Pielęgnacja skóry głowy - jak zapuścić zdrowe, długie włosy

Problemy z włosami a problemy skóry głowy

Szybko przetłuszczające się, wiecznie oklapnięte włosy. Łupież, swędzenie, bolesne strupki. Wypadanie włosów całymi garściami... To są problemy, o których na szczęście coraz częściej i coraz głośniej się mówi. W pierwszej kolejności warto poszukać przyczyny w swoim zdrowiu - badania profilaktyczne (!), ewentualne niedobory w diecie, stres, brak snu, szalejące hormony. W drugim kroku warto przyjrzeć się pielęgnacji. Czym myjemy włosy? Czy stosowane szampony nie są zbyt agresywne, wysuszające? Czy nie myjemy włosów zbyt często lub przeciwnie - za rzadko? Czy stosujemy pielęgnację skóry głowy - peelingi, wcierki, nawilżanie, oczyszczanie? Czasem włosy nie wymagają wielkiej uwagi, ale przy swędzącej, łuszczącej się skórze może pomóc zmiana prostych nawyków. Wprowadzenie dosłownie dwóch produktów do pielęgnacji może przynieść ogromne pozytywne zmiany, a nie zabierze wcale dużo czasu. W przypadku większych problemów warto odwiedzić także trychologa - specjalistę skóry głowy i włosów.

 

zdrowa-skora-glowy


Zdrowa skóra głowy to zdrowe włosy

Skóra głowy ma podobną strukturę jak reszta skóry na ciele, cebulki włosów znajdują się w skórze właściwej. Podobnie się złuszcza, a martwy naskórek jest doskonałą pożywką dla bakterii, roztoczy i grzybów. Dlatego skóra głowy wymaga odrobiny uwagi podobnie jak skóra twarzy, dłoni i reszty ciała. Potrzebne jest tu indywidualne podejście, ponieważ nie każdy ma problemy nawet przy minimalnej pielęgnacji - dla niektórych osób kluczem do sukcesu jest właśnie umiar. Niestety nie dla wszystkich - przy łojotoku i wzmożonym wypadaniu warto pokombinować i spróbować wzmocnić cebulki włosów od wewnątrz (dieta) oraz zewnątrz (peelingi, wcierki, masaże, olejowanie).


Peeling skóry głowy - podstawa pielęgnacji

Nadal nie jest zbyt popularnym zabiegiem, a może przynieść ogromne korzyści, szczególnie skórze łojotokowej, tłustej i z łupieżem. Prosty, nawet dziesięciominutowy, zabieg raz w tygodniu oczyszcza skórę z martwych komórek, bakterii i łoju, zmniejsza łojotok, pomaga walczyć z łupieżem, pobudza mikrokrążenie ułatwiając transport cennych substancji do cebulek włosa, dzięki czemu rosną one silniejsze, zdrowsze i bardziej lśniące. To naprawdę działa - wiem to ja i setki osób, które spróbowały!

 

Mechaniczny peeling skóry głowy (z drobinkami)

Peeling z drobinkami należy zaaplikować na skórę między włosy (najłatwiej robić przedziałki grzebieniem i w te miejsca nakładać scrub), po czym w miarę możliwości dokładnie wymasować głowę dłońmi i spłukać. Zdarza się, że drobinki zostają na włosach i trudno w całości je usunąć. Przykładowe gotowe peelingi mechaniczne do Natura Siberica lub Pharmaceris - obie opcje zawierają drobinki i składniki aktywne, które oczyszczają skórę głowy. Natura Siberica (uważany za naturalny, ok. 20-25 zł) dodatkowo zawiera substancję myjącą, natomiast Pharmaceris (nie uważany za naturalny, ok. 35 zł) ma świetnie wyprofilowaną końcówkę, dzięki której bardzo łatwo się go stosuje. Peeling mechaniczny możemy zrobić też sami w domu. Przykładowo można dodać zieloną glinkę lub zmielone pestki lub zmielone ziarna kawy do szamponu lub żelu aloesowego, nałożyć i tak masować skórę głowy.


Enzymatyczny peeling skóry głowy (bez drobinek)

W przypadku peelingów enzymatycznych odpada kłopot z wypłukaniem drobinek, ponieważ ich tu zwyczajnie nie ma. Za złuszczanie i oczyszczanie odpowiadają za to enzymy lub kwasy, a produkt ma zwykle wodnistą konsystencję. Stosuje się je troszkę inaczej - należy je zaaplikować na skórę głowy, a następnie odczekać wskazany przez producenta czas, po czym zmyć. Moim ulubieńcem w tej kategorii jest naturalne serum oczyszczające marki Bionigree (do kupienia głównie on-line, 72 zł), a ostatnio łatwo dostępny stacjonarnie produkt marki Bandi (ok. 30 zł, na zdjęciu niżej). Bandi ma specyficzny zapach, a jego głównymi składnikami aktywnymi są mocznik i kwas mlekowy, nie jest uważany za naturalny. Dzięki dołączonej do buteleczki szklanej pipetce aplikuje się go bardzo wygodnie i sprawnie.

 
bandi-peeling-skory-glowy

 

Wcierki do skóry głowy - składniki aktywne pobudzające wzrost włosa oraz hamujące wypadanie

Najprościej mówiąc - wcierki to wodne toniki lub olejki do skóry owłosionej, pełne substancji aktywnych, regulujących przetłuszczanie lub odżywiających cebulki włosów. Częste wcieranie produktów poprawia krążenie, dzięki czemu zwiększa się szansa na pobudzenie włosów do wzrostu lub wzmocnienie ich i ograniczenie wypadania. Aplikuje się je bezpośrednio na skórę głowy, dlatego często posiadają pipetkę lub atomizer. 


Naturalne wcierki na bazie roślinnych ekstraktów

Jako wcierki można też użyć hydrolatu czy soku z aloesu. Jednak efektywniejsze mogą być gotowe mieszanki np. ziołowe. Takie wcierki spokojnie można nałożyć po umyciu głowy i nie zmywać do następnego mycia. Im dłużej wcierka będzie mogła działać tym efekt może być szybszy lub bardziej spektakularny. Tutaj jednak nie ma gwarancji, ponieważ działanie to bardzo indywidualna kwestia. Jedna głowa potrzebuje mocniejszego oczyszczania i zareaguje na rozmaryn, a inna pobudzenia krążenia i świetne rezultaty przyniesie produkt z kofeiną. Warto próbować i szukać idealnego dla siebie kosmetyku. I najważniejsze - nie zniechęcać się za szybko. Przy wcierkach ważna jest systematyczność i regularność.


Najciekawsze substancje aktywne we wcierkach do skóry głowy:

KOFEINA - pobudza krążenie, stymuluje porost włosów.

KOZIERADKA - odżywia włosy, ogranicza nadmierne przetłuszczanie oraz wypadanie, redukuje świąd i łuszczenie skóry głowy. Przy regularnym stosowaniu wiele osób zauważa wysyp nowych włosów czyli "baby hair" i przyspieszony porost.

AMLA - pielęgnuje, działa przeciwzapalnie i przeciwłupieżowo.

NEEM - zioło znane z ajurwedy - działa antybakteryjnie, przeciwgrzybicznie, antywirusowo i przeciwzapalnie.

SKRZYP POLNY - wzmacnia cebulki.

ROZMARYN - działa antybakteryjnie i antyseptycznie, reguluje pracę gruczołów łojowych, ogranicza przetłuszczanie.

DZIURAWIEC - łagodzi stany zapalne, koi podrażnienia. 

PIOŁUN - działa antybakteryjnie, przeciwzapalnie i łagodząco, reguluje pracę gruczołów łojowych, ogranicza nadprodukcję sebum; działa grzybobójczo przy kuracji przeciwłupieżowej.

MIĘTA - oczyszcza, chłodzi, odświeża, działa antybakteryjnie.

LAWENDA - oczyszcza, reguluje nadmierne wydzielanie sebum, przyspiesza regenerację naskórka.

 

Nowa Kosmetyka, Serum do skóry głowy ,,Mniej problemów, więcej włosów" - recenzja

Płynne serum o lekkiej formule i prostym składzie, praktycznie bezzapachowe. Dzięki pipetce łatwo się aplikuje i dozuje. Główne działanie polega na regulacji pracy gruczołów łojowych oraz nawilżeniu skóry głowy, co wpływa na mniejsze wypadanie włosów. Serum poprawia krążenie krwi pod skórą i wzmacnia włosy. Przy regularnym stosowaniu włosy stają się mocniejsze, elastyczne, mniej wypadają. Niektórzy zgłaszają szybszy wzrost włosów, choć u siebie takiego efektu nie zauważyłam - kwestia indywidualna. Czasem zdarzało się, że wcierka Nowej Kosmetyki przyspieszała przetłuszczanie, zależy od użytego wcześniej szamponu. Czasem stosowałam ją po myciu (szczególnie jeśli wiedziałam, że następnego dnia nie mam super ważnych spraw na głowie), a czasem 2-4 h przed myciem. W obu przypadkach moim zdaniem działała. Kosztuje ok. 25 zł/100 g.

Skład: Aqua (water), Panthenol, Hydrolyzed Keratin, Mentha Piperita Oil, Lactic Acid, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Limonene, Linalool.


Agafia, Serum ziołowe na porost włosów "7 ziół"- recenzja

Płynne serum o ziołowym zapachu i ciemnym kolorze, z atomizerem. Skład pełen naturalnych ekstraktów m.ni. prawoślaz, pokrzywa, łopian, drożdże piwne, papryka ostra. Jest tanie i bardzo wydajne, łatwe w użyciu. Wiele osób zgłasza po nim wysyp baby hair, natomiast u mnie zdecydowanie widocznie wpływa na zahamowanie wypadania. U mnie wcierka Agafii nie powodowała przyspieszonego przetłuszczania włosów ani przesuszania, za to fajnie odbijała włosy u nasady, dodając im objętości. Stosowałam ją po myciu, na czysta skórę głowy i nie spłukiwałam. Kosztuje ok. 15 zł/150 ml.

Skład: Althaea Officinalis Extract, Shizandra Chinensis Officinalis Oil, Panax Ginseng Extract, Mellissa Officinalis Leaf Oil, Arctium Lappa Root Extract, Urtica Dioica Extract, Betula Alba Extract, Yeast Extract, Capsicum Anuum Fruit Extract, Climbazole (hamuje rozwój grzybów odpowiedzialnych za łupież), Allantoin, Pantothenic Acid, Neolone.

