Naturalne hity 2019! Kosmetyki do makijażu (podkłady, tusze do rzęs, cienie)

Najlepsze kosmetyki naturalne do makijażu

Coraz więcej osób szuka opinii i recenzji kosmetyków naturalnych do makijażu. Sama najczęściej używam już tylko i wyłączanie naturalnej kolorówki. Producenci dostarczają nam pełną gamę naturalnych, eko produktów, więc obecnie bez problemu każdy znajdzie tusz, podkład, pomadkę, a nawet kredki czy pomadę do brwi o naturalnym składzie! W 2019 r. poznałam mnóstwo nowych produktów, a dzisiaj przedstawię te - moim zdaniem - najlepsze i warte uwagi kosmetyki do naturalnego make upu.


podklad-naturalny

Felicea, Genialny naturalny podkład do twarzy

Podkład, który zrobił furorę i nie bez powodu! Naturalny skład, świetne krycie, pięknie wygląda na skórze. Nie jest to fluid matujący, na skórze wygląda świeżo i zdrowo, ale osoby z cerą tłustą najchętniej go przypudrują (ja tak właśnie robię). Ma fajną, gęstą konsystencję, dzięki której jest wydajny. U mnie najładniej wygląda nałożony palcami, wtedy idealnie stapia się z cerą, przykrywa wszystkie zaczerwienienia i rozszerzone pory. Nie ciemnieje z czasem, choć po kilku godzinach lekko się wyświeca (można wtedy nadmiar sebum odcisnąć w bibułkę matującą lub ponownie skórę przypudrować). Opakowanie szklane z pompką. Cena 49 zł, ale bywa w promocji. Obecnie do wyboru są tylko dwa odcienie, ale trzymam kciuki, że gama się rozszerzy.


Amilie, Polskie kosmetyki mineralne o fajnych formułach

Minerały są bardzo popularne, warto więc poznać też Amilie. To jedyna znana mi marka minerałów, która oprócz standardowych formuł: kryjącej, matujące, satynowej (rozświetlającej) posiada jeszcze formułę jojoba, która jest absolutnym hitem wartym sprawdzenia. Minerały zostały zamknięte "w otoczce z oleju jojoba" (cytuję producenta) i dzięki temu proszek na skórze wygląda mniej matowo, a bardziej glow. Podkład w formule jojoba pięknie rozprasza światło, sprawiając, że cera wygląda świeżo, "miękko" i bardzo fotogenicznie! To idealne minerały do zdjęć, ponieważ kryją niedoskonałości, wygładzają i nie wyglądają "płasko", choć jednocześnie wcale nie błyszczą. Nawet na cerze tłustej efekt jest niesamowity. Do wyboru mamy 13 odcieni w cenie 52,90 zł. Wydajność niesamowita!

  • Warto sprawdzić również cienie do powiek Amilie, szczególnie duochromy. Efekt jest nieziemski, a skład całkowicie naturalny!

naturalna-pomada-do-brwi

Couleur Caramel, Naturalna żelowa pomada do brwi

Dla niektórych fanaberia, a dla mnie hit! Moje naturalnie rzadkie, wąskie brwi wymagają podkreślenia, a nie mam czasu i ochoty ciągle sprawdzać czy coś się rozmazało, z kolei henna szybko mi się zmywa. Pomada Couleur Caramel jest całkiem trwała i o ile nie dotykamy brwi, nic się nie rozmazuje (deszcz, śnieg też jej niestraszne). Pomaga jest miękka, plastyczna, w zasadzie nijak nie przypomina mi żelu. Bardzo łatwo się nakłada pędzelkiem, a efekt jest naturalny i trwały. Łatwo się zmywa każdym produktem do demakijażu. W rączce ma też zapasowy mini pędzelek, który jest całkiem sensowny (pędzelek można wpiąć w nasadkę i przedłużyć jego rączkę). W sklepie ekozuzu.pl kosztuje 85 zł, ale swoją mam już od roku, używam bardzo często i jeszcze jej nie wykończyłam. Cały czas jest też plastyczna i miękka, nie twardnieje, więc biorąc pod uwagę wydajność opłaca się. I sprawa najważniejsza - odkąd jej używam nie mam między włoskami brwi pojedynczych krostek. Wcześniej myślałam, że "taki już mój urok", ale jednak nie - widocznie wcześniejsze produkty do brwi mi nie służyły. Do wyboru są trzy odcienie. Posiada certyfikaty, m.in. EcoCert. Niestety z czasem napisy z opakowania się wycierają.


PuroBio, Tusz do rzęs Impeccable Mascara wydłużająco - podkręcająca

Mascara z fajną, wyprofilowaną szczoteczką i krótkim włosiem, dzięki czemu łatwo możemy podkreślić każdy, nawet najmniejszy włosek. Intensywnie czarny tusz, który pięknie wywija rzęsy do góry, a jednocześnie lekko je wydłuża, perfekcyjnie rozdziela. Nie kruszy się, nie osypuje, nie skleja rzęs. Tusz jest dość mokry, szczególnie początkowo. Przypomnę, że moje rzęsy są krótkie, jasne i proste, bez tuszu praktycznie niewidoczne, a efekt był u mnie bardzo ładny. Nie jest to maskara wodoodporna. Do wyboru mamy kolor czarny i granatowy, kosztuje ok. 49 zł/10 ml. PAO 6 m-cy i przez ten czas na pewno nie zasycha (swojej mniej więcej tyle czasu używałam). Przeznaczona do oczu wrażliwych. Skład oparty o organiczny ekstrakt z bambusa.

eko-maskara-couleur-caramel

Couleur Camarel, Mascara Revolution, Naturalny tusz do rzęs

Mój numer jeden wśród tuszy do rzęs marki Couleur Caramel! Mascara, która ma absurdalnie szaloną szczoteczkę. Początkowo podchodziłam do niej jak pies do jeża, ale niepotrzebnie, bo szybko nauczyłam się nią malować. Moje krótkie rzęsy z łatwością dają się wywijać, a końcówka idealnie nadaje się do nadania koloru dolnym rzęsom i to bez żadnego rozmazywania! Szczoteczka jest silikonowa i przyznaję, że zwykle takich nie lubię, ale ta jest świetna! Bardzo ładnie rozdziela rzęsy, nie skleja, nie tworzy grudek i nie odbija na powiece. Wydłuża i nadaje włoskom głęboki, czarny kolor. Efekt widać nawet przy jednej warstwie. Nie jest wodoodporna. Nie kruszy się i nie osypuje. Nie zasycha szybko w opakowaniu. 98,9% składu jest pochodzenia naturalnego, w tym 20% z rolnictwa ekologicznego. Zawiera m.in. hydrolat różany, woski roślinne, masło shea i olej arganowy. Kosztuje 72 zł/9 ml, pochodzi z edycji limitowanej, więc nie zawsze jest dostępna.


tusze-maskary-naturalne

Couleur Caramel, Naturalna Mascara Bio

Mascara Bio, również z edycji limitowanej, to mój numer dwa wśród maskar CC. Opakowanie jest drewniane, ale szczoteczka również silikonowa. Tym razem o bardziej tradycyjnym kształcie :) Ładnie łapie wszystkie włoski, naprawdę intuicyjnie się jej używa. Podkreśla rzęsy, wydłuża je i nadaje czarny kolor. Efekt jest widoczny już przy jednej warstwie. Nie wysycha szybko w opakowaniu, nie tworzy grudek, nie odbija na powiekach, nie kruszy. Tusz nie jest ani za rzadki, ani za gęsty - w sam raz. Kosztuje 75 zł/5,5 ml. Formuła oparta o wodę zamiast rozpuszczalnika, dzięki czemu jest delikatniejsza dla oczu, szczególnie wrażliwych. Nie jest wodoodporna. Skład delikatnie się różni od Revolution, ale tutaj również mamy 98,9% składników pochodzenia naturalnego, w tym 20% z upraw ekologicznych. Białe opakowanie bardzo się brudzi, szczególnie jeśli w tej samej kosmetyczce znajdują się minerały (jakimś cudem zawsze coś z nich wyleci, nawet jak dobrze dokręcam opakowania).


Couleur Caramel, Tusz do rzęs Backstage

Do wyboru mamy trzy kolory (czarny, bordo i brąz). Miałam wersję czarną oraz bordową (na zdjęciu). Backstage również posiada szczoteczkę silikonową, dość prostą i podobną do wersji Bio, jednak o krótszych wypustkach. Podkreśla rzęsy, fajnie je wywija i pogrubia, jednak nie zauważyłam, aby ten tusz mocno wydłużał włoski. Widać nawet jedną warstwę tuszu, choć spokojnie można efekt zwiększyć dodając kolejną. Czarny kolor jest ok, a odcień bordowy widać dopiero pod światło, co na rzęsach bardzo fajnie wygląda (włoski są przyciemnione, nie są fioletowe, a dopiero pod kątem widać, że to inny odcień). Backstage z czasem bardziej gęstnieje w opakowaniu niż pozostałe tusze tej marki, więc najlepiej używać jej bez robienia dłuższych przerw. Gdy za bardzo zgęstnieje niestety potrafi tworzyć grudki, wtedy warto dodać do opakowania odrobinę kropli do oczu lub płynu micelarnego (malutko!). Cały czas jest to naprawdę fajny tusz do rzęs, ale warto mieć powyższe na uwadze. Na pierwszy rzut oka skład jest identyczny jak Revolution (nie licząc oczywiście ewentualnych barwników), jednak producent informuje, że 99% składników jest pochodzenia naturalnego, a 20% z upraw ekologicznych. Kosztuje 72 zł/9 ml. Opakowanie tekturowe.

Couleur Caramel, Paletka cieni Stay Gold


Gdybym do końca życia mogła mieć tylko jedną paletę cieni to byłaby właśnie ta! Cztery odcienie: trzy matowe brązy i perłowa kość słoniowa są w stanie wykonać każdy makijaż. Używam jej na co dzień, a moim ukochanym jest najjaśniejszy odcień brązu, który jest widoczny, a jednocześnie bez przesady - idealnie wyważony. Cienie podkreślają błękitną tęczówkę, są trwałe, świetnie się łączą i blendują, nie ma problemu, aby rozetrzeć granice. Są wręcz wymarzone dla osób, które chcą szybko podkreślić oko i nie bawić się w rozcieranie. Współpracują też z innymi cieniami. Bez bazy są trwałe przez kilka bitych godzin (ok.6), dopiero po tym czasie potrafią się zbierać w załamaniach - delikatnie je wtedy rozcieram suchym, czystym palcem (mam tzw. tłuste powieki, więc cienie nie mają ze mną lekko). Mają świetną pigmentację, dzięki czemu są też wydajne. Konsystencja satynowa, więc cienie nie osypują się podczas makijażu, choć początkowo podczas nabierania lekko pyliły. Swoją przyczepność do skóry zawdzięczają skrobi kukurydzianej. Nie podrażniają. Paletka wykonana z tektury kosztuje ok. 100 zł/4x1,2 g. Skład w 100% naturalny, 20% składników pochodzi z rolnictwa ekologicznego. Posiada certyfikat EcoCert i Cosmos Organic.

