Zużyte opakowania szklane można w nieskończoność przetapiać na nowe bez pogorszenia ich jakości, oszczędzając przy tym energię i chroniąc środowisko. To ważne, bo np. papier przy dzisiejszym stanie techniki może być przetwarzany jedynie trzy lub czterokrotnie.
W przypadku selektywnej zbiórki szkła ważne jest by do zielonego pojemnika ze szkłem opakowaniowym (butelki, słoiki, szklane opakowania po kosmetykach itp.) nie wrzucać szkła okiennego czy też zniczy szklanych.

4. Frakcja zmieszana – wielu moich znajomych niestety uważa frakcję zmieszaną za jedyną słuszną, ponieważ uważają, że potem i tak wszystko jest segregowane. Czy faktycznie? Jakie zagrożenia niesie dla kolejnych etapów recyklingu takie podejście?

Zmieszane odpady opakowaniowe, które wciąż niestety przeważają w strukturze odbieranych odpadów to odpady, które trudno poddać recyklingowi. Jak wskazuje ich nazwa stanowią one mieszaninę zarówno odpadów organicznych (kuchennych, a czasem ogrodowych) jak i opakowaniowych. Fakt ich zmieszania u źródła powoduje, iż żadna z tych frakcji nie zostanie w pełni powtórnie wykorzystania. Po pierwsze, nie da się ich w 100% procentach rozdzielić w procesie mechanicznego sortowania na linii sortowniczej. Po drugie, spośród wysortowanych opakowań do recyklingu, ze względu na zabrudzenie "organiką", nadają się jedynie metale, szkło i twarde plastiki.
  • Znaczący jest tu przykład prób wykorzystania przez papiernie papieru wysortowanego z odpadów zmieszanych. Okazało się, że na skutek kontaktu z rozkładającą się frakcją organiczną jest on nie tylko silnie zawilgocony, ale również zanieczyszczony biologicznie przez rozwijające się bakterie. Trzeba w tym miejscu pamiętać, iż gros z papieru pochodzącego z recyklingu jest wykorzystywana do produkcji opakowań dla przemysłu spożywczego. 
  • Z drugiej strony niemożność dokładnego rozsortowania frakcji sprawia, iż niemożliwe jest wydzielenie czystych odpadów bio, które można by poddać recyklingowi poprzez kompostowanie. Można jedynie takie odpady poddać procesowi stabilizacji (tlenowej bądź beztlenowej) i jako nieczynne biologicznie skierować do składowania w formie tzw. stabilizatu.

ciekawostki-lesswaste
 Źródło zdjęcia: Pixabay.com

5. Pytania od czytelników, którzy często mają kłopot z tym gdzie powinni wyrzucać poszczególne tworzywa:

  • Styropian: Styropian opakowaniowy możemy umieszczać w żółtych pojemnikach przeznaczonych do zbierania tworzyw sztucznych. Styropian budowlany pochodzący z ociepleń winien być odbierany razem z odpadami z remontów.
  • Bogato ilustrowane, śliskie w dotyku czasopisma kobiece, co do których nie ma pewności czy są powleczone tworzywem sztucznym/lakierem: Tego rodzaju czasopisma, podobnie jak inne gazety i periodyki możemy wrzucać do pojemników w kolorze niebieskim przeznaczonych do zbiórki papieru. Segregacja poszczególnych gatunków i frakcji papieru ma miejsce w sortowniach odpadów i u samego recyklera.
  • Igły, strzykawki, ampułki po lekach (pytanie od zaprzyjaźnionej pielęgniarki): Odpady igieł, strzykawek i ampułki po lekach powstające w gospodarstwach domowych powinny oddawane w funkcjonujących w każdej gminie punktach selektywnego zbierania odpadów komunalnych (PSZOK).
  • Odpady wielkogabarytowe np. starą kanapę, wielu sąsiadów wynosi po prostu pod śmietnik – czy słusznie? Czy trzeba gdzieś zgłaszać? Odp: Odpady wielkogabarytowe są odpadem, którego możemy się pozbyć w ramach stałej opłaty za odbiór odpadów wnoszonej do gminy. Forma jego odbioru zależy od organizacji zbiórki na terenie danej gminy. Najczęściej są to ściśle wyznaczone terminy w harmonogramie odbioru odpadów. W tedy też należałoby wystawić stare meble w miejscu gromadzenia odpadów. Jeżeli do upragnionego terminu pozostało nam jeszcze dużo czasu, możemy samodzielnie dostarczyć je do funkcjonującego w każdej gminie punktu selektywnego zbierania odpadów (PSZOK). Zostaną one od nas odebrane bez pobierania dodatkowej opłaty.

6. Pytanie od czytelników: co dokładnie robi się z frakcją bio? Bardzo mało moich sąsiadów zbiera te odpady.

Wśród odpadów bio możemy wyróżnić dwie główne frakcje – odpady zielone, czyli odpady pochodzące z pielęgnacji terenów zielonych (liście, trawa, gałęzie) oraz odpady kuchenne. Selektywnie zbierane trawa, liście i drobne gałązki kierowane są do procesu kompostowania, czego efektem końcowym jest wytworzenie nawozu lub środka poprawiającego jakość gleby. W przypadku instalacji funkcjonujących do niedawna jako RIPOK (regionalne instalacje przetwarzania odpadów komunalnych) obowiązane były one do przejścia całej drogi certyfikacji produktów kompostowania i oficjalnego dopuszczenia ich przez Ministerstwo Rolnictwa do obrotu handlowego. W przypadku odpadów kuchennych ulegających biodegradacji, ze względu na możliwość obecności reszek pochodzenia zwierzęcego optymalnym rozwiązaniem jest kierowanie ich do biogazowni, gdzie na bazie uzyskanego metanu, możliwe jest wytworzenie energii elektrycznej i cieplnej.

7. Pytanie od czytelników: w czym najlepiej wyrzucać odpady bio? Czy zwykły worek na śmieci jest ok?

Jeżeli na terenie gminy zbiórka odpadów bio prowadzona jest w workach, winny być to również worki w kolorze brązowym dostarczane mieszkańcom przez samorząd gminy lub przez wybraną firmę odbierającą odpady. Jeżeli zbiórka odpadów bio prowadzona jest w pojemnikach, to do pojemnika w kolorze brązowym, możemy wrzucać odpady w zwykłych workach na śmiecie. Po dostarczeniu posegregowanych odpadów do Zakładu Zagospodarowania Odpadów w procesie przetwarzania worki zostaną otwarte w sposób mechaniczny i opróżnione. Pozostałości z worków mogą być skierowane do zagospodarowania w procesie odzysku (np. produkcji paliwa alternatywnego z odpadów). W sprzedaży oferowane są czasem worki biodegradowalne, ale w praktyce często deklarowany przez producenta czas ich rozkładu przekracza czas rozkładu zbieranych w nich odpadów bio. Z punktu widzenia technologii przetwarzania odpadów bio idealnym rozwiązaniem byłaby rezygnacja ze zbierania tych odpadów w workach. W praktyce ze względu na charakter tych odpadów (szybko rozpoczynający się proces rozkładu i emisja odorów) oraz i sposób ich transportu jest to bardzo trudne.

8. Pyt czyt.: Ile procent segregowanych odpadów jest poddawana faktycznemu przetworzeniu? Czy ilość odpadów jest choćby minimalnie mniejsza niż kilka lat temu?

Z roku na rok następuje postęp w ilości przetwarzanych opadów. Od 2016 roku obowiązuje zakaz składowania nieprzetworzonych odpadów zmieszanych na składowiskach odpadów. Niestety nie ma na dzień dzisiejszy opublikowanych wiarygodnych i zweryfikowanych danych na poziomie całego kraju. „Krajowy Plan Gospodarki Odpadami 2022” z roku 2016 podaje, iż w skali kraju w roku 2013 osiągnięto 22% poziom recyklingu szkła, papieru, metali i tworzyw sztucznych, za w roku 2014 wyniósł on 26%. Dane z lat kolejnych nie były publikowane. Mamy natomiast możliwość sięgnięcia do tych danych w każdej z gmin (strona bip każdej z gmin), które ustawowo są zobowiązane do publikacji rocznego sprawozdania ze stanu gospodarki odpadami komunalnymi na swoim terenie. Należy jednak podkreślić, iż jest to informacja dotycząca stopnia recyklingu jedynie tych czterech wymienionych frakcji odpadów. Współczynnik ten nie określa realnego stopnia zagospodarowania wszystkich frakcji wytwarzanych czy też zbieranych odpadów (bo to też dwie różne kategorie). Każdy z samorządów jest zobowiązany do osiągnięcia ustawowych poziomów recyklingu metali, szkła, papieru i tworzyw sztucznych, poziomów redukcji odpadów biodegradowalnych kierowanych do składowania oraz poziomów recyklingu odpadów budowlanych. Od roku 2020 w związku z wytycznymi Komisji Europejskiej dot. Gospodarki o Obiegu Zamkniętym jesteśmy zobowiązaniu jako Polska, oraz każdy z samorządów z osobna do osiągnięcia 70% poziomu recyklingu odpadów budowlanych w roku 2020 i w latach kolejnych oraz następujących poziomów recyklingu odpadów komunalnych (tym razem liczonych dla wszystkich frakcji poza odpadami budowlanymi):
o 50% wagowo – za 2020 r. i w latach następnych;
o 55% wagowo – od 1 stycznia 2025 r. i w latach następnych;
o 60% wagowo – od 1 stycznia 2030 r. i w latach następnych;
o 65% wagowo – od 1 stycznia 2035 r. i w latach następnych.

9. Pyt. czyt. W jaki sposób czyści się brudne słoiki szklane np. z klejącego się kremu czekoladowego? Czy proces jest w 100% skuteczny?

Wbrew pozorom odpady szklane, w tym słoiki z resztkami czekolady, trafiając do recyklingu nie są myte. W pierwszym etapie opakowania szklane zwykle magazynowane przez zbierających na wolnym powietrzu w pryzmach, a przez to narażone na działanie czynników atmosferycznych, są osuszane. Następnie w ramach przygotowania do recyklingu pokruszone szkło poddawane jest procesowi doczyszczania z wykorzystaniem mechanizmu tarcia. Jego głównym celem jest pozbycie się etykiet znajdujących się na opakowaniach szklanych, ale również na tym etapie następuję oddzielenie innych wysuszonych uprzednio zanieczyszczeń.

wywiad-odpady-komunalne
Źródło zdjęcia: Pixabay.com

10. Pyt. czyt. Czy wszystkie plastiki zaliczają się do frakcji tworzyw sztucznych np. zabawki dla dzieci?

Przedmioty wykonane, jak zwykło się potocznie określać z plastiku, są w rzeczywistości wytworzone z całej gamy przeróżnych tworzyw sztucznych. Firmy zajmujące się recyklingiem poddają je ponownemu przetworzeniu w podziale na poszczególne jej rodzaje. Wstępna segregacja tworzyw następuje na sortowniach odpadów, gdzie wydzielane są odpady tworzyw PET, polipropylenu, polietylenu, polistyrenu czy innych. Zabawki wykonane z tworzyw sztucznych powinny być przez nas umieszczane w pojemnikach w kolorze żółtym przeznaczonych do gromadzenia odpadów z tworzyw. Jeżeli są one wykonane z jednego rodzaju tworzywa zostaną one wydzielone na sortowni i skierowane do recyklera. W przypadku gdy zabawka jest wykonana z kilku materiałów i nie będzie możliwości skierowania jej do recyklera winna być skierowana do procesu odzysku jako surowiec do wytworzenia paliwa alternatywnego z odpadów. Takie paliwa wykorzystywane są w przemyśle cementowym. Oddzielnym zagadnieniem są zabawki napędzane energią elektryczną, które powinniśmy oddawać do punktów zbierania zużytego sprzętu elektrycznego i elektronicznego, czyli postępować z nimi w ten sam sposób jak z zepsutym radiem, telewizorem, komputerem, lodówką czy innym sprzętem AGD.

11. Pyt. czyt. Gdzie wyrzucić butelkę po oleju i czy tłuste odpady nadają się do recyklingu?

Zacznijmy od tego, że tak jak w przypadku wszystkich innych opakowań butelki po oleju jadalnym winny być opróżnione ze swojej zawartości. Nie musimy natomiast ich myć. W przypadku butelek szklanych, w procesie przygotowania do recyklingu zostaną one poddane suszeniu, a następnie doczyszczeniu z wykorzystaniem mechanizmu tarcia, przed skierowaniem do przetopienia w piecu. W przypadku butelek z tworzywa PET sytuacja jest trudniejsza. Jednakże każda butelka PET u recyklera, także ta po oleju jadalnym, jest myta przy użyciu stosownych środków chemicznych. Jeżeli nie zostanie ona opróżniona z zawartości będzie to oczywiście mocno utrudnione. Podsumowując, opróżnioną butelkę po oleju jadalnym wykonaną ze szkła wrzucamy do zielonego pojemnika, opróżnioną butelkę po oleju jadalnym wykonaną z tworzywa sztucznego wrzucamy do pojemnika w kolorze żółtym. Oddzielna kategorią są opakowania po olejach technicznych. Te winniśmy oddawać do wyznaczonych w danej gminie miejsc zbiórki odpadów niebezpiecznych – mogą być to pojemniki dedykowane do zbiórki takich odpadów lub punkty selektywnego zbierania odpadów komunalnych (PSZOK).

12. Pyt. Czyt. Jak sortownia radzi sobie z opakowaniami np. plastikowymi, ale w papierową lub śliską etykietą?

W procesie przygotowania butelek plastikowych do recyklingu są one myte w instalacji recyklera. Na tym etapie następuje usunięcie etykiety, które pod wpływem wody i środków chemicznych odkleja się od opakowania. Kłopot stanowią etykiety wykonane z foli PVC, które nakładane są na opakowania w sposób trwały.  
  • Nie jest możliwe oddzielenie tworzywa PVC od opakowania wykonanego z tworzyw PET czy polietylenu metodą wodną czy chemiczną. Jedyną skuteczną metodą pozbycia się etykiety z folii jest jej zerwanie, stąd na tego typu butelkach czasem możemy spotkać nadruk wskazujący sugerowane przez producenta miejsce rozerwania folii. W związku z tym, w skali przemysłowej, na sortowniach odpadów tego typu butelki kierowane są nie do recyklingu, ale do odzysku jako surowiec do produkcji paliwa alternatywnego wykorzystywanego w przemyśle cementowym. /Uwaga autorki: Jeśli zdejmiemy takie etykiety w domu przed wrzuceniem butelki do pojemnika i rozdzielimy te dwie frakcje ułatwimy recykling/.

13. Pyt. czyt. Czy segregacja to opłacalny biznes – czyli czy warto otworzyć np. punkt skupu makulatury i jak to działa?

Opłacalność każdego biznesu to m.in. wypadkowa mechanizmów rynkowych i umiejętności odnajdywania się w nich zarządzających. Ale taka na poważnie – rozważając myśl o rozpoczęciu działalności w zakresie zbierania bądź przetwarzania odpadów, trzeba brać pod uwagę, iż jest to działalność, które wymaga od przedsiębiorcy spełnienia wielu wymogów formalno-prawnych, technicznych oraz finansowych związanych m.in. z magazynowaniem zbieranych odpadów, ich monitoringiem i zabezpieczeniem ppoż. Należy także pamiętać, iż rynek surowców wtórnych jest rynkiem globalnym, czułym na zmiany koniunktury, z dużą zmiennością cen.

wywiad-odpady-komunalne
 Źródło zdjęcia: Pixabay.com

14. Pyt. czyt. Czy firmy chcą kupować plastik z odzysku np. do produkcji opakowań czy nie jest to wcale takie proste?

Zapotrzebowanie przemysłu na regranulat wytwarzany w procesie recyklingu zależny jest od poziomu jego cen oraz cen granulatu pierwotnego wytwarzanego przez przemysł chemiczny. W dużym skrócie rzec można, iż mechanizm popytowo-podażowy wrażliwy jest na poziom cen ropy naftowej, z których pochodnych wytwarzane są tworzywa sztuczne. Wzrost cen ropy powoduje zwiększony popyt na regranulat pochodzący z recyklingu. Oczywiście równe istotny na poziom popytu jest chłonność przemysłu. W rozwoju idei Gospodarki o Obiegu Zamkniętym istotne jest rozwijanie wszystkich elementów tzw. łańcuch logistycznego – od wytwórców odpadów prowadzących ich segregację w gospodarstwach domowych, przez firmy odbierające odpady, instalacje poddające je sortowaniu, recyklerów po przemysł wykazujący zapotrzebowanie na produkty z recyklingu, a także konsumentów akceptujących i nabywających takie produkty.

15. Pyt. czyt. Czy musimy myć kubeczki np. po jogurcie przed wyrzuceniem?

Nie należy myć kubeczków po jogurcie przed ich wyrzuceniem. Należy jedynie je opróżnić z zawartości. Ta sama zasada dotyczy słoików i innych opakowań z produktami spożywczymi.  
  • Zużycie wody związane z myciem opakowań stanowi stratę dla środowiska, której nie rekompensują potencjalne korzyści związane z przetwarzaniem odpadów. Wyrzucono przez nas opakowania i tak zostaną poddane myciu w ciągu technologicznym instalacji do recyklingu.

16. Pyt. czyt. Jak my konsumenci możemy usprawnić segregację i odzysk, aby na wysypiskach zalegało jak najmniej odpadów?

O ile często mówi się, iż pierwsza zasada w postępowania z odpadami mówi o tym, iż „jeśli chcesz efektywnie wykorzystać odpady, winieneś je zbierać w sposób selektywny” to zasada „zerowa” winna brzmieć „ograniczaj powstawanie odpadów”.
  • Każdy z nas decyduje czy dany przedmiot czy produkt stanie się w naszym domu odpadem. Każdy z nas może ograniczyć ich ilość, choćby przez rozsądne i przemyślane zakupy. Warto też zwrócić uwagę, iż zarzuciliśmy obecnie zwyczaj naprawiania różnych przedmiotów, co zwykło niegdyś dawać im „drugie życie”. Inna sprawa, iż często przemysł nie ułatwia nam tego wypuszczając na rynek produkty z założeniem, iż nie będzie można ich naprawić lub koszt naprawy przewyższy koszt zakupu nowego produktu. 
  • Istnieje cała gama zachowań konsumenckich przybliżających nas do idei „zero waste”, ale to temat na oddzielny artykuł. Należy też wspomnieć o idei „upcyklingu” czyli nadawania zużytym przedmiotom nowych wartości przez znalezienie dlań nowego zastosowania, jak również o coraz bardziej popularnych przydomowych kompostownikach, w których samodzielnie możemy kompostować odpady bio pochodzenia roślinnego.

17. Pyt. czyt. Z czego wynikają różnice wytycznych pomiędzy różnymi miastami czy gminami? Przykładowo w jednym mieście puszki po konserwach należy wyrzucać do odpadów zmieszanych, w innym do metali i tworzyw sztucznych...

Jednolity sposób selektywnego zbierania odpadów komunalnych w Polsce reguluje Rozporządzenia Ministra Środowiska z dn. 29 grudnia 2016 roku w sprawie szczegółowego sposobu selektywnego zbierania wybranych frakcji odpadów (tekst jednolity, Dz. U. 2019, poz. 2028). Rozporządzenie ma charakter ramowy, określający główne frakcje odpadów oraz kolorystykę i oznaczenia stosownych pojemników. Wytyczne szczegółowe dotyczące zawartości poszczególnych pojemników może znaleźć na stronie internetowej przygotowanej przez Ministerstwo Środowiska (https: //naszesmieci.mos.gov.pl › jak-segregowac). Różnice wynikające z wytycznych publikowanych w różnych miastach czy gminach mogą wynikać m.in. z uwarunkowań lokalnych związanych z technologią przetwarzania odpadów. Klasycznym przypadkiem jest zbiórka odpadów biodegradowalnych - w wielu gminach odpady zielone pochodzące z pielęgnacji zieleni są wydzielone ze strumienia odpadów bio i zbierane oddzielnie, a nie w brązowym pojemniku.

18. Pyt. czyt. Jakie są najczęstsze błędy w segregacji i produkty, które najbardziej się mylą ludziom, więc szczególnie warto o nich napisać?

Najpoważniejszym błędem jest wrzucanie do pojemników przeznaczonych do zbierania odpadów opakowaniowych zanieczyszczeń natury organicznej. Innym błędem jest wrzucanie do zielonych pojemników przeznaczonych na szkło butelek z tworzyw sztucznych. Niemniej jednak pojemniki ze szkłem jak i pojemniki przeznaczone do zbiórki papieru (w kolorze niebieskim) charakteryzują się największą czystością zbieranych frakcji. Często spotykanym błędem jest również traktowanie pojemników przeznaczonych do selektywnego zbierania odpadów bio jako pojemników do odpadów zmieszanych.

Mam nadzieję, że znaleźliście w wywiadzie odpowiedzi na swoje pytania oraz ciekawe informacje. Warto zapamiętać, że każda nasza decyzja ma znaczenie - od zakupu produktów, przez sposób ich wykorzystania, aż po "wytworzenie" odpadu i odpowiedni sposób jego pozbycia. Kiedy odpady znikają z naszych domów wyruszają w kolejną drogę i często od nas zależy czy będzie to ponowne wykorzystanie surowca czy nie damy mu na to szans (tu znów pojawia się problem butelek PET z etykietami termokurczliwymi, które jedynie my jesteśmy w stanie zdejmować w domu).

Pędzle do makijażu mineralnego - czym się różnią, które są najlepsze?

Najlepsze pędzle do minerałów

Pędzel kabuki czy może flat top? Który wybrać? Wszystko zależy od tego, z jaką formułą chcemy pracować i jakiego efektu końcowego oczekujemy. Oczywiście nie ma reguły i wiele zależy także od rodzaju skóry, użytego kremu czy techniki nakładania podkładu, ale makijaż mineralny zwykle jest lekki, trwały, nie obciąża skóry, nie "zapycha" porów, za to dodaje cerze świetlistości, ukrywa przebarwienia, wypryski czy rozszerzone pory. Z moich doświadczeń wynika, że pędzel jest jednym z najważniejszych czynników wpływających na zadowolenie z makijażu mineralnego, ponieważ to od niego w dużej mierze zależy poziom krycia i naturalny wygląd makijażu, a także tzw. "ciastkowanie" czyli warzenie się sypkiej formuły na skórze (nie waŻenie, bo przecież nie sprawdzamy wagi). Post jest spisem moich kilkuletnich doświadczeń, ale warto na niego patrzeć przez pryzmat własnej skóry i wiedzy na temat minerałów, ponieważ każda cera jest inna i potrzebuje innej pielęgnacji. To taki mój prywatny ranking :)


najlepszy-kabuki-mineraly

Najlepszy pędzel kabuki do minerałów

Pędzel kabuki zwykle ma krótką rączkę i zaokrąglone włosie. Najczęściej ten pędzel jest duży, szeroki, gęsty, bardziej zbity niż puchaty. Idealnie sprawdza się przy aplikacji sypkich formuł. Pędzlem kabuki najczęściej można uzyskać maksymalnie średnie krycie, choć dużo zalezy jeszcze od kremu, techniki i samej formuły podkładu. Największe krycie i tak zwykle daje pędzel flat top. Kabuki nadaje się również do aplikacji sypkich pudrów. Osobiście stosując kabuki najczęściej używam techniki wykonywania małych kółeczek leciutko dociskając pędzel na skórze. Zwykle stosuję technikę nakładania minerałów na sucho.

Annabelle Minerals, Pędzel kabuki - recenzja

Mój pierwszy w życiu pędzel kabuki, mam go kilka lat. Rączka bambusowa, włosie syntetyczne, miękkie, zbite, dwukolorowe. Wiem, że sporo osób narzeka na wypadanie włosia z tych pędzli, ale mam kilka i w żadnym tego nie zaobserwowałam, nawet podczas mycia (być może mam szczęście, większość pędzli kupiłam w podobnym czasie). Pędzel jest średniej szerokości, bardzo poręczny, idealny do nauki techniki. Męczyłam go bardzo długo, na pewno ponad rok używałam go codziennie, potem zaczęłam odkrywać inne marki. Służy mi do dzisiaj, włosie jest w świetnym stanie, dobrze się myje, nadal jest miękkie, nie odkształciło się. Wymarzony do formuł matujących lub rozświetlających - daje średnie krycie (używam techniki małych kółeczek) przy dwóch, cieniutkich warstwach. Proszek dobrze przyczepia się do włosia, osypuje naprawdę minimalnie (pamiętajmy, że po każdym nabranie podkładu czy pudru nadmiar otrzepujemy!). Kosztuje 32,90 zł.

Pędzel kabuki no name - czy warto kupować chińskie zestawy pędzli?

Pędzel przywędrował do mnie w zestawie polecanym w internetach jako "tanie AM, dokładnie to samo". Owszem, rączka również wygląda na bambusową, a włosie na syntetyczne, ale na tym podobieństwa się kończą, co zresztą widać na zdjęciach. Przede wszystkim włosia jest na oko 3x mniej niż w oryginalnym Annabelle Minerals, a to jest różnica. Proszek słabo trzyma się włosia, jest za śliskie, przez co nawet 3-4 warstwy nałożonego podkładu nie dają zadowalającego, średniego krycia. Można nim machać po skórze do upadłego, ale efekt nie zachwyca, bo niewiele zostaje na skórze. Oj daleko mu do pędzla AM, więc chińskim "odpowiednikom" mówię nie. Cały zestaw różnych pędzli (5 sztuk) kosztował ok. 20 zł.

Lily Lolo, Super Kabuki - recenzja

Już na wstępie zaznaczę - mój ulubieniec w tej kategorii! Najszerszy pędzel, jaki kiedykolwiek miałam. Wymaga odrobiny wprawy, ale już po kilku użyciach sprawia, że nie chce się szukać innych. Przede wszystkim proszek z podkładu świetnie się trzyma włosia, którego jest naprawdę dużo. Pędzle jest gęsty, szeroki, a przy tym dość miękki. Włosie jest syntetyczne, trzonek bardzo krótki, ale poręczny. Tak naprawdę wystarczy kilka razy machnąć po skórze, aby otrzymać średnie krycie. Super współpracuje z każdą formułą podkładu mineralnego, choć kryjące nadal wole nakładać flat topem. Używam go też do pudru sypkiego. Przy myciu nie wypadają włoski, ale trzeba poświęcić dłuższą chwilę, aby go dobrze "wyprać". Kosztuje 91,90 zł.

Poniżej: porównanie włosia pędzli: białe kabuki AM, niebieskawe chiński no name, czarne Lily Lolo.
kabuki-pedzelki

Pixie, Pointed Kabuki - recenzja

Najpiękniejszy pędzel do makijażu, jaki widziałam! Niebieskie włosie prawdopodobnie jest syntetyczne (brak info na stronie producenta, ale znalazłam w internecie), rączka z aluminium. Lekki, poręczny i... bardzo twardy, zbity. Pojedyncze włoski są miękkie, ale przy takiej gęstości tworzą naprawdę zwartą całość, przez co trudno mi z nim pracować. Gęste włosie nabiera sporo produktu, ale większość proszku za dobrze się go trzyma i nie chce przejść na skórę. Jeśli mocniej przycisnę, aby jednak uzyskać jakiś efekt, najczęściej robię nim plamy z podkładu. Próbowałam wiele razy i nie umiem rozprowadzić proszku równomiernie, choć przy innych pędzlach nie mam z tym problemu. Samo kręcenie kółeczek na skórze jest dość nieprzyjemne i frustrujące, ponieważ - jak wspomniałam - pędzel jest twardy. Nie umiem się z nim niestety dogadać, a patrząc na cudowny design i cenę spodziewałam się efektu wow. Kosztuje ok. 150 zł.

Amilie Minerals, Big Kabuki - recenzja

Króciutki trzonek w pastelowej zieleni jest drewniany (bambusowy, z własnych upraw producenta), a włosie syntetyczne. Tu z kolei włosie jest dla mnie... za miękkie. Sam pędzel jest szeroki, leciutko tylko zaokrąglony na brzegach. Problem w tym, że podkład słabo trzyma się włosków, przez co trudno go nabrać, a podczas otrzepywania dodatkowo większość spada i do twarzy przykładam praktycznie sam pędzel, bez produktu. Oczywiście można się bawić w nakładanie proszku kilka(naście?) razy, ale mając pod ręką inne pędzle wiem, że nie warto się męczyć. Podoba mi się design, ale dla mnie jest niepraktyczny niestety. Kosztuje 49 zł.

kabuki-do-mineralow

Pędzel flat top do minerałów

Flat top to charakterystyczny, równo ścięty pędzel. Idealnie sprawdza się, gdy zależy nam na mocniejszym kryciu i ukryciu rozszerzonych porów skóry. Najfajniejszy efekt uzyskamy łącząc flat top z formułą kryjącą minerałów pod warunkiem nakładania naprawdę cieniutkich. dwóch-trzech warstw. Osobiście używając flat topa wolę technikę krótkich ruchów pionowych, wtedy podkład równomiernie się osadza w porach, ukrywając je bardziej niż "kółeczka" wykonane pędzlem kabuki. Flat top daje mocniejszy efekt przy formule jojoba marki Amilie - to jest absolutnie wyjątkowy podkład, który ma niezłe krycie, a jednocześnie lekko rozświetla skórę, co pięknie wygląda na zdjęciach (jak efekt "blur" - rozmycia faktury skóry jak w programie graficznym). Chociaż jojoba równie ładnie wygląda nałożony pędzlem kabuki, szczególnie na skórze tłustej (jak moja, jest też wtedy trwalszy, dlatego przy tej formule zwykle stosuję kabuki).

Amilie Minerals, Pędzel flat top - recenzja

Nie będę nikogo trzymać w niepewności - to najlepszy flat top do minerałów, jaki miałam. Jest idealny! Rączka bambusowa, w ładnym, pastelowym odcieniu, a włosie syntetyczne. Wielkość podobna do pozostałych, które posiadam, ale miękkość włosia i jego gęstość są świetnie dobrane, dzięki czemu pędzel łatwo nabiera odpowiednią ilość produktu i dobrze rozprowadza go na skórze. Nie tworzy plam, równomiernie wciera proszek w skórę, co pomaga uzyskać dobre krycie i "schowanie" rozszerzonych porów. Oczywiście ważna jest także siła nacisku i otrzepanie włosia z nadmiaru podkładu, ale na to zwracajmy uwagę przy każdym pędzlu. W każdym bądź razie dzięki temu pędzlowi bardzo polubiłam formuły kryjące, ponieważ nie powoduje, że się warzą na mojej tłustej skórze. Kosztuje 36 zł.

Annabelle Minerals, Flat Top - recenzja

Jak we wszystkich pędzlach AM mamy tu bambusową rączkę i syntetyczne włosie. Pędzel poręczny, odpowiednio zbity i szeroki, ale dla mnie mniej przyjazny niż Amilie. Proszek trzyma się całkiem fajnie i przyjemnie rozprowadza, ale mam wrażenie, że pomimo podobnego nacisku zostawia grubszą warstwę podkładu, przez co, szczególnie formuły kryjące, łatwiej się warzą na skórze i szybciej wyglądają brzydko. Specjalnie użyłam określenia "mam wrażenie", ponieważ takie podejrzenie padło dopiero po poznaniu "idealnego" Amilie, a więc poprzez porównanie tych dwóch pędzli (wcześniej nie lubiłam formuł kryjących). Jest trochę tańszy niż pastelowo zielony konkurent, kosztuje 32,90 zł.

recenzja-flat-top

Chiński flat top no name - czy warto kupić?

Analogiczna sytuacja jak przy "prawie jak AM" kabuki - to jest do niczego! Na pierwszy rzut oka podobnych rozmiarów, ale z o wiele miększym włosiem, przez co nabieranie i rozprowadzanie nie daje pożądanego efektu krycia. Trochę lepiej sobie radzi niż kabuki z tej "serii", ale umówmy się - szału nie ma.

Neauty Minerals, Pędzel flat top - recenzja

Włosie syntetyczne, fajny, prosty design. Pędzel jest bardzo miękki i niestety nie radzi sobie z moją techniką "pociągłych, krótkich ruchów" - musiałabym nałożyć chyba z 7 cienkich warstw, aby otrzymać podobny efekt jak po 2-3 nałożonych pędzlem Amilie. Po niewczasie doczytałam, że producent poleca go do metody stemplowania, której z kolei ja nie lubię. Teraz rozumiecie jak ważna jest technika? Próbowałam nim także robić małe kółeczka i jakiś efekt jest, ale bliżej mu do kabuki niż kryjącego flat topa. Kosztuje 36,90 zł.

Poniżej: porównanie wielkości pędzli flat top
pędzle-flat-top-blog

Annabelle Minerals, Pędzel do różu mineralnego - recenzja

Bambusowy trzonek i syntetyczne, równo ścięte włosie. Włosie odpowiednio miękkie i odpowiednio zbite, żeby nabrać proszek i równomiernie pokryć nim skórę. Idealny do różu, ale także do rozświetlacza mineralnego. Nie tworzy plam, choć warto oczywiście strzepnąć nadmiar proszku i lekko muskać wybrane partie twarzy, aby nie nałożyć go zbyt dużo. Dobrze się nim operuje. Jest bardzo ok! Kosztuje 32,90 zł.

Annabelle Minerals, Gąbka do makijażu Softie S, najmniejsza

Malutka gąbeczka w czarnym kolorze. Kosztuje 9,90 zł, swoją dostałam jako gratis do zakupów. Rozmiar sprawia, że idealnie nakłada się nią podkład metodą na mokro w trudniej dostępne miejsca np. skrzydełka nosa, a także do korektora pod oczy. Łatwo rozprowadza produkt na skórze metodą stemplowania (przykładam miejsce obok miejsca i delikatnie przyciskam). Fajny gadżet, przydatny jeśli lubimy perfekcjonizm lub potrzebujemy zatuszować dokładniej małe partie skóry (np. wypryski). Po namoczeniu jest trochę twardsza niż oryginalny Beauty Blender, bardzo łatwo się myje. AM oferuje jeszcze większe gąbeczki, w rozmiarze M oraz L.

gąbeczka-am-recenzja

Pędzle do cieni mineralnych

Długo zwlekałam z zakupem specjalnych pędzli do cieni mineralnych, ponieważ wydawało mi się to zbędne, skoro inne marki równie dobrze radziły sobie z sypką formułą. Po czasie muszę przyznać, że miałam rację w połowie, ponieważ produkty specjalnie przeznaczone do minerałów lepiej trzymają proszek poprzez zbite włosie.

Annabelle Minerals, Pędzle do cieni

Mam pędzel płaski, ścięty oraz do łączenia cieni. Ten do łączenia daje efekt ładnego przejścia i rozproszenia cieni przy skórze, dzięki czemu bardzo łatwo wykonać szybki makijaż bez plam produktu. Faktycznie ładnie też łączy cienie ze sobą. Co ciekawe z cieniami prasowanymi nie bardzo współpracuje, za mało ich nabiera, jest idealny właśnie do proszków. Płaskim pędzlem lubię podkreślać dolną powiekę oraz precyzyjnie nakładam jasny cień w kąciku wewnętrznym oka. Obu używam bardzo często. Natomiast pędzel skośny był nieudanym zakupem, ponieważ nie jest to pędzel blendujący, potrafi nałożyć zbyt dużo produktu, choć czasem udaje mi się nim fajnie rozetrzeć ciemniejszy cień przy zewnętrznym kąciku - tyle, że równie dobrze mogę użyć do tego pędzla do łączenia. Każdy z tych pędzli kosztuje 21,90 zł, wszystkie mają syntetyczne włosie i bambusowy trzonek. Dobrze się myją, mam je bardzo długo, w moich nie wypada włosie, choć w płaskim lekko się odbarwiło na różowawo.

Zaskoczeniem jest płaski pędzel no name made in China - tak, z zestawu "prawie jak AM", ponieważ... on faktycznie jest prawie identyczny! Używam go równie często jak oryginału, jest świetny i jego włosie akurat się nie odbarwia :) Nie wypadają też włoski. Jest to jednak wyjątek, ponieważ pozostałe są zwyczajnie do niczego.


Amilie Minerals, Pędzle do cieni

Amilie oferuje więcej pędzli, ale mam tylko dwa: do blendowania (22 zł) oraz kabuki do cieni (27 zł). W porównaniu z AM włosie jest odrobinkę bardziej twarde, również syntetyczne. Trzonki tym razem pastelowo różowe, bardzo fotogeniczne. Uwielbiam pędzel do blendowania, cudownie rozciera cienie, łączy je ze sobą i umożliwia szybki, łatwy makijaż. Nie mam mu absolutnie nic do zarzucenia, to bardzo uniwersalny pędzel, nabiera idealną ilość produktu sypkiego. Co ciekawe tak samo dobrze radzi sobie z cieniami prasowanymi. Kabuki do cieni niestety dla mnie jest za duży, prawdopodobnie ze względu na budowę mojego oka - nie mam dużych powiek (mam małe oczy), przez co włosie jest dla mnie za szerokie. Używam go tylko do rozcierania bazowych kolorów, np. neutralnego beżu, a czasem do rozświetlacza. Nie jest to jednak niezbędny dla mnie pędzel.

makijaz-mineralny-pedzelki

Jeśli macie doświadczenie z którymś z powyższych pędzli koniecznie dajcie znać w komentarzu co o nich myślicie. Ciekawi mnie też jakiej techniki do minerałów używacie?
Moje zdjęcie
CosmetiCosmos
Witaj na CosmetiCosmos.pl! Mam na imię Aneta i od kilku lat interesuję się kosmetykami i ich składami, szczególnie naturalnymi. Szukam prawdziwych perełek, lubię polskie manufaktury, kręcę też własne kremy. Interesują mnie także eko środki czystości. Mam nadzieję, że znajdziesz tu coś ciekawego dla siebie (polecam wyszukiwarkę). Kontakt ze mną: cosmeticosmos@gmail.com

Jestem tutaj