Naobay, Extra Rich Cream Nourishing, Odżywczy krem do twarzy ECOCERT

Wszystkie fanki naturalnej pielęgnacji oraz osoby czytające składy prędzej czy później spotkają się z oznaczeniem na opakowaniu ECOCERT. Co właściwie ono oznacza? ECOCERT to instytucja certyfikująca, założona w 1991r. we Francji, której głównym celem była promocja rolnictwa ekologicznego. Dziś ECOCERT to znak, który zapewnia wysoką jakość nie tylko ekologicznych produktów rolniczych, ale także kosmetyków naturalnych i organicznych, oraz ekologicznych środków czystości, suplementów diety i tekstyliów. Jest to jedno z tych oznaczeń, którym ufam w pełni, ponieważ dzisiaj ECOCERT kontroluje i certyfikuje uprawy, procesy produkcji oraz produkty końcowe np. kosmetyki naturalne w ok. 80 krajach na całym świecie i znany jest ze swoich wysokich standardów jakościowych (bada m.in. biodegradowalność i możliwości recyklingu opakowań).


Bogaty krem Naobay

Co daje ECOCERT na kosmetykach?

   co to jest ecocert   ECOCERT rozróżnia dwa rodzaje kosmetyków w zależności od spełnienia przez produkt określonych, wysokich wymagań:

1. Kosmetyk naturalny (natural cosmetic):

  • co najmniej 95% składników jest pochodzenia naturalnego,
  • co najmniej 50% składników pochodzenia naturalnego jest z upraw ekologicznych,
  • co najmniej 5 % wszystkich składników pochodzi z upraw ekologicznych.

2. Kosmetyk naturalny i organiczny (natural and organic cosmetic):

  • co najmniej 95% składników jest pochodzenia naturalnego
  • co najmniej 95% składników pochodzenia naturalnego jest z upraw ekologicznych,
  • co najmniej 10 % wszystkich składników pochodzi z upraw ekologicznych.

Ponadto wszystkie certyfikowane produkty muszą spełniać także dodatkowe wymagania:

  • nie zawierać surowców modyfikowanych genetycznie;
  • składniki pochodzenia zwierzęcego muszą zostać wytworzone w drodze naturalnej produkcji przez żywe zwierzęta (np. mleko, miód); 
  • zakaz testowania poszczególnych składników jak i gotowego produktu na zwierzętach;
  • brak sztucznych substancji zapachowych i barwników;
  • zakaz stosowania sztucznych olejów, silikonów, parafiny oraz pozostałych substancji uzyskiwanych z ropy naftowej;
  • zakaz stosowania emulgatorów PEG (polyethylene glycol);
  • określona lista bezpiecznych konserwantów np: kwas benzoesowy, kwas mrówkowy, kwas sorbinowy, salicylowy i ich sole;
  • zakaz sterylizacji poprzez radioaktywne naświetlanie surowców i gotowego produktu.

Taka dbałość o ekologiczne i naturalne surowce, bezpieczne formuły, opakowania oraz sam certyfikat wiążą się oczywiście z ceną gotowych kosmetyków. Dlatego produkty ze znaczkiem ECOCERT będą droższe niż produkty z podobnym "na oko" składem, ale bez oznaczenia. Certyfikat daje nam pewność, że kosmetyk jest naturalny i powstał w kontrolowanych warunkach.


Opinia o kremie Naobay

Dzisiaj chciałabym przybliżyć Wam bardzo dobry jakościowo krem do twarzy, który posiada oznaczenie ECOCERT. Czy cena faktycznie idzie w parze z jakością? Czy krem wyróżnia się spośród innych?

Naobay, Odżywczy krem do twarzy z certyfikatem ECOCERT


"Unikalna kompozycja bogata w organiczne składniki odżywcze o intensywnym działaniu nawilżającym. Krem głęboko odżywia skórę, poprawia jej elastyczność i zapewnia intensywne nawilżenie przez cały dzień. Jest pełen niezbędnych kwasów tłuszczowych występujących w olejach pochodzących z upraw ekologicznych, takich jak olej awokado, oliwa z oliwek, które działają przeciwzmarszczkowo. Przeznaczony szczególnie dla skóry suchej i odwodnionej."