 

naturalne-wcierki-skory-glowy

 

Wcierki do skóry głowy alkoholowe

Wiele osób unika alkoholu w kosmetykach do pielęgnacji i w dużej mierze również do nich należę. We wcierkach i serum do skóry głowy znajdziemy najczęściej:

  • Etanol, alkohol etylowy (Ethanol, Alcohol) - może być roślinnego pochodzenia, ale także z ropy naftowej, w stężeniu powyżej 30% może podrażniać skórę, szczególnie wrażliwą;
  • Alkohol denaturowany, alkohol skażony, denaturat (Alcohol Denat.) - może być roślinnego pochodzenia lub z ropy naftowej, silnie drażniący, najlepiej stosować go w niskich stężeniach, unikać przy skórze atopowej, alergicznej, wrażliwej, naczynkowej, podrażnionej, suchej;
  • Isopropanol (Isopropyl Alcohol), pochodzenia syntetycznego, silny odtłuszczacz, lepiej żeby unikały go kobiety w ciąży, alergen. 
 

Alkohol pełni we wcierkach następujące funkcje:

  • rozgrzewa miejscowo skórę, poprawiając krążenie, dzięki czemu ułatwia przenikanie substancji aktywnych głębiej;
  • jest znanym od wieków konserwantem, działa antybakteryjnie i dezynfekująco;
  • jest dobrym rozpuszczalnikiem dla substancji aktywnych.


Pamiętajmy jednak, że na alkohol trzeba bardzo uważać, gdy mamy skórę wrażliwą, skłonną do podrażnień, delikatną, przesuszoną albo łuszczącą się. Stosując wcierki alkoholowe warto zadbać dodatkowo o nawilżanie skóry i włosów np. żelem aloesowym, kwasem hialuronowym, "glutkiem" z siemienia lnianego. Najlepiej też nie dopuścić do spływania wcierki na włosy i aplikować ją bardzo ostrożnie i dokładnie na skórę głowy.

 

Przykładowe wcierki alkoholowe wraz ze składami

 

wcierki-z-alkoholem

Kolaż zrobiłam ze zdjęć produktowych dostępnych na stronach producentów

 

Venita Bio, Ziołowa kuracja przeciw wypadaniu i siwieniu włosów 

98% składników pochodzenia naturalnego. Skład oparty na Alkohol Denat. Zawiera m.in. tarczycę bajkalską, len, kiełki pszenicy i soi, kwas mlekowy, argininę. Kosztuje ok. 25 zł/200 ml.

Skład: Aqua, Alcohol Denat, Glycerin, Propanediol, Arginine, Lactic Acid, Glycine Soja Germ Extract, Triticum Vulgare Germ Extract, Scutellaria Baicalensis Root Extract, Hydrolyzed Linseed Extract, Butylene Glycol, Krameria Triandra Root Extract, Sarothamnus Scoparius Extract, Juglans Regia (Walnut) Leaf Extract, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate.


Elfa Pharm, Serum łopianowe przeciw wypadaniu włosów

Skład oparty na ekstrakcie z pokrzywy, glicerynie i etanolu. Zawiera także m.in. łubin, skrzyp polny, lucernę, olej awokado, niacynamid i keratynę. Kosztuje ok. 15 zł/100 ml.

Skład: Aqua, Urtica Dioica Leaf Extract, Glycerin, Alcohol, Hydrolyzed Lupine Seed Extract, Persea Gratissima Oil, Medicago Sativa Leaf Extract, Polygonum Muliflorum Root Extract, Niacinamide, Equisetum Arvense Leaf Extract, Ruscus Aculeatus Root Extract, Propylene Glycol, Trifolium Pretense Flower Extract, Hydrolyzed Soy Protein, Hydrolyzed Keratin, Serenoa Serrulata Fruit Extract, Pathenol, Thymus Vulgaris Oil, Rosmarinus Offcinalis Leaf Oil, Polysorbate 20, Polysorbate 80, Clitric Acid, Sodium Benzoate, Benzoic Acid, Potassium Sorbate, Diazolidinyl Urea, Methyloparaben, Propyloparaben, Limonene.

 

Banfi, Wcierka łopianowa

Skład oparty o etanol i ekstrakt z łopianu. Kosztuje ok. 20 zł/250 ml.

Skład: Aqua, Alcohol, Arctium Lappa Root Extract, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Parfum, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Citric Acid, Limonene, Benzyl Salicylate, Linalool, Citral.

 

Barwa Ziołowa, Woda brzozowa

Bardzo krótki skład oparty na Alkohol Denat i ekstrakcie z liści brzozy. Kosztuje nawet 6 zł/95 ml.

Skład: Alcohol Denat, Aqua, Betula Alba Leaf Extract, Hydrochloric Acid.

 

Jantar, Odżywka wcierka z wyciągiem z bursztynu do skóry głowy i włosów zniszczonych - recenzja

Słynna wcierka Jantar nie jest moim zdaniem wcierką naturalną, choć producent deklaruje 91% składników pochodzenia naturalnego. Nie jest to wcierka alkoholowa. Zawiera dużo roślinnych ekstraktów oraz wyciąg z bursztynu, także witaminy (A,  E,  F i d-pantenol), proteiny, aminokwasy, kompleksy Trichogen i Polyplant Hair (stworzone specjalnie by hamować wypadanie włosów), ale też konserwanty, których osobiście unikam i silikon. Wcierka jest bezbarwna, o delikatnym zapachu. Posiada genialny aplikator, który bardzo ułatwia dotarcie bezpośrednio do skóry głowy. Przeznaczona dla włosów cienkich, słabych, delikatnych i zniszczonych. Ma hamować wypadanie włosów, stymulować ich wzrost i odżywianie. Systematycznie stosowana może poprawić dotlenienie cebulek włosowych. U mnie zdecydowania przyspieszała przetłuszczanie włosów, przynajmniej aplikowana zgodnie z opisem producenta (codziennie przez min. 4 tygodnie). Po psiknięciu na dłoń wyraźnie widzę tłustawe plamki pływające w wodzie, pewnie dlatego. To była moja pierwsza wcierka i nie zauważyłam przy niej większych rezultatów, także w zmniejszeniu wypadania. Wcierka ma dużo fanek, ale u mnie dużo lepsze rezultaty dawała Agafia i Nowa Kosmetyka. Kosztuje ok. 14 zł/100 ml.

Skład: Aqua (Water), Propylene Glycol, Glucose, Amber Extract, Hedera Helix (Ivy) Extract, Lamium Album (White Nettle) Extract, Arnica Montana (Mountain Arnica) Flower Extract, Chamomilla Recutita (Matricaria) Flower Extract,  Arctium Majus (Burdock) Root Extract, Officinalis (Marigold) Flower Extract, Pinus Sylvestris (Pine) Bud Extract, Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Extract, Salvia Officinalis (Sage) Leaf Extract, Nasturtium Officinale (Watercress) Extract, Calendula  Tropaeolum Majus (Nasturtium) Flower Extract, Citrus Medica Limonum (Lemon) Peel Extract, Arginine, Biotin, Zinc Gluconate, Acetyl Tyrosine, Niacinamide, Panax Ginseng Root Extract, Hydrolyzed Soy Protein, Calcium Pantothenate, Ornithine HCI, Polyquaternium-11, Citrulline, PEG-12 Dimethicone, Glucosamine HCI, Panthenol, Glyceryl Laurate, Tocopherol, Linoleic Acid, Retinyl Palmitate, Polysorbate 20, PEG-20, Zinc PCA, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Triethanolamine, Diazolidinyl Urea, Iodopropynyl Butylcarbamate, Parfum (Fragrance), Hexyl Cinnamal, Limonene, Linalool.

 

jantar-wcierka-recenzja

 

Jak długo trzeba używać wcierki, aby zobaczyć efekt?

To zależy od wielu czynników, ale warto uzbroić się w cierpliwość i być regularnym. Jeśli używamy wcierki raptem raz na tydzień nie ma co liczyć na efekt po miesiącu, przykro mi - to tylko 4 użycia. Tutaj dokładnie jak w przypadku pielęgnacji skóry twarzy trzeba być wytrwałym, obserwować i reagować na bieżąco. Dlatego fajnie mieć w otoczeniu wsparcie np. siostry, koleżanki, sąsiadki, z którą możecie wymieniać się nietrafionymi produktami i wzajemnie motywować do działania :) Nie będę koloryzować - wiele wcierek znanych jest z okropnych zapachów, więc osoby szczególnie wrażliwe po kilku użyciach mogą szybko zrezygnować. Taką wcierkę warto przekazać dalej, by nie wyrzucać. Dla mnie np. kozieradka jest trudna do zniesienia, podobnie intensywne, sztuczne, perfumowane zapachy - sprawiają, że częste wcieranie to "droga przez mękę". Super opcją jest też kupowanie na spółkę nowych, nieznanych nam produktów - właśnie po to, aby sprawdzić konsystencję, zapach, ewentualne wzmaganie przetłuszczania. 

Plan na pielęgnację skóry głowy

Osobiście preferuję wcieranie serum lub wcierki 2-4 razy w tygodniu, w zależności jeszcze jak często myję akurat włosy. Kiedyś musiałam myć je codziennie, jednak odkąd używam peelingu do skóry głowy (tylko raz w tygodniu!) - mycie wystarczy mi co drugi dzień i wtedy zwykle stosuję też wcierkę. Wprowadzając tylko te dwa kosmetyki, których nałożenie zajmuje zaledwie kilka dodatkowych minut, znacząco ograniczyłam przetłuszczanie, suchy łupież i swędzenie skóry głowy! 

  • Unikam szamponów na bazie "słynnych" SLS/SLES, ale także uważanego za naturalny SCS (Sodium Coco Sulfate) - jest to detergent na bazie oleju kokosowego, jednak u mnie wywołuje łupież i nieprzyjemne dolegliwości, uważany jest za silną substancję myjącą (uwaga - dużo zależy od stężenia, jednak niestety producenci nie podają takich informacji na opakowaniu). 
  • Pokochałam szampony w kostce na SCI (Sodium Cocoyl Isethionate) - detergent łagodny, biodegradowalny, na bazie oleju kokosowego, ale dobrze oczyszczający bez skutków ubocznych! Moje ulubione szampony to Dolina Czeremchy z owsem i Naturologia ze skrzypem polnym.
  • Przeczytaj też: Recenzja szamponu oczyszczającego Naturologia

UWAGA: U mnie najszybsze rezultaty pojawiły się po ok. 1,5-2 miesiącach od wprowadzenia regularnego (!) stosowania peelingu (raz w tygodniu) i wcierki (kilka razy w tygodniu). Tak zapuściłam włosy i obecnie obcinam jedynie ukruszone końcówki.

 

Poniżej odlewka toniku do skóry głowy, który dostałam od Anuli z bloga Co Kręci Anulę :*

wcierki-do-glowy

Dużo dała mi też henna (a właściwie mieszanki z indigo, ponieważ farbuję włosy na odcienie brązu) oraz regularny masaż skóry głowy. Można też kupić specjalny masażer do skóry głowy, który wygląda jak okrągłe grabki z kuleczkami na końcach - tanie i fajne, kosztują ok. 9 zł.