Największe hity 2019 - kosmetyki naturalne do pielęgnacji i świece sojowe

Największe hity kosmetyczne z całego roku 2019. Kosmetyki naturalne, z "dobrym składem", perełki do pielęgnacji twarzy, włosów i ciała, a także dwie świece sojowe, które wręcz pokochałam. Oczywiście ranking jest bardzo subiektywny, tym bardziej, że starałam się wybrać kosmetyki, które nie powtarzają się w danej kategorii. Ciekawa jestem czy znacie któryś z tych produktów?


polskie-naturalne-dalchemy

D'Alchemy - polskie kosmetyki napakowane substancjami aktywnymi

Kosmetyki D'Alchemy nie należą do najtańszych, choć ja zwykle nie komentuję cen produktów w ten sposób - dla każdego "drogi" znaczy co innego. Natomiast markę poznałam dzięki próbkom, które przywędrowały do mnie wraz z zakupami w sklepach naturalnych. I to właśnie próbki przekonały mnie, że są to świetne produkty. Widoczny na zdjęciu żel do mycia twarzy D'Alchemy pachnie niesamowicie cytrusowo, pobudzająco, energetycznie - jest idealny do porannego mycia skóry, jak i wieczornego! Łagodny, bardzo wydajny, nie wysusza i nie ściąga skóry, z pompką - po prostu świetny żel pełen ekstraktów roślinnych i olejków eterycznych. Standardowo kosztuje ok. 89 zł/125 ml, ale bywa w promocji. Kupię go jeszcze na pewno!

Przechodząc do kremów szczególnie mocno zapadł mi w pamięć przeciwzmarszczkowy lotion do skóry tłustej i mieszanej Age Cancellation Booster w szklanym słoiczku. Świetna konsystencja masełka, która pomimo bogactwa składu szybko wchłania się do matu i nie zostawia tłustej warstwy. Bardzo dobrze i na długo nawilżał, natychmiastowo niwelował podrażnienia, ściągnięcie skóry czy pieczenie. Przy regularnym stosowaniu ujędrnia i uelastycznia, cudownie pachnie. Kiedy się skończył tęskniłam za nim dość długo, ale w zapasach miałam inne marki. Kupię na 100%! Kosztuje 160 zł/50 ml (wystarczył mi na ponad 4 m-ce codziennego używania, dla mnie jest wart każdej złotówki).


Your Natural Side - hydrolaty w szkle o pięknych zapachach 

Lubicie ładnie pachnące hydrolaty? Na pewno tak :) Dla mnie jednymi z najpiękniej pachnących wód kwiatowych są jaśmin i champaka Your Natural Side! Zapachy kwiatowe, świeże, słodkie, jak delikatne, naturalne perfumy. Sama zapach odpręża, poprawia nastrój, relaksuje i pobudza zmysły. Do tego opakowania z ciemnego szkła i świetny atomizer gwarantujący drobną mgiełkę. Jaśminowy hydrolat polecany jest szczególnie do cery suchej, wrażliwej i naczynkowej, a skoro tak nada się dla praktycznie każdej. Champaka do cery dojrzałej, suchej, podrażnionej, a także trądzikowej. Oba są delikatne, łagodne dla skóry, raczej rzadko podrażniają czy uczulają (to jest oczywiście kwestia indywidualna). Kosztują ok. 18-25 zł/100 ml bez promocji, w zależności od strony i rodzaju hydrolatu.


recenzja-beta-glukan-cbd

Cannamea, Polskie kosmetyki naturalne z olejem konopnym i CBD

Cudowna seria kosmetyków, których składy oparte są o nierafinowany olej konopny, CBD i hydrolat z kwiatów konopi. Seria zawiera świetny krem do twarzy, który nawilża cerę, koi wszelkie podrażnienia, przyspiesza gojenie ranek, wygładza i ujędrnia, a mimo to jest lekki i szybko się wchłania. Krem do twarzy zużyłam na początku stycznia i jest to jeden z najlepszych kremów, jakie miałam. Jest wydajny, w szkle i delikatnie pachnie cytrusami (olejek eteryczny). Kosztuje 69 zł/50g. Oprócz kremu Cannamea oferuje także olejek do demakijażu (bez emulgatora, baaaardzo wydajny, idealny do stosowania z gąbką konjac, 59 zł + 15 zł), pomadkę ochronną (bardzo dobry produkt, nawilża, regeneruje i chroni usta, jednak pod wpływem wyższych temperatur roztapia się, więc noszenie jej w kieszeni spodni jest niewskazane, 19 zł) oraz dwie nowości - tonik (49 zł) i maseczkę (89 zł). Każdy kosmetyk zawiera CBD.

iUnik, Beta-glukan czyli super humektant!  

Beta glukan to moje największe odkrycie całego 2019 r. Nawilżacz JESZCZE BARDZIEJ skuteczny niż trójcząsteczkowy kwas hialuronowy. Bardzo szybko, skutecznie i na długo nawilża cerę, współpracuje z każdym kremem, nie roluje się. Przyspiesza gojenie, łagodzi podrażnienia,jest antyoksydantem. Skład jest bardzo prosty: 98% beta glucan z drożdży oraz Sodium PCA (dopuszczony do stosowania w kosmetykach naturalnych składnik czynnika nawilżającego NMF, występującego w skórze - nawilża i uelastycznia warstwę rogową naskórka, posiada zdolność penetrowania w głąb naskórka, zapobiegając wysuszeniu skóry). Szklany słoiczek z pipetą wpływa pozytywnie na higienę stosowania. Jest bardzo wydajny. Serum koreańskiej marki iUnik kosztuje ok. 100 zł/50 ml, ale beta glucan można też kupić np. na stronach z półproduktami. Beta glucan to produkt świetny dla większości skór, w tym także trądzikowych i dojrzałych.


naturalne-oczyszczanie-twarzy

BioUp, Naturalny olejek myjący z emulgatorem

Mój absolutny ulubieniec w tej kategorii! Olejek po prostu IDEALNY, ponieważ ma naturalny skład i zawiera emulgator z kokosa i gliceryny. Bazą są oleje roślinne, skwalan i cytrynowy olejek eteryczny. Pachnie cytrusowo, pobudzająco, nie jest za tłusty, a emulgator sprawia, że łącząc go z wodą tworzy się mleczna emulsja, która usuwa dosłownie wszystkie zanieczyszczenia, w tym makijaż. Olejek jednocześnie jest delikatny, nie podrażnia nawet oczu, nie zauważyłam aby "zapychał". Obecnie olejek jest w szklanej butelce. Kosztuje ok. 60 zł/150 ml (jest bardzo wydajny).



LaQ, Mus do mycia twarzy

Musy LaQ są tanie (11-15 zł/100 ml) i coraz łatwiej dostępne (m.in. stacjonarnie w marketach Auchan, z odbiorem za free empik.com). Musy są dostępne w trzech wersjach. Żółta jest z korundem (czyli peelingującą), czarna z węglem aktywnym (mocno oczyszczająca) i różowa (najdelikatniejsza). Musy do mycia skóry mają konsystencję gęstej, bardzo wydajnej pasty, która pieni się w kontakcie z wodą. Czarna wersja dobrze oczyszcza skórę, zwęża pory, przyspiesza gojenie wyprysków, natomiast wersja żółta dodatkowo usuwa martwy naskórek i wygładza (korund). Zapachy są delikatnie owocowe, nietypowe. Małe opakowanie wystarcza na wiele miesięcy codziennego używania,a biorąc pod uwagę, że żółty mus z korundem raczej nie nadaje się do codziennego stosowania to nawet dłużej. 

Olejek myjący BioUp jak i musy LaQ znalazły się też w zestawieniu Hity Blogerek, w którym wraz z kilkoma blogerkami piszemy o świetnych, różnorodnych kosmetykach naturalnych: 


najlepsze-kosmetyki-naturalne

Natura Siberica, 7 ziół północy, Idealna naturalna pasta do zębów bez fluoru

Wreszcie odkryłam pastę idealną! Fajny skład, dobrze się pieni, jest bez fluoru, ma świetny smak i odświeża oddech na długo, a przy tym oczywiście dobrze oczyszcza zęby. Wszystkie te cechy są mocno pożądane, ale każda z używanych przeze mnie poprzednio naturalnych past miała co najmniej jedną wadę. Pasta do zębów Natura Siberica, której nazwę czasem tłumaczy się jako "7 północnych ziół" zawiera ekstrakty z dziko rosnących, syberyjskich roślin: szałwii, rumianku, mięty, malwy, wrzosowca syberyjskiego. Delikatnie oczyszcza zęby, usuwa płytkę nazębną i pielęgnuje jamę ustną, nie wysuszając. Pozostawia zęby gładkie, bielsze i odświeża oddech na długo. Działa antybakteryjnie. Zawiera kalident, który jest naturalnym źródłem wapnia, dzięki czemu wzmacnia szkliwo. Kosztuje ok. 11-17 zł/100 g, w zależności od sklepu.


Full Mellow, Łagodne żele pod prysznic o cudownych zapachach

Full Mellow to marka założona przez Polkę, aby umilać kobietom codzienne czynności. Kosmetyki są ręcznie robione z pasją, oszałamiają nietypowymi zapachami i cieszą oko. Przykładowo Śliwko Łoś jest wyjątkowo zimowy i świąteczny, przypomina zapach śliwki w czekoladzie (tak, słodyczy!), a męski to po prostu sztos! Śliczne etykiety i przede wszystkim łagodne detergenty, będące podstawą składu. Żele nie wysuszają i nie podrażniają oraz co dla mnie ważne - nie swędzi po nich skóra. Są łagodne, nie pienią się mocno, a zapach utrzymuje się wystarczająco długo, aby cieszyć, a nie męczyć. Opakowanie z pompką kosztuje 18 zł/300 ml, często są w promocji. Ostatnio pojawiły się nowe zapachy i etykiety. Kule do kąpieli są ogromne i opatrzone ciekawymi nazwami. W niektórych znajdziemy biodegradowalny brokat, którego nie jestem szczerze mówiąc fanką (podobno wkrótce ma zniknąć lub zostać zastąpiony czymś bez zawartości miki). 

blog-recenzja-bema

Naturologia, Szampon oczyszczający w kostce

Pierwsze użycia szamponu w kostce były takie... meeah. Pocierany w dłoniach słabo się pienił. Ale za każdym kolejnym użyciem było coraz lepiej i lepiej. Najlepiej używać go wraz z siateczką np. z firanki, dzięki której piana powstaje szybciej i obficiej. Włosy są pięknie oczyszczone, cudownie odbite u nasady, przez co wydaje się, że jest ich więcej. Wcale nie są suche czy sztywne, choć końcówki wymagają odżywki (jak po każdym szamponie u mnie). Szampony w kostkach są zgodne z nurtem less waste, nie pozostawiają po sobie żadnych odpadów, ponieważ zużywamy je do końca. Aktualnie wiele marek ma je w swojej ofercie. Ostatnio nawet zrobiłam szampon w kostce sama :)


Bema Cosmetici, Najlepszy naturalny krem pod oczy

W ulubieńcach roku nie mogło zabraknąć kosmetyku Bema Cosmetici. Tak włoska marka ma niesamowite kosmetyki, świetne składy i certyfikaty, ale przede wszystkim ujmuje mnie konsystencją vel. działaniem. Kremy, które na pierwszy rzut oka wydają się za lekkie okazują się nawilżać na wiele, wiele godzin, a stosowane regularnie działają nawet po umyciu skóry! Krem pod oczy ma skład oparty o organiczne hydrolaty z róży, kwiatów pomarańczy i chabra bławatka , zawiera także masło shea, roślinne emolienty, oleje i cały arsenał ekstraktów. Konsystencja kremu przypomina masełko, jednak po rozprowadzeniu na skórze ładnie się wchłania i nie zostawia tłustej warstwy, a jedynie pielęgnacyjną powłoczkę. Spokojnie nadaje się pod makijaż, moim zdaniem jest bezzapachowy (i dobrze). Przy regularnym stosowaniu skóra pod oczami wygląda genialnie! Jest jędrna, nawilżona, napięta, rozświetlona. Po ok. 1,5 m-ca widziałam już minimalne spłycenie zmarszczek tzw. kurzych łapek, ale moje nie są jeszcze głębokie. Krem nie migruje w nocy pod powiekę, co dla mnie jest ważne, bo nie budzę się z czerwonymi oczami! Jest bardzo wydajny. Kosztuje 50-60 zł/20 ml (największy asortyment kosmetyków Bema jest w sklepie ekozuzu.pl).