Krem na przesuszenie


Krem jest drogi, jego standardowa cena na stronie internetowej polskiego dystrybutora to ponad 200zł, w promocji 150zł za tubkę 50ml. Taka cena jest związana z certyfikatem ECOCERT. Swój egzemplarz znalazłam w jednym z boxów kosmetycznych, zakupionym w ciemno, więc cena 49 zł wydaje się mocno zachęcająca. Podejrzewam, że dla niejednej z Was cena będzie zaporowa, jednak ja w pełni rozumiem z czego wynika. Warto oczywiście szukać promocji i okazji :)

Analiza składu

Skład: Aqua (woda), Aloe Barbadensis Leaf Juice* (ekologiczny sok z aloesu; nawilża, chroni i koi skórę, działa antybakteryjnie, łagodząco, wygładzająco i przeciwzapalnie, działa odżywczo, ponieważ jest bogaty w witaminy, enzymy, cukry i minerały; reguluje pracę gruczołów łojowych), Caprylic/Capric Triglyceride (emolient tzw. tłusty, pozyskiwany z oleju kokosowego; tworzy na skórze warstwę okluzyjną, która zapobiega utracie wody z naskórka; zmiękcza i wygładza skórę, sprawia, że aloes nie powoduje ściągnięcia skóry), Olea Europaea Fruit Oil* (ekologiczna oliwa z oliwek; odżywia, nawilża, natłuszcza, regeneruje skórę, opóźnia procesy starzenia dostarczając witamin, uzupełnia niedobory lipidowe; jest naturalnym filtrem UV; łagodzi objawy trądziku, łuszczycy, AZS, łupieżu i wspomaga gojenie ranek; zmniejsza nadmierne rogowacenie naskórka, reguluje pracę gruczołów łojowych), Butyrospermum Parkii Butter* (ekologiczne masło shea; nawilża, odżywia, natłuszcza, chroni skórę, koi podrażnienia; jest naturalnym filtrem UV), Persea Gratissima Oil* (ekologiczny olej z awokado; odżywia, natłuszcza, nawilża, regeneruje, chroni; wzmacnia i uelastycznia skórę), Methyl Glucose Sesquistearate (emolient i emulgator pochodzenia naturalnego; umożliwia stworzenie emulsji, zmiękcza i wygładza skórę), Propanediol (tzw. "roślinny glikol"; nawilża, jest rozpuszczalnikiem oraz nośnikiem substancji aktywnych; naturalny konserwant; poprawia także konsystencję), Glyceryl Stearate (emolient tzw. tłusty i emulgator, regulator lepkości i stabilizator emulsji; tworzy na skórze film zapobiegający utracie wody, wygładza), Stearyl Alcohol (emolient tłusty i emulgator, zapobiega rozdwajaniu się faz w emulsji), Benzyl Alcohol (naturalny konserwant, rozpuszczalnik oraz składnik kompozycji zapachowej; aromat jaśminu), Dehydroacetic Acid (łagodny, bezpieczny konserwant), Parfum (kompozycja zapachowa), d-Limonene (składnik kompozycji zapachowej; aromat skórki cytrynowej, silny alergen), Geraniol (składnik kompozycji zapachowej; aromat geranium, alergen), Citral (składnik kompozycji zapachowej; aromat cytryny, alergen), Linalool (składnik kompozycji zapachowej; aromat konwalii; działa bakteriobójczo, alergen).
*Składniki pochodzące z upraw ekologicznych.
98,85% składników jest pochodzenia naturalnego. 20% wszystkich składników pochodzi z upraw ekologicznych.

Krem naturalny organiczny

Opakowanie to klasyczna, plastikowa, miękka tubka z genialnym drewnianym korkiem. Korek jest odkręcany, jednak wybaczam, ponieważ niesamowicie podoba mi się jego widok na półeczce z kosmetykami. Szata graficzna jest stonowana i minimalistyczna, dla mnie kolejny plus.

Skład kremu jest bardzo sensowny, wysoko w INCI mamy aloes oraz oleje i masła z upraw ekologicznych, więc powinien spodobać się fankom pielęgnacji naturalnej. Jednocześnie zaznaczam, że krem jest bogaty i treściwy, dokładnie tak jak obiecuje producent. Odrobinę obawiałam się oleju awokado i tylu emolientów przy mojej mieszanej cerze, jednak postanowiłam zaryzykować ze względu na suche powietrze, spowodowane ogrzewaniem, które przesusza moją cerę. Jednocześnie na zewnątrz panują już niższe temperatury, w związku z czym stawiam na bogatsze formuły i konsystencje, które ochronią skórę przed negatywnych wpływem zimna i wiatru.