Dbacie jakoś specjalnie o skórę głowy?

Woskowijki Malu - recenzja eko alternatywy dla folii spożywczej i papieru śniadaniowego

Co to jest woskowijka?

Woskowijka od dłuższego czasu przewijała mi się przed oczami w różnych sklepach ekologicznych, na Instagramach dziewczyn less waste czy zero waste, a także na grupach Facebookowych. Trzeba było wypróbować na sobie jak to działa, czy w ogóle coś daje, jak wygląda i z czego jest zrobiona.

 

woskowijki-recenzja
 

Skład ekologicznych woskowijek

Woskowijki Malu to kolorowe płachty z bawełny organicznej z certyfikatem GOTS (gwarantuje, że wyroby zostały wyprodukowane z poszanowaniem środowiska naturalnego i praw pracowników), nasączone woskiem pszczelim, żywicą sosnową i olejem jojoba. To produkty dopuszczone do bezpośredniego kontaktu z żywnością (posiadają badania), naturalne i wielorazowego użytku. Zestaw trzech woskowijek w tekturowym opakowaniu kosztuje 49 zł (mogą być w różnych wymiarach lub jednym).

 

  • Woskowijki dzięki swojemu składowi są antybakteryjne i niesamowicie przedłużają świeżość owiniętej żywności. Kanapka do pracy nawet pod koniec dnia będzie idealnie miękka, zachowa swój zapach i nadal będzie apetyczna, gdy tymczasem ta w zwykłej folii już przyschnie (sprawdzone!).


woskowijki-malu


Woskowijka by Malu to naturalna eko alternatywa dla plastiku

Alternatywa dla papieru śniadaniowego, folii aluminiowej, pojemników plastikowych i wielu produktów, które wykorzystujemy jednorazowo, a potem wyrzucamy. Dzięki woskowijkom łatwiej być less waste, choć trzeba się trochę przestawić i przyzwyczaić. Jeżeli chcecie ograniczyć ilość plastiku w domu czy pracy albo zależy Wam na zmniejszeniu "jednorazówek" to jest idealny sposób. Woskowijki mają charakterystyczny zapach pszczelego wosku z leciutkim aromatem sosny - aby go wyczuć trzeba mocno zbliżyć je do nosa. Zapach nie przechodzi np. na kanapki czy inną żywność. Jednocześnie warto zwrócić uwagę na design i trzeba powiedzieć to wprost - woskowijki wyróżniają się wyglądem, mają ciekawe nadruki, są kolorowe i wesołe. Nie jest to może najważniejsze, ale może przekonać np. najmłodszych do noszenia kanapek w takim opakowaniu :) Warto zauważyć, że woskowijki ją sztywniejsze niż papier czy folia i grubsze, ale łatwo w nie zawinąć kromkę chleba, bo są też elastyczne. Pod wpływem ciepła dłoni (wystarczy chwilkę przytrzymać) mogą się dopasować do kształtu owiniętego przedmiotu i lekko skleić. Minusem może być fakt, że należałoby kupić kilka zestawów woskowijek w różnych rozmiarach, aby całkowicie wyeliminować papier śniadaniowy dla małej rodziny. To są pewne koszty, które oczywiście trzeba ponieść, natomiast posłużą nam przez dłuższy czas, a po zużyciu są całkowicie biodegradowalne. Woskowijki by Malu zostały ręcznie wyprodukowane w Polsce.

 

eko-folia-spozywcza

Jak używać woskowijek?

Woskowijkami można owijać chleb, kanapki, ser, warzywa, owoce, przekąski lub przykrywaj nimi miseczki, kubeczki, dzbanek z napojem czy mrożoną herbatą. Nie zaleca się jedynie przechowywania w nich surowego mięsa i owijania gorących potraw. W woskowijkach można żywność zarówno przechowywać, także w lodówce, jak i transportować (do pracy, szkoły czy na wycieczki).

 

woskowijka-eko-folia

Rozmiary woskowijek

- S (18x18 cm) jest na tyle maleńki, że owiniemy nim np. pół ogórka czy cytryny, pokrojone zioła, okryjemy kubek z napojem lub garść maleńkich pomidorków koktajlowych. 

- M (25x25 cm) jest idealny na owinięcie kanapki lub miseczki, kawałka sera czy większe warzywo.

- L (36x36 cm) to już konkret, można nim idealnie owinąć cały talerz z jedzeniem, miskę z sałatką, pół chleba czy zapakować kilka kanapek jednocześnie. 

- XL (36x54 cm) - idealny do owinięcia całego bochenka chleba.

 

  • UWAGA! Unikamy owijania gorących potraw oraz innych źródeł ciepła mogących rozpuścić wosk. 
 
renowacja-woskowijek


Jak dbać o woskowijki?

Jeżeli woskowijka się "zatłuściła" lub zabrudziła można ją umyć w zimnej lub letniej wodzie, ewentualnie z dodatkiem naturalnego mydła. Następnie suszymy ją, składamy i chowamy do następnego użycia. Można ją też przetrzeć czystą szmatką nasączoną samą zimną wodą (osobiście preferuję ten sposób). Nie należy jej prać ani myć w gorącej wodzie (w ogóle unikamy gorąca!). Woskowijki by Malu mogą nam służyć przez kilka miesięcy w zależności od intensywności używania. 

  • W razie potrzeby woskowijki można odświeżyć prasując je między dwoma arkuszami papieru do pieczenia lub używając specjalnego zestawu do regeneracji z woskiem pszczelim. Można też prasować je raz w miesiącu prewencyjnie :) Inny sposobem może być ułożenie rozłożonych woskowijek na blasze do pieczenia i postawienie na słońcu przez kilka godzin. 

 

woskowijki-jak-uzywac

Co myślicie o wokowijkach by Malu? Używacie albo planujecie spróbować?

Minerały Earthnicity, kosmetyki mineralne do makijażu, aplikacja minerałów, recenzja, opinia

Makijaż mineralny

Kosmetyki mineralne cieszą się coraz większym zainteresowaniem, ale towarzyszy temu wiele obaw. Przejście z najpopularniejszej płynnej formuły podkładu do sypkiego proszku może wymagać odrobiny cierpliwości i ćwiczeń, ale warto! 

  • Wyrobienie sobie ulubionej techniki aplikacji minerałów to kwestia wypróbowania kilku ruchów. Ważny jest też krem pod podkład mineralny oraz odpowiedni pędzel - to wszystko. 

Minerały mają proste składy, często są to kilkuskładnikowe formuły, w pełni naturalne. Rzadko podrażniają, są łagodne i neutralne dla skóry (nawet bardzo wrażliwej), mają niezłe krycie (tu wiele zależy od marki, pigmentu i grubości zmielenia), bardzo szybko się je aplikuje. Są też całkiem trwałe, jednak należy pamiętać o ograniczeniu dotykania skóry. Mają oczywiście i wady, co sprawia, że nie każdy polubi minerały, ale warto chociaż spróbować. Dużą zaletą jest fakt, że minerały nie zawierają wody, więc niepotrzebne są im konserwanty. Mają długi termin przydatności do użycia, a także są niesamowicie wydajne!  

 

earthnicity-mineraly-recenzja


EARTHICITY MINERALS - naturalne kosmetyki mineralne wegańskie

Sypkie minerały zyskują popularność dzięki prostym, naturalnym składom. Nie zawierają żadnych składników odzwierzęcych jak np. jedwab, lanolina, karmin. Nie zawierają talku, którego wiele osób z różnych względów unika. Głównie składają się z kilku naturalnie wydobywanych substancji, takich jak:

Tlenek cynku - działa antybakteryjnie, matująco, ściągająco i lekko wysuszająco, a także przyspiesza gojenie drobnych ranek, łagodzi podrażnienia i regeneruje. Pigment, który wybiela i rozjaśnia kosmetyki. Jest mineralnym filtrem UV. Znany ludziom od starożytności, naturalnie występuje w przyrodzie.

Dwutlenek tytanu - pigment, zwiększa przyczepność minerałów do skóry i zwiększa krycie, rozjaśnia kolor kosmetyków. Także mineralny filtr UV.

Mika - daje efekt wygładzenia i rozświetlenia, pomaga produktowi łatwiej się rozprowadzić. Jej nazwa pochodzi prawdopodobnie od łacińskiego słowa znaczącego "błyszczeć". Pokłady miki znajdują się w Indiach, Rosji, Kanadzie, a także w Polsce (Dolny Śląsk). Może być zanieczyszczona metalami ciężkimi, jednak w kosmetyce stosuje się mikę oczyszczoną. Efekt na skórze zależy od grubości zmielenia miki: im drobniej mielona tym bardziej jest matowa i przezroczysta, grubsza ładnie błyszczy, rozświetla.

Krzemionka - działa silnie matująco, wchłania nadmiar sebum, regeneruje i przyspiesza gojenie ranek, posiada właściwości przeciwzapalne. Daje efekt wygładzenia skóry oraz jedwabistą konsystencję produktu.

Glinka kaolin (biała glinka) - matuje skórę, wchłania nadmiar sebum, bogata w mikroelementy. Wygładza optycznie skórę, regeneruje i odżywia.

Tlenki żelaza - matowe, różnobarwne pigmenty, które nadają minerałom odpowiednią barwę.


earthnicity-opinie-mienraly


Earthnicity - sypki podkład mineralny recenzja

Podkład w plastikowym słoiczku z sitkiem o pojemności 30 ml kosztuje ok. 90 zł. Sitko można przekręcić i zamknąć, dzięki czemu proszek nie wyleci. W opakowaniu znajdziemy też welurowy puszek, który moim zdaniem nie ułatwia aplikacji. Zdecydowanie lepszym rozwiązaniem jest pędzel kabuki o dość gęstym, ale miękkim włosiu (80 zł). Pędzel dzięki zaokrąglonemu kształtowi idealnie rozprowadza cienką warstwę proszku na skórze. Minerały lubią się osypywać i raczej trudno tego uniknąć, dlatego warto wykonywać makijaż w miejscu, które w razie potrzeby łatwo posprzątać (ja najczęściej podkładam sobie po prostu chusteczkę). Dobrze się spierają z tkanin.