opinia-blog-swiece-sojowe

Eco Life Candles, Świeca sojowa Pikantna pomarańcza

Sojowa świeca o przepięknym, dobrze wyczuwalnym zapachu (także po odpaleniu). Aromat pomarańczy, ale nie tej typowo cytrusowej, a jakby złagodzonej słodyczą i pikanterią przypraw jednocześnie. Trudno opisać dobrze coś tak bardzo subiektywnego jak odczucie zapachu, ale jedno mogę stwierdzić z całą pewnością - świeca jest idealnie wyważona. Nie pachnie nazbyt intensywnie, dzięki czemu nie powoduje u mnie bólu głowy, a jednocześnie zapach jest dobrze wyczuwalny nawet w sporym salonie. Otula, towarzyszy, dobrze się komponuje z kuchennymi aromatami (mam salon z otwartą kuchnią), blisko mu do "jadanych" nut. Dobra cena w wysokości ok. 44 zł/250 ml (duża świeca) oraz wosk wypalający się do samego końca sprawiają, że uwielbiam tą świecę i póki co jest to mój numer 1 w tej kategorii :)

Gold Horse, polska świeca sojowa, Arabian Treasure

Orientalny, luksusowy zapach, z kwiatową nutą w tle. Coś pięknego! Ostrzegam - jest bardzo intensywny, nadaje się zdecydowanie do większych pomieszczeń. Idealny aromat do zrelaksowania się, wyciszenia, poczytania książki czy po prostu marzenia.  Duża świeca kosztuje 99 zł (58 h palenia), niestety w tym momencie widnieje jako wyprzedana. Mam nadzieję, że jeszcze wróci do sprzedaży. Wypala się do samego końca.

  • Świece sojowe są bezpieczniejsze niż parafinowe, szczególnie jeśli palimy je w pomieszczeniach. Podczas spalania wosku sojowego nie wytwarzają się żadne szkodliwe substancje, a same świece są wydajne, równo się topią i nie dymią.

Znacie któryś z moich hitów? Chętnie poczytam wasze opinie w komentarzach :)

Felicea, Recenzja naturalnego wegańskiego podkładu oraz nowości (rozświetlacz, matowa pomadka wegańska)

Naturalne kosmetyki do makijażu

Naturalna pielęgnacja jest nadal bardzo popularna, więc nic dziwnego, że coraz więcej kobiet zwraca również uwagę na kosmetyki do makijażu. Obecnie coraz łatwiej kupić naturalną kolorówkę, od maskar pozbawionych częstych alergenów, przez cienie, pomadki do ust po podkłady. Najczęściej myśląc o naturalnym makijażu mamy przed oczami kosmetyki mineralne (minerały), ale ostatnio hitem okazał się naturalny podkład w płynie polskiej marki Felicea. Podkład o naturalnym składzie, w szklanej buteleczce z pompką, wegański i dobrze kryjący niedoskonałości cery. Brzmi dobrze?


nowosci-felicea

Recenzja naturalnego podkładu Felicea

Podkład kupimy stacjonarnie w Hebe, on-line w sklepie Felicea oraz wielu drogeriach internetowych. Kosztuje 49 zł/30 ml, ale zdarzają się promocje, w których można go zgarnąć nawet za ok. 30 zł. Opakowanie szklane, porządne, z metalową pompką (zabezpieczoną małą plastikową nakładką przed przypadkowym naciśnięciem, którą warto zachować np. na okres wakacji). Niestety pompka lubi się brudzić podczas stosowania, najlepiej po każdym użyciu wytrzeć ją do czysta. Poza tym działa bez zarzutu, nie zacina się (przynajmniej do tej pory, zużyłam 2/3 podkładu + kilka próbek). Podkład jest wegański i przeznaczony do każdego rodzaju cery. Ma działać nawilżająco, regenerująco i nadawać skórze promienny wygląd.

Skład: jest ładnie rozpisany na stronie producenta. Aqua (woda), C13-15 Alkane (skwalan z trzciny cukrowej *EcoCert, lekki emolient, uelastycznia i wygładza), CI 77891 (dwutlenek tytanu *EcoCert, w podkładzie odpowiada m.in. za krycie, poprawia przyczepność), Propanediol (glikol roślinny z ziaren kukurydzy, nawilża, naturalny rozpuszczalnik innych substancji), Polyglyceryl-4 Diisostearate/Polyhydroxystearate/Sebacate (emulgator z oleju rzepakowego i rycynowego *EcoCert), Glycerin (gliceryna, nawilża), Silica (krzemionka, w podkładzie optycznie wygładza skórę, matuje, poprawia przyczepność), Kaolin (biała glinka, w podkładzie matuje, pochłania sebum i rozjaśnia), Magnesium Sulfate (mineralny siarczan magnezu, m.in. pochłania nadmiar sebum, działa antybakteryjnie i przeciwzapalnie), Candelilla Cera (wosk Kandelila, emolient tłusty, wpływa na konsystencję jako lepiszcze), Hydrogenated Castor Oil (uwodorniony olej rycynowy, m.in. emulgator i nośnik substancji aktywnych, czasem niezalecany dla kobiet w ciąży), Diisostearoyl Polyglyceryl- 3 Dimer Dilinoleate (emulgator z oleju rzepakowego *EcoCert), Sodium Benzoate (benzoesan sodu - składnik konserwantu rekomendowany przez EcoCert do użytku w kosmetykach naturalnych), Argania Spinosa Kernel Oil (olej arganowy, naturalny emolient, uelastycznia i wygładza skórę), Aluminum Hydroxide (wodorotlenek glinu *EcoCert - według informacji od technologa marki Felicea - różni się zasadniczo od aluminium czy soli aluminum stosowanych w antyperspirantach właściwościami chemicznymi i fizycznymi, funkcjami i potencjalnym działaniem toksycznym; surowiec pochodzenia naturalnego, jest otoczką pigmentu, bieli tytanowej; bezpieczny do stosowania w kosmetykach, posiada certyfikaty potwierdzające, że nie jest on drażniący dla skóry, nie uczula, nie jest mutagenny i teratogenny; jest zalecany do użytku w kosmetykach naturalnych), Potassium Sorbate (sorbian potasu *składnik konserwantu rekomendowany przez EcoCert do użytku w kosmetykach naturalnych), Olus Oil (olej roślinny, emolient), Sodium Lauroyl Glutamate (lauroiloglutaminian sodu *EcoCert, m.in. zmiękcza i odżywia skórę), Citric Acid (kwas cytrynowy, regulator pH), Lysine (lizyna *EcoCert, aminokwas, m.in. nawilża, wygładza i wzmacnia skórę, podnosi odporność skóry na alergie, antyoksydant), Magnesium Chloride (chlorek magnezu *EcoCert, działa m.in. antybakteryjnie, zagęstnik), +/- CI 77492 (żółty pigment mineralny *EcoCert), +/- CI 77491 (czerwonobrązowy pigment mineralny *EcoCert), +/- CI 77499 (czarny pigment mineralny *EcoCert).

recenzja-naturalny-podklad

Jak dobrać odcień podkładu Felicea?

Do wyboru na dzień dzisiejszy są dwa odcienie podkładu Felicea. Light (#131) dla osób o bardzo jasnej karnacji oraz Medium (#132) dla karnacji średniej, oliwkowej. Niestety to może być kłopot, ponieważ odcień zarówno mojej cery, jak i wielu innych Polek, będzie dokładnie pośrodku. W tym okresie roku, po zimie, na przedwiośniu dla mnie odcień Light jest mimo wszystko odrobinę za jasny. Medium tymczasem będzie prawdopodobnie idealny, kiedy cera delikatnie się opali (nie mam w zwyczaju się mocno opalać, unikam też solarium). Można sobie z tym poradzić kupując odcień Light i używać bronzera - początkowo tak właśnie robiłam i efekt mnie w pełni zadowalał. Można mieszać podkład z innym, za ciemnym czy za jasnym (w zależności od potrzeb) lub zdobyć tester odcienia Medium/Light i mieszać oba w odpowiednich proporcjach (tak robię teraz).

W doborze odcienia powinny pomóc próbki i odlewki z testera. Próbki podkładu Felicea są dostępne na stronie producenta w cenie 5 zł (jeden tester wystarcza na kilka użyć, ponieważ podkład jest gęsty i wydajny). Swoje testery otrzymałam na targach kosmetyków naturalnych Ekocuda (nieodpłatnie), a następnie wymieniłam się próbkami z koleżanką, która ma odcień Medium.

Warto także zajrzeć do drogerii Hebe i zapytać o testery. Po pierwsze można porównać oba odcienie na żywo ze swoją "własną prywatną" karnacją, a po drugie w Hebe również możecie poprosić o odlewkę obu kolorów i z tego co się orientuję panie nie robią problemu (płaci się wtedy kilka groszy za słoiczek na odlewkę).

  • Dobra wiadomość jest taka, że Felicea poważnie rozważa rozszerzenie kolorów i to właśnie o odcień pośredni. Myślę, że to świetny pomysł i trzymam kciuki, że niedługo wejdzie w życie :)

felicea-fluid-odcienie

Aplikacja i krycie podkładu Felicea

Na dzisiaj stosuję sposób stary jak świat - mieszam oba odcienie mniej więcej w równych proporcjach i wtedy kolor jest idealny! Podoba mi się bardzo, jako właścicielce cery z zaczerwienieniami, że oba odcienie są żółtawe, a nie różowawe, co wyrównuje koloryt, nawet bez korektora. Podkład Felicea jest gęsty, dzięki czemu ma świetne krycie! Właściwie krycie jest zaskakująco dobre jak na kosmetyk naturalny, który wielu osobom kojarzy się jako gorszy niż silikonowe fluidy z drogerii. Niesłusznie :) Gęsta konsystencja bardzo dobrze nakłada się ciepłymi, czystymi palcami. To mój ulubiony sposób aplikacji, ponieważ wtedy podkład idealnie stapia się ze skórą, zakrywa ewentualne rozszerzone pory i daje efekt gładkiej, równej skóry. Ładnie wygląda też nałożony starannie pędzlem, ale wtedy mam wrażenie, że odrobinę mniej się stapia z cerą. Nigdy nie nakładałam go gąbeczką, ale słyszałam, że niekoniecznie ładnie wtedy wygląda - warto spróbować, jeśli lubicie taki sposób aplikacji, bo to też kwestia jakości samej gąbki, odpowiedniego jej zwilżenia i umiejętności. Sposób aplikacji na pewno ma wpływ na efekt końcowy, dlatego warto wypróbować różne i znaleźć swój ulubiony.