Idealny krem na każdej cery

Pierwsze wrażenie było mocno negatywne, ponieważ podczas przechowywania fazy formuły zdążyły się rozdzielić i z tubki wypłynęła sama woda... Jednak po dokładnym wstrząśnięciu opakowaniem i ponownym połączeniem faz było już o wiele lepiej. Patrząc na skład łatwo można zauważyć, że nie ma tu wiele wypełniaczy i tzw. składników konsystencjotwórczych, więc niestety może się zdarzyć taka sytuacja. Podobnie bywało np. z peelingiem do twarzy Nacomi (poprawili obecnie formułę według wymagań klientek...). Krem jest treściwy, barwy białej i posiada niesamowicie naturalny zapach - wyraźnie wyczuwam mieszankę olejków eterycznych, bez chemicznej nuty. Osobiście bardzo mi się podoba ten aromat i umila mi codzienną aplikację. Najmocniej wyczuwam nuty cytrusowe, okraszone geranium, więc całość nie jest słodka, a bardzo pasuje do jesiennej atmosfery za oknem.


Naturalny krem odżywczy

Krem pomimo bogactwa emolientów zaraz po rozsmarowaniu wchłania się praktycznie do matu. Dopiero po ok. 1-2 godzinach skóra zaczyna się lekko błyszczeć, ale nie na tyle, bym unikała używania go na dzień. Początkowo stosowałam go jedynie na noc, gdyż było lato. Krem świetnie koi podrażnienia, zmiękcza suche skórki, nawilża i otula cerę sprawiając, że rano jest promienna i wypoczęta. Rano nie widać błyszczenia, cera jest matowa. Obecnie używam go już także na dzień, gdyż temperatury oscylują pomiędzy 1-10 stopni w zależności od dnia. Krem tworzy na cerze emolientową powłoczkę ochronną, dzięki czemu chroni ją przed zimnem, wiatrem i deszczem. Ponieważ maksymalnie chcę uniknąć błyszczenia nakładam go na uprzednio zwilżoną skórę np. hydrolatem lub esencją Bielendy i dokładnie rozprowadzam w niewielkiej ilości, po czym nakładam podkład i puder ryżowy. Na takiej bazie nie rolują się fluidy czy kremy BB, a puder dodatkowo matowi ewentualny błysk. Bywa, że muszę ściągnąć bibułką nadmiar sebum po kilku godzinach, ale nie jest to nic wyjątkowego przy cerze mieszanej. Krem uważam za świetny, dobrze odżywia skórę, chroni ją przed przesuszeniami i ciągłymi zmianami temperatur (w pomieszczeniach suche, gorące powietrze, na zewnątrz wilgotne i chłodne), wreszcie nie mam suchych skórek jesienią. Cera jest miękka, nawilżona, elastyczna i gładka. Zauważyłam również, że nie czerwienię się wchodząc do nagrzanego pomieszczenia, co jest dodatkowym plusem. Uważam, że krem będzie także odpowiedni dla cer dojrzałych i wymagających oraz suchych. Cery wrażliwe powinny zwrócić uwagę na użyte olejki eteryczne, które mogą uczulać. Krem mnie nie zapchał, nie podrażnił, a dzięki swojej konsystencji jest bardzo wydajny.


krem-jesien-zima

Znacie kremy Naobay? Czy używacie kosmetyków z certyfikatem ECOCERT?