  • Uwaga - Bardzo ważne jest, aby po nałożeniu odrobiny na pędzel nadmiar proszku strzepnąć lub wstukać głębiej we włosie. Wystarczy odwrócić pędzel trzonkiem do dołu i delikatnie postukać o twarda powierzchnię. Dzięki temu prostemu trickowi nie narobimy na skórze plam.  
  • Pędzel przyciskamy do skóry delikatnie i wykonujemy okrężne lub równoległe, krótkie ruchy, miejsce przy miejscu. Zależy nam na nałożeniu jak najcieńszej warstwy minerałów na skórze. Jeśli efekt będzie dla nas za delikatny czynność powtarzamy.
  • Ważne - zdecydowanie lepiej nałożyć na skórę 2-4 cieniutkie warstwy podkładu mineralnego niż jedną grubą. Dostosowując liczbę warstw budujemy satysfakcjonujące nas krycie. Jedna gruba warstwa prawdopodobnie szybko się zwarzy i nie będzie wyglądała ładnie.
  • Minerały można też aplikować na mokro. Najczęstszym sposobem jest zwilżenie pędzla wodą lub hydrolatem - nie aż tak, żeby był mokry, a jedynie wilgotny, a następnie nabranie odrobiny proszku i nałożenie na skórę "lekką ręką". Dla mnie ta metoda wymaga sporo wprawy.
  • Minerały można też wymieszać z kremem lub olejkiem tworząc coś w stylu "kremu BB" - podkład straci wtedy na kryciu, ale efekt będzie bardziej nawilżający i glow, dlatego ten sposób bardzo lubią cery suche. Ja ze swoją tłustą cerą preferuję aplikację na sucho.

Odcień podkładu Earthnicity Natural Light przeznaczony jest do karnacji średnio jasnej lub lekko opalonej. 

Wybrałam go ponieważ potrzebuję odcienia do wyrównania kolorytu z resztą ciała - twarz i szyję mam nieopalone, a resztę ciała tak. Jest to odcień, który nie nadaje się dla bladych cer, u mnie idealnie wtapia się w lekką opaleniznę. Jest lekko ciepły, ale nie wpada w pomarańczowe tony. Na zimę będzie zbyt ciemny. Wykończenie matowe, średnie krycie, które można budować. Najbardziej lubię go aplikować na sucho pędzlem kabuki (mniejsze krycie) lub flat top (większe krycie). Bezzapachowy.


Earthnicity - puder Velvet HD recenzja

Kultowy i bardzo lubiany, bardzo drobno zmielony puder mineralny. Posiada całkowicie białą barwę, dlatego trzeba ostrożnie go nakładać, ponieważ owszem, potrafi rozjaśnić odcień podkładu jeśli nałożymy za grubą warstwę. Idealnie "ukrywa" rozszerzone pory, sprawia, że cera wygląda matowo, lekko pudrowo, jest wygładzona i bardziej "satynowa", jednolita w swojej strukturze. To wszystko sprawia, że Velvet HD to idealny puder wykończeniowy dla cery mieszanej czy tłustej, która ma tendencje do rozszerzonych porów. Cery suche mogą jednak odczuwać lekkie ściągnięcie czy przesuszenie, gdyż jego bazą jest krzemionka. Kosztuje ok. 98 zł/30 ml (4,5 g).


podklad-mineralny-earthnicity


Poniżej swatche: od lewej podkład Natural Light, puder Velvet HD

earthnicity-swatch-podklad

Earthnicity, Korektor mineralny Honey - HIT! recenzja, baza pod podkład

W ofercie marki znajdziemy aż 5 odcieni korektorów. Honey dedykowany jest cerom jasnym, posiada żółtawe tony. To nie tylko korektor na niedoskonałości, zaczerwienienia czy przebarwienia, ale może przede wszystkim rewelacyjny korektor pod oczy, który ładnie rozjaśnia i rozświetla cienie, nie wchodzi w zmarszczki mimiczne, nie migruje, nie warzy się, nie ściera! Można stopniować odcień na skórze, ale raczej nie da się przesadzić i narobić plam, nawet się spiesząc czy nie mając wprawy. Mało tego - to genialna baza pod podkład! Nałożony cienką warstwą na całą twarz lub tylko w wybrane partie (np. tzw. strefę T) przedłuża trwałość minerałów, zwiększa krycie i sprawia, że skóra jest dłużej matowa i świeża. Nakładam go kulistymi ruchami pędzlem kabuki na twarz lub płaskim pędzlem do cieni pod oczy. Kolejna odkryta cecha - korektor jest świetną bazą pod cienie mineralne. Sprawia, że nie zbierają się w załamaniach powieki i dłużej trzymają się skóry, łatwiej też je rozprowadzić. Uniwersalny, genialny kosmetyk! Kosztuje ok. 60 zł/2,5 g.

makijaz-mineralny-opinia

Earthnicity, Róż mineralny Flamingo recenzja

Wśród asortymentu marki mamy do wyboru 5 odcieni różu. Mnie uwiódł Flamingo - ciepły, różowy odcień, lekko połyskujący i rozświetlający (bez drobinek). Odcień uniwersalny, pięknie się wpasowuje w karnacje jasne i średnie, a także lekko opalone. Jedna cienka warstwa na skórze wygląda bardzo naturalnie, nie jest mocno widoczna, ale jeśli komuś zależy na mocniejszym efekcie produkt można dołożyć. Spokojnie można polecić go osobom początkującym, ponieważ nie tworzy plam, dobrze się rozciera. Na cerach ciemniejszych może być niewidoczny. Uwielbiam go także stosować jako cień do powiek, szczególnie na całą powiekę kiedy się spieszę albo jako bazę pod inne cienie. Kosztuje ok. 60 zł/ 10 ml (3,5 g).  

Earthnicity, Bronzer mineralny Bronze Shimmer recenzja

Do wyboru mamy dwa odcienie bronzera, przy czym Bronze Shimmer jest ciemniejszy. Przeznaczony do konturowania karnacji od jasnej po śniadą, przy czym jest trochę ciepławy, przy chłodnych karnacjach może wpadać w lekko pomarańczowe tony. Bardzo dobrze się rozciera, ale wymaga już więcej uwagi, ponieważ na średnio jasnej karnacji jest już mocno widoczny. Jest to bronzer rozświetlający, bez dużych, widocznych drobinek, nie jest matowy. Nadaje skórze ładny odcień opalenizny. Także pięknie wygląda na powiekach zamiast cienia. Niesamowicie wydajny! Kosztuje ok. 70 zł/30 ml (4,5 g).

Poniżej swatche, od lewej: róż Flamingo, korektor Honey, bronzer Bronze Shimmer

earthnicity-swatche-bronzer-roz-korektor

Earthnicity, Mineralne cienie do powiek, recenzja

Moim zdaniem cienie mineralne są mocno niedocenione, a szkoda! Niesamowicie wydajne, bez konserwantów. Proste składy docenią osoby mające wrażliwe oczy, ale także noszące soczewki kontaktowe. Dodatkowy plus - w zależności od sposobu aplikacji z jednego cienia możemy uzyskać różne efekty na powiece, szczególnie z odcieni zawierających więcej miki. Ten samo odcień nałożony puchatym pędzelkiem będzie zupełnie inaczej wyglądał niż nałożony cienkim płaskim, precyzyjnym pędzlem, a jeszcze inaczej bezpośrednio palcem. W ten sposób przy odrobinie wprawy i wypróbowaniu różnych technik prosty, dzienny makijaż oka zajmuje dosłownie kilka sekund! Jedyne co trzeba opanować to delikatny osyp minerałów z pędzla, jednak łatwo temu zapobiec pamiętając o delikatnym otrzepaniu włosia tuż przed przyłożeniem go do skóry. 

Osobiście kocham mineralne cienie do powiek, są niesamowicie wydajne, mają przyzwoitą trwałość na tłustej powiece, nie rolują się, a w razie czego wystarczy delikatnie rozetrzeć palcem. Odcienie bywają bardziej matowe lub mocno błyszczące, od subtelnych po nasycone, więc dla każdego coś się znajdzie. Dodatkowo ciemne cienie idealnie nadają się do robienia dziennych kresek wąskim pędzelkiem zwilżonym hydrolatem. Kosztują ok. 32 zł/3 ml (1,2 g). Są nieziemsko wydaje!

cienie-mineralne-earthnicity
 
Swatche cieni, od lewej: chłodny brąz z satynowym wykończeniem Iced Coffee, chłodny róż z pięknym połyskiem Candyfloss (wymarzony na środek powieki albo wewnętrzny kącik!), szampański cielisty odcień z połyskiem Champagne (idealny także jako rozświetlacz na policzki)

swatche-mineralow-earthnicity
 
Lubicie minerały?  Ja używam ich najczęściej i to od kilku lat, jestem bardzo zadowolona, a co najważniejsze mam pewność co do składów. Dodatkowo moja tłusta cera mocno na tym skorzystała, dużo rzadziej pojawiają się niechciane niespodzianki, a jeśli już - szybciej znikają. Jedno opakowanie podkładu przy codziennym stosowaniu wystarcza nawet na pół roku, a nie ma tam co się zepsuć czy spleśnieć, więc nawet jeśli nie używałabym ich codziennie nic im się nie stanie :)

Metody naturanej pielęgnacji - kosmetyki Bio Agadir z opuncją figową, recenzja, opinia

Naturalna pielęgnacja - podstawy i metody

Naturalne kosmetyki stały się w ostatnim czasie bardzo popularne, wobec czego powstało mnóstwo metod, teorii i sposobów pielęgnacji, wykorzystujących całe bogactwo natury. Osoby początkujące często mogą czuć się zagubione wśród tych informacji. Dlatego postanowiłam stworzyć prosty, przejrzysty mini poradnik o metodach naturalnej pielęgnacji na podstawie tylko czterech produktów. Wybór padł na markę Bio Agadir. Są to kosmetyki na bazie cennego oleju z opuncji figowej (jednego z najdroższych olei na świecie), polecane m.in. przez Panią Gadżet.


bio-agadir-zestaw

Hydrolat z róży damasceńskiej, różany - naturalny tonik do każdej cery


Absolutną podstawą każdej pielęgnacji jest dokładne oczyszczenie skóry i demakijaż wieczorem oraz delikatnie umycie twarzy rankiem. Można do tego użyć olejku, mleczka, żelu, pianki, pasty do mycia. Wybór jest naprawdę duży, dlatego to temat na osobny post. Po oczyszczeniu skórę warto stonizować, odświeżyć i dostarczyć jej nawilżenia oraz substancji aktywnych. W tym celu używamy toniku lub hydrolatu. Hydrolat to zwykle jednoskładnikowy produkt naturalny. Może zostać wydestylowany z wielu różnych roślin, co wpływa na jego działanie. Więcej informacji znajdziesz pod linkiem:


Hydrolat różany znany jest ze swoich właściwości kojących i łagodzących podrażnienia. Polecany praktycznie do każdej cery, także bardzo suchej, wrażliwej i skłonnej do czerwienienia. Warto szukać hydrolatów jednoskładnikowych takich jak Bio Agadir - bez konserwantów i dodatkowych substancji (ze względu na możliwość dodatkowego podrażnienia, coraz więcej osób źle reaguje na konserwanty).
  • Hydrolat z róży damasceńskiej jest wodnisty i posiada cudowny, w pełni naturalny zapach płatków róży, co niesamowicie umila pielęgnację. Można go stosować bezpośrednio na skórę spryskując ją od razu po umyciu lub dodatkowo w ciągu dnia, np. latem. Atomizer produktu ze zdjęcia tworzy delikatną, drobną mgiełkę, co jest szczególnie pożądane. Przynosi natychmiastowe ukojenie, łagodzi podrażnienia, wycisza zaczerwienienie, nawilża i tonizuje skórę.
Można go używać także do robienia własnych maseczek, toników, kremów, na włosy, pod oczy (pod koniec artykułu będą przykładowe zastosowania praktyczne). Hydrolat Bio Agadir Premium posiada certyfikat EcoCert oraz opakowanie z ciemnego szkła. Kosztuje obecnie 39,99 zł/100 ml.