Podkład Felicea a cera tłusta, mieszana

Jestem posiadaczką cery tłustej (potwierdzone u kosmetologa), ale odwodnionej, z tendencją do błyszczenia i tzw. "zapychania". Dbam bardzo o odpowiednie oczyszczanie, nawilżanie i złuszczanie naskórka, więc nie mam problemów z tzw. suchymi skórkami. Trzeba też pamiętać, że podkład Felicea nie jest typowym podkładem matującym, pomimo zawartości kilku substancji pochłaniających nadmiar sebum. U mnie zdecydowanie lepiej wygląda lekko przypudrowany, ponieważ solo daje efekt promiennej, świetlistej skóry, który mi nie do końca odpowiada. Podejrzewam, że większość posiadaczek cer tłustych czy mieszanych doskonale mnie zrozumie, bywamy lekko przewrażliwione na punkcie "świecenia" :)

Naturalny podkład Felicea, zarówno w odcieniu Light jak i Medium sprawia, że cera wygląda bardzo naturalnie, nie ma efektu "maski", pomimo dobrego krycia. Świetnie zakrywa drobne niedoskonałości, rozszerzone pory oraz zaczerwienienia (nawet większe jak u mnie okresowo całe policzki). Nie tworzy plam czy smug, ponieważ nie zastyga, można go spokojnie aplikować tak długo, jak potrzeba. Jest przy tym lekki, nawilżający i komfortowy przez cały dzień, ponieważ nie zastyga i na skórze zupełnie go nie czuć. Przez lata byłam przyzwyczajona do lekkości minerałów i mając to porównanie mogę śmiało powiedzieć, że podkład Felicea jest jak "minerały w płynie" - leciutki, nie obciąża skóry, nie przyspiesza błyszczenia. Po kilku godzinach wymaga jednak ponownego przypudrowania lub użycia bibułki matującej, oczywiście jeśli chcemy mieć cerę matową. Tak samo jest u mnie po wielu kremach, po prostu cera w ciągu dnia mimo wszystko wydziela z czasem więcej sebum. Nie zauważyłam natomiast, aby podkład zwiększał czy przyspieszał to błyszczenie, zwyczajnie nie jest matujący. Można nawet po kilku godzinach go zostawić samemu sobie i nic nie poprawiać, o ile lekki efekt "glow" nie będzie przeszkadzał.

Podkład można używać również pod oczy, zakrywa drobne zasinienia, z czasem jednak może wchodzić w zmarszczki. Niby nie zawiera informacji, że jest wodoodporny, ale kilka razy niechcący przetestowałam go pod tym kątem i wraz z deszczem nie spływa, trzyma się na swoim miejscu (przynajmniej uprzednio przypudrowany). Nie zauważyłam, aby się ścierał ze skóry, nawet gdy noszę okulary czy dotykam twarzy (czego staram się nie robić często).


swatche-felicea

Podkład Felicea używam mniej więcej co 2-3 dni od początku grudnia (3 miesiące). Czasem jest to kilka dni pod rząd, czasem "zdradzam" go z minerałami, a czasem w ogóle się nie maluję lub jedynie przypudruję krem na skórze, stąd taka a nie inna częstotliwość stosowania. Uważam, że przez ten czas dobrze poznałam właściwości naturalnego podkładu Felicea. Przede wszystkim nie zauważyłam żadnego "zapychania" porów. Jest to oczywiście kwestia indywidualna, bardzo zależna od cery i sposobu jej oczyszczania (u mnie zwykle olejek + pianka na noc, rano żel lub mus oczyszczający). Przypomnę, że cera tłusta z rozszerzonymi porami jest niestety narażona na "zapychanie", tym bardziej warto starannie, ale i delikatnie ją oczyszczać, najlepiej dwuetapowo. Dzięki zawartości substancji nawilżających podkład nie wysusza cery, choć oczywiście nie nakładam go solo, a na krem lub serum. Zdarzało mi się jednak w przeszłości, że matujące, ciężkie fluidy nieładnie ściągały cerę, powodując dyskomfort i w rezultacie przesuszenie. Nie podkreśla też drobnych włosków na twarzy, co czasem zdarza się minerałom.

  • Podsumowując podkład Felicea to dla mnie świetny produkt. Naturalny skład, polski producent, całkiem dobra dostępność i niewygórowana cena, w szklanym opakowaniu, posiadający świetne krycie, a jednocześnie nawilżający i lekki. Szykuje się prawdziwy hit! Czekam jeszcze na pośredni odcień :)

podklad-felicea-krycie

Nowości Felicea - matująca, wegańska pomadka do ust

Uwielbiam pomadki Felicea, uważam je za coś w rodzaju barwiącego balsamu ochronnego do ust. Ta w wersji satynowej (numeracja dwucyfrowa, 29 zł) jest niesamowicie komfortowa, lekka, choć średnio trwała. Ostatnio marka wypuściła także szminki matowe (numeracja trzycyfrowa, 34 zł, wegańskie), które są równie fajne. Mój numer 222 ROSE do ciemniejszy brudny róż, idealny na co dzień. Szminka matująca Felicea noszona solo po jakimś czasie trochę wysusza usta, ale jest trwała (na pewno trwalsza niż wersje satynowe), nie rozlewa się poza kontur ust. Ostatnio częściej nakładam ją na balsam ochronny, przez co zyskuję na komforcie, jednak leciutko tracę na efekcie matu. Efekt i tak mi się bardzo podoba. Sama pomadka jest dość sucha, więc aplikuję ją pędzelkiem albo przykładając końcówkę do wargi i lekko naciskając (jakby stemplując). Nie zauważyłam, aby zbierała się na linii ust. W tym momencie do wyboru są cztery matowe odcienie.

felicea-nowosci-kosmetyczne

Rozświetlacz Felicea - ładna, naturalna tafla

Rozświetlacz dostępny w dwóch odcieniach (Gold i Champagne). Opakowanie plastikowe bez lusterka. Konsystencja bardzo kremowa, dobrze trzymająca się skóry. Można nim zrobić zarówno delikatny, dzienny efekt, jak i naprawdę widoczną taflę. Trwałość bardzo dobra, na pudrze trzyma się przez wiele godzin. Poniżej swatch odcienia Champagne, wpadającego w chłodne tony. Kosztuje 34 zł/4 g. Posiada prosty, naturalny skład.

Felicea - naturalna kredka wielofunkcyjna

Dostępna w trzech różnych kolorach: Champagne, Lavender (swatch poniżej) oraz Mokka. Jest to miękka, satynowa kredka, która może być użyta zarówno do makijażu oczu jako cień, ust jako pomadka i zależnie od odcienia - róż, bronzer czy rozświetlacz. Kredka jest bardzo lekka, łatwo sunie po skórze zostawiając delikatny, błyszczący kolor. Jest średnio trwała. Spodoba się makijażowym minimalistkom. Skład naturalny (na bazie oleju rycynowego). Kosztuje 29 zł/3 g.


Pisząc o makijażu wypadałoby coś pokazać na sobie. Poniżej mam na sobie właśnie podkład Felicea (wymieszane oba odcienie pól na pół), puder i rozświetlacz Felicea; bronzer mineralny Amilie; cienie, pomada do brwi, tusz Bio i matowy błyszczyk w odcieniu 845 Couleur Caramel.
Zdjęcia zostały zrobione ok. godziny po zrobieniu makijażu.


Co myślicie o podkładzie Felicea? Kusi Was to krycie przy naturalnym składzie czy może już go posiadacie i chcecie podzielić się w komentarzu własną opinią? :)

Jak być less waste i nie oszaleć? Proste pomysły na ograniczenie śmieci

LESS WASTE, ZERO WASTE

Nurt less waste zatacza coraz szersze kręgi i porywa coraz więcej osób. I dobrze! Ograniczenie odpadów nie musi być uciążliwe i irytujące, czasem wystarczy kilka małych zmian w codziennych czynnościach. Zdradzę Wam co robię ja i co jeszcze zamierzam wdrożyć w tym roku. Zachęcam też do dzielenia się w komentarzu Waszymi działaniami, to pomaga zmotywować innych i pokazuje, że #lesswaste jest prostsze niż się wydaje.


  • Uwaga. Nie musisz robić tego wszystkiego i czuć się winna/y, że do tej pory nie próbowałaś. Post ma na celu wskazanie możliwych rozwiązań i pokazanie, że to wcale nie jest trudne! Każdy mały kroczek w eko stronę jest ważny i cenny, warto je robić.
  • Wiem, że wiele się ostatnio mówi o tym, że BIO i EKO to tylko moda, sposób na "wyciągniecie" pieniędzy od osób bardziej wrażliwych (czyt. naiwnych). Osobiście się z tym nie zgadzam. Dlaczego? Ponieważ wiele z poniższych rozwiązań jest wręcz dużo tańsze (!) niż kupowanie kolejnych jednorazówek, a inne maja całkowicie porównywalne ceny. To, co wprowadzicie do swoich głów i domów zależy od Was samych - jednak im więcej osób będzie less waste, tym większy sens ma to, co robi każdy z nas. Często porównuję to do totolotka. Jeden kupon kosztuje marne 3 zł, ale jeśli ten kupon kupią tysiące ludzi robi się milion. Rozumiecie o co mi chodzi?

pomysly-less-waste
Źródło zdjęcia: Pixabay

1. Filtr do wody z kranu

Kiedyś kupowałam wodę butelkowaną - winna! Czy taka woda jest lepsza niż przefiltrowana kranówka? Niekoniecznie. Wodę można kupić źródlaną lub mineralną, a jest między nimi różnica. W każdym bądź razie 6 butelek 1,5 litra wystarczało nam na tydzień, w miesiącu generowaliśmy więc aż 24 puste butelki i to tylko po wodzie. Odkąd mam filtr (zakup jednorazowy, dzbanki nie muszą być drogie, wymienia się tylko wkłady) zaoszczędziłam i pieniądze i siły (ktoś musiał to przecież dźwigać) i miejsce w koszu na odpady. Woda z filtra smakuje normalnie, trzeba tylko pilnować wymiany. Jedyne, co mnie niepokoi to wyrzucone filtry - ale to nadal jeden kawałek plastiku, a nie 24 butle miesięcznie.
  • Ciekawostka: Warto dbać o "rotację" wody z dzbanka, ponieważ jeśli stoi długo mogą namnażać się w niej bakterie. Wodę z filtra stosujemy na bieżąco.

2. Wielorazowe płatki kosmetyczne lub całkowita rezygnacja z płatków

Osobiście jestem zachwycona polskimi płatkami z bawełny organicznej marki Ovium - są mięciutkie, nie podrażniają skóry, świetnie się piorą. Jeden płatek za 12 zł wystarcza na kilka miesięcy używania, a potem możemy go wyrzucić do frakcji bio lub kompostownika (jeśli posiadamy) :) Obecnie jest też masa produktów, które umożliwiają całkowitą rezygnację z "wacików' - do demakijażu możemy stosować olejki czy mleczka nakładane dłońmi, a toniku czy hydrolatu używać z atomizerem. Efekt? U mnie zastąpiło to używanie 4-6 płatków dziennie (120-180 miesięcznie)!

3. Torba bawełniana na zakupy

Od dawna mam ich całe mnóstwo, wyniosłam ten pomysł z rodzinnego domu :) Torby są pojemne, lekkie, można je bez problemu prać w pralce. Posłużą długie lata. Czy muszę wspominać, że można kupić torby z różnymi fajnymi hasłami, zdjęciami, cokolwiek lubicie?

4. Kubeczek menstruacyjny

Nie mam, ale się przymierzam. Miękki, silikonowy kubeczek wystarcza na wiele miesięcy, jeśli nie lat używania. Oczywiście należy dbać odpowiednio o jego higienę, ale to i tak dużo bardziej ekologiczne rozwiązanie niż produkty jednorazowe (ok. 6 podpasek jednorazowych dziennie x 6 dni = 36 podpasek miesięcznie).

5. Pieluchy i podpaski wielorazowe

Tak, jest obecnie trend na wielorazówki i wiem, że jest coraz większe grono osób zadowolonych z takich rozwiązań. Faktem jest, że ze zużytymi środkami higienicznymi nie da się za wiele zrobić, jest to też zagrożenie biologiczne. Wyjściem są produkty wielorazowe, które się po prostu pierze, choć wcześniej trzeba pokonać pewnego rodzaju "opór" psychologiczny (jeszcze mi się nie udało tego dokonać).

6. Foliówki na owoce/warzywa lub... ich brak

Naprawdę bananów czy jednego awokado nie trzeba pakować w foliówkę. Z drobniejszymi owocami jest kłopot, ale z pomocą przychodzą wielorazowe bawełniane lub "firankowe" woreczki. W niektórych marketach (np. Carrefour) pojawiły się już w sprzedaży (5 zł, na działach warzywnych), ale równie łatwo można taki woreczek uszyć samemu... ze starej firanki! Ważne, aby był jak najlżejszy, ponieważ jego waga wlicza się do produktu na wadze. Zdarza mi się jeszcze wziąć darmową foliówkę kupując owoce, ale używam ich jeszcze potem do przechowywania, a następnie jako worek na odpady (do małego kosza w łazience).
  • Ciekawostka: w belgijskich marketach na działach warzywnych znajdziemy nie foliówki, a papierowe torebki (darmowe). Czekam na dzień, w którym to rozwiązanie dotrze do nas.

less-waste-pomysly
Źródło zdjęcia: Pixabay

7. Odpowiednia segregacja odpadów

Postaraj się nauczyć i zapamiętać jak odpowiednio segregować odpady w podziale na frakcje. Takie informacje znajdziesz na stornie swojego miasta lub gminy oraz poniżej:
--> Jak prawidłowo segregować śmieci?
Ciekawostki:
  • Z butelek PET robi się polar :)
  • Szklanych słoików nie trzeba myć, ale wskazane jest maksymalne opróżnienie opakowania z zawartości. Ze szklanych słoików zawsze zdejmujemy plastikowe bądź metalowe nakrętki i te wyrzucamy do żółtego pojemnika. 
  • Butelki plastikowe, puszki i kartony maksymalnie zgniatamy przed wyrzuceniem. 
  • Jeśli my lub dzieci lubią napoje w wyprofilowanych butelkach z etykietą termokurczliwą - warto etykiety zdejmować z butelki przed wyrzuceniem, to łatwe i racjonalne (rozcinamy małymi nożyczkami).
  • Papierowe koperty z foliowym wkładem bąbelkowym lub okienkiem rozdzielamy na dwie frakcje - papier i plastik, wyrzucamy osobno.

8. Nie wyrzucaj dobrych rzeczy

Zdarza się, że na fali dobrych postanowień chcemy od razu przejść na less waste i...wyrzucamy z domu plastikowe reklamówki, opakowania, zabawki. A przecież w nurcie "zmniejszania ilości odpadów" chodzi o coś zupełnie innego! Nie wyrzucaj bez sensu reklamówek - możesz je zużyć jako worki na odpady plastikowe. Zabawki niech służą jak najdłużej, jeśli są w dobrym stanie zawsze możesz je też oddać do Domu Dziecka czy rodzinie wielodzietnej, która ma problemy finansowe.

9. Nie wyrzucaj kosmetyków

Przechodząc na kosmetyki naturalne można wpaść na pomysł, aby te "drogeryjne" od razu wrzucić do śmietnika. To nie jest dobry pomysł :( Po pierwsze - wyrzucamy wydane pieniądze, a po drugie nawet jeśli my nie chcemy już danego produktu zawsze możemy go oddać lub zużyć w inny sposób.
Przykład? Szamponem można umyć dywan, a nawet zrobić pranie. Za tłusty krem lub taki, który nas podrażnia może posłużyć do pielęgnacji stóp albo... obuwia. Nie ma sensu wyrzucać, lepiej zużyć do końca i pozbyć się tylko opakowania.

10. Domowe diy

Naprawdę jest mnóstwo domowych sposobów np. na skuteczne eko sprzątanie. Osobiście od półtorej roku nie kupiłam praktycznie żadnego płynu do płukania ubrań. Używam wody z octem i olejkami eterycznymi :) Do sprzątania również używam octu, sody i kwasku cytrynowego oraz olejków eterycznych. Kupuję biodegradowalne eko detergenty, które obecnie są coraz łatwiej dostępne i wcale nie muszą być dużo droższe od konwencjonalnych.

jak-zmniejszyc-smieci
 Źródło zdjęcia: Pixabay

11. Czym zastąpić plastikowe słomki?

Osobiście zupełnie nie czuję potrzeby używania słomek, ale obecnie łatwo kupić wielorazowe: szklane, metalowe i papierowe (koszt od 5 zł). Miałam też okazję pić drinka przez słomkę makaronową (tak - zwykły makaron) i najbardziej spodobało mi się to rozwiązanie, choć pod koniec "słomka" leciutko rozmiękła od spodu.

12. Szampon w kostce, mydła naturalne do mycia

Najbardziej eko kosmetyki, ponieważ zapakowane są w kartonik lub papierową torebkę (albo wcale).

13. Wielorazowy kubek termiczny na kawę

Może być np. metalowy lub szklany. Wybór jest przeogromny, a ceny zaczynają się nawet od 10 zł. Różne kształty, wzory i kolory.

14. Woskowijki

Wykonana z wosku sojowego alternatywa dla folii spożywczej. Jakież piękne wzory woskowijek można kupić, aż trudno się zdecydować! Są biodegradowalne i wystarczą nawet na rok używania.

15. Bambusowe szczoteczki do zębów

Manualną szczoteczkę do zębów powinniśmy wymieniać co 3 m-ce, czyli jedna osoba w roku "produkuje" 4 szczoteczki. Mnożąc to przez liczbę mieszkańców choćby Polski robi się zawrotna liczba... Tymczasem obecnie łatwo kupić szczoteczki bambusowe, biodegradowalne, które szybko się rozłożą. Są tak samo trwałe jak plastikowe, a co ciekawe kosztuję mniej więcej tyle samo - ok. 10 zł.

Nie są to oczywiście wszystkie możliwe sposoby ograniczenia odpadów lub sprawienia, aby śmieci były biodegradowalne. Jakie sposoby jeszcze znacie i stosujecie w swoich domach? Śmiało komentujcie - każdy może zostawić komentarz, nawet anonimowo.

Co to jest CBD? Naturalna maść z konopi na problemy skórne Hemp King + KONKURS

Naturalna maść z CBD


Problemy skórne, egzema, atopowe zapalenie skóry (AZS), podrażnienie, przesuszenie, reakcje alergiczne... Coraz częściej czytam o kłopotach ze stanem skóry, spowodowanych przeróżnymi czynnikami, często zewnętrznymi jak zimno czy detergenty. A gdybym napisała, że jest cudowne remedium, w 100% naturalne, skuteczne i uniwersalne? Produkt, który właściwie każdy powinien mieć w domu i stosować według potrzeb? Maść z CBD to naturalna odpowiedź, którą stosuję sama z powodzeniem w wielu sytuacjach, często wręcz kryzysowych.


masc-cbd-salve

Co to jest CBD?


Konopie różnie się ludziom kojarzą, ale w tym przypadku nie mówimy o działaniu psychoaktywnym (za takie odpowiada THC, ale to zupełnie inna historia). CBD nie powoduje zmian nastroju, kłopotów z pamięcią, nie wywołuje halucynacji, jest całkowicie legalne i ma zupełnie inne działanie niż może się wydawać. Ciekawi?

CBD to jeden z ponad 80 kannabinoidów, dobrze przebadany składnik aktywny z konopi siewnej. Ma udowodnione działanie na układ endokannabinoidowy (układ w ciele człowieka, jak pokarmowy czy krwionośny, ale bardzo rzadko wspominany; odpowiada m.in. za regulację gospodarki energetycznej, aktywności motorycznej, nastroju, głodu i sytości czy motywacji - info z Wikipedii; odpowiada też za jakość snu). Wewnętrznie CBD wpływa na receptory kannabinoidowe odpowiednio pobudzając je do działania lub dezaktywując. Jak łatwo się zorientować CBD wpływa na człowieka w wielu obszarach, stąd też coraz większe zainteresowanie i popularność tego składnika także w stosowaniu zewnętrznym, na skórę.

Na jakość CBD wpływa sposób jego pozyskania - niby oczywistość, ale warto o tym wspominać.
  • W INCI kosmetyku, zgodnie z prawem, musimy ująć każdą substancję, którą zawiera kosmetyk, ale producent wcale nie musi wspominać o procesie uzyskania, pochodzeniu i jakości tej substancji. Wobec tego w składzie tak samo zapisany będzie rafinowany, produkowany na ogromną skalę z chińskich nasion, pozbawiony substancji aktywnych olej roślinny, jak i w pełni nierafinowany, tłoczony na zimno, świeży olej z małej rodzinnej, olejarni z mazurskich pól. Jest różnica?

recenzja-masc-cbd

Przykładowo polska marka Hemp King z Białegostoku stosuje ekstrakcję nadkrytycznym CO2. Ta najnowocześniejsza obecnie metoda gwarantuje uzyskanie oleju bogatego w kannabinoidy, czyli najlepszego jakościowo produktu końcowego. Dlatego szukając produktu bogatego w CBD nie bójcie się pytać, szukajcie informacji na temat pozyskania i zawartości substancji aktywnej.

Osobiście jestem fanką konopi, jakkolwiek to brzmi ;) W kuchni stosuję olej konopny (używam go tylko na zimno, nigdy do smażenia czy pieczenia, idealnie nadaje się do sałatek, dressingów, powinien być nierafinowany i tłoczony na zimno, o zielonej barwie i charakterystycznym, roślinnym smaku i zapachu) oraz nasiona konopi (do sałatek, posypywania zupy krem, do zapiekanek, sosów, do muesli i jogurtu na słodko). Zewnętrznie natomiast stosuję maść konopną z CBD Salve marki Hemp King o naturalnym zapachu i świetnym działaniu na skórę oraz paznokcie.

masc-hemp-king-cbd

CBD stosowane zewnętrznie na skórę 


Nawet 80% objętości CBD stanowią niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe (NNKT), które wpływają na jędrność, elastyczność, odporność na działanie czynników zewnętrznych oraz nawilżenie skóry. NNKT potrafią także spowalniać mechanizm powstawania zmarszczek. 

Kannabinoid CBD działa na skórę łagodząco, dzięki czemu pomaga szybko się pozbyć nieprzyjemnego swędzenia, bólu, pieczenia czy uczucia ściagnięcia skóry. Przy regularnym stosowaniu może pomóc całkowicie uporać się ze skórą zmienioną chorobowo, szczególnie na podłożu alergicznym (egzema, AZS, łuszczyca) czy przy miejscowym zapaleniu kontaktowym (np. przy uczuleniu na konserwanty w środkach czystości).

Maść CBD Salve sprawdzi się w codziennej pielęgnacji:


  • skóry wrażliwej, uszkodzonej, przesuszonej,
  • otarć, ranek, ugryzień owadów,
  • siniaków,
  • poparzeń słonecznych,
  • skóry narażonej na niekorzystne czynniki zewnętrzne jak nadmierna ekspozycja na słońce, wiatr, mróz,
  • odleżyn (składniki aktywne maści z CBD mogą spowalniać lub zapobiegać ich powstawaniu),
  • skóry podrażnionej, alergicznej,
  • zmienionej chorobowo (AZS, łuszczyca, egzema),
  • skóry potrzebującej nawilżenia, pękającej,
  • skóry po zabiegach dermatologicznych, wymagającej ochrony i odporności,
  • paznokci i suchych skórek wokół paznokci, które natłuści i uelastyczni,
  • pękających pięt, łokci, kolan i dłoni,
  • spierzchniętych, pękających ust.

cbd-na-skore

Hemp King, Maść kosmetyczna CBD Salve 1%


W 100% naturalna maść, o "ładnym" składzie. Stworzona do łagodzenia problemów skórnych takich jak: alergie, atopowe zapalenie skóry (AZS; podobno już 20% populacji w krajach "cywilizowanych" ma problemy z tą chorobą; skóra jest sucha, ściągnięta, wymaga ciągłego nawilżania i eliminacji alergenów, może mieć podłoże genetyczne), podrażnienia, egzema (objawy to swędzące wypryski powstałe w skutek stanu zalanego; może doprowadzić do przewlekłych infekcji), łuszczyca (choroba skóry spowodowana niewłaściwym funkcjonowaniem układu odpornościowego; objawy: suche placki i stany zapalne skóry), przesuszenie.

Maść przypomina żółte masełko. Pachnie bardzo intensywnie, roślinnie i rozmarynowo, wyraźnie wyczuwam też konopie. Zapach utrzymuje się na skórze dłuższą chwilę. Maść należy wklepać lub wetrzeć w oczyszczoną skórę i poczekać do całkowitego wchłonięcia. Można ją wetrzeć w suchą skórę, ale mi bardziej odpowiada aplikacja na skórę wilgotną (u mnie hydrolat różany, czasem dodatkowo beta-glukan dla nawilżenia; na wilgotnej skórze maść szybciej się wchłania). Bazą maści są oleje i masła roślinne, więc konsystencja jest początkowo tłusta, ale po ok. 0,5-1 godz. wchłania się w przesuszoną skórę, nie zostawiając wyraźnej, tłustej warstwy. Można ją stosować tak często jak trzeba, najlepiej minimum 2 razy dziennie, ważne, aby regularnie. Maść CBD jest bardzo wydajna! Słoiczek 100 ml wystarczy na kilka miesięcy nawet codziennego stosowania, obecnie kosztuje 99 zł (promocja ze 119 zł). Jest niesamowicie uniwersalna, może być stosowana na skórę twarzy, usta, ciało, stopy i dłonie - wszędzie tam, gdzie skóra jest sucha i podrażniona, ściągnięta.

masc-konopna-sklad

Skład: Cannabis Sativa Seed Oil (olej z nasion konopi siewnych, źródło NNTK, nie jest komedogenny, przyspiesza gojenie ran, odbudowuje i wzmacnia skórę, działa antybakteryjnie i ochronnie, przyspiesza regenerację, Theobroma Cacao Seed Butter (masło kakaowe; regeneruje, odżywia i natłuszcza skórę), Butyrospermum Parkii Butter (masło shea; natłuszcza, regeneruje, odżywia skórę, zostawia film ochronny), Cocos Nucifera Oil (olej kokosowy; olej nieschnący, odżywia, natłuszcza i chroni skórę oraz włosy przed czynnikami zewnętrznymi; koi stany zapalne, działa antybakteryjnie), Cannabis Sativa Seed Extract (ekstrakt z konopi siewnych, CBD; kannabidiol przyspiesza regenerację skóry, łągodzi podrażnienia i świąd skóry, działa regulująco na działanie gruczołów łojowych, łagodzą ból), Cera Alba (bielony wosk pszczeli; natłuszcza i zabezpiecza skórę), Vitis Vinifera Seed Oil (olej z pestek winogron; antyoksydant, bogaty w witaminy i minerały, regeneruje, ujędrnia. uelastycznia i odżywia skórę), Tocopheryl Acetate (witamina E; "witamina młodości", a jednocześnie przeciwdziała jełczeniu olei), Rosmarinus Officinails Extract (ekstrakt z rozmarynu; antyoksydant, nawilża i wygładza skórę, odświeża i działa przeciwzapalnie), Vanilla Planifolia Fruit Oil (olejek waniliowy; antyoksydant, działa przeciwzapalnie.

zastosowanie-cbd-skora

Moje doświadczenia z maścią CBD Salve


--> Pierwsza sprawa - skóra twarzy. W styczniu zaczęłam stosować nowy krem na dzień i na noc, który ewidentnie mi nie służył. Skóra, szczególnie na brodzie, w okolicach ust i nosa, ale i na czole - krótko mówiąc pół twarzy - najpierw się pogrubiła, co już samo w sobie było niepokojące, a następnie zaczęła nieestetycznie się łuszczyć. Towarzyszyło temu nieznośne uczucie ściągnięcia i przesuszenia. Próbowałam zniwelować to peelingiem kwasowym, co było głupim pomysłem, ponieważ problem się tylko nasilił. Po peelingu skóra łuszczyła się jeszcze mocniej, niestety odsłonięta nowa skóra po chwili również była ściągnięta i sucha jak wiór, doszły do tego czerwone wypryski skórne. Stosowałam na te miejsca kwas hialuronowy, beta glukan i olej moringa - pomagało niwelować uczucie ściągnięcia, ale tylko na chwilę, skóra nadal się łuszczyła i była pogrubiona. Wtedy nawiązałam współpracę z Hemp King, ponieważ już wcześniej czytałam o właściwościach CBD i postanowiłam sprawdzić jego działanie na sobie. Wyobraźcie sobie moje zdziwienie, gdy już po dwóch aplikacjach skóra była dosłownie nie do poznania! Suche skórki po pierwszym dniu kuracji były nadal, ale w zdecydowanie mniejszej ilości. Zniknęło uczucie ściągnięcia, skóra z dnia na dzień przestała przypominać "skorupę", szybko dochodziła do swojego normalnego stanu.  Po kilku dniach regularnej kuracji CBD prawie całkowicie wyeliminowało przesuszenie i uczucie ściągnięcia, zniknęły zaczerwienienia w okolicach nosa, a skóra nad górną wargą wygląda normalnie i nie piecze. Wypryski błyskawicznie się goją. Żałuję, że nie zrobiłam zdjęć przed kuracją CBD, ale nie przyszło mi do głowy, by uwiecznić stan cery, tym bardziej, że nie było się czym chwalić...

--> Druga sprawa - paznokcie. Mniej więcej od listopada regeneruję płytkę paznokcia. Moje normalnie twarde i bezproblemowe paznokcie w 2019 r. wiele przeszły. Zaczęło się od odwiedzenia w marcu nowego salonu kosmetycznego, w którym pani "stylistka" przepiłowała mi płytkę paznokci do tego stopnia, że paznokcie były cienkie, giętkie i kruche, a pod wpływem nawet lekkiego nacisku czubki palców bolały. Jednym słowem - dramat. Udało mi się je odratować poprzez całkowitą rezygnację z hybryd na kilka miesięcy, wcieranie ciepłego oleju i cierpliwość (jedynie okazjonalnie malowałam paznokcie zwykłym lakierem). We wrześniu wróciłam do hybryd, ponieważ szłam na wesele i mini urlop. Zrobiłam dwie stylizacje w polecanym salonie i jedną sama - w połowie października ponownie odstawiłam hybrydę, ponieważ paznokcie zaczęły mi się łamać i rozdwajać. Łamały się do tego stopnia, że musiałam ścinać je maksymalnie krótko, zapuszczenie choćby milimetra stanowiło wyczyn. Stosowałam nawilżający eliksir do paznokci Orientana, olej na ciepło, a następnie wcierałam w paznokcie i skórki maść CBD. Ponieważ kuracja trwa nadal i widzę stan paznokci na przestrzeni kilku miesięcy mogę śmiało powiedzieć, że maść znacząco przyspieszyła regenerację, wzmacnia i natłuszcza płytkę paznokcia sprawiając, że jest bardziej odporna na uszkodzenia mechaniczne (np. uderzenia). Obecnie moje paznokcie są w zupełnie innym stanie - wróciły mocne, twarde i gładkie w dotyku płytki, mogę je już zapuszczać. 

--> Trzecia sprawa - dłonie. Maść jest też genialnym kremem do przesuszonych rąk lub podrażnionych przez zimno czy środki czystości - wklepuję maść CBD w suchą skórę na noc lub najpierw wcieram w dłonie lekki, nawilżający krem, a dopiero potem maść. Efekt już po jednej nocy jest niesamowity, przywraca skórze komfort, przyspiesza gojenie. CBD to szybki ratunek w kryzysowych sytuacjach.


--> KONKURS <--



MAM DLA WAS NIESPODZIANKĘ!
Jestem całkowicie pewna cudownego działania maści Salve CBD, więc bardzo się cieszę, że udało się zdobyć jeden egzemplarz również dla Was!
Zgłoszenia do konkursu zbieram tutaj w komentarzach, na Facebooku oraz Instagramie (można się zgłosić w dowolnym miejscu lub wszędzie, czyli są max. trzy szanse na wygraną)
ZASADY:
1. W komentarzu na blogu napisz czy słyszałaś/eś już o CBD i czy używasz produktów konopnych? Jeśli komentujesz Anonimowo podpisz się adresem mailowym lub nickiem z Instagrama lub imieniem i nazwiskiem z Facebooka - tylko tak uda mi się Ciebie zidentyfikować w razie zwycięstwa.
2. Będzie mi miło jeśli udostępnisz post z konkursem w dowolny sposób, aby więcej osób mogło poznać właściwości CBD.
3. Wygrywa jedna osoba spośród wszystkich zgłoszeń z komentarzy na blogu, Facebooku i Instagramie.
4. Konkurs nie jest grą losową, wybór zwycięzcy odbędzie się na podstawie udzielonej odpowiedzi.
5. Wysyłka nagrody tylko na terenie Polski (poczta polska lub paczkomat).
6. Konkurs trwa do 22.02.2020 r. do godz. 23:59. Zwycięzca zostanie wybrany w max. 5 dni od daty zakończenia i ogłoszony publicznie (na blogu, IG oraz FB).
7. Biorąc udział w konkursie wyrażasz zgodę na publikację swoich danych (adresu mailowego lub imienia i nazwiska lub nicku z Instagrama) w celu ogłoszenia zwycięzcy oraz na przekazanie mi danych osobowych w celu wysyłki nagrody.

EDIT: Konkurs wygrywa Convalie, serdecznie gratuluję, proszę o kontakt. Dziękuję bardzo za udział i piękne odpowiedzi :)

Słyszeliście już o CBD i produktach konopnych? Macie problemy ze skórą, w których maść Salve mogłaby pomóc?

Segregacja odpadów w domu. Co warto wiedzieć? Jak prawidłowo segregować śmieci?

Jak prawidłowo segregować odpady w podziale na frakcje?

(Według Ministerstwa Środowiska, czyli zasady ogólne)


Niby wiemy, że warto segregować odpady, które każdego dnia wytwarzamy w domu. Ale czy wiemy jak robić to dobrze? Gdzie wyrzucić kubeczek po jogurcie, czy myć szklane słoiki oraz jak usprawnić odzysk materiałów?


Najważniejsze informacje dotyczące segregacji odpadów znajdziemy na stronie Ministerstwa Środowiska, więc od tego warto zacząć. Od lipca 2019 mamy w Polsce jednolity system segregacji odpadów. Teoretycznie oznacza to, że cały kraj objęty jest selektywną zbiórką i "pracuje" nad odzyskiem surowców, ale naprawdę dużo zależy już od nas samych.

  • UWAGA! Jeśli chcesz prawidłowo segregować odpady w swoim mieście lub gminie koniecznie zapoznaj się z informacjami przekazywanymi lokalnie! Może się zdarzyć, że niektóre odpady można segregować inaczej w różnych miastach - przykładem może być opakowanie po oleju, które czasem można wrzucać do frakcji szklanej lub tworzyw sztucznych (w zależności od tego, z czego jest wykonana butelka).







SZKŁO - głównie szklane opakowania BEZ ZAWARTOŚCI i bez wieczek


  • WYRZUCAMY szklane butelki po napojach, żywności, opakowania szklane po kosmetykach, puste słoiki bez zakrętek i zawartości.
  • NIE WYRZUCAMY ceramiki, porcelany, doniczek, okularów, szkła żaroodpornego, żarówek, świetlówek itp, opakowań po lekach, olejach, rozpuszczalnikach, luster i szyb.
  • WAŻNE opakowań szklanych nie trzeba myć (chyba, że mamy takie wytyczne od gminy), natomiast nie wyrzucamy słoików z połową zawartości, opróżniamy je maksymalnie.


METALE I TWORZYWA SZTUCZNE - głównie plastiki (PET, HDPE)


  • WYRZUCAMY aluminiowe wieczka, butelki PET (np. po napojach), etykiety z folii termokurczliwej (warto je zdejmować z "wyprofilowanych" butelek, ponieważ na sortowni nikt tego nie zrobi - dotyczy tylko etykiet termokurczliwych np. po napojach dla dzieci), folię aluminiową, opakowania plastikowe do kosmetykach i środkach czystości, foliowe saszetki po kosmetykach i jedzeniu, garnki, blachy do pieczenia, kapsułki po kawie, kartony po napojach, koperty z folią bąbelkową (!), metalowe zakrętki słoików, kapsle, zawleczki, puszki, opakowania po jogurcie, śmietanie, opakowania z biodegradowalnego plastiku (!), produkty z gumy i kauczuku, puszki po konserwach, tubki po paście do zębów, woreczki foliowe.
  • NIE WYRZUCAMY płyt CD i DVD, sprzętu elektronicznego i AGD, akumulatorów, baterii, tłustych plastikowych pojemników (np. po maśle, oleju), plastikowych zabawek (!), opakowań po farbach, klejach, olejach, opakowań po aerozolach (!), amunicji.
  • WAŻNE - butelki, puszki aluminiowe przed wyrzuceniem zgniatamy, żeby zajmowały jak najmniej miejsca, zdejmujemy zakrętki. Etykiety termokurczliwe zdejmujemy z butelek PET, a koperty bąbelkowe możemy rozdzielić na frakcję papier-tworzywo sztuczne (łatwo się odrywają). Ja najczęściej maksymalnie rozdzielam frakcje np. odrywam aluminiowe wieczko z plastikowego kubeczka po jogurcie.


PAPIER - nie tłusty i nie paragony


Warto rozdzielać frakcje np. z kopert z okienkiem (po prostu oderwać "okienko" i wyrzucić je do plastików.
  • WRZUCAMY czasopisma, ulotki, zeszyty, kartonowe pudła i opakowania, opakowania po jajkach (wytłaczanki), tekturę, pudełka po pizzy, rurki po papierze toaletowym i ręcznikach kuchennych, papierowe torby (ale nie te zatłuszczone! - u mnie często takie torby są "workiem na śmieci" papierowe).
  • NIE WYRZUCAMY okładek książek czy kalendarzy, papieru powleczonego tworzywem sztucznym, papieru lakierowanego lub zabrudzonego (szczególnie TŁUSTEGO), zużytych chusteczek higienicznych czy ręczników papierowych, paragonów ze sklepu (!), papierowych opakowań po nawozach i materiałach budowlanych.
  • WAŻNE - z kartonowych pudeł warto usuwać taśmę klejącą (i wyrzucić do plastików). Jeśli mamy pudełko np. po pizzy, w którym kawałek jest zatłuszczony należy tłustą część oderwać i wyrzucić do odpadów zmieszanych.


BIO - odpady na kompost


Kilka ważnych zasad:
  • WRZUCAMY ROŚLINNE resztki jedzenia (warzywa, owoce, fusy kawy i herbaty), skorupki jaj, inne rośliny (np. zwiędłe kwiaty), słoma, siano, trociny (np. będące wypełnieniem przesyłek pocztowych), zepsute przetwory warzywne, zupy.
  • Absolutnie NIE WRZUCAMY MIĘSA I KOŚCI, odchodów zwierząt, olejów jadalnych, ziemi i kamieni, impregnowanego drewna, płyt wiórowych i pilśniowych, kurzu z odkurzacza.
  • WAŻNE OPAKOWANIE - też powinno być biodegradowalne np. papierowe (bez nadruków).

ZMIESZANE - wszystko, co nie pasuje do innych frakcji


Ale nie elektrośmieci.
  • WYRZUCAMY gąbki, zmywaki, szmatki po sprzątaniu, ściereczki, kurz z odkurzacza, zużyte chusteczki, maszynki do golenia, mięso, kości, ryby, nabiał, jaja, niedopałki papierosów, zwierzęce odchody, oleje, paragony ze sklepu oraz bankomatu, piasek, pergamin i zatłuszczone papiery, porcelana, ceramika, pieluchy, podpaski itp, produkty skórzane (!), torebki po herbacie (!), włosy i sierść zwierząt, zużyte zapalniczki, zbite szkło (!), zużyte ubrania i obuwie (!), żwirek z kociej kuwety i trociny np. chomika.
  • NIE WYRZUCAMY dużych gabarytów, opon, odpadów budowlanych, baterii, akumulatorów, lekarstw i odpadów medycznych, świetlówek, opakowań i resztek środków ochrony roślin, zużytego sprzętu.


ELEKTROODPADY - selektywne zbiórki w ustalonych miejscach


Warto poszukać informacji na stronach poszczególnych miast czy gmin.
  • WYRZUCAMY sprzęt AGD, komputery, monitory, tablety, telefony, radia, telewizory, kable, wiertarki, narzędzia elektryczne, kosiarki i piły elektryczne, płyty CD, USB, karty pamięci, golarki, ekspres do kawy, odkurzacz, suszarkę, żelazko, odkurzacz oraz duży sprzęt jak lodówki, pralki, zmywarki - generalnie wszystko, co jest na prąd.
  • NIE WYRZUCAMY kosiarek spalinowych, pił łańcuchowych na benzynę.


Problem - ETYKIETY Z FOLII TERMOKURCZLIWEJ


Etykiety te są np. na butelkach popularnych napoi dla dzieci lub reklamowanej wody o smaku owocowym. To OGROMNY PROBLEM PRZY SEGREGACJI. Osobiście po prostu takich napoi nie kupuję (ze względu na skład głównie), ale widzę, że są popularne, szczególnie wśród dzieci. Okazuje się jednak, że termokurczliwa etykieta UNIEMOŻLIWIA odzysk butelki PET - nie ma sposobu, aby te etykiety usunąć "masowo", dlatego warto zrobić to w domu (można odciąć etykietę wzdłuż małymi nożyczkami). Jeśli kupujemy napoje w takich opakowaniach dziecku do szkoły MIEJMY ŚWIADOMOŚĆ, że ono tego nie zrobi i po prostu wyrzuci opakowanie do kosza, a ono zwyczajnie nie trafi do recyklingu.

Drugie życie śmieci


Można też dać odpadom... drugie życie! Szklane słoiczki czy buteleczki łatwo umyć i ponownie napełnić (np. domowym dżemem, własnoręcznie wykonanym kremem czy peelingiem). Coraz więcej manufaktur zbiera też szklane opakowania np. po hydrolatach, aby użyć ich ponownie. Z papierowych rolek po papierze można zrobić zabawki dla kota, z plastikowych butelek całe mnóstwo różnych "przydasiów" jak pojemniki na długopisy, lejek czy ozdoby! Ogranicza nas jedynie wyobraźnia, a jeśli jej zabraknie jest mnóstwo inspiracji na YT.

Podsumowując segregacja odpadów jest troszkę skomplikowana, ale można się jej nauczyć. Wcale nie musi być upierdliwa, w końcu najczęściej wyrzucamy w kółko te same rzeczy (opakowania po ulubionych produktach spożywczych, detergentach czy kosmetykach). W razie wątpliwości warto zrobić sobie ściągę i korzystać z niej do czasu zapamiętania co i jak. 

Jak jest u Was? Czy segregacja odpadów sprawia Wam kłopot? 

Jak stosować szampon w kostce? Naturologia recenzja szamponu oczyszczającego

Trend less waste lub wręcz zero waste jest coraz bardziej popularny. I nic dziwnego. Coraz więcej ludzi chce być bardziej eko i szuka odpowiednich dla siebie produktów bez plastiku, nadmiaru opakowań, za to biodegradowalnych i maksymalnie naturalnych. Na wszystkie te potrzeby odpowiada szampon w kostce, który nie tylko myje i pielęgnuje włosy, ale także nie jest szkodliwy dla środowiska.


szampon-naturologia

Recenzja szamponu w kostce Naturologia


Szampon w kostce oczyszczający Naturologia ze skrzypem polnym został wykonany ręcznie w polskiej manufakturze. Bardzo lubię i cenię takie produkty. Podobnie zachęcająco wygląda naturalny skład kosmetyku. Szampon to twarda, zielona kostka o delikatnym, ziołowym zapachu. Sprzedawany jest w papierowej torebce. Osobiście mam wersję mini, którą dostałam gratis do zakupu dezodorantu tej marki, a pełnowymiarowe 70 g kosztuje 29 zł i teoretycznie ma wystarczać na 50 myć. Wersja mini wystarcza na ok. 15-20 myć.

Skład szamponu Naturologia


INCI: Sodium Cocoyl Isethionate (łagodny detergent z kokosa, SCI, odpowiedzialny za właściwości myjące i wytwarzanie piany), Butyrospermum Parkii Butter (masło shea, pielęgnuje i odżywia włosy), Montmorillonite (glinka, absorbuje zanieczyszczenia), Vitis Vinifera Seed Oil&Equisetum Arvense Leaf Extract (macerat olejowy ze skrzypu polnego, wysoka zawartość krzemu wpływa na grubość, wytrzymałość i elastyczność włosa), Spirulina Platensis Powder (spirulina poprawia kondycję włosów, barwi kostkę na zielono), Inulin (inulina zmiękcza i nabłyszcza), Simmondsia Chinensis Seed Oil (olej jojoba nabłyszcza i kondycjonuje), Salvia Sclarea Flower Oil, Mentha Piperita Oil, Lavandula Angustifolia Herb Oil, Linalool (olejki eteryczne z szałwii, mięty, lawendy, nadają szamponowi zapach oraz działają antybekteryjniei oczyszczająco na skórę głowy).\

recenzja-szampon-kostce

Stosowanie szamponu w kostce


Wszędzie czytałam, aby kostkę zwilżyć i masować w dłoniach do wytworzenia piany. Przy kilku pierwszych użyciach, kiedy kostka była świeża, nawet mi się to udawało, choć wymagało dłuższą chwilę. Powstałą w ten sposób pianę nakładałam po prostu na skórę głowy i włosy, po czym masowałam i spłukiwałam (warto pamiętać, że zarówno włosy jak i skóra głowy nie lubią za gorącej wody). Niestety po kilku użyciach kostka zrobiła się śliska i piana nie chciała się tak łatwo wytwarzać... Zaczęłam więc po prostu pocierać kostką włosy w różne strony - piana, owszem, powstawała i to całkiem dużo, jednak po takim myciu uzyskiwałam poplątane i spuszone włosy, nie mówiąc o tym, że łatwo je tak uszkodzić, osłabić i wyrwać. Tak źle i tak niedobrze... Postanowiłam więc pocierać kostką bezpośrednio o włosy, ale tylko zgodnie z kierunkiem ich wzrostu, co nie powinno ich uszkadzać, oczywiście jeśli robimy to nie za mocno, z wyczuciem i to jest obecnie mój ulubiony sposób na stosowanie szamponu w kostce. Trwa to o wiele dłużej i wymaga opanowania, ponieważ piana powstaje wolniej i mniej obficie niż podczas pocierania o włosy "byle jak". Da się w ten sposób satysfakcjonująco umyć włosy, ale potrzeba wprawy i troszkę cierpliwości. Warto poświęcić więcej czasu na wytworzenie piany i się nie spieszyć, szczególnie jeśli mamy już zniszczone włosy, podatne na dalsze uszkodzenia, lub chcemy je zapuścić. W ten sposób uzyskana piana równie dobrze umyje dokładnie skórę głowy, a jednocześnie nie splącze włosów. Szampon w kostce ma odpowiednio niskie pH, mimo że wyglądają podobnie jak zasadowe mydło, nie ma więc potrzeby stosowania np. płukanki octowej po umyciu włosów.

Jest jeszcze jeden sposób użycia szamponu w kostce, którego osobiście nie próbowałam. Potrzebne jest pudełko np. po peelingu lub słoik, do którego wlewamy trochę wody i wkładamy kostkę, a następnie energicznie potrząsamy, aby wewnątrz powstała piana. Pianą myjemy włosy, a kostkę wyjmujemy z pojemnika do wyschniecia. 

Kostka z czasem ma prawo się pokruszyć, wtedy można włożyć ją do woreczka np. z organzy czy "firanki" i zużyć do samego końca. 

szampon-skrzyp-naturologia

Działanie szamponu w kostce, rezultaty


Przy odpowiednim stosowaniu włosy są mięciutkie, gładkie i pięknie pachną ziołami! Dla mnie niezwykle istotne jest, że po szamponie w kostce Naturologia nie swędzi skóra głowy, nie jest przesuszona i nie mam łupieżu. Włosy wcale nie są też sztywne czy matowe, jak niektórzy straszą, choć końcówki faktycznie wymagają odżywki lub maski (mam po większości szamponów przez nadużywanie prostownicy i farbowanie). Szczególnie mocno cieszy fakt, że włosy zdecydowanie dłużej są świeże, nie przetłuszczają się tak szybko, a mam do tego tendencję. Są za to pięknie odbite u nasady, puszyste i wizualnie wydaje się, że jest ich więcej. Z takiego efektu będą zadowolone posiadaczki cienkich czy delikatnych włosów - jak ja.

Trzeba koniecznie pamiętać, aby kostka po myciu mogła dobrze wyschnąć. U mnie leży w porcelanowej miseczce z dala od wody, czyli nie bezpośrednio pod prysznicem.

Podsumowując jest to idealny szampon do włosów z tendencją do przetłuszczania i łupieżu oraz dla osób, które szukają rozwiązań zmniejszających produkcję odpadów. Szampon w kostce to szczególnie fajny patent na podróże, zwłaszcza samolotem z bagażem podręcznym - nie ogranicza nas wtedy 100 ml. Zresztą Naturologia posiada pełen zestaw podróżny, w którym znajdziemy mini szampon w kostce malinowy lub ze skrzypem (20 g), dwa mydełka (po 16 g) oraz mini naturalny dezodorant w kremie (15 ml) za ok. 39 zł (w aluminiowej puszce i woreczku bawełnianym). Na zdjęciu niżej można zobaczyć jak wygląda taki zestaw (zdjęcie zrobiłam na Ekocudach w Warszawie). Wszystkie kosmetyki są wegańskie i naturalne.


zero-waste-kosmetyki

A Wy używacie szamponu w kostce? Ciekawi Was takie rozwiązanie czy jednak traktujecie to jak ciekawostkę i nic więcej?

Nature of Woman 3 - spotkanie blogerek naturalnych w Bydgoszczy

7 grudnia, tuż po Mikołajkach, odbyła się trzecia edycja spotkania Nature of Woman. Spotkania są naszym pomysłem na integrację osób lubiących kosmetyki naturalne i jako jego autorki dbamy o każdy szczegół - ja oraz Anastazja z bloga stazyjka.pl. Tym razem spotkałyśmy się w Bydgoszczy, mieście Anastazji, w którym miałam przyjemność być po raz pierwszy. Samo miasto oczarowało mnie architekturą oraz przytulnymi knajpkami, trafiłyśmy także na czas Jarmarku Bożonarodzeniowego :) Co tym razem robiłyśmy? Zapraszam na relację!


blogerki-naturalne

Nasze wydarzenie odbyło się w ślicznym miejscu, jakim jest restauracja Villa Secesja - w parku w samym centrum miasta. Ładne i przestronne wnętrza oraz smaczne jedzenie to atrybuty willi. Jeśli macie ochotę zapraszam również na relacje z poprzednich edycji w Warszawie:

Spotkanie rozpoczęłyśmy ciekawym wykładem Leny Murawskiej, która sama siebie określa mianem "dinozaura blogosfery". Tematem naszych rozmów było zaufanie czytelnika oraz postrzeganie blogów urodowych przez "zwykłego" czytelnika. Przyznam szczerze, że wykład był interesujący, ponieważ sama nie zwracałam uwagi na kilka aspektów poruszonych przez Lenę. Prowadząc bloga od 2015 r. nabrałam swoich zwyczajów, które niekoniecznie muszą być zrozumiałe i oczywiste dla czytelników. Takie odwrócenie perspektywy daje możliwość przyjrzenia się swoim działaniom od zupełnie innej strony, a w rezultacie poprawienie przejrzystości bloga.


Kolejnym punktem spotkania była wymiana upominkami mikołajkowymi - świetny pomysł Anastazji! Każda z nas przygotowała prezent dla jednej z uczestniczek, co dało nam satysfakcję zarówno z możliwości przygotowania niespodzianki dla kogoś, jak i jej otrzymania. Bardzo dziękuję Magdzie za wspaniały podarunek, widoczny na zdjęciu poniżej. Sprawił mi dużą radość!



Następnie przyszedł czas na wykład Diany, kosmetolog i dietetyk prowadzącej w Warszawie gabinet Naturale oraz blog o tej samej nazwie naturale-blog.pl. Diana opowiedziała nam o wpływie diety na stan skóry, szczególnie trądzikowej. Wspomniała także o roli zdrowych jelit (kiszonki!) oraz witamin w codziennej diecie (wit. D3!), co popieram całym sercem. Sama suplementuję wit. D3 po tym, jak w badaniach wyszedł mi ogromny niedobór. Od tamtej pory poprawiła się nie tylko odporność organizmu na choroby, ale i stan cery! Szczerze polecam komplet badań krwi w kierunku niedoborów, które sama robię - będąc wegetarianką od 20 lat staram badać się regularnie i jedynie niedobory wychodzą mi w wit. D3, ale warto trzymać "rękę na pulsie" i nie lekceważyć tego tematu.



Następnie kilka ciekawostek z branży kosmetycznej opowiedział nam mój mąż, który kilka lat przepracował w jednej z firm. Dziękuję mężowi za podzielenie się swoim doświadczeniem z pracy, dla mnie takie informacje "jak to działa od wewnątrz" są najciekawsze! :)

Wyżej: część rzeczy na licytację, m.in. zestaw kosmetyków naturalnych dla mężczyzn Unit4men, zestaw kosmetyków konopnych Cannamea oraz płatki wielorazowe Ovium.


Spotkanie zakończyłyśmy licytacją, ponieważ chciałyśmy przy okazji zrobić coś dobrego. Zbierałyśmy pieniądze na rehabilitację małego Szymonka. Zebrałyśmy ponad 1100 zł, co jest przeogromna kwotą, jako że było nas tylko 11 osób + mój mąż (który też dzielnie licytował)! Dziękuję każdej z naszych wspaniałych uczestniczek za zaangażowanie i hojność, jesteście niesamowite! 

Poniżej od lewej: Ola (Zielony Pokoik BLOG), Diana (Naturale BLOG), Ewelina (Revelkove Love BLOG), Madga (I Love Dots BLOG)., Klaudia (@ja_ekodama na IG),  Agnieszka (Naturalnie Nieidealna BLOG), Kasia (Innooka BLOG), Edyta (@cowkosmetykachpiszczy IG), Anastazja (stazyjka BLOG) i ja. Zabrakło na zdjęciu Kamili, która musiała wyjść wcześniej na pociąg (My Lovely Fuchsia BLOG).



Dziękuję też sponsorom za wsparcie nas poprzez przekazanie rzeczy na licytację i możliwość poznania krajowych perełek. Jak zwykle postawiłyśmy na mniejsze marki kosmetyków naturalnych, chciałybyśmy aby coraz więcej osób miało okazję poznać rodzime produkty, tworzone z miłością i starannością o każdy szczegół.

Poniżej nowości Felicea. Podkład, rozświetlacz i matowa pomadka są u mnie w codziennym użyciu. Pokład pięknie się rozprowadza, ma dobre krycie i całkiem przyjemną trwałość. W pomadkach Felicea jestem zakochana od dawna, a rozświetlacz jest idealny na co dzień! Kredka wielofunkcyjna w odcieniu fioletu może być cieniem do powiek lub nietypową pomadką do ust, jest kremowa i ładnie lśni.



Kosmetyki pielęgnacyjne Full Mellow znam od dłuższego czasu. Są to niesamowicie radosne produkty o nietypowych, uwodzicielskich zapachach. Uwielbiam szczególnie łagodne żele pod prysznic, są delikatne i nie swędzi po nich nawet wrażliwa skóra.


Poniżej maseczka-peeling Babo, bardzo uniwersalny kosmetyk, łagodny nawet dla cery wrażliwej, a jednocześnie skuteczny i pielęgnujący. Peeling do ciała z biodegradowalnym brokatem BodyGlitter oczyszcza skórę pozostawiając na niej pielęgnującą, połyskującą warstewkę, idealny produkt na Sylwestra, imprezy i karnawał! Z kolei tonik Nowa Kosmetyka z kwasami poprawia stan skóry w tempie błyskawicznym! Po ostatnich eksperymentach z kremem uratował mnie dosłownie w niecały tydzień, świetny produkt.


Kosmetyki MgLife czyli cytrusowy mus do ciała oraz naturalny dezodorant. Obu obecnie używam od jakiegoś czasu.  Mus przypomina w konsystencji treściwsze masełko, otula skórę tłustawą warstewką i przepięknie pachnie. Z dezodorantu jestem zadowolona, chroni mnie przed nieprzyjemnym zapachem i nie podrażnia póki co, przyjemnie pachnie olejkami eterycznymi.


Kosmetyki pielęgnacyjne od sklepu z kosmetykami naturalnymi Kalina również są już w użyciu. Olejek pod prysznic EoLaboratorie z miejsca zdobył moje serce! Jest pachnący i delikatny, a przy tym dobrze oczyszcza skórę. Kremik do rąk jest lekki, nawilża i nie zostawia tłustej warstwy, nosze go w torebce. Szamponu do włosów jeszcze nie używałam.


Poniżej moje kosmetyki wylicytowane w aukcji charytatywnej. Zestaw odżywek Anwen oraz limitowany olejek do masażu piersi BioUp.


Przy okazji wymieniłyśmy się próbkami i odlewkami kosmetyków.  Przynajmniej teraz wiem, że dezodorant Trawiaste jest najgorszym naturalnym tego typu produktem, jaki miałam okazję używać - zupełnie nie chroni przed nieprzyjemnym zapachem (wręcz odwrotnie!) - cieszę się, że go nie kupiłam, a jest dość drogi. Peeling do ciała oraz olejek W Organics z kolei już nie są dostępne w sprzedaży, a szkoda, ponieważ zapach to czysty obłęd, a i działanie świetne! Krem do twarzy Mandarynkowy z kolei ma fajną konsystencję i przyjemnie nawilża, ale niestety moja próbka już nie pachnie.


Poniżej prezent, zupełne zaskoczenie. Klaudia (ja_ekodama IG) wie, że uwielbiam świece sojowe i obdarowała mnie przepiękną, wyjątkową świecą Moon Aura. Dziękuję bardzo, jest mi niesamowicie miło! Zobaczcie tylko jaka ta świeca jest niesamowita!


Spotkanie było trzecią edycją Nature of Woman. Powoli myślimy o kolejnej, kto wiem gdzie tym razem postanowimy się pojawić? 
Moje zdjęcie
CosmetiCosmos
Witaj na CosmetiCosmos.pl! Mam na imię Aneta i od kilku lat interesuję się kosmetykami i ich składami, szczególnie naturalnymi. Szukam prawdziwych perełek, lubię polskie manufaktury, kręcę też własne kremy. Interesują mnie także eko środki czystości. Mam nadzieję, że znajdziesz tu coś ciekawego dla siebie (polecam wyszukiwarkę). Kontakt ze mną: cosmeticosmos@gmail.com

Jestem tutaj