Vasco Gel Polish, dobre lakiery hybrydowe

Lakiery hybrydowe podbijają coraz więcej serc, ponieważ dają szansę na trwały i piękny manicure bez odprysków i ścierania. Dają pewność, że przez ok. 14 dni nasze dłonie będą prezentowały się nienagannie i elegancko, a taka pewność w dzisiejszych czasach to bardzo dużo! Sama chętnie go wykonuję, ponieważ nie muszę się wtedy martwić podczas codziennych czynności, jak zmywanie czy mycie rąk, że na paznokciach powstaną nieestetyczne pęknięcia i ubytki. Manicure raz na 2 tygodnie to wyjątkowo wygodne wyjście, w dodatku możemy zrobić go same, pod warunkiem, że kupimy odpowiednie gadżety jak lampa czy cleaner. Czego chcieć więcej? Może tylko dobrych lakierów, które nie tylko będą trwałe, ale i dobrze napigmentowane, a także odpowiedniej gęstości, co ułatwia malowanie. Dokładnie takie są lakiery Vasco Gel Polish.



nowe-hybrydy

Hybrydy Vasco posiadają urocze, czarne buteleczki i wyraźne oznaczenie kolorów. Ogromny plus dla producenta za ładne odwzorowanie odcienia na nakrętce oraz dodatkowe oznaczenie nie tylko nazwy, ale też numeru. W ten sposób łatwo odnaleźć w gamie kolorów dokładnie ten, który nas interesuje. Buteleczki z bazą oraz topem mało się między sobą różnią, więc trzeba dokładnie czytać, aby się nie pomylić podczas malowania.

vasco-odcienie

Do wyboru mamy 126 odcieni, jednak gama stale się powiększa. Ceny buteleczek o pojemności 6 ml zaczynają się od 24 zł. Dostępne są również zestawy kolorów oraz akcesoriów.

kolory-vasco-odwzorowanie

Posiadam zestaw z bazą i topem oraz czterema wybranymi przez siebie kolorami: 015 Jamajka (neonowy pomarańcz), 026 Amazing Pistachio (zgaszona mięta), 032 Light Blue (piękny błękit) oraz 080 Madame Secret (śliwkowy fiolet). Niestety na stronie producenta kolory wyglądają trochę inaczej niż w rzeczywistości, w zależności od ustawień monitora.

lakiery-hybrydowe

Pędzelki lakierów hybrydowych Vasco są krótkie i bardzo wygodne podczas malowania. Baza jest nieco gęsta, więc trzeba nabrać wprawy, aby dokładnie ją rozprowadzić, jednak dzięki temu trudno zalać skórki, co się często zdarza przy zbyt lejącej formule. Top jest w sam raz, nie za rzadki, dobrze się rozprowadza i nie spływa na boki. Wszystko utwardza się momentalnie nawet w ledowym mostku 9W.

dobre-lakiery-hybrydowe

Pędzelki lakierów są precyzyjne i bardzo łatwo się nimi manipuluje. Gęstawa formuła dobrze się rozprowadza, nie spływa na skórki i nie kurczy pod lampą. Najlepsze jest jednak to, że lakiery Vasco są świetnie napigmentowanie - tak naprawdę wystarczy nawet jedna warstwa, a już nie widać prześwitów! Czasem gdy się spieszę faktycznie maluję paznokcie tylko raz, a trwałość jest identyczna jak przy standardowych dwóch warstwach koloru (oczywiście zabezpieczam dobrze brzeg paznokcia).

lakiery-vasco-pedzelki-hybryd

Lakiery mają fajną formułę, która tworzy równą, błyszczącą powierzchnię na płytce, ale jednocześnie jest dość elastyczna. Ponieważ produkty są dobrze napigmentowane należy nakładać jak najcieńsze warstwy, szczególnie jeśli zdecydujemy się na dwie. Inaczej nasz manicure może wyglądać źle, szczególnie patrząc z boku, ponieważ paznokieć będzie nienaturalnie pogrubiony. Grube warstwy potrzebują też więcej czasu, aby się dobrze utwardzić. Vasco Gel Polish dobrze się usuwają przy pomocy acetonu, nie miałam z tym problemów.

jak-malowac-hybrydy

Mam ochotę na kolejne odcienie lakierów Vasco, szczególnie te z drobinkami. W końcu niedługo karnawał, można będzie pozwolić sobie na prawdziwe szaleństwo na paznokciach.

prawdziwe-kolory-vasco

W zdobieniach ogranicza nas tylko wyobraźnia :) Lubię łączyć ze sobą różne kolory, nawet nie do końca ze sobą współgrające, aby efekt był ciekawy. Oczywiście równie ładnie wyglądają jednolite pazurki w czerni czy czerwieniach. Klasycznego frencha też uwielbiam. W zależności od okazji i humoru możemy stworzyć prawie wszystko!

manicure-hybrydowy-inspiracje

Znacie lakiery Vasco? Czy Was również porwał trend paznokci hybrydowych?