Skład hydrolatu: Rosa Damascena Flower Water (hydrolat z kwiatów róży damasceńskiej).

hydrolat-rozany-opinie


Żel hialuronowy - uniwersalny, lekki, niezapychający kosmetyk nawilżający, serum


Większość cer (szczególnie osób lubiących słońce, pracujących na powietrzu lub wręcz przeciwnie - w klimatyzowanych biurach) potrzebuje dodatkowego nawilżenia. Dotyczy to zarówno cery suchej, jak i tłustej. Z pomocą przychodzi proste, lekkie, żelowe serum w postaci trójcząsteczkowego kwasu hialuronowego rozpuszczonego w wodzie, gotowego do użycia bezpośrednio na skórę, takie jak Bio Agadir. Często kwasy kojarzą się z substancjami złuszczającymi, tymczasem kwas hialuronowy jest substancją nawilżającą, zatrzymującą wodę w naskórku i zapobiegającą jej odparowaniu, regenerującą, liftingującą i ułatwiającą przenikanie innych substancji czynnych głębiej w skórę oraz wzmacniającą barierę ochronną skóry. Jest to przezroczysty, lekki, wodny żel, który nie obciąża skóry, nie "zapycha" porów  i nie złuszcza. Kwas hialuronowy Bio Agadir posiada opakowanie szklane z pipetką. Kosztuje 33,50 zł/30 ml.
  • Żel hialuronowy zawsze nakładamy na wilgotną skórę, np. spryskaną hydrolatem oraz przykrywamy dodatkowym produktem z emolientami np. kremem, olejem lub serum olejowym.

kwas-hialuronowy-opinie

Skład żelu hialuronowego: Water (Woda), Sodium Hyaluronate (Hialuronian Sodu; pochodna kwasu hialuronowego, często małocząsteczkowy, dzięki czemu może wniknąć głębiej; naturalny składnik ludzkich łez, nawilża, wchodzi w reakcję z elastyną i kolagenem tworząc "rusztowanie", poprawiające elastyczność skóry), Hyaluronic Acid (Kwas Hialuronowy, często wielkocząsteczkowy, zostaje na powierzchni skóry, regeneruje, napina i ujędrnia skórę), Dehydroacetic Acid (łagodny, bezpieczny konserwant), Benzyl Alcohol (konserwant, może uczulać).

hialuronowy-zastosowanie

Krem do twarzy na dzień z olejem z pestek opuncji figowej Bio Agadir


Każdy krem jest emulsją, co oznacza, że łączy w sobie zarówno humektanty (jak np. kwas hialuronowy, glicerynę) i emolienty (np. oleje roślinne, masło shea) oraz substancje aktywne (jak witaminy, ekstrakty). Teoretycznie krem powinien mieć w sobie wszystko co niezbędne dla danej skóry, jednak w praktyce często okazuje się, że jest albo zbyt lekki (za dużo wody, a za mało emolientów), albo zbyt ciężki (za dużo emolientów). Dlatego dobrze mieć w domu produkty dodatkowe, uniwersalne, które pomogą nam odpowiednio dopasować praktycznie każdy krem do potrzeb swojej cery. Tymi produktami często są właśnie kwas hialuronowy (lub inny humektant) oraz olej lub serum olejowe.
  • Krem na dzień Bio Agadir jest średnio lekki, co oznacza, że nie jest kosmetykiem całkiem wodnym, który natychmiastowo wchłania się w skórę, ale zostawia na niej lekką powłoczkę ochronną z emolientów. Nie jest tłusty, nie powoduje wyświecania się cery (mam skórę tłustą, dlatego to dla mnie ważne), świetnie nadaje się pod makijaż mineralny lub dowolny podkład, a także pod krem z filtrem. Przyjemnie pachnie i jest bardzo wydajny. Odkąd go stosuję mam niesamowicie miękką skórę, przyjemną w dotyku, nawilżoną i jędrną. Nie "zapycha", choć to kwestia indywidualna. Do tego posiada szklane, urocze opakowanie oraz dodatkowe zabezpieczenie pod wieczkiem np. przed wilgocią. Obecnie kosztuje w promocji 79 zł/50 g.

krem-z-opuncja-figowa

Skład kremu na dzień Bio Agadir: Aqua (Woda), Ceteareth-25 (emulgator, łączy fazę wodną z olejową, aby mógł powstać krem), Glyceryl Steareth, Stearic Acid (emolient, emulgator, może być komedogenny), Cera alba (bielony wosk pszczeli, emolient, emulgator, może być komedogenny), Butyrosperum Shea Butter (masło shea, emolient, natłuszcza i dostarcza substancji aktywnych), Capric Trygliceryde (emolient tzw. tłusty, może być komedogenny), Opuntia Ficus Indica (cenny olej z pestek opuncji figowej, ujędrnia, dostarcza substancji aktywnych, regeneruje, koi i łagodzi), Tetrasodium Edta (tzw. chelator, co znaczy, że wiąże jony metali, stabilizator emulsji), Benzyl Alcohol (konserwant), Sodium Benzoate (konserwant), Potasium Sorbate (konserwant), Fragrance (kompozycja zapachowa).

* wszystkie użyte konserwanty są dopuszczone do stosowania w kosmetykach naturalnych przez EcoCert. Krem nie jest w 100% naturalny.

bio-agadir-krem-opinie

Olej z opuncji figowej - działanie, zastosowanie


Olej z opuncji figowej często uważany jest za naturalny botoks. W składzie szukaj go pod nazwą Opuntia Ficus-Indica Seed Oil. Jest bardzo drogi, ponieważ aby uzyskać litr oleju potrzeba aż miliona pestek tego kaktusa! Olej z opuncji figowej uważany jest za jeden z najlepszych naturalnych kosmetyków anty-aging, ponieważ spowalnia procesy starzenia w skórze, jednocześnie będąc silnym antyoksydantem (bogaty m.in. w wit. E - "witaminę młodości" oraz kilka pierwiastków, które nie występują nigdzie indziej), dzięki czemu zapobiega fotostarzeniu skóry. Działa także przeciwzapalnie, regenerująco, łagodząco i ochronnie, a jednocześnie pomaga zwiększyć nawodnienie i odporność skóry. Posiada delikatny, przyjemny zapach i nie pozostawia tłustego filmu na skórze. Polecany do każdego rodzaju cery, nie tylko suchej i dojrzałej, ale także tłustej czy mieszanej. Można go przechowywać w temperaturze pokojowej, ale należy zadbać o ochronę przed wilgocią i światłem. Można go z powodzeniem stosować bez rozcieńczania lub mieszać praktycznie z dowolnym produktem pielęgnacyjnym. Olej z opuncji Bio Agadir pochodzi z Maroko.

serum-olejowe-przeciwzmarszczkowe

Serum anti-age Bio Agadir z olejem z opuncji figowej, miodem i mleczkiem pszczelim - recenzja, opinia


Olej z opuncji figowej jest bazą serum olejowego Bio Agadir. Uzupełniają je jeszcze inne oleje roślinne oraz geraniowy olejek eteryczny. Konsystencja jest olejowa (serum olejowe, emolientowe), ale całkiem lekka. Szybko się wchłania w suchą skórę, pozostawiając na niej jedynie satynową, miękką powłoczkę, zamiast ciężkiej, tłustej warstwy. Skład został dobrany tak, aby kosmetyk działał silnie regenerująco i wzmacniająco, a jednocześnie ujędrniał, odżywiał i napinał skórę. Dobrze współpracuje z każdym innym lekki serum wodnym, kwasem hialuronowym czy kremem. Kosztuje 99 zł/20 ml. Dostępny także w większych pojemnościach, ale jest niesamowicie wydajne.
  • Serum olejowe można stosować na wiele różnych sposobów, od pielęgnacji twarzy, przez szyję i dekolt, włosy, ciało, aż po dłonie.

serum-anti-age

Skład serum anti-age Bio Agadir: Opuntia Ficus-Indica Seed Oil (olej z opuncji figowej, regeneruje, ujędrnia, działa regenerująco i naprawczo na skórę, jest lekkim olejem), Argania Spinosa Kernel Oil (olej arganowy, zwany złotem Maroka, dzięki dużej iości wit. E jest silnym antyoksydantem), Royal Jelly Extract (ekstrakt z pszczelego mleczka, regeneruje, wygładza, koi podrażnienia), Honey (miód, silnie nawilża, koi podrażnienia i przyspiesza gojenie ranek), Vitis Vinifera Seed Oil (olej z pestek winogron, działa przeciwzapalnie, gojąco i regenerująco, pomaga przywracać skórze ładny koloryt), Simmondsia Chinensis Seed Oil (olej jojoba, pomaga regulować wydzielanie sebum, dość lekki, działa antybakteryjnie i łagodząco), Borago Officinalis Seed Oil (olej z nasion ogórecznika, wzmacnia naturalną barierę lipidową skóry, regeneruje, bogaty w antyoksydanty, olej lekki), Oenothera Biennis Oil (olej z wiesiołka, działa łagodząco, uelastycznia skórę, pomaga regulować pracę gruczołów łojowych), Rosa Moschata Seed Oil (olej z owoców róży rdzawej, bogaty w wit. A, działa regenerująco i kondycjonująco na skórę), Pelargonium Graveolens Flower Oil (olejek z kwiatów geranium).

Skład w 100% naturalny.

kosmetyki-naturalne-olej-opuncji

Jak stosować hydrolat, kwas hialuronowy, krem i serum olejowe w pielęgnacji naturalnej?

Sposoby i metody naturalnej pielęgnacji twarzy, włosów i ciała


Fanki naturalnej pielęgnacji często lubią albo bardzo proste produkty, z jak najkrótszym składem i prostą pielęgnację, albo wręcz odwrotnie - stosują różne rytuały na podstawie aktualnych potrzeb skóry, dostosowują posiadane kosmetyki i wręcz je "tuningują". Osobiście dużo bliżej mi do takiej rozbudowanej pielęgnacji, ale tylko kilkoma produktami.

Pokażę Ci jak na bazie powyższych czterech kosmetyków opanować codzienną pielęgnację twarzy na dzień i na noc. Wszystkie sposoby możesz wykorzystać i znaleźć swoje ulubione połączenia produktów, ilości i porę stosowania. Zdecydowanie jestem za tym, aby każdą pielęgnację dopasowywać pod siebie, próbować różnych kombinacji i poznawać swoją cerę dzień po dniu. Warto zwrócić uwagę, że cera może się zmieniać np. pod wpływem hormonów w ciągu miesiąca, w zależności od pory roku, miejsca zamieszkania (przeprowadzka, dłuższe wakacje), a także wraz z wiekiem. Nikt nie zadba o Ciebie lepiej niż Ty sama :)

Metody pielęgnacji naturalnej na dzień:

(już po umyciu skóry np. pianką)

  • cera sucha, wrażliwa, normalna: hydrolat + kwas hialuronowy 3 krople + więcej kremu do twarzy (każdy etap delikatnie wcierać jeden po drugim "na mokro" czyli nie czekając aż poprzednia warstwa wyschnie, wzmocni to działanie nawilżające kosmetyków i pomoże dostać się głębiej substancjom aktywnym) + krem z filtrem
  • cera bardzo sucha, odwodniona, dojrzała: hydrolat + kwas hialuronowy 3 krople + serum anti-agin i delikatny masaż skóry + krem z filtrem
  • cera mieszana: hydrolat + kwas hialuronowy 2 krople + odrobina kremu do twarzy + odrobina serum anti-aging w miejsca suche + lekki krem z filtrem
  • cera tłusta: hydrolat + kwas hialuronowy 4 krople + odrobina kremu do twarzy + lekki krem z filtrem
  • cera bardzo tłusta: hydrolat + kwas hialuronowy 4 krople + od razu krem z filtrem
  • krem pod oczy: hydrolat + kwas hialuronowy 2 krople + serum anti-aging i delikatny masaż (pod oczami zawsze od zewnętrznego kącika do wewnątrz, bez rozciągania skóry lub tylko opukiwanie opuszkami palców)


Metody pielęgnacji naturalnej na noc:

(już po demakijażu i/lub oczyszczeniu skóry)

  • cera sucha i bardzo sucha: hydrolat + kwas hialuronowy 4 krople + krem na dzień + serum anti-age 4-5 kropel (masaż)
  • cera wrażliwa, mieszana, normalna: hydrolat + kwas hialuronowy 4 krople + serum anti-age 4-5 kropel (masaż; także pod oczy)
  • cera tłusta: hydrolat + kwas hialuronowy 4 krople + od razu serum ani-age 3-4 krople (masaż)
  • cera bardzo tłusta: hydrolat + kilka kropel serum anti-age (masaż)
  • niektóre cery wolą nakładać krem na serum olejowe i nie jest to błąd, wszystko zależy od użytej ilości, składu i konsystencji produktów.

kosmetyki-polecane-pani-gadzet

Dlaczego warto mieszać ze sobą kosmetyki?

To proste - dodając do zbyt ciężkiego kremu kwas hialuronowy lub hydrolat sprawiasz, że będzie lżejszy, lepiej i szybciej się wchłonie. Analogicznie dodając olej lub serum olejowe sprawiasz, że krem będzie bardziej odżywczy, regenerujący, emolientowy. Nigdy nie mieszaj od razu porcji z całego kremu (ingerujesz wtedy w formułę, więc zwyczajnie taki krem może się szybciej zepsuć). Lepiej robić to małymi partiami, a najlepiej tuż przed samym nałożeniem zrobić porcję tylko na jedno użycie. Ja najczęściej mam przygotowany słoiczek, do którego przekładam łyżeczką lub szpatułką odrobinę kremu, wyciskam z pipetki kwas hialuronowy oraz serum anti-age i mieszam, a następnie od razu nakładam na skórę twarzy, szyi i dekoltu. Czasami porcję produktów rozcieram po prostu w zagłębieniu czystej dłoni. Innym razem nakładam kosmetyki pojedynczo na twarz jeden po drugim i na koniec lekko masuję, aby się ze sobą połączyły. Każdy z tych sposobów jest tak samo dobry.

Pielęgnacja uzupełniająca:

  • odżywcza maseczka na noc: dowolna glinka + olej (serum anti-age), wymieszać w miseczce i nałożyć na skórę na 15 minut (glinka zielona czy żółta do cer tłustych, glinka biała i błękitna do cer suchych i wrażliwych, glinka czerwona do cer naczyniowych)
  • lekka maseczka przez wyjściem: glinka + hydrolat + kwas hialuronowy (uwaga, należy spryskiwać glinki, aby nie zaschły na skórze, ponieważ wtedy mogą podrażniać)
  • maseczka uniwersalna: glinka + hydrolat + serum anti-age (olej)
  • peeling mechaniczny do skóry tłustej: olej + kwas hialuronowy + korund lub cukier trzcinowy (wymieszać w miseczce, nałożyć na skórę i delikatnie masować, po czym spłukać)
  • lżejsze serum do włosów: hydrolat zmieszać z olejkiem i nałożyć na wilgotne lub suche włosy lub tylko na same końcówki (regeneruje, zmiękcza i nabłyszcza)
  • olejek do włosów: wetrzeć serum anti-age w wilgotne włosy (na 1-3h przed myciem lub po myciu, wszystko zależy od rodzaju i potrzeb włosów)
  • serum do paznokci: delikatnie wetrzeć serum anti-age w suche paznokcie i skórki, warto wcześniej olejek delikatnie podgrzać (szczególne do paznokci słabych i łamliwych)
  • pielęgnacja ciała: od razu po kąpieli wetrzeć w wilgotną skórę kilka kropel serum anti-age

Masaż twarzy serum anti-age lub olejem

Odpowiednią ilość serum lub olejku odmierzam pipetką bezpośrednio na dłoń, po czym lekko rozcieram w palcach, aby podgrzać. Następnie przykładam dłonie na brodę oraz w okolice ust i delikatnie masuję skórę, bez rozciągania i mocnego ucisku, kierując się zawsze od dołu ku górze, ku kościom policzkowym i skroniom. Powtarzam kilka (naście, dziesiąt) razy (tyle ile mam czas lub ochotę). Następnie przykładam dłonie w okolice nosa i przesuwam je na zewnątrz twarzy i lekko ku górze. Pod samymi oczami masaż powinien odbyć się od zewnątrz do wewnątrz. Na koniec przykładam dłonie na środek czoła i masuję poziomo na zewnątrz twarzy. Ruchy szybko wchodzą w nawyk, są proste do zapamiętania, a dodatkowo oprócz pobudzenia skóry mają za zadanie przeciwdziałać grawitacji. Trzeba mocno się pilnować, aby nie rozciągać nadmiernie skóry. Jeśli w trakcie masażu czuję, że olejek się wchłonął można śmiało go trochę dołożyć. Tu nie ma sztywnych ilości produktu i reguł, wszystko dopasuj do siebie.  Pielęgnacja powinna być przyjemnością, a nie przykrym obowiązkiem :)

Grafika pochodzi ze strony sklepu domiuroda.pl, we współpracy z którym powstał ten post.
masaz-twarzy-olejkiem

Naturalne kity 2019 i połowy 2020 - produkty, których nie polecam

Kosmetyki i środki czystości naturalne, które się nie sprawdziły

Wiadomo nie od dzisiaj, że każda skóra czy włosy są inne. Dlatego mój "kit" może być czyimś hitem i odwrotnie, nie ma reguły. Jednak czasem mam nieprzyjemność używać produktów, które wyjątkowo negatywnie zapisały się w mojej pamięci. Kosmetyki, których wolę unikać niż potem żałować. Polecam post potraktować lekko, z przymrużeniem oka - ze względu na pierwsze zdanie. Chętnie przeczytam też o waszych "kitach" w komentarzu :)



frosch-szczera-recenzja

Frosch, Niemieckie środki czystości, czy są naturalne?

Wiem, że marka Frosch jest szeroko znana, lubiana i polecana. Sama byłam jej fanką przez jakiś czas, dopóki... nie okazało się, że ich produkty wcale nie są fajne. Zaczęło się od przygody z widocznym na zdjęciu żółtym płynem do wc, który zwyczajnie barwił biały klozet (z Waszych wiadomości prywatnych na Instagramie wiem, że nie tylko u mnie). NIEFAJNIE! Zapach sztucznej cytryny też mnie nie zjednał, choć i nie drażnił za mocno. Kolejny niewypał to koncentraty do płukania tkanin (miałam bawełniany i aloesowy - ten ze zdjęcia). Nie widziałam w nich NIC SZCZEGÓLNEGO - troszkę zmiękczały, ale nie nadawały ubraniom prawie żadnego zapachu, za to są niewydajne i w plastiku! Wolę używać wody z octem i olejkami eterycznymi, mam dużo lepszy efekt za grosze, w 100% eko, bez produkowania dodatkowego plastiku (ocet kupuję w szkle w Biedronce, olejki eteryczne zawsze są w szkle, a wody używam z kranu). Jedyny produkt ze zdjęcia, który faktycznie działa i robi dokładnie to, czego oczekuję bez negatywnych skutków to winogronowy płyn do kabin prysznicowych. W domu mam bardzo twardą wodę, która szybko robi zacieki na szkle, a ten środek dobrze sobie z tym radzi. Niestety skład nie jest wyjątkowy, choćby ze względu na tanie i wszechobecne w środkach czystości czy kosmetykach detergenty (SLES). Zawiera też prawdopodobnie syntetyczną kompozycję zapachową (przynajmniej zapach nie wydaje się naturalny, jest też bardzo intensywny) oraz barwnik (nie wiem po co?).

SKŁADY (stąd: składy polskich środków Frosch - tu możecie sprawdzić też inne produkty)
  • Winogronowy płyn do kabin: Aqua, Disodium Hydrogen Citrate (organiczny regulator pH i chelator), Tartaric Acid (kwas winowy, powstaje z winogron), Sodium Benzoate (konserwant, może być pochodzenia roślinnego lub syntetycznego), Malic Acid (kwas jabłkowy), Sodium Laureth Sulfate (SLES, detergent, powstaje z SLS w procesie oksyetylenowania, w trakcie którego może być zanieczyszczony toksycznym dioksanem; może działać drażniąco), Xanthan Gum (naturalny zagęstnik), Parfum (kompozycja zapachowa), Colorant (barwnik).
  • Cytrynowy balsam do mycia naczyń: Aqua, Sodium Laureth Sulfate (SLES, tani, mocny detergent, w kosmetykach zwykle unikam), Sodium Chloride (tani zagęstnik, sól), Sodium Lauryl Sulfate (SLS, tani, mocny detergent, w kosmetykach zwykle unikam), Sodium Benzoate (konserwant), Cocamidopropyl Betaine (łagodniejszy detergent, ale w połączeniu z SLS lub SLES może powodować przesuszenie lub podrażnienie, takiego połączenia zwykle unikam), Sunfloweroyl Methylglucamide (detergent ze słonecznika, jest ok), Coco-Glucoside (detergent z kokosa, jest ok), Propylene Glycol (glikol, syntetyk), Glycerin (gliceryna, humektant, niewiadomego pochodzenia - może być syntetyczna lub roślinna), Lactic Acid (kwas mlekowy, regulator pH), Glycol Distearate (emolient i emulgator), Dipropylene Glycol (glikol, syntetyk), Amide Polyglycol Ether, Parfum, Citrus Limon Fruit Extract, Colorant.
  • Aloesowy koncentrat do płukania tkanin: Aqua, Dihydrogenated Palmoylethyl Hydroxyethylmonium Methosulfate & Dipalmoylethyl Hydroxyethylmonium Methosulfate, Isopropyl Alcohol, Parfum, Dipropylene Glycol, Lactic Acid (kwas mlekowy, jest ok), Calcium Chloride, Aloe Barbadensis Extract (ekstrakt aloesu, ilość śladowa).

Pod­su­mo­wu­jąc - z Frosh cho­dzi o to, że nie ma niczego super wyjąt­ko­wego w tych środ­kach czy­sto­ści! Wystar­czy porów­nać je do pol­skiej marki Kla­reko (opar­tej o praw­dziwe eko roz­wią­za­nia, zapa­chy pocho­dzące z natu­ral­nych olej­ków ete­rycz­nych, nie­które pro­dukty można kupić w szkle lub papie­rze, choć nie­które są też i w pla­stiku). Dla mnie - nie licząc wino­gro­no­wego środka do kabin prysz­ni­co­wych - nie są nawet dobre czy sku­teczne! Wszyst­kie w pla­stiku, przy­naj­mniej ni­gdy nie widzia­łam innych opa­ko­wań. Ich hasło prze­wod­nie pt. "Eko­lo­giczna czy­stość w Twoim domu" zupeł­nie mnie nie prze­ko­nuje. Warto jed­nak wspo­mnieć, że marka posiada wiele cer­ty­fi­ka­tów, w tym ECOLABEL, który przy­zna­wany jest fir­mom pro­du­ku­ją­cym mniej odpa­dów i zanie­czysz­czeń pod­czas pro­duk­cji. Mniej w porów­na­niu do stan­dar­do­wej pro­duk­cji, ale nie ozna­cza wcale. Są też niedrogie i coraz łatwiej dostępne (nawet w marketach).


naturalne-kity

Go Cranberry, Szampon przeciwłupieżowy, który zwiększa łupież - recenzja

Ładnie pachnie, bardzo dobrze się pieni, ma całkiem fajny skład. Kosztuje ok. 33 zł/200 ml. Plastikowe opakowanie. Kupiłam go chcąc poradzić sobie z niewielkim suchym łupieżem, który pojawił się po mocnym szamponie. Niestety, Go Cranberry mało, że nie zlikwidował niewielkiego istniejącego problemu, to jeszcze go pogłębił i przedłużył, a skóra głowy dodatkowo zaczęła swędzieć! Oczywiście to kwestia indywidualna, komuś może pomóc, zależy od przyczyny. Tutaj składniki aktywne są głównie ziołowe + olej chia i d-panthenol, które mają za zadanie nawilżyć skórę głowy. Przy tylu substancjach myjących nie ma jednak na to szans. Poradziłam sobie stosując szampon w kostce - wystarczyła ta mała zmiana, a skóra głowy nie swędzi i nie ma innych problemów. Żeby nie było, mój mąż także go stosował i miał dokładnie takie same negatywne rezultaty :(
Skład szamponu Go Cranberry:  Aqua, Sodium Lau­royl Sar­co­si­nate, Gly­ce­rin, Pan­the­nol, Sodium Caproy­l/Lau­royl Lac­ty­la­te*, Poly­gly­ce­ryl-4 Lau­ra­te­/Se­ba­ca­te*, Poly­gly­ce­ryl-6 Capry­la­te­/Ca­pra­te*, Coco­di­mo­nium Hydro­xy­pro­pyl Hydro­ly­zed Wheat Pro­te­in*, Salvia Offi­ci­na­lis Leaf Extract, Vac­ci­nium Macro­car­pon Fruit Extract, Salvia Hispa­nica Seed Oil, Toco­phe­ryl Ace­tate, Lac­tic Acid, Xan­than Gum, Par­fum.
*skład­niki z cer­ty­fi­ka­tem eko­lo­gicz­nym

Svoje, Hydrolaty, które mają moc

Żeby nie było - kocham hydrolat bławatkowy tej marki, cudownie sprawdza się na mojej tłustej cerze. Kadzidłowca oddałam - to oficjalnie najohydniejszy dla mnie zapach hydrolatu, którego nie mogłam znieść (dodam, że zupełnie nie rusza mnie czystek czy lawenda). Porzeczkowy natomiast był niesamowicie mocny - wiem, że nie tylko dla mnie. Na szczęście zapach jest przyjemny, a aby poradzić sobie z podrażnieniem (jest skoncentrowany!) wystarczy wymieszać go z wodą destylowaną i jest ok :)

Vianek, Peeling do skóry głowy, który nie robi nic - recenzja

Lubię peelingi do skóry głowy, zdecydowanie dużo mi dały. Skóra jest lepiej oczyszczona, mniej się przetłuszcza, udało mi się zapuścić włosy :) Vianek jednak jest dla mnie nie do przejścia - sama konsystencja uniemożliwia jego stosowanie. Kryształki cukru zostały zatopione w tłustej mazi, która przykleja się do włosów i kompletnie nie da się jej nałożyć na skórę głowy, żeby ją wymasować. Zmęczyłam calutkie opakowanie, uparcie próbując kilkanaście razy tego użyć. Jedyne, co uzyskałam, to tłuste włosy u nasady (trudno go domyć!) i tyle. Można się bawić w emulgowanie mazi odżywką w celu usunięcia tłustej warstwy z włosów, ale to nadal nie zmienia kwestii, że peeling jest do niczego, ponieważ nie spełnia swojej najważniejszej i podstawowej funkcji - nie oczyszcza skóry głowy. Kosztuje ok. 20-27 zł/150 ml.
Skład peelingu Vianek: Vitis Vini­fera Seed Oil, Sucrose, Helian­thus Annus Seed Oil, Gly­ce­ryl Ste­arate, Cocos Nuci­fera Oil, Buty­ro­sper­mum Par­kii But­ter, Gly­ce­ryl Lau­rate, Sali­cy­lic Acid, Hydro­xy­ste­aric Acid, Toco­phe­ryl Ace­tate, Citrus Limo­num Peel Oil, Ben­zyl Alco­hol, Dehy­dro­ace­tic Acid, Par­fum, Limo­nene, Citral.

Vianek, Maska do włosów ciemnych farbowanych, która się spłukuje całkowicie do zera

Zostając w temacie Vianka - maska widoczna na zdjęciu również nie przypadła mi do gustu. Nakładanie jest przyjemne, tak samo delikatny zapach i masełkowa konsystencja. Tylko co z tego, skoro wszystko spłukuje się całkowicie do zera? Nie nawilża, nie wygładza, nie robi nic. Kosztuje 15-25 zł, w zależności od sklepu i promocji.
Skład maski Vianek: Aqua, Cetyl Alco­hol, Vitis Vini­fera Seed Oil, Gly­ce­rin, Ste­aric Acid, Pan­the­nol, Arga­nia Spi­nosa Ker­nel Oil, Juglans Regia Leaf Extract, Rosma­ri­nus Offi­ci­na­lis Leaf Extract, Sodium Ben­zo­ate, Rubus Ida­eus Seed Oil, Gly­ce­ryl Lau­rate, Toco­phe­ryl Ace­tate, Lac­tic Acid, Cyamop­sis Tetra­go­no­loba Gum, Coca­mi­do­pro­pyl Beta­ine, Coco-glu­co­side, Euge­nia Cary­ophyl­lus Oil, Par­fum.

slaba-naturalna-kolorowka

Kosmetyki do makijażu Alverde - recenzja

Kosmetyki, które kupiłam będąc za granicą. Mają fajne składy (podobne do obecnej w Polsce kolorówki Alterra, ale nie do końca).
Widoczny za zdjęciu podkład Alverde to po prostu leciutko koloryzujący krem. Podczas wydobycia z tubki jest biały, nabiera koloru dopiero podczas rozcierania. Całkiem ładnie dostosowuje się do karnacji, aczkolwiek na pewno nie nada się dla bladych cer, raczej średnich. Lekko wpada w pomarańczowe tony i nie ma mocnego krycia. Samo w sobie mogłoby to się sprawdzać, szczególnie fankom kremów BB - gdyby nie fakt, że każde dotknięcie skóry sprawia, że podkład się od niej odrywa płatami (przynajmniej ja mojej tłustej cerze, nie ma znaczenia krem nałożony pod spód - przy każdym było dokładnie tak samo). Również sposób aplikacji nic nie zmienia - palce, pędzel czy gąbeczka - po prostu nie wolno dotykać przy nim twarzy, nosić okularów, wycierać nosa, ponieważ narobimy sobie dziwnych, brzydko wyglądających dziur. Nie mogłam mu ufać :(
Duo Maskara Alverde z kolei to najgorszy tusz jaki miałam. Tusz z odżywką, którego na rzęsach praktycznie nie widać. Mało, że nie wydłuża ani nie podkręca rzęs, to jeszcze praktycznie nie nadaje im koloru. Efekt nie jest nawet dzienny! Szkoda kasy.
Sugar Lip Scrub Alverde był całkiem przyjemny, ale trudno było go wydobyć z tubki. Nie ma co liczyć też na mocne działanie, to bardzo delikatny kosmetyk.

Charlotte Makeup, Maskara zagęszczająca - recenzja

Naturalna maskara, która ma zagęszczać rzęsy i nadawać jej - odpowiednio - czarnej lub brązowej barwy (dostępna w dwóch kolorach). W rezultacie nie robi żadnej z tych rzeczy, za to kruszy się i osypuje, nie trzyma zupełnie rzęs, nie przyciemnia ich jakoś szczególnie nawet przy 3-4 warstwach. Ma ładne tekturowe opakowanie i to wszystko. Pomadki tej marki bardzo lubię, ale tuszom mówię NIE. Bez promocji kosztuje 45 zł.
Skład maskary Charlotte Makeup ze strony Hebe: Aloe Barbadensis Leaf Juice, Glycerin, Glyceryl Stearate, Caprylic/Capric Triglyceride, Oleic/Linoleic/Linolenic Polyglycerides, Cetearyl Alcohol, Sucrose Palmitate, Glyceryl Rosinate, Pullulan, Acacia Senegal Gum, Glyceryl Caprylate, Potassium Palmitoyl Hydrolyzed Wheat Protein, Magnesium Aluminum Silicate, Sodium Stearoyl Lactylate, Pentylene Glycol, Xanthan Gum, Parfum (Fragrance), Lecithin, P-anisic Acid, Magnolia Officinalis Bark Extract, Tocopherol, Ascorbyl Palmitate, Citric Acid, May Contain +/- : Ci 77499 (Iron Oxides)

slabe-naturalne

Beauty Jar - kosmetyki o dziwacznych konsystencjach

Zauroczyły mnie maleńkimi pojemnościami na targach kosmetycznych, do tego były w promocji. Kupiłam całkowicie w ciemno, zerkając w składy. Żaden z nich mi się nie sprawdził, każdy wygląda na niedopracowany, czegoś mu brakuje. Marka pochodzi z Łotwy. Ale do brzegu.
Beauty Jar, peeling do ciała Green Apelsin ma bardzo suchą konsystencję, przez co nie da się go używać. Od razu zsuwa się ze skóry, więc nie można nim wykonać masażu (poza tym jest nierówno wymieszany). Pachnie fajnie, jakby jabłkowo, a wyglądem przypomina dżem z kiwi (zawiera ziarenka maku). Kosztuje ok.10 zł/małe opakowanie 100 g. Zużyłam dolewając olejku lub żelu pod prysznic.
Beauty Jar, peeling do skóry głowy Brain Storm to dziwna, oślizgła konsystencja  przypominająca klejący kisiel. Nie da się go nałożyć na skórę głowy, bo wszystko osiada na włosach. Zawiera m.in. mocno oczyszczający SLES, sól, puder bambusowy, proszek z łupin słodkich migdałów oraz paskudne konserwanty, których się nie dopatrzyłam przy zakupie, a których unikam. Lekko pachnie herbacianie. Po kontakcie z wodą pieni się, drobinki są słabo wyczuwalne. Kosztuje ok.10 zł/100 g. Zużyłam do ciała, ale bez przyjemności, to bardziej żel/szampon niż peeling, a do tego nic ciekawego.
Beauty Jar, delikatny peeling do twarzy i ust Very Berry Spa jako tako spełnia swoje zadanie. Tłusta, masełkowa konsystencja (olej kokosowy i masło kakaowe). Zawiera sól jako ściernidło (niezbyt dużo), ekstrakty z owsa, róży i owocu granatu (łagodzą podrażnienia, odżywiają, antyoksydanty). Pachnie owocowo. Konsystencja znów niejednorodna, ponieważ wytrąca się olej (prawdopodobnie palmowy), źle to wygląda. Mimo to dobrze rozprowadza się na skórze (masełko, trochę tępe w dotyku) i nieźle zmywa wodą, pozostawiając skórę miękką, gładką i lekko natłuszczoną. Kosztuje 15 zł/120 g. Finalnie zużyłam go do ciała.

Clover Cosmetic, Naturalny węglowy peeling czyli jak wyjść brudnym spod prysznica

Syndet i maseczka oczyszczająca tej marki bardzo mi się podobały, ale peeling to nieporozumienie. Skład jest fajny: za działanie peelingujące odpowiada sól i zmielone ziarna kawy, do tego mamy węgiel aktywny i oleje, szklane opakowanie. Konsystencja jest półsypka, więc trzeba opanować masowanie, aby nie spłynęło wszystko do odpływu (da się). Ładnie pachnie kawą, drobinek masujących jest naprawdę mnóstwo i są ostre, pobudzają krążenie pod skórą, wygładzają. Jest tylko jeden zasadniczy problem - ten peeling zostawia skórę całkowicie czarną i tłustą. Nie da się tego zmyć wodą, jak zaleca producent (brak emulgatora). Jedyne co pomaga to dokładne mycie żelem pod prysznic i to 2-3 razy. Nie muszę chyba wspominać jak wygląda łazienka po tym wszystkim? Cała jest do mycia... Zużyłam, ale było to męczarnią...
Skład peelingu węglowego: Aqua, Sodium chlo­ri­de­ (naturalna sól), Cof­fea Robu­sta Seed Pow­der (zmielone ziarna kawy), Pru­nus Amyg­da­lus Dul­cis (Sweet Almond) Oil (olej ze słodkich migdałów), Can­na­bis sativa (Hemp) Seed Oil (olej konopny) , Toco­phe­ryl Ace­tate (wit. E), Acti­va­ted Car­bon Powder (węgiel aktywny).

clochee-pure-recenzja

Pure by Clochee, Mgiełka do twarzy, która się pieni i podrażnia - recenzja

Łatwo dostępne, całkiem niedrogie kosmetyki naturalne? Jestem na tak, chyba że nie jestem :D Mgiełka Pure by Clochee ma fajny skład (m.in. hydrolat lawendowy i różany, aloes, emolienty, ale... z właściwościami myjącymi, przez co się pieni). Przede wszystkim ta mgiełka dla mnie śmierdzi - ma nieprzyjemny, mdlący zapach, nie przypomina mi nic naturalnego, ale zapachy są kwestią gustu (mój mąż też go nie lubił). Jednak to, co najbardziej mi w niej przeszkadza to tworzenie piany! Spryskiwałam nią czystą skórę, a potem nakładałam humektanty w formie żelu (czasem kwas hialuronowy, czasem beta glukan, czasem aloes) i zawsze, ale to zawsze taka mieszanka powodowała, że miałam pianę na skórze - przeszkadzało mi to. Poza tym po kilku użyciach zaczęła mnie podrażniać, skóra była zaczerwieniona i piekąca, wróciły moje zaczerwienienia na policzkach :( No nie dla mnie ta "łagodząca" dobroć. Raz użyłam jej do rozmieszania sprawdzonej maseczki glinkowej - oj, to była istna katastrofa (mocne pieczenie, skóra czerwona jak burak). Wiem, że jest całkiem spora grupa osób, które miały podobne przejścia z tą mgiełką. Swój egzemplarz oddałam i wiem, że obdarowana jest jednak zadowolona. jak zawsze - wszystko zależy od cery, choć moja nie jest alergiczna ani bardzo wrażliwa. Kosztuje 35 zł/200 ml.
Skład: Aqua, Gly­ce­rin, Lavan­dula Angu­sti­fo­lia (Laven­der) Flo­wer Water, Aloe Bar­ba­den­sis Leaf Juice, Rosa Dama­scena Flo­wer Water, Pan­the­nol, Cha­mo­milla Recu­tita Extract, Linum Usi­ta­tis­si­mum Seed Extract, Poly­gly­ce­ryl-4 Caprate, Poly­gly­ce­ryl-4 Lau­ra­te­/Se­ba­cate, Poly­gly­ce­ryl-6 Capry­la­te­/Ca­prate, Citric Acid, Sodium Ben­zo­ate, Potas­sium Sor­bate, Par­fum, Limo­nene, Lina­lool.

Eos, Słynna kulka do ust i jełczenie

Swojego czasu zewsząd słyszałam ochy i achy na temat Eosów. Że naturalne, że fajne i takie "orydżinal". Kupiłam wersję Blueberry i Acai, poużywałam, a po chwili miałam zjełczały, śmierdzący balsam w niebieskim plastiku. Czy forma kulki jest wygodniejsza niż sztyft? Nie dla mnie, ale na pewno to coś innego i nie sprawia problemów w obsłudze - przynajmniej na początku. Jednak fanki małych lub wąskich torebek (jak ja) nie docenią okrągłego opakowania, które zabiera więcej miejsca niż podłużny sztyft. To też nie problem - swój najczęściej stosowałam po prostu w domu i już (są też wersje Eosów w sztyfcie). Niestety szybkie jełczenie, śmierdzący zapach zepsutego oleju jest już nie do zaakceptowania i obronienia! Nie był przeterminowany, nawet go nie zdążyłam długo używać kiedy zwyczajnie produkt się popsuł. Kosztuje ok. 20 zł/7 g. Dodam też, ze to według mnie bardziej balsam ochronny, nie nawilża, a jedynie natłuszcza usta. Jest też dość twardy.
Skład był naturalny. Ta wersja jest już chyba wycofana, ale dostępne są inne (mam nadzieję, że lepsze).

Tak to u mnie wygląda. Tyle znalazłam kitów w przeciągu ponad półtorej roku - moim zdaniem nie ma tego wiele, większość kosmetyków mi się jednak sprawdziła :) Znacie coś z mojej listy? A może chcecie podzielić się swoim kitem?


EKOCUDA online - wirtualne targi kosmetyków naturalnych 13 i 14 czerwca!

Targi kosmetyków naturalnych

Ekocuda - największe targi kosmetyków naturalnych, które odwiedzam od pierwszej edycji i bardzo lubię. Ile nowych marek, manufaktur i perełek tam odkryłam! Ile inspirujących przeprowadziłam rozmów i poznałam cudownych osób! Żałuję, że obecna sytuacja w Polsce uniemożliwia spotkania na żywo, ale jednocześnie cieszę się, że samo wydarzenie się odbędzie, choćby na Instagramie w dniach 13 i 14 czerwca! To jednak nie koniec atrakcji, ponieważ tuż po targach, od 15 czerwca również na Instagramie rozpocznie się tydzień spotkań z ekspertami.


ekocuda-online

Poprzednie targi EKOCUDA online również odbyły się na Instagramie. Poszczególne marki informowały o promocjach oraz przygotowały wyjątkowe oferty dla swoich klientów. Można było także zainspirować się ciekawymi live'mi z osobami znanymi ze swojej działalności na rzecz naturalnej pielęgnacji oraz kilkoma markami kosmetycznymi.


W drugiej edycji udział weźmie jeszcze więcej wystawców, dla których to duża szansa dać się poznać kolejnym klientom. Przy okazji użytkownicy mogą wesprzeć swoje ulubione firmy kosmetyków naturalnych udostępniając oferty i lajkując posty.


Jeśli szukacie poleceń lub inspiracji do zakupów zapraszam do artykułu:

Planujecie zakupy? Ja się raczej nie oprę :)
Moje zdjęcie
CosmetiCosmos
Witaj na CosmetiCosmos.pl! Mam na imię Aneta i od kilku lat interesuję się kosmetykami i ich składami, szczególnie naturalnymi. Szukam prawdziwych perełek, lubię polskie manufaktury, kręcę też własne kremy. Interesują mnie także eko środki czystości. Mam nadzieję, że znajdziesz tu coś ciekawego dla siebie (polecam wyszukiwarkę). Kontakt ze mną: cosmeticosmos@gmail.com

Jestem tutaj