Cossi Fuleren, Kosmetyki naturalne z szungitem: tonik, olejek, peeling

Cossi Fuleren, Kosmetyki naturalne z szungitem: tonik, olejek, peeling

Szalenie lubię poznawać nowe marki kosmetyków naturalnych, a szczególnie jeśli są Made in Poland. Na naszym podwórku coraz więcej producentów dba o jakość kosmetyków, sprawdza pochodzenie półproduktów, dopracowuje formuły i każdy szczegół swojego wyrobu, choćby etykiety. Serce rośnie, że my - świadomi konsumenci, mamy coraz większy wybór. Coraz łatwiej kupić dobre jakościowo kosmetyki, z krótszym, sensownym i - co najważniejsze - bezpiecznym składem. Dzięki zainteresowaniu samych konsumentów producenci stawiają na innowacyjne rozwiązania oraz ciekawostki. Choćby taki szungit.


Co to jest szungit?

Szungit jest najprawdopodobniej pochodzenia pozaziemskiego (połączył się z Ziemią w trakcie tworzenia planety). Znany od setek lat mieszkańcom Południowej Karelii, regionu w Rosji. Zauważyli oni, że woda szungitowa ma niesamowite właściwości oczyszczania z toksyn oraz chorób (uzdrawiania). Szungit to odmiana węgla, jednak o nietypowej budowie cząsteczek. Zapewne kojarzycie, że zarówno twardy diament ("czworościan"), jak i miękki grafit (budowa pierścieniowa) są odmianami węgla - ich tak różne właściwości zależą tylko od budowy cząsteczek! Szungit natomiast zawiera cząsteczki węgla o kształcie kuli, przypominającej piłkę futbolową, ale pustą w środku - cząsteczki o takiej strukturze nazywa się fulerenami. Za odkrycie fulerenów w 1996r. otrzymano Nagrodę Nobla z chemii! Obecnie bardzo często szungit używany jest jako substancja naturalnie oczyszczająca wodę. Przypomina bryłkę zwykłego, czarnego węgla.

Kosmetyki Cossi Fuleren

W kosmetyce stosuje się przede wszystkim wodę szungotową, która staje się substancją aktywną o bardzo specyficznych właściwościach pielęgnacyjnych i leczniczych. Działa silnie antyoksydacyjnie, spowalniając procesy starzenia. Niszczy komórki rakowe (szczególnie raka skóry) oraz usuwa toksyny. Pomaga w łuszczycy. Sprawia, że w kosmetykach nie rozwijają się bakterie i grzyby (oczyszcza). W kosmetykach Cossi Fuleren bryłka szungitu znajduje się w każdej butelce toniku oraz olejku.

Nanocząsteczki fulerenów

Nietypowa budowa fulerenów umożliwia absorpcję składników aktywnych, które przenikają do wewnątrz, do "pustej przestrzeni w piłce", a następnie są uwalniane w głębszych warstwach skóry. Tradycyjne substancje aktywne działają jedynie na warstwę naskórka, dlatego większość kosmetyków działa powierzchownie i krótko. Jednocześnie same fulereny wpływają korzystnie na kondycję poszczególnych warstw skóry co sprawia, że ich skuteczność wzrasta kilkukrotnie. W INCI szukajcie Fullerene C-60.

nowe-polskie-kosmetyki

Cossi Fuleren, Tonik łagodzący

Tonik ma być idealny dla cery wrażliwej, trądzikowej i skłonnej do podrażnień na bazie naturalnych ekstraktów roślinnych. Zmniejsza zaczerwienienia i obrzęki dzięki ekstraktowi z ogórka. Ekstrakt z kory oczaru wirginijskiego łagodzi podrażnioną, piekącą skórę i przynosi jej ulgę. Zmniejsza rozszerzone pory, matuje, reguluje nadmierne wydzielanie sebum, co z kolei przyda się cerze tłustej. Ekstrakt z rumianku działa antyseptycznie, oczyszcza cerę z toksyn i bakterii, a także wygładza powstałe na skórze nierówności. Kosztuje 17zł/100ml. 

Sposób użycia: Produkt nanieść na płatek kosmetyczny, a następnie przemywać oczyszczoną skórę twarzy. Stosować w zależności od potrzeb. Można również skórę spryskiwać.


cossi-fuleren-tonik-lagodzacy

Składniki: Aqua, Glycerin (nawilżająca gliceryna), Sodium Benzoate (bezpieczny konserwant), Chamomilla Recutita Flower Extract (ekstrakt z rumianku), Potassium Sorbate (bezpieczny konserwant), Hamamelis Virginiana Bark/Twig Extract (ekstrakt z kory oczaru wirginijskiego), Parfum (kompozycja zapachowa), Cucumis Sativus Fruit Extract (ekstrakt z ogórka), Fullerene C-60 (fulereny). 

Skład jest prosty, krótki i sensowny. Nie zawiera substancji myjących, więc tonik spokojnie możemy zostawić na skórze (pamiętajcie, że detergenty negatywnie wpływają na stan cery, podrażniają i wysuszają ją, dlatego płyny micelarne i toniki z substancjami myjącymi należy zmywać wodą, nawet jeśli producent na etykiecie zawarł informację, że nie trzeba).

cossi-sklad-tonik-lagodzacy

Przezroczysta, lekka buteleczka z plastiku zaopatrzona została w wygodny atomizer, który wytwarza idealną, drobną mgiełkę. Najzwyczajniej w świecie pokochałam ten tonik w obecne upały! Drobniutkie kropelki dokładnie pokrywają oczyszczoną skórę, schładzają ją i nawilżają, a przy tym łagodzą wszelkie podrażnienia. Tonik stosowałam bezpośrednio spryskując twarz, dzięki czemu unikałam niepotrzebnego pocierania wacikiem. Oczywiście można także spryskać wacik i dopiero tak nanosić produkt na skórę, ale wtedy zawsze trochę zmarnujemy. Tonik posiada naturalną, "herbacianą" barwę i przyjemny, choć sztuczny, nienachalny zapach.

Świetnie koi podrażnienia, łagodzi stany zapalne, przyspiesza gojenie ranek, nawilża i przywraca skórze prawidłowe pH. Jest niesamowicie przyjemny w użyciu, uniwersalny (dla każdej praktycznie cery) i nie trzeba go ograniczać :) Szczerze uwielbiałam ten produkt, ponieważ w momencie pisania recenzji już go zużyłam. Niewielka buteleczka wystarczyła mi na półtorej miesiąca codziennego, 2-3 krotnego w ciągu dnia, używania. Obecnie przelałam do niej hydrolat (pozostawiłam w środku szungit, aby nadal mógł pozytywnie działać). Kupię wszystkie możliwe wersje toniku Cossi Fuleren!

wlasciwosci-toniku-cossi-fuleren

Cossi Fuleren, Olejek upiększający

Zawiera egzotyczny Olej Ubuntu Mongongo, który nawilża i regeneruje. Zawarty w nim kwas eleostearynowy pod wpływem promieniowania UV ulega polimeryzacji, tworząc na skórze warstwę ochronną. Ponadto wysoka zawartość kwasu linolowego pomaga odbudować struktury komórkowe skóry. Dodatek Oleju Andiroba - naturalnego filtra słonecznego o wysokiej zawartości NNKT (niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych) - pomaga uzupełnić warstwę lipidową skóry, zapobiegając utracie wody. Oprócz cennego kwasu omega-7 olej andiroba zawiera także alkaloidy i triterpeny o działaniu przeciwzapalnym i łagodzącym obrzęki skóry. Olej z orzechów laskowych to bogate źródło aminokwasów i mikroelementów, które przyspieszą regenerację komórek i pomogą zlikwidować stany zapalne. Kosztuje 37zł/100ml.

Sposób użycia: Nanieść niewielką ilość olejku na ciało i delikatnie wsmarować aż do całkowitego wchłonięcia. Stosować w zależności od potrzeb.

olejek-do-ciala-naturalny

Składniki / INCI: Caprylic/Capric Triglicerides (emolient tłusty, bezpieczny), Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil (olej słonecznikowy), Carapa Guaianensis Seed Oil (Oleju Andiroba), Schinziophyton Rautanenii Kernel Oil (olej ubuntu mongongo), Corylus Avellana (Hazel) Seed Oil (olej z orzechów laskowych), Parfum (kompozycja zapachowa), Tocopherol (mieszanina wit. E, antyoksydant, chroni olejek przed jełczeniem), Olus Oil (olej roślinny różnego pochodzenia), Fullerene C-60 (fulereny).

Skład olejku jest sensowny, naturalny i bezpieczny dla skóry. To mieszanina emolientów w postaci naturalnych olejów, w tym także egzotycznych i rzadko spotykanych. "Zakonserwowany" witaminą E. Zawiera też cenne fulereny.

naturalny-olejek-do-ciala-sklad

Opakowanie olejku upiększającego Cossi Fuleren to lekka, przezroczysta buteleczka zakończona atomizerem. Aby wydobyć produkt wystarczy spryskać skórę bezpośrednio, po czym dokładnie wetrzeć olejek. Osobiście najbardziej lubię używać olejków od razu po kąpieli. Wilgotną, niewytartą jeszcze skórę spryskuję, a następnie delikatnie wklepuję lub wcieram olejek upiększający kolistymi ruchami. Po krótkiej chwili wycieram skórę ręcznikiem pozbywając się nadmiaru produktu i pozostawiając na niej ochronną, ale cieniutką tłustawą warstewkę (naprawdę delikatną, nie należy jej mylić choćby z masłem shea, dlatego świetnie sprawdza się także latem). Warto wspomnieć, że atomizer rozpyla naprawdę niewiele kosmetyku, dzięki czemu jest niesamowicie wydajny! Zapach produktu wydaje się dość sztuczny, "perfumowy", ale nie jest mocny, umila aplikację i chwilę się utrzymuje na skórze, po czym się powoli ulatnia, jak lubię. Na dnie buteleczki widać czarną bryłkę szungitu (fulereny).


Zawarte w olejku emolienty "zamykają" wodę w naskórku, pozostawiając ją miękką, pachnącą, odżywioną. Przy regularnym stosowaniu - także latem po wieczornym prysznicu - skóra jest wyraźnie jędrniejsza, odporna na przesuszenie, nawilżona, elastyczna i przyjemna w dotyku. Olejek nigdy mnie nie podrażnił ani nie uczulił, wręcz powiedziałabym, że łagodzi zaczerwienienia i problemy skórne, koi i przyspiesza regenerację skóry. 

konsystencja-olejku-cossi

Cossi Fuleren, Peeling solny truskawkowy

Delikatny peeling do ciała o zapachu słodkich truskawek. Dzięki zawartości oleju arganowego, bogatego w wit. E, działa antyoksydacyjnie, uelastycznia i zapobiega procesom starzenia. Za usuwanie martwego naskórka odpowiedzialna jest sól himalajska. Masło shea oraz masło murumuru zapewniają odżywienie skóry. Z kolei olej abisyński uzupełnia niedobory w warstwie lipidowej naskórka, chroniącej skórę przed szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi. Kosztuje 37zł/200g.

Sposób użycia: niewielką ilość produktu nanieść na skórę i rozprowadzić kolistymi ruchami. Po zastosowaniu skórę spłukać ciepłą wodą. Stosować w zależności od potrzeb.

peeling-truskawkowy

Składniki / INCI: Butyrospermum Parkii (Shea) Butter (masło shea), Sodium Chloride (sól himalajska), Crambe Abyssinica Seed Oil (olej abisyński), Argania Spinosa Kernel Oil (olej arganowy), Astrocaryum Murumuru Seed Butter (masło murumuru), Parfum (kompozycja zapachowa), Tocopherol (mieszanina wit. E, chroni produkt przed jełczeniem), Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil (olej słonecznikowy), Fullerene C-60 (fulereny), Hexyl Cinnamal (składnik kompozycji zapachowej, może uczulać).

Ponownie ładny, sensowny skład. Masło shea i murumuru w otoczeniu innych olei oraz sól himalajska jako ścierniwo. Peeling również zawiera fulereny oraz kompozycję zapachową.

cossi-sklad-peelingu

Peeling truskawkowy został zamknięty w porządnym, plastikowym słoiczku z zakrętką. Ponieważ jego konsystencja jest bardzo zbliżona do czystego masła shea nie dałoby się go wydobyć z innego opakowania. Konsystencja jest dość zbita i jeśli mamy chłodną łazienkę twardawa, jednakże pod wpływem ciepła palców lekko się roztapia. Można nabierać go bezpośrednio palcami lub łyżeczką.

cossi-konsystencja-peelingu

W masełkowej konsystencji zostały zatopione drobne kryształki soli himalajskiej i to w sporej ilości. Kolorystycznie peeling przypomina lody jogurtowe i całkiem podobnie pachnie - truskawkami i jogurtem, choć można w nim też wyczuć lekki aromat soli. Pewnie kojarzycie ten specyficzny, "słony" zapach morza - właśnie tą nutę wyczuwam zaraz po truskawkowym jogurcie. Mnie to nie przeszkadza, choć troszkę "gryzie" się z deserowym, apetycznym aromatem soczystych owoców.

peeling-maslo-shea-truskawkowy

Peelingu najczęściej używam zaraz po umyciu skóry żelem. Nabieram odpowiednią ilość i wmasowuję okrężnymi ruchami w wilgotną skórę, po czym spłukuję ciepłą wodą. Drobinki soli doskonale masują i usuwają martwy naskórek. Po zabiegu ciało jest wygładzone, jędrne, miękkie, a dodatkowo zabezpieczone warstwą masła shea i murumuru przed utratą wilgoci. Po peelingu nie używam już żadnych balsamów czy olejku, ponieważ nie ma takiej potrzeby. Nadmiar tłustej warstwy wycieram zwyczajnie ręcznikiem. Jeśli nie lubicie uczucia tłustości na skórze, peelingu można użyć przed umyciem skóry żelem, co pomoże usunąć ochronną warstwę. Ja tego nie robię, szczególnie że używam peelingu wieczorem, przed pójściem spać, gdzie delikatna warstewka wcale mi nie przeszkadza (nie klei się do ubrań czy pościeli). Co ciekawe peeling polubił także mój mąż, używa go do dłoni i bardzo sobie ceni efekt, jaki zostawia na skórze :) Dla mnie to produkt "dwa w jednym" - peeling i balsam jednocześnie.

naturalny-peeling-solny

Podsumowując Cossi Fuleren to kolejna polska, świetna marka kosmetyków o dobrych składach. Producent używa dobrej jakości półproduktów i dba o to, aby na naszą skórę mogły działać fulereny. Uważam, że to fajne kosmetyki dla świadomych konsumentek, które szukają bezpiecznych składów oraz lubią rzadko spotykane oleje. Dodatkowo wszystkie produkty są przystępne cenowo i produkowane w Polsce :)

Słyszeliście już o marce Cossi Fuleren? Który produkt najbardziej Was zaciekawił? Wiedzieliście, że można produkować kosmetyki zawierające szungit?
Trico Botanica, seria nawilżająca do włosów z olejem pistacjowym

Trico Botanica, seria nawilżająca do włosów z olejem pistacjowym

Trico Botanica to produkty do codziennej pielęgnacji włosów potrzebujących nawilżenia. Moje, z natury cienkie i delikatne włosy, ostatnio wymagają więcej zabiegów ze względu na częste używanie prostownicy. Niestety - prawie codzienne traktowanie włosów wysoką temperaturą negatywnie wpływa na ich miękkość, stają się suchsze, szorstkie i matowe. Z drugiej strony pozostawione same sobie nie układają się ze względu na długość - obecnie sięgają lekko poza ramiona. Wywijają się na końcach, odstają, a końcówki łatwo się kruszą, więc prostownica jest niezbędna. Takie włosy wymagają jednak nawilżenia, a z tym powinny sobie poradzić oleje, szczególnie olej z orzechów pistacjowych, który zawierają kosmetyki Trico Botanica. Szczególnie liczyłam na działanie olejku w sprayu (nazwanego olejem), który ma chronić włosy przed działaniem słońca i szkodliwych czynników zewnętrznych. Produkty nie zawierają parabenów, barwników, SLS i petrolatum. Jesteście ciekawi jak sobie poradziła ta seria z niełatwym zadaniem?



Trico Botanica, Szampon nawilżający 

Posiada przyjemną, delikatną, żelową konsystencję. Całkowicie przezroczysty (plus za brak barwników), nie spływa z dłoni. Dobrze się pieni. Pięknie pachnie, dość delikatnie, trochę jakby orzechowo. Pod koniec opakowania niewygodnie się go dozuje, ponieważ posiada korek na klik i trzeba czekać, aż szampon spłynie (nie da się go szybko wycisnąć z butelki). Dobrze oczyszcza włosy, nie plącze ich, nie obciąża. Nie zauważyłam, aby się po nim elektryzowały. Ze względu na dość mocne detergenty stosowałam go co drugie mycie. Kosztuje 38,90zł/250ml.

Skład: Aqua, Sodium Coceth Sulfate, Sodium Cocoamphoacetate, Citric Acid, Magnesium Laureth Sulfate, Cocamide Dea, Sodium Pca, Sodium Chloride, Disodium Laureth Sulfosuccinate, Propylene Glycol, Peg-18 Glyceryl Oleate/Cocoate, Polyquaternium-7, Phenoxyethanol, Glycerin, Quaternium-80, Panthenol, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Disodium Edta, Pistacia Vera Seed Oil, Peg-5 Cocomonium Methosulfate, Laureth-2, Peg/Ppg-20/6 Dimethicone, Hydrolyzed Silk, Sodium Glutamate, Mel Extract, Hydrolyzed Wheat Protein, Laurdimonium Hydroxypropyl Hydrolyzed Wheat Protein, Hydrolyzed Keratin, Potassium Sorbate, Sodium Cocoyl Glutamate, Hydroxypropyl Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Laurdimonium Hydroxypropyl Hydrolyzed Keratin, Methylchloroisothiazolinone, Imidazolidinyl Urea, Tetrasodium Edta, Methylisothiazolinone, Ethylhexylglycerin, Tetrasodium Glutamate Diacetate, Parfum.