Nowości Dove: pianka pod prysznic, szampon oraz antyperspirant

Bardzo lubię wszelkie kosmetyczne nowości. Podejrzewam, że Wy też tak macie, w końcu dobrze wiedzieć co aktualnie mamy do wyboru, a branża kosmetyczna cały czas pracuje pełną parą, aby nas zaskoczyć. Ostatnio mocno popularne stały się pianki, które osobiście bardzo lubię. Miałam już myjadła w tej formie do twarzy i do ciała oraz kremy. +100 do funu podczas pielęgnacji :) A jeśli jeszcze to wszystko idzie w parze z przyjemnym zapachem oraz przyzwoitym składem to chętnie dzielę się takimi rewelacjami. Zapraszam dzisiaj na nowości Dove.




Kosmetyki Dove przywędrowały do mnie wraz z cudowną informacją, a mianowicie znany jest już termin IV edycji Meet Beauty! Mam nadzieję, że dane mi będzie ponownie spotkać się z blogerkami urodowymi 21 i 22 kwietnia 2018r. w Warszawie. Jak dotąd byłam na wszystkich edycjach wydarzenia i bardzo je lubię!



W paczce znalazły się trzy kosmetyki Dove: Szampon do włosów, Pianka pod prysznic oraz Spray o obłędnym zapachu. Opakowania Dove zawsze miały w sobie ten minimalizm, który bardzo lubię. Przy okazji są trwałe i funkcjonalne, widać, że zostały dobrze przemyślane.


Dove, Regenerate, Szampon z czerwonymi algami do włosów bardzo zniszczonych

Wygodna tuba łatwo się otwiera, także mokrymi rękoma. Szampon posiada białą barwę z perłowym połyskiem, jest średnio gęsty. Obłędnie pachnie, choć sztucznie: kobieco, lekko kremowo, trochę słodko - podobnie mogą pachnieć perfumy. Co najlepsze, zapach bardzo długo utrzymuje się na włosach. Skład został oparty o Sodium Laureth Sulfate, więc szampon dobrze się pieni i mocno oczyszcza włosy oraz skórę głowy z zanieczyszczeń i resztek produktów do stylizacji. Zawiera także emolienty i silikony, dzięki czemu nie plącze włosów, nadaje im połysk oraz ułatwia rozczesywanie. Sprawia, że włosy się nie elektryzują i są gładkie. Używam go max. 2 razy w tygodniu, a moje delikatne włosy, aktualnie średnio porowate przez używanie prostownicy, nie wołają po nim o odżywkę czy maskę, toteż często ich nie nakładam, aby ich nie przeciążyć. Kosztuje ok. 20 zł/250 ml i jest bardzo wydajny.

Skład: Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Glycol Distearate, Sodium chloride, Cocamidopropyl Betaine, Glycerin, Acrylates/Beheneth-25 Methacrylate Copolymer, Amodimethicone, C10-40 Isoalkylamidopropylethyldimonium Ethosulfate, Carrageenan, Cetrimonium Chloride, Citric acid, Cocamide MEA, Dimethicone, Dimethiconol, Dimethyl Palmitamine, Dipropylene Glycol, Disodium EDTA, Gluconolactone, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Hydrolyzed Keratin, Laureth-23, Laureth-4, Methylarachidic Acid, Methylisothiazolinone, Mica, Parfum, PEG-4, PEG-45M, Phenoxyethanol, Poloxamer 407, PPG-12, Propylene glycol, Silica, Sodium benzoate, Sodium hydroxide, Sodium Lauryl Sulfate, Sodium sulfate, Styrene/Acrylates Copolymer, TEA-Dodecylbenzenesulfonate, TEA-Sulfate, Trehalose, Trideceth-12, Xanthan gum, Butylphenyl Methylpropional, Geraniol, Hydroxycitronellal, Linalool, CI 77891



Dove, Antyperspirant Go Fresh Gruszka i Aloes

Klasyczny produkt w sprayu, nie zawiera alkoholu, za to zawiera aluminium (każdy antyperspirant je zawiera, ponieważ tylko aluminium blokuje pory i zapobiega poceniu, jeżeli produkt nie zatyka porów, a maskuje lub neutralizuje jedynie zapach - jest dezodorantem). Używam go sporadycznie, ponieważ na co dzień nie stosuję sprayów. Zapach jest niesamowity, choć gdybym nie przeczytała, że to gruszka z aloesem w życiu bym się nie domyśliła :D Pachnie lekko owocowo, ale z kremową nutą, bardzo odświeżająco i nieklasycznie, trochę słodko, ale z cierpkim tłem. Zapach utrzymuje się dość długo. Nie zauważyłam, aby zostawiał ślady, choć podejrzewam, że może tak być. Idealny produkt do odświeżenia się lub na co dzień. Jest wystarczająco skuteczny, choć przy większym wysiłku trochę czułam się nieświeżo. Ważne także, że można go używać na świeżo ogolone pachy, nie powoduje szczypania ani pieczenia. Widziałam, że są też pianki do mycia o tym zapachu i na pewno taką kupię! Kosztuje ok. 12 zł/150ml.

Skład: Butane, Isobutane, Propane, Aluminum Chlorohydrate, Cyclopentasiloxane, PPG-14 Butyl Ether, Parfum, Helianthus Annuus Seed Oil, C12-15 Alkyl Benzoate, Disteardimonium Hectorite, Octyldodecanol, BHT, Dimethiconol, Propylene Carbonate, PEG-4, Benzyl Alcohol, Benzyl Salicylate, Buthylphenyl Methylpropional, Citronellol, Linalool


Dove, Shower Foam, Pianka do mycia ciała Deeply Nourishing

To jest prawdziwy hit! Opakowanie z pompką jest bardzo praktyczne i wygodne. Pompka tworzy idealnie puszystą, średnio gęstą pianę, która dobrze myje skórę i nie wysusza jej. Skład oparty jest o Sodium Lauroyl Glutamate oraz Cocamidopropyl Betaine, czyli detergenty z oleju kokosowego, które przy zdrowej skórze powinny działać łagodniej niż SLS/SLES. Mogą jednak podrażniać skórę wrażliwą, choć u mnie nic takiego nie miało miejsca. Zapach pianki jest bardzo delikatny i ulotny, umila kąpiel, ale nie pozostaje na dłużej. Najbardziej kojarzy się z otulającym kremem, lekko perfumowanym i słodkim, ale subtelnym. A najlepsze jest to, że po zużyciu opakowanie można ponownie wykorzystać i z dowolnego detergentu robić sobie piankę! Kosztuje ok. 20zł/200ml i jest niesamowicie wydajna. Bardzo polubiłam tą piankę, umila mi codzienne, rutynowe czynności. Nie podrażnia, nie ściąga skóry. Przyjemny produkt.

Skład: Aqua, Sodium Lauroyl Glutamate, Glycerin, Cocamidopropyl Betaine, Sodium Chloride, Sodium Lauroyl Glycinate, Lauric Acid, Sodium Laurate, Parfum, Polysorbate 20, Citric Acid, Iodopropynyl Butylcarbamate, PEG-4, PEG-4 Dilaurate, PEG-4 Laurate, Phenoxyethanol, Propylene Glycol, Sodium Benzoate, Sodium Hydroxide, Stearic Acid, Tetrasodium EDTA, Benzyl Alcohol, Butylphenyl Methylpropional, Citronellol, Hexyl Cinnamal, Limonene, Linalool.




Nowości Dove oszałamiają przede wszystkim nietuzinkowymi zapachami, więc jeśli lubicie takie, możecie po nie sięgnąć. Nie są to produkty naturalne, ale trochę łagodniejsze od typowo drogeryjnych, łatwo dostępne i często można je nabyć w promocjach. Już wiem, że na pewno kupię jeszcze piankę do mycia o zapachu gruszki i aloesu, ponieważ ten soczysty aromat zwyczajnie mnie uwiódł, a sama pianka jest dość delikatna dla skóry. Stosowanie jej pod prysznicem to czysta frajda! Szampon jako mocniejszy oczyszczacz daje radę, a że nie zamierzam całkowicie rezygnować z mocniejszego mycia włosów chętnie sprawdzę inne wersje, natomiast na co dzień nadal będę używać łagodniejszych detergentów. Najmniej spodobał mi się antyperspirant, ale to pewnie dlatego, że od lat nie używam sprayów i trudno mi do nich wrócić. Niemniej ten zapach... cały czas za mną chodzi!