Szampon nie zawiera SLS ani SLES, jednak zawiera inne dość mocne detergenty, które oczyszczają włosy i skórę głowy z zanieczyszczeń. W niewielkiej ilości mamy tu także nawilżacze i emolienty (gliceryna, panthenol, olej pistacjowy, jedwab, miód, proteiny pszenicy, keratynę, miód), jednak szampon ma przede wszystkim oczyszczać, a nie nawilżać. Sporo konserwantów, w tym kilka takich, których staram się unikać w swoich kosmetykach (m.in. Methylchloroisothiazolinone oraz Imidazolidinyl Urea - donor formaldehydu).


Trico Botanica, Nawilżająca maska do włosów

Opakowanie zaopatrzone w pompkę zdecydowanie ułatwia nabieranie produktu. Maska jest biała, średnio gęsta, pięknie pachnie (podobne nuty zapachowe jak w szamponie, ale nie identyczne, bardziej kwiatowe). Nałożona na wilgotne włosy szybko w nie wnika, staje się bardzo, bardzo lekka. Przez to aż chce się nałożyć jej większą ilość, co nie zawsze jest dobrym pomysłem - wbrew pozorom jest całkiem treściwa, łatwo przesadzić z ilością, a potem trzeba ją długo i dokładnie spłukać. Przy średnio długich włosach, zwłaszcza jeśli nakładamy maskę od okolic ucha po same końce, jest wydajna, a na pewno wydajniejsza niż szampon. Maska ładnie nawilża, wygładza i uelastycznia włosy, przy czym ich nie obciąża. Przy średnio porowatych, skłonnych do przetłuszczania włosach doskonale sobie radzi podczas codziennego stosowania, jednak raz na kilka dni kosmyki wymagają mocniejszej pielęgnacji - wtedy dodatkowo je nawilżam żelem aloesowym i olejuję. Nie zauważyłam, aby nawilżała włosy na dłużej niż do kolejnych 1-2 myć, ale muszę przyznać, że rzadko spotykam maski, które to potrafią. Kosztuje 44,90zł/250ml.

Skład: Aqua, Cetearyl Alcohol, Butyrospermum Parkii Butter, Cyclopentasiloxane, Cetrimonium Chloride, Ethylhexyl Cocoate, Dimethicone, Bis-Isopropylamino-Pg-Propyl Dimethicone/Bis-Isobutyl Peg-14 Copolymer, Citric Acid, Pistacia Vera Seed Oil, Cocos Nucifera Oil, Olea Europaea Oil, Propylene Glycol, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Glycerin,Polyquaternium-74, Hydrolyzed Collagen, Mel Extract, Butyloctanol, Polysorbate 20, Laureth-7, Tocopherol, Hydrolyzed Silk, Lactic Acid, Sodium Benzoate, Phenoxyethanol, Diisopropanolamine, Methylchloroisothiazolinone, Ethylhexylglycerin, Tetrasodium Glutamate Diacetate, Methylisothiazolinone, Potassium Sorbate, Parfum. 

W składzie wysoko znajdziemy emolienty m.in. masło shea, ale także i sporo silikonów. W mniejszej ilości oleje: pistacjowy, kokosowy, oliwa z oliwek, jojoba, a dalej typowo nawilżające substancje i proteiny jak: gliceryna, kolagen, miód, jedwab. Pod koniec sporo konserwantów.


Trico Botanica, Ochronny olej do włosów

Ten "olej" to tak naprawdę lekki spray ochronny do włosów o pięknym, orzechowo-kwiatowym zapachu. Posiada atomizer, który tworzy mgiełkę, równo osiadającą na włosach. Zawsze stosuję go na jeszcze wilgotne włosy, ponieważ wtedy zupełnie ich nie przetłuszcza. Nie jest to jednak produkt tłusty, pomimo zawartości olejów, ponieważ w większości to po prostu lotny, lekki silikon. Odkąd go stosuję zdecydowanie widzę, że włosy się nie niszczą tak szybko (szczególnie końcówki), są nabłyszczone, miękkie, sypkie i pachnące. Fajny produkt na lato. Kosztuje 59,80zł/100ml.

Skład: Cyclopentasiloxane, Isopropyl Myristate, Ethylhexyl Methoxycinnamate, Coco-Caprylate, Pistacia Vera Seed Oil, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Argania Spinosa Kernel Oil, Tocopherol, Parfum. 

Skład oparty o lotny silikon, który zabezpiecza włosy przed odparowaniem wody. Następnie kilka emolientów (w tym olej pistacjowy, jojoba i arganowy).


Podsumowując seria jest całkiem udana, wyróżnia się szczególnie nietypowym, orzechowym aromatem. Najbardziej przypadła mi do gustu lekka maska do włosów, która nie obciąża, a przy tym przyjemnie uelastycznia włosy oraz lekki spray, nazwany przez producenta olejem ochronnym, który zabezpiecza kosmyki przed szkodliwym wpływem czynników zewnętrznym i jest niesamowicie wręcz wydajny! Opakowania z ciemnego plastiku również przyciągają wzrok nietypową kolorystyką etykiet.


Znacie produkty Trico Botanica? Jak Wy nawilżacie włosy oraz chronicie je przed słońcem?
Promocja Rossmann 2+2 sierpień 2018. Co warto kupić z lepszym składem?

Promocja Rossmann 2+2 sierpień 2018. Co warto kupić z lepszym składem?

Rossmann jest znany we swoich promocji, a dzięki sklepom stacjonarnym w całej Polsce mamy dobry dostęp do kosmetyków, które oferuje. Sama w pobliżu pracy mam aż trzy te drogerie, więc zdarza mi się robić tam zakupy. Wam również? Kiedy tylko dowiedziałam się od Eweliny (@SecretAddiction) o planowanej najnowszej promocji, zaczęłam przeglądać sklep internetowy w poszukiwaniu kosmetyków z lepszym składem, na które warto zwrócić uwagę w Rossmannie. Znalazłam sporo ciekawych propozycji, którymi postanowiłam się z Wami podzielić. Zapraszam :)


promocja-rossmann-sierpien

W dniach od 20 do 29 sierpnia Rossmann szykuje kolejną promocję dla posiadaczy karty Klubu Rossmann (w aplikacji). 


Tym razem możemy wybrać 4 produkty z różnych kategorii:

  • pielęgnacja ciała
  • pielęgnacja ust
  • pielęgnacja włosów (albo same odżywki do włosów)
  • odżywki paznokci
  • maseczki do twarzy.

Niestety nie ma jeszcze listy konkretnych produktów objętych promocją - pojawi się tuż przed 20 sierpnia. Produkty muszą być oznaczone czerwoną etykietą 2+2 i muszą się różnić kodem kreskowym. Z promocji można skorzystać tylko jeden raz.

Zrobiłam dla Was rekonesans w sklepie internetowym Rossmanna, na co zwrócić szczególną uwagę - produkty ze stosunkowo bezpiecznym składem oraz naturalne, które prawdopodobnie wejdą w skład promocji. Warto przypomnieć, że w niektórych sklepach stacjonarnych dostępne są standy z kosmetykami naturalnymi (przede wszystkim marek Vianek i Organic Shop).

Dobre maseczki do twarzy z Rossmanna

Przede wszystkim warto przyjrzeć się bliżej marce Dermaglin, która oferuje glinkowe maseczki w saszetkach, gotowe do aplikacji. Fajnie działają, miałam już kilkanaście wersji tych produktów. Moja ulubiona to maseczka regeneracyjna z jedwabiem, olejem jojoba i miodem (na zdjęciu). Są też wersje męskie, a także do skóry głowy oraz stóp (tych pewnie najbliższa promocja nie obejmie).
Uwaga - niektóre wersje zawierają Propylene Glycol, którego część osób unika - trzeba przeczytać skład każdej maski przed zakupem.

Maseczki Bielenda z serii Botanic Spa Rituals - osobiście jeszcze ich nie miałam, ale czytałam wiele dobrego o całej serii. Do wyboru mamy kilka rodzajów masek, mnie zainteresowała wersja z kurkumą, znaną z właściwości oczyszczających i seboregulujących (uwaga, kurkuma barwi skórę na żółto).

promocja-maseczki-do-twarzy

W dziale "Pielęgnacja ciała" znalazłam także oleje marki Venus Nature, więc bardzo możliwe, że produkty te zostaną także objęte promocją. Obawiam się jednak, że są to oleje rafinowane (oczyszczone), co ma zarówno zalety (dłuższa trwałość, lepsza odporność na czynniki zewnętrzne), jak i wady (mniej wartościowych witamin i innych składników aktywnych).

Oleje z Rossmanna

Olej z owoców awokado oraz rycynowy są jednymi z najtłustszych olei, jakie znam, za to doskonale nadają się do naturalnego demakijażu (warto łączyć je z lżejszymi i tworzyć własne mieszanki). Olej z pestek moreli to jeden z najlepszych olei do cienkich, delikatnych włosów, jakie znam! Olej z konopii często sprawdza się dla cer tłustych i mieszanych, natomiast olej macadamia jest dość uniwersalny. Oleje nadają się do pielęgnacji twarzy, ciała i włosów, wyrobu domowych kosmetyków, demakijażu. Każdy trzeba dobrać indywidualnie pod siebie.
Woda z płatków róży (też była w dziale "Pielęgnacja ciała") to jeden z najbardziej uniwersalnych, pięknie pachnących kosmetyków naturalnych - świetny z niej tonik, odświeżająca mgiełka do każdego rodzaju cery, podkład po olejowanie włosów, składnik domowego płynu dwufazowego do demakijażu (woda różana + olej). Masło shea (zawsze mam je w domu!) nie jest bardzo komedogenne (zdarza się, że "zapycha" niektóre cery, nie ma reguły jak ze wszystkim), mega wydajne i uniwersalne. To doskonała baza dla domowych kremów i balsamów do ciała, świetnie nawilża suche włosy. Baza kosmetyczna to natomiast dla mnie nowość, dotąd zawsze robiłam kosmetyki od podstaw. Myślę, że jest fajną alternatywą dla początkujących. Ekstrakt z liści aloesu i gliceryna mają właściwości nawilżające, można nimi wzbogacić kremy, balsamy, maski do włosów. Mam nadzieję, że te produkty również zostaną objęte promocją!

dobre-oleje-rossmann

kosmetyki-diy-co-kupic

Balsamy do ust z Rossmanna

Alterra, Ochronny balsam do ust rumiankowy - jeden z moich absolutnych ulubieńców. Zużyłam już mnóstwo opakowań, których naprawdę nie zliczę. Fajnie zmiękcza i chroni skórę ust przed czynnikami zewnętrznymi, wygładza, a przy tym ma fajny skład i nie znika szybko. Kiedyś była dostępna także wersja z granatem, niestety obecnie jej już nie widuję (bardzo podoba w działaniu, ale pachniała owocowo). Wiele osób stosuje tą pomadkę na wzmocnienie rzęs (zawiera olej rycynowy) - niestety u mnie rezultaty nie były oszałamiające, jednak warto spróbować, bo raczej nie zaszkodzi. Natomiast stosowanie czystego oleju rycynowego było dla mnie koszmarem, ze względu na ściekanie do oka i pieczenie - jeśli macie podobne doświadczenia warto spróbować z pomadką.
Eos - słynne kulki, które są według mnie dość drogie, a całkiem fajne. Kupuję je właśnie na takich promocjach.
Isana - bardzo tanie balsamy, a mają całkiem ok skład. Kilka wersji do wyboru.
Laura Conti, Botanical Lip Balm - chyba nowość, ponieważ wcześniej ich nie widziałam. Wyglądają całkiem interesująco.


balsamy-ochronne-dobry-sklad

Pielęgnacja ciała z dobrym składem Rossmann

Tutaj przede wszystkim składowo najlepiej wypadają olejki do ciała marek Alterra i Kneipp. W składzie same oleje i inne emolienty oraz kompozycja zapachowa z olejków eterycznych. Warto zwrócić uwagę, że składowo Kneipp wypada odrobinę lepiej (bazą jest olej słonecznikowy, gdzie w Alterra na pierwszym miejscu mamy najczęściej olej sojowy). Takie olejki są bardzo uniwersalne, można stosować je do ciała (np. na wilgotną skórę po prysznicu), włosy, a nawet do demakijażu.

olejki-rossmann

olejki-z-rossmanna

Bardzo dobrze wyglądają również składy olejków do ciała marki Wellness & Beauty (na oleju słonecznikowym), które także posiadają kompozycję zapachową (tutaj już nie określono pochodzenia, więc możliwe, że jest sztuczna). Świece do masażu tej marki już miałam, bardzo je lubię i chętnie ponownie kupię. Umilały mi niejeden, szczególnie zimowy, wieczór :)


co-kupic-wellness-beauty

Be Organic to kolejna świetna marka naturalna, która jest dostępna w Rossmannie. Do tej pory używałam jedynie produktów do pielęgnacji twarzy, jednak przy najbliższej okazji skuszę się na masło lub peeling.

co-kupic-na-promocji-rossmann

Seria Bielenda, Botanic Spa Rituals zawiera także produkty do pielęgnacji ciała - masła i olejki. Ciekawe połączenia składników aktywnych zachęcają.

co-kupic-bielenda

A teraz ciekawostki. Żel aloesowy marki Skin 79 - może skład nie jest idealny, za to produkt bardzo uniwersalny, a włosy wręcz go uwielbiają. Dobrze sobie radzi także z przegrzaną skórą np. po opalaniu, a także z łagodzeniem ukąszeń komarów czy innych owadów. Niezastąpiony po depilacji. Legginsy ujędrniająco-modelujące Nivea zawierają dodatkowo emolienty, ekstrakt z aloesu oraz koenzym Q10, co ma pozytywnie wpłynąć na stan skóry (uwaga, "legginsy modelujące" nie zawierają tych składników!). Oczywiście równie dobrze można posmarować uda olejkiem i założyć bawełniane legginsy (podejrzewam, że efekt będzie podobny, prawdopodobnie chodzi o ciepło, które ułatwia wnikanie składników aktywnych), ale kto bogatemu zabroni sprawdzić produkt Nivea ;)
Balsam do ciała Isana Med bardzo tani, a całkiem przyjemny produkt nawilżający (osobiście nie przepadam za tą marką).

ciekawostki-rossmann

Pielęgnacja paznokci

Nie oszukujmy się, większość tzw. odżywek do paznokci to bezbarwne lakiery, które chronią płytkę np. przed mechanicznymi uszkodzeniami i trochę utwardzają. Wiele osób jest także uczulona na formaldehyd, który znajdziemy w wielu popularnych produktach (słynne 8w1 Eveline). Sama mam niemiłe doświadczenia z formaldehydem, więc unikam go. Jedynie olejki są w stanie uelastycznić płytkę i odżywić skórki wokół paznokci na dłużej.

produkty-paznokci-rossmann

Pielęgnacja włosów - dobre odżywki z Rossmanna

Produkty do włosów marki Alterra są dla mnie dość kontrowersyjne. Początkowo byłam zachwycona szamponami tej maki, jednak już przy drugiej butelce spowodowały u mnie łupież (średnio mocne detergenty, wcale nie są super delikatne). Dla mnie są to dobre, tanie szampony, jednak nie do codziennego stosowania. Za to maski, odżywki i olejki są wręcz wymarzone dla delikatnych i cienkich włosów.

kosmetyki-alterra-rossmann

Markę Petal Fresh dopiero poznaję, mam szampon i odżywkę w zapasach. Składowo jest super (łagodne detergenty w szamponach, sporo ekstraktów, witamin i olei) oraz emolientów w odżywkach (bez silikonów). Jest kilka serii do wyboru (np. do włosów farbowanych, seria nawilżająca, dodająca objętości itp.).

co-kupic-petal-fresh

Natura Siberica natomiast to dobre kosmetyki tzw. przejściowe pomiędzy totalnie naturalnymi, a drogeryjnymi produktami. Szampony zawierają SCS, więc dość mocny detergent, ale dodatkowo sporo substancji nawilżających. Podobnie peeling do skóry głowy (mam go w zapasach) - wiele osób chwali. Ciekawostką jest, że szampony dla mężczyzn (w czarnych, kwadratowych butelkach) mają łagodniejsze składy, mój mąż je bardzo lubi. W skład promocji wejdą natomiast prawdopodobnie odżywki, a te już wyglądają ciekawiej, oczywiście przed zakupem zawsze warto spojrzeć na skład, czy wszystko nam odpowiada w danym produkcie.

co-kupic-natura-siberica

Garnier Fructis, Maski do włosów - nie sądziłam, że kiedyś do tego dojdzie, ale wygląda na to, że Garnier wyprodukował coś naprawdę dobrego. Być może się skuszę z ciekawości podczas promocji, choć kwestia testowania na zwierzętach w Chinach bardzo mnie zniechęca do całego koncernu.

promocja-maski-rossmann

Na koniec zostawiłam niezłe produkty, ale z bardziej drogeryjnym składem. Osobiście moje włosy lubią odrobinę silikonów, dlatego czasem stosuję maski czy odżywki, które je zawierają. Z tych dostępnych w Rossmannie bardzo pozytywnie zaskoczyła mnie seria z keratyną od Delia - maska genialnie wygładza i nabłyszcza, a przy tym sprawia, że włosy są sypkie (podobnie odżywka). Tresemme, czyli niedawna nowość prosto z USA napakowana silikonami - szczerze? moje włosy uwielbiają odżywkę z biotyną! Są po niej gładziutkie, miękkie i pachnące. Natomiast pianki Jantar dają po prostu fun! Ale tu uwaga - odżywka jest dość konkretna, nie dajcie się zwieść jej "puszystości" - dociąża włosy, uelastycznia je, ale trzeba uważać, aby dobrze zmyć nadmiar. Na koniec spray ochronny z filtrami marki Element z rzeżuchą - leciutki spray, który nie przetłuszcza włosów, a chroni je przed nadmiarem słońca.

promocja-rossmann-do-wlosow


Tak się przedstawiają moje propozycje na nadchodzącą promocję. Zostało jeszcze sporo czasu, aby skompletować listę zakupów, ale nie popieram spontanicznego kupowania kosmetyków. Mam nadzieję, że większość z moich typów będzie wchodziła w skład promocji, jednak na 100% dowiemy się tuż przez 20 sierpnia. 

Znacie te produkty? Co Wy byście polecili?
Najlepsze, naturalne olejki do demakijażu czyli Resibo i Biolove (Nacomi)

Najlepsze, naturalne olejki do demakijażu czyli Resibo i Biolove (Nacomi)

Fanki naturalnej pielęgnacji na pewno kojarzą demakijaż olejkami. Zasada ich działania jest bardzo prosta: olejki rozpuszczają zanieczyszczenia, sebum oraz makijaż, a następnie pomagają usunąć je ze skóry. Oczyszczają też pory, co zdecydowanie potwierdzam. Istnieje kilka sposobów usunięcia olejku, którego przecież nie da się zmyć samą wodą (podobnie jak tłustych naczyń). Osobiście korzystam z dwóch. Jeden sposób, zaczerpnięty z metody OCM, to usunięcie olejku wraz z zanieczyszczeniami ciepłym ręczniczkiem lub szmatką. Drugi, o wiele szybszy, to oczyszczanie dwuetapowe,r polegające na tym, że po olejku myjemy twarz jeszcze raz, tym razem żelem lub pianką o jak najlepszym (delikatnym) składzie. Jak się sprawdza mycie skóry lub demakijaż olejkiem? Czy mycie olejkiem jest dobre dla skóry mieszanej lub tłustej?


biolove-resibo-olejki

Resibo, Olejek do demakijażu

Według producenta olejek Resibo usuwa wszelkie zanieczyszczenia, rozpuszcza sebum. Bez dyskomfortu zmywa nawet wodoodporny makijaż. Pozostawia skórę miękką i dobrze odżywioną. Do każdego typu cery: odżywia i nawilża suchą, reguluje tłustą i mieszaną. Dołączona do olejku ściereczka z mikrofibry delikatnie peelinguje skórę. Na stronie producenta olejek kosztuje 59zł/150ml, natomiast w innych sklepach internetowych można go kupić od 45 zł.

olejke-do-demakijazu-sciereczka

Skład: Linum Usitatissimum Seed Oil (olej lniany; polecany do skóry tłustej; działa przeciwzapalnie, rozmiękczająco, regeneruje skórę, rozmiękcza strupy, przyśpiesza gojenie ranek, działa przeciw tworzeniu zaskórników), Vitis Vinifera Seed Oil (olej z pestek winogron; polecany szczególnie do cery naczynkowej; działa ściągająco i gojąco; poprawia napięcie skóry, wygładza), Crambe Abyssinica Seed Oil (olej abisyński; szczególnie polecany do cery suchej i dojrzałej; odżywia skórę, wygładza, nie pozostawia tłustej warstwy), Persea Gratissima Oil (olej z awokado; dość tłusty; polecany szczególnie do cery suchej i dojrzałej; natłuszcza, regeneruje, chroni skórę, posiada lekkie działanie emulgujące), Tocopherol (wit. E, chroni oleje przed jełczeniem, odżywia skórę, antyoksydant), Leptospermum Scoparium Branch/Leaf Oil (olejek eteryczny manuka; szczególnie polecany do cery trądzikowej, tłustej, zanieczyszczonej; działa antybakteryjnie i przeciwgrzybicznie, nadaje zapach), Parfum (kompozycja zapachowa), Limonene (składnik kompozycji zapachowej, który może alergizować).

Tak się składa, że wszystkie powyższe oleje miałam w wersji 100% :) Nowością jest dla mnie jedynie olejek eteryczny manuka, którego dotąd jeszcze nie spotkałam. Skład olejku Resibo został oparty o dość lekkie oleje czyli lniany, z pestek winogron i abisyński, więc pomimo niewielkiej zawartości oleju z awokado konsystencja mieszanki nie jest bardzo tłusta. Poza tym olej awokado posiada niewielkie zdolności emulgujące co sprawia, że olejek do demakijażu Resibo dobrze się zmywa i nie "klei" do skóry.


recenzja-resibo-olejku

Bardzo podoba mi się niesamowita dbałość o detale marki Resibo. Opakowanie olejku jest nie tylko ładne, ale dzięki pompce także funkcjonalne. Całość kupimy w tekturowej tubie, którą następnie możemy ponownie wykorzystać. W zestawie od razu mamy dobrej jakości, grubą ściereczkę, czy raczej biały ręczniczek, którym możemy zmywać olejek lub przeznaczyć po prostu do osuszania skóry po myciu.

Sposób użycia: Nanieś olejek na suchą lub wilgotną skórę twarzy i wmasuj, podobnie jak żel do mycia. Następnie zmyj wszystko przy pomocy specjalnej ściereczki z mikrowłókna dołączonej do produktu, zmoczonej w ciepłej wodzie. Przykładaj ściereczkę do twarzy i lekko dociskaj, postaraj się nie naciągać skóry. Ściereczka jest wielokrotnego użytku – możesz ją łatwo umyć ciepłą wodą z mydłem.

olejek-resibo-opakowanie

Olejek do demakijażu Resibo jest bardzo lejący, więc czasem niestety zdarza się utrata produktu (przecieka przez palce). Posiada barwę słomkową oraz delikatny, subtelny zapach, który nie przeszkadza podczas masażu. Olejek idealnie się rozprowadza i sunie po skórze, ułatwia masaż i umila zwykłą, codzienną czynność, jaką jest oczyszczanie. Spokojnie można zmywać nim nie tylko makijaż ze skóry, ale i oczu - nic nie piecze, nie zostawia też "mgły" na oczach. Doskonale rozpuszcza każdy produkt, naturalny czy drogeryjny, jakim dysponuję, także mój grzeszek w postaci silikonowych koreańskich kremów BB. Rozpuszcza tusz (nie używam wodoodpornych), eyeliner, bazy pod cienie, pomadę do brwi - wszystko! Pozostawia skórę czystą, naprawdę czystą, ale nie przesuszoną. Nie podrażnia. Najczęściej zmywam go żelem lub pianką, ponieważ ten sposób jest dla mnie najszybszy i najbardziej komfortowy. Szczerze? To najlepszy olejek do demakijażu, jaki miałam! Spełnia swoją funkcję idealnie, nie klei się, nie jest nadmiernie tłusty. Wart każdej złotówki :)

recenzja-olejku-do-demakijazu-naturalnego

Biolove, Olejek do demakijażu cery suchej

Według Kontigo olejek Biolove dokładnie zmywa makijaż. Przy regularnym stosowaniu skóra staje się miękka, nawilżona i wygładzona. Kosztuje 35zł/150ml, ale bardzo często jest w promocji. Można go kupić jedynie w drogerii Kontigo (Biolove to ich marka własna), ale producentem jest firma Nacomi, której olejki mają podobne składy (początek identyczny, różnią się kolejnością olei już po wit. E, czyli tych, których jest w składzie najmniej) i są łatwiej dostępne (standardowa cena na stronie producenta jest identyczna czyli 35zł/150ml).

biolove-olejek-recenzja

Skład: Prunus Amygdalus Dulcis Oil (olej ze słodkich migdałów; bardzo uniwersalny, łagodny, delikatny, regeneruje, wygładza, chroni skórę), Vitis Vinifera Seed Oil (olej z pestek winogron;cenny szczególnie do cery naczynkowej; działa ściągająco i gojąco; poprawia napięcie skóry, wygładza), Ricinus Communis Seed Oil (olej rycynowy; działa antybakteryjnie, przeciwzapalnie, zmiękczająco, pomaga regulować wydzielanie sebum), Simmondsia Chinensis Seed Oil (olej jojoba, bardzo uniwersalny, dla każdego typu cery;  łagodzi podrażnienia, uelastycznia, regeneruje), Tocopheryl Acetate (wit. E; chroni oleje przed jełczeniem, antyoksydant), Argania Spinosa Kernel Oil (olej arganowy, szczególnie cenny dla skóry dojrzałej; uelastycznia i silnie ujędrnia skórę, przyspiesza gojenie), Hippophae Rhamnoides Fruit Oil (olej z owoców rokitnika; silny antyoksydant, poprawia koloryt cery i przyspiesza jej regenerację, posiada pomarańczową barwę), Plukenetia Volubilis Seed Oil (olej sacha inchi; dość drogi olej, lekki; zawiera mnóstwo wit. E, uelastycznia, reguluje proces rogowacenia skóry, działa ochronnie, idealny do okolic oczu), Sclerocarya Birrea Seed Oil (olej marula; kolejny dość drogi olej, przyspiesza gojenie ranek i stanów zapalnych, silny antyoksydant, odpowiedni nawet do cery trądzikowej), Parfum (kompozycja zapachowa).

Miałam olej ze słodkich migdałów 100% (zresztą jeden z pierwszych, jakie kupiłam), a także olej z pestek winogron, arganowy, jojoba, rycynowy - znam je dość dobrze. Wszystkie mogą się sprawdzić także przy cerze mieszanej czy tłustej, oczywiście także suchej, naczynkowej i dojrzałej. Spora ilość antyoksydantów oraz dwa cenniejsze olejki pod koniec sprawiają, że skład jest bardzo w porządku!


sklad-olejku-biolove-sucha

Sposób użycia: Nałóż niewielką ilość olejku na skórę twarzy i wmasuj, nie pomijając powiek i rzęs. Następnie nałóż na twarz zwilżoną ściereczkę bambusową, odczekaj chwilę i zmyj makijaż za jej pomocą.

Olejek Biolove kupimy w plastikowym opakowaniu, które szczerze mówiąc jest bardzo niewygodne podczas użytkowania. Olej potrafi ściekać przez otworek, ponieważ aby wycisnąć odpowiednią ilość produktu musimy podnieść całą butelkę i ją przechylić. Niewygodne i denerwujące.
Poza tym bambusową ściereczkę musimy dokupić oddzielnie (kosztuje ok. 8 zł), a jakością nie powala. Przypomina trochę pieluchę tetrową - jest o wiele cieńsza i delikatniejsza niż ręczniczek Resibo. Taka typowa "jednorazówka", choć oczywiście spełnia swoje zadanie, czyli usuwa olejek ze skóry.

Olejek do demakijażu cery suchej Biolove jest najtłustszym kosmetykiem myjącym, z jakim miałam do czynienia. Dobrze rozpuszcza każdy makijaż, podobnie jak olejek Resibo - tusz, eyeliner, pomady, silikonowe podkłady - tutaj nie mam mu nic do zarzucenia. Jednak zmywanie go, przynajmniej ze skóry tłustej, to mniej przyjemne zadanie. Najczęściej zmywałam ten olejek dwu, a nawet trzykrotnie, dopóki czułam, że skóra jest czysta, a nie "lepiąca" i nie tłusta. Podejrzewam, że lepiej się sprawdzi jednak dla posiadaczek cery suchej - co również potwierdza, że ten produkt ma trochę inny skład niż olejek do cery normalnej i mieszanej, o którym poniżej.

olejek-z-kontigo


Biolove, Olejek do demakijażu cery normalnej i mieszanej

Według Kontigo naturalny olejek do demakijażu skóry mieszanej i normalnej. Dokładnie zmywa makijaż. Przy regularnym stosowaniu skóra staje się miękka, nawilżona i wygładzona. Kosztuje 35zł/150ml, ale bardzo często jest w promocji. Można go kupić jedynie w drogerii Kontigo (Biolove to ich marka własna), ale producentem jest firma Nacomi, której olejki mają minimalnie inne składy, ale są łatwiej dostępne (standardowa cena na stronie Nacomi jest identyczna czyli 35zł/150ml).

olejek-do-cery-mieszanej

Skład: Prunus Amygdalus Dulcis Oil (olej ze słodkich migdałów), Vitis Vinifera Seed Oil (olej z pestek winogron), Ricinus Communis Seed Oil (olej rycynowy), Simmondsia Chinensis Seed Oil (olej jojoba), Tocopheryl Acetate (wit. E, chroni oleje przed jełczeniem, odżywia skórę), Argania Spinosa Kernel Oil (olej agranowy), Hippophae Rhamnoides Fruit Oil (olej rokitnikowy), Plukenetia Volubilis Seed Oil (olej sacha inchi), Sclerocarya Birrea Seed Oil (olej marula), Parfum (kompozycja zapachowa).

Na pierwszy rzut oka skład jest identyczny jak wersji do skóry suchej i nawet pojawiły się opinie, że to identyczna mieszanka i chwyt marketingowy ;) Jednakże, mając porównanie obu olejków łatwo zauważyć, że nieznacznie się różnią tłustością i gęstością. Pomimo na pozór identycznego INCI widać, że proporcje poszczególnych olei się różnią w obu wersjach, choć nie są to na tyle duże różnice, aby wpłynąć na kolejność w składzie kosmetyku.


opakowanie-olejku-kontigo-cera-normalna

Sposób użycia jest identyczny: rozmasować na skórze, także na rzęsach i oczach, chwilę pomasować najlepiej okrężnymi ruchami. Następnie zmyć przy pomocy ściereczki lub żelu albo pianki.

Olejek Biolove do cery normalnej i mieszanej niestety posiada identyczne, niewygodne opakowanie jak w wersji do cery suchej. Zdecydowanie lepiej przelać zawartość do buteleczki z pompką (np. po olejku Resibo). Pomarańczową barwę zawdzięcza oczywiście zawartości oleju rokitnikowego, a nie barwnikom. Zapach jest bardzo subtelny, wydaje się naturalny.

Olejek świetnie rozpuszcza każdy makijaż, nie zostawia mgły na oczach i nie piecze. Nie podrażnia, nie "zapchał" mnie (w końcu od razu go prawie zmywamy). Ładnie oczyszcza pory. Usuwa silikonowe podkłady, tusz, eyelinery, zastygające pomady do brwi, wszystko bez wyjątku. Najczęściej zmywam go, myjąc buzię pianką lub żelem - wystarczy w zupełności jeden raz, może w  wyjątkowych sytuacjach dwa, ale nie towarzyszy mu takie uczucie tłustości jak przy olejku do cery suchej. Ta lekkość jest jego ogromną zaletą, choć nie dorównuje olejkowi Resibo! Biorąc pod uwagę częste promocje w drogerii Kontigo (zapłaciłam niecałe 10 zł/150 ml) chętnie go jeszcze kiedyś kupię, ale z myślą o przelaniu do opakowania z pompką.

recenzja-olejku-biolove

Przypominam, że mam cerę tłustą lub, okresami, jak obecnie, dzięki odpowiedniej pielęgnacji - mieszaną, uregulowaną. Jestem w 100% zadowolona z tej metody oczyszczania. Już dawno spróbowałam demakijażu olejkiem, jednak miałam przerwę i powróciwszy do tego sposobu kilka miesięcy temu mogę z całą pewnością napisać jedno: doskonale się to sprawdza! Skóra jest gładsza, pojawia się na niej mniej niespodzianek, mniej się czerwieni. Olejek doczyszcza także silikonowe, mocniejsze podkłady rozpuszczając je nie tylko zewnętrznie, ale docierając też do porów skóry. Sam niejako wymuszony, ale bardzo przyjemny wieczorny masaż twarzy dodatkowo relaksuje i uelastycznia skórę, pozwala oderwać się myślami od dnia codziennego :)

Lubicie demakijaż olejkami czy się tego boicie? Miałyście do czynienia z produktami Resibo lub Biolove?
Bielenda, Carbo Detox, Żel i czarne maseczki bez węgla aktywnego

Bielenda, Carbo Detox, Żel i czarne maseczki bez węgla aktywnego

Co jakiś czas nastaje moda na konkretny składnik w kosmetykach. W tym czasie obserwujemy wysyp produktów kolejnych marek np. z aloesem czy śluzem ślimaka. Ba, wysyp całych serii kosmetyków! Z jednej strony to dobrze, ponieważ cenne właściwości poszczególnych składników aktywnych docierają do świadomości konsumentów. Z drugiej strony zdarza się, że producenci korzystają jedynie z dobrej opinii składnika, natomiast w swoich kosmetykach stosują ich minimalne ilości, dosłownie odrobinę (jednak uwaga, niektórych składników aktywnych nie można używać w wysokim stężeniu, takie rzeczy trzeba oczywiście wiedzieć przed analizą składu). Zdarza się nawet, że wychwalanego składnika nie ma ani trochę! Dlatego uważam, że czytanie składów to podstawa, choć pamiętajcie, że z samego INCI nie dowiemy się wszystkiego (nie wiemy ile dokładnie składnika jest w formule, nie wiemy nic o jego pochodzeniu, jakości, czystości, o olejach czy są rafinowane, o niektórych składnikach czy są pochodzenia zwierzęcego czy roślinnego - chyba, że producent nam napisze to na opakowaniu). Pamiętajmy, że formuły kosmetyków są chronione! 

Jakiś czas temu nastała moda na kosmetyki z węglem aktywnym. Między innymi nasza rodzima Bielenda wprowadziła węglowe kosmetyki pod wspólną nazwą Carbo Detox. Do dyspozycji mamy m.in. produkty do oczyszczania twarzy i demakijażu, maseczki, serum i krem, kosmetyki do pielęgnacji włosów, a nawet olejek pod prysznic czy peeling do ciała. Wszystko czarne :) Jakiś czas temu dostałam żel do oczyszczania twarzy i trzy maseczki w saszetce, nawet nie pamiętam skąd je mam (na pewno nie kupiłam sama, możliwe, że były w jakimś boxie niespodziance albo wygranej w konkursie). Tak wychwalane, że chciałam sama sprawdzić i... musicie przeczytać dalej!



bielenda-carbo-detox

Bielenda, Carbo Detox, Oczyszczający żel węglowy do mycia twarzy

"Oczyszczający żel o działaniu detoksykującym, który szybko i skutecznie myje oraz odświeża skórę mieszaną czy tłustą. Usuwa zanieczyszczenia, makijaż i nadmiar sebum. Zawartość aktywnego węgla zapobiega powstawaniu wyprysków, oczyszcza cerę przyciągając zanieczyszczenia i toksyny z powierzchni i głębszych warstw skóry. Witamina B3 działa antytrądzikowo, reguluje wydzielanie sebum, matuje, regeneruje, poprawia koloryt."
Sposób użycia: żel delikatnie rozmasować na zwilżonej skórze, a następnie spłukać wodą. Stosować codziennie rano i wieczorem lub częściej.
Kosztuje ok. 16zł/195g.

Skład: Aqua (woda), Glycerin (gliceryna, humektant, nawilża), Sodium Cocoyl Alaninate (łagodna substancja myjąca z kokosa), Acrylates Copolymer (stabilizator emulsji), Carbon Black (czarny barwnik, nienaturalny), Niacinamide (wit. B3, cenna dla tłustej cery, reguluje wydzielanie sebum, matuje, zwęża, pory, rozjaśnia), Polysorbate 20 (emulgator i detergent, może być zanieczyszczony, lepiej nie stosować na podrażnioną czy uszkodzoną skórę), Triethanolamine (TEA, regulator pH, może wysuszać i podrażniać, nie powinno się długotrwale stosować produktów z tym składnikiem), Disodium EDTA (chelator, wiąże metale ciężkie), Parfum (kompozycja zapachowa), Methylchloroisothiazolinone (kontrowersyjny konserwant, silnie uczulający, niezalecany w ciąży), Methylisothiazolinone (kontrowersyjny konserwant, uczulający, niezalecany w ciąży).

bielenda-zel-do-twarzy-wegiel

Podsumowując skład: początek jest ok, mamy mieszankę wody z nawilżającą gliceryną i łagodną substancją myjącą. Za to potem barwnik udający węgiel aktywny (węgla w ogóle nie ma w INCI!), kontrowersyjne substancje, choć trzeba przyznać, że w produkcie spłukiwanym narobią mniej szkód niż w kremie. Nie zalecałabym żelu węglowego kobietom w ciąży ani osobom z trądzikiem, szczególnie rozdrapanym (otwartymi rankami).

Carbon Black to nie jest węgiel aktywny

Carbon Black jest sadzą, która powstaje podczas spalania węglowodorów (różnego pochodzenia olejów, także ropy), a nie węgla. W kosmetykach stosowana jest jedynie jako barwnik i nie posiada cennych właściwości węgla aktywnego, które tak ładnie wypisał nam producent na opakowaniach! Carbon Black używany jest jako pigment np. w tuszach do rzęs oraz przemyśle drukarskim czy motoryzacyjnym.

zel-weglowy-bielenda

Żel węglowy Carbo Detox rzeczywiście jest czarny, co - jak już wiemy z INCI - zawdzięcza sporej ilości czarnego barwnika, a nie węglowi aktywnemu. Brudzi wszystko, na co skapnie, więc trzeba z nim uważać (na szczęście da się zmyć). Konsystencja lekko żelowa, całkiem przyjemna. Żel posiada sztuczny, słodkawy zapach, który do złudzenia przypomina mi kisiel. Niektórym się na pewno spodoba, niestety ja nie mogę się przyzwyczaić - po długim czasie używania naturalnych żeli takie aromaty mnie drażnią i rażą sztucznością (natomiast wiem, że to moje subiektywne "widzimisię"). Carbo Detox trochę się pieni po roztarciu z wodą (tworzy szarą pianę). Żel Bielendy dobrze domywa oleje (zwykle myję twarz dwuetapowo). Solo też dobrze myje buzię, ale potem czuję lekkie ściągnięcie skóry (czego nie ma po olejach). Plus za pompkę, dzięki której wygodnie dozuje się produkt. Ze względu na skład na pewno nigdy więcej go nie kupię. Nie zauważyłam, aby jakkolwiek wpływał na wydzielanie sebum czy matowienie skóry, to po prostu dobrze myjący produkt o czarnej barwie.

czarny-zel-konsystencja-bielenda

Bielenda, Carbo Detox, Oczyszczająca maska węglowa do cery suchej i wrażliwej (niebieska)

"Silnie detoksykuje i poprawia stan skóry. Innowacyjna formuła oparta na naturalnym aktywnym węglu szybko i skutecznie oczyszcza skórę. Ujędrnia i wzmacnia cienki, delikatny naskórek."
Sposób użycia: Nałożyć na czystą twarz, szyję i dekolt omijając okolice oczu. Zmyć letnią wodą po 10 minutach.
Kosztuje 2-3zł/8g/jedna saszetka.

Skład: Aqua (woda), Kaolin (glinka biała, najdelikatniejsza, polecana do skóry suchej i wrażliwej, oczyszcza, matuje, łagodzi stany zapalne, odżywia), Glycerin (gliceryna, nawilża), Carbon Black (czarny barwnik), Magnesium Aluminum Silicate (stabilizator formuły, zagęstnik), Chlorella Vulgaris Extract (ekstrakt z chlorelli; oczyszcza, pobudza mikrokrążenie, poprawia koloryt cery, zmniejsza zaczerwienienia, odżywia), Panthenol (łagodzi podrażnienia, koi), Allantoin (przyspiesza gojenie, łagodzi), Lactic Acid (kwas mlekowy, nawilża, reguluje pH), Xanthan Gum (zagęstnik), Polysorbate 20 (emulgator i detergent, nie nakładamy na uszkodzoną skórę), Polyacrylamide /C13-14 Isoparaffin/Laureth-7 (zagęstnik, może "zapychać" i podrażniać), Propylene Glycol (syntetyczny humektant, może podrażniać i powodować alergie), Ethylparaben (konserwant, paraben), DMDM Hydantoin (konserwant, donor formaldehydu), Chlorphenesin (konserwant, substancja zapachowa), Methylparaben (konserwant), Phenoxyethanol (konserwant), Parfum (kompozycja zapachowa).

bielenda-maseczki-w-saszetce

Węglowa maseczka do skóry suchej i wrażliwej jest więc gotową mieszaniną wody z białą glinką, odrobiną gliceryny, zielonej chlorelli i czarnego barwnika. Zawiera kilka fajnych substancji łagodzących podrażnienia i kojących, ale w znikomych ilościach (już po barwniku i zagęstniku). Maseczka jest dobrze zakonserwowana (niestety kontrowersyjnymi substancjami). Znów początek ładny i brzydki koniec. Węgla aktywnego nie ma. 

Saszetka wystarcza dokładnie na jedno użycie - pokrywa całą twarz, szyję i część dekoltu (zależnie od grubości nałożonej warstwy). Maska węglowa z chlorellą posiada kolor bardzo ciemno szary, z delikatnie zielonkawym odcieniem (uwaga na brudzenie!). Konsystencja trochę zbyt lejąca, ale ze skóry już nie spływa, można w niej chodzić. Zapach do zniesienia, prawie niewyczuwalny. Maseczka po 10-15 minutach przysycha, więc dość trudno ją zmyć (maski glinkowe robię zwykle przed prysznicem, wtedy łatwiej się ich pozbyć ze skóry). Efekt? Minimalnie oczyszczona i rozjaśniona cera, co zapewne jest zasługą białej glinki. Mojej skóry nie podrażniła, ale nie mam cery bardzo wrażliwej, a tym bardziej suchej. UWAGA! Może powodować szczypanie oczu. Po zmyciu skóra była też lekko przysuszona, musiałam w miarę szybko ją tonizować i nawilżać.

Domowa maseczka z białej glinki do cery suchej i wrażliwej

Alternatywą jest o wiele skuteczniejsza i naturalna maseczka z białej glinki i węgla aktywnego kupionego w aptece (proporcje ze zdecydowaną przewagą glinki) z dodatkiem humektantów (np. kwasu hialuronowego, żelu aloesowego lub nawet gliceryny). Warto dodać też dwie łyżki sprawdzonego oleju np. z pestek malin czy śliwki, arganowego. Mieszamy wszystko do uzyskania gęstawej konsystencji bezpośrednio przed użyciem (można dodać trochę wody demineralizowanej) i cieszymy się lepszym efektem (i tańszym!).



Bielenda, Carbo Detox, Oczyszczająca maska węglowa do cery mieszanej i tłustej (zielona)

"Oczyszczająca maseczka o działaniu detoksykujacym. Dzięki zawartości naturalnego węgla aktywnego błyskawicznie poprawia stan skóry, szybko i skutecznie oczyszcza cerę z toksyn, odświeża i zwęża pory. Działa przeciwtrądzikowo i redukuje wydzielanie sebum".
Kosztuje ok. 2-3zł/8g/saszetka.

SkładAqua (Water), Kaolin (biała glinka), Glycerin (nawilża), Carbon Black (czarny barwnik), Magnesium Aluminum Silicate (zagęstnik), Illite (francuska glinka zielona, dobrze oczyszcza, dezynfekuje, zmniejsza pory, przyspiesza gojenie, rozświetla, regeneruje, odżywia), Montmorillonite (glinka zielona; rozjaśnia, wchłania nadmiar sebum, rozświetla, detoksykuje), Lactic Acid (nawilża), Xanthan Gum (zagęstnik), Polysorbate-20 (emulgator), Calcite (kalcyt, węglan wapnia, wchłania wilgoć), Polyacrylamide /C13-14 Isoparaffin/ Laureth-7 (zagęstnik), Propylene Glycol (sztuczny humektant), Phenoxyethanol (konserwant), DMDM Hydantoin (konserwant, donor formaldehydu, może uczulać i podrażniać), Methylparaben (konserwant), Ethylparaben (konserwant), Parfum (kompozycja zapachowa), Butylphenyl Methylpropional (syntetyczny składnik kompozycja zapachowej, uczulający), Limonene (składnik kompozycji zapachowej, może alergizować).

weglowe-maseczki-do-twarzy

Na pierwszy rzut oka widać, że maseczki różnią się między sobą jedynie trochę. Wersja do skóry tłustej i mieszanej początek ma identyczny jak inne, potem dołącza trochę zielonej glinki oraz kompozycja zapachowa. Nadal w składzie znajdziemy kilka kontrowersyjnych substancji, za to nie użyczymy w nim węgla aktywnego (zastępuje go czarny barwnik).

Maska jest ciemno szara i po nałożeniu na skórę nie spływa (choć niewygodnie ją wyciągać z saszetki). Wystarcza na jedno użycie. Przez chwilę po nałożeniu trochę łzawiły mi oczy. Dość dobrze oczyszcza skórę, przysusza ewentualne zmiany (co zawdzięczamy glinkom), lekko zwęża pory. Zdecydowanie rozjaśnia zaczerwienienia (znów glinki, identyczny efekt uzyskuję po 100% glince zielonej). Zmiękcza skórę, przez co jest ona miła w dotyku (dokładnie ten sam efekt uzyskuję mieszając zieloną glinkę z "nietłustym" olejem np. konopnym, jojoba czy z pestek truskawki). Nie zauważyłam nic więcej.

Domowa maseczka z węglem aktywnym i zieloną glinka do cery tłustej

Alternatywą jest maseczka z zielonej glinki francuskiej zmieszanej z węglem aktywnym (do kupienia w aptece w kapsułkach) w proporcjach 5:1 + woda demineralizowana albo np. sok z aloesu (kosmetyczny). Warto dodać do mieszanki pół łyżki lekkiego oleju oraz łyżkę humektantów (żelu aloesowego, kwasu hialuronowego, gliceryny, żelu z siemienia lnianego - różnych albo jednego, w zależności od tego, czym dysponujecie). Bezpieczna i 100% naturalna maseczka o składzie idealnym dla cery tłustej i mieszanej. Dla bardziej zaawansowanych polecam dodanie do całości niacynamidu (wit. B3, do kupienia w sklepach z półproduktami kosmetycznymi), który genialnie wpływa na cerę tłustą, zanieczyszczoną, z rozszerzonymi porami i nadprodukcją sebum. Sprawdzona, działa!


Bielenda, Carbo Detox, Oczyszczająca maska węglowa do cery dojrzałej (różowa)

"Oczyszczająca maska poprawiająca stan skóry dojrzałej: cienkiej, szarej, pozbawionej jędrności i blasku. Oczyszcza, odświeża, wygładza i ujędrnia, doskonale nawilża. Błyskawicznie poprawia koloryt skóry, przywracając jej witalność i energię."
Kosztuje 2-3zł/8g/jedna saszetka.

Skład: Aqua (woda), Kaolin (glinka biała), Glycerin (nawilża), Carbon Black (czarny barwnik), Magnesium Aluminum Silicate (zagęstnik), Vitis Vinifera (Grape) Fruit Powder (proszek z czerwonych winogron, bogate źródło antyutleniaczy, ujędrnia, napina, odświeża skórę, ujednolica koloryt, łagodzi podrażnienia), Lactic Acid (nawilża), Xanthan Gum (zagęstnik), Polysorbate 20 (emulgator), Polyacrylamide /C13-14 Isoparaffin/ Laureth-7 (zagęstnik), Propylene Glycol (syntetyczny humektant), DMDM Hydantoin (konserwant, donor formaldehydu), Phenoxyethanol (konserwant), Methylparaben, Ethylparaben (konserwanty), Parfum (kompozycja zapachowa).

saszetki-maseczek

Znów skład oparty o białą glinkę, glicerynę i czarny barwnik (brak węgla aktywnego). Gdzieś dalej cenny ekstrakt z czerwonych winogron i kwas mlekowy, reszta to zagęstniki i konserwanty (wiele z nich może podrażniać!).

Maseczka węglowa jest ciemnoszara, dobrze się rozprowadza i trzyma skóry. Po 10-15 minutach przysycha i dość trudno ją zmyć (identycznie jak pozostałe). Po zmyciu efekt jest praktycznie bardzo podobny - lekko przysuszona i rozjaśniona cera, delikatnie przymknięte pory. Nie widzę ani nawilżenia, ani ujędrnienia, ani wygładzenia. Bardzo podobny efekt uzyskuję po glince białej lub czerwonej rozmieszanej tylko z wodą, co wychodzi dużo taniej i bezpieczniej. Maseczka węglowa do cery dojrzałej nie posiada w składzie tylu składników aktywnych, aby widocznie poprawić jędrność skóry.

kosmetyki-z-weglem-aktywnym

Węgiel aktywny w kosmetykach (Activated Charcoal, Charcoal Powder)

Jest tak cenny, ponieważ dzięki swojej strukturze świetnie przyciąga i wchłania zanieczyszczenia oraz toksyny ze skóry. Dodatkowo posiada umiejętność wchłaniania nadmiaru sebum oraz delikatnego usuwania zrogowaciałego naskórka. Poza tym działa antybakteryjnie, przeciwzapalnie, a także rozjaśniająco za zmiany skórne. Z tych względów jest szczególnie cenny dla skóry zanieczyszczonej, tłustej, mieszanej czy trądzikowej, ponieważ zwalcza zaskórniki, odświeża i łagodzi podrażnienia czy stany zapalne (krostki i niedoskonałości). Węgiel aktywny, czyli Activated Charcoal lub Charcoal Powder jest składnikiem naturalnym, przebadanym i delikatnym dla skóry. Nie podrażnia i nie narusza naturalnej bariery ochronnej skóry.Te wszystkie cenne właściwości wypisano na opakowaniach - natomiast w składzie widnieje jedynie czarny barwnik, pozbawiony jakiejkolwiek cechy poza barwieniem. Szkoda!

Jeżeli szukacie czegoś gotowego i nie chcecie się bawić w domowe mieszanie glinek i węgla aktywnego (do kupienia w aptekach, polecam kapsułki), to patrzcie na skład – szukajcie na opakowaniach takich składników jak: Charcoal, Bamboo Charcoal Powder, Charcoal Powder, Activated Charcoal – są one najbardziej wartościowe w tej kategorii.

Jeżeli szukacie fajnej maseczki z węglem aktywnym (tym prawdziwym) to skład gotowej saszetki nowej serii kosmetyków Sylveco DUETUS wygląda świetnie! Niestety jest też dwa razy droższa (6 zł), ale to nadal niewiele. Carbo Detox od Bielendy to niestety... farbowany lis.