Lubicie kosmetyki Dove? Z drogeryjnych żeli pod prysznic kiedyś często korzystałam, choć nie miałam ulubionego zapachu. Wy macie?

Kosmetyki idealne na jesień i zimę! Kwasy, zapachy, długa kąpiel

Jesień sprzyja pielęgnacji, ponieważ wieczorem mamy więcej czasu i chętniej spędzamy go w domu. Także wraz z nastaniem chłodów warto zwrócić uwagę na konieczność mocniejszej ochrony skóry przed zimnem, a nawet mrozem i wprowadzenie choćby bardziej emolientowego kremu na dzień. Ale dzisiaj nie o tym, dzisiejszy wpis będzie o jesiennych ulubieńcach. Kosmetyki, które pomagają przetrwać ulewę, umożliwiają zapomnienie o wichurze za oknem i przenoszą myślą w cieplejsze rejony marzeń. Będzie o zapachach, kwasach i olejach, o maseczkach, solach i... zresztą zobaczcie sami!


ulubione kosmetyki na jesien zime

Zapachy idealne na jesień i zimę

W ponure, zbyt wcześnie zapadające wieczory często marzę o słonecznych dniach pełnych radości i beztroski. Takie letnie wakacje kojarzą mi się z kolorowymi drinkami, a te z kolei z cytrusami, najbardziej z pomarańczą. Cytrusy kojarzą się również ze Świętami, na które od lat przygotowuję dekoracje z pomarańczy i goździków. Dlatego w jesienne popołudnia chętnie sięgam po cytrusowe zapachy np. po olejek do kąpieli Balea - prawdziwa eksplozja słodkiej pomarańczy z połączeniu z odświeżającą miętą i gorącą wodą przenosi moje myśli na słoneczną plażę. Olejek Balea Minze & Orange to 500 ml butla radości i uśmiechu. Nie przeszkadza mi wtedy ani ulewa, ani wichura za oknem. Produkt jest bardzo wydajny, wspaniale się pieni (SLES) i zawiera olejki eteryczne. Uwielbiam!

Jeśli wolicie natomiast produkty naturalne i z lepszym składem możecie zainteresować się kosmetykami Africa Organics. Posiadają EKOCERT i bardzo łagodne detergenty, a zapach nadają im naturalne olejki eteryczne z upraw organicznych. Dzięki temu zapach jest w 100% odzwierciedleniem prawdziwych owoców, obłęd! Żel, który mam nie podrażnia, delikatnie się pieni i dobrze oczyszcza skórę. Dołączoną do niego miniaturkę lekkiego balsamu zużyłam z równą przyjemnością i z chęcią skuszę się na inne kosmetyki tej marki.

Nie jesteście fanami cytrusów? To co powiecie na mus pod prysznic o zapachu dyni, niekwestionowanej królowej jesieni? The Secret Soap Store ma propozycję o nietuzinkowych aromacie słodkiej dyni, gwarantuję, że czegoś takiego jeszcze nie mieliście! W delikatnym aksamitnym musie zatopione zostały płatki nagietka, a formułę wzbogacono o olej z nasion winogron. Przyjemny prysznic gwarantowany.

Wciąż za owocowo i wytrawnie? Proponuję więc Mus do ciała (balsam) o zapachu słodkiego czekoladowego ciastka z nutką pomarańczy od Biolove. Otulający, bardzo kobiecy i apetyczny zapach skusi każdego do pielęgnowania skóry. Mus jest lekki, a jednocześnie bardzo treściwy, doskonale natłuszcza i nawilża skórę. Biolove, marka dostępna tylko w drogeriach Kontigo, oferuje również żel pod prysznic, krem do rąk oraz masełko do ust o tym aromacie. Pysznie!


zapachy na jesien i zime

Najlepsze sole do kąpieli

Jesienią chętniej porzucam prysznic i wybieram wylegiwanie się w wannie. O wiele przyjemniej się to robi, jeśli skóra jest potem miękka, pachnąca i odświeżona, a to zapewnią nam sole do kąpieli. Najbardziej lubię zapachy owocowe, dlatego bardzo polubiłam się z Kozim mlekiem do kąpieli o zapachu Mango marki The Secret Soap Store. Mleko to tak naprawdę drobno zmielona sól z dodatkiem koziego i krowiego mleka oraz mango. Sprawia, że woda zabarwia się na biało, więc mamy wrażenie, że zażywamy kąpieli Kleopatry. Całości towarzyszy przyjemny zapach i zero podrażnień. Sama przyjemność!

Jeśli szukacie przy okazji lenistwa także wyszczuplenia warto rozejrzeć się za solą Fito Kosmetyk, której 530 g kosztuje ok. 5-6zł. Skład zawiera wiele ekstraktów i olei, w tym z brunatnic, które spalają tkankę tłuszczową i ułatwiają przepływ limfy w skórze, a jednocześnie odżywiają i leczą skórę. My się relaksujemy, a sól nas wyszczupla. Idealnie.

Najlepsze sole do stóp

Zimowe buty są ciężkie i grube, często dodatkowo na obcasie, więc nietrudno w tym okresie o odciski. Nie ma nic przyjemniejszego niż odpoczynek po całym dniu biegania, najlepiej  z nogami w misce z ciepłą wodą. Jednak stare, babcine sposoby są najskuteczniejsze! Do miski warto wrzucić sól, która zmiękczy odciski i zgrubienia, odświeży stopy i ukoi ból. Moje ulubione to Gehwol Fusskraft o obłędnym zapachu ziół i z zawartością mocznika oraz BingoSpa - z kolei całkowicie bezzapachowy kosmetyk, ale równie skuteczny. Zima mi niestraszna!

najlepsze sole do kapieli i stop

Kosmetyki z kwasami

Odkąd odkryłam kwasy używam ich regularnie. Przez cały rok stawiam na niskie, bezpieczne stężenia kwasu migdałowego lub glikolowego, a kiedy w ciągu dnia słońce świeci minimalnie zaczynam prawdziwe "złuszczanie". Kwaszenie pomaga odświeżyć cerę, usunąć martwe komórki i odsłonić nowe, jędrne, dzięki czemu skóra jest gładka, napięta i wygląda młodziej. Łatwiej także pozbyć się zaskórników i drobnych krostek.

Kwaszenie warto zacząć od niskich stężeń takich jak np. w Multiesencji 4w1 Bielendy lub moim ulubionym ostatnio Płynie micelarnym od AA. Oba kosmetyki zawierają niewielką ilość oczyszczających kwasów, idealnie dobranych do cery mieszanej i tłustej. Dzięki codziennej dawce skóra odzyskuje świeży wygląd, a zatkane pory szybciej i łatwiej zostają oczyszczone, więc cera jest nieskazitelna, czysta i gładka.

Aby wzmocnić efekt warto postawić również na krem np. z kwasem migdałowym Norel Dr Wilsz. Krem posiada delikatną konsystencję, dobrze się rozprowadza i pachnie kwasem migdałowym (powiedzmy trochę migdałami) - osobiście uwielbiam ten dziwny aromat. Skóra po dłuższej chwili zaczyna się błyszczeć, więc używam go jedynie na noc, a rano jest ona dobrze napięta, mięciutka i wyrównana, pory przymknięte. Świetny!

Na uparte niespodzianki stosuję natomiast żel punktowy MediQ Skin, którego formuła również oparta jest o kwasy. Tutaj jednak mamy do czynienia z dużo większym złuszczaniem skóry, więc warto pamiętać, aby nie stosować go przed ważnymi dla nas wydarzeniami, suche skórki nie wyglądają atrakcyjnie. Żel odblokowuje pory i pomaga pozbyć się większych pryszczy czy krostek. Można go także nałożyć na większą partię twarzy - najlepiej na max. 2-3 godziny, po czym zmyć tonikiem i nałożyć krem. Zafundujemy sobie złuszczenie starych komórek naskórka, a odsłonimy te młode.

Jeśli natomiast lubicie proste formuły, a do tego lubicie same tworzyć swoje kosmetyki polecam Wam spróbowanie mojego ulubionego przepisu na serum z kwasem migdałowym 10%. Najlepsze jakie kiedykolwiek miałam! Link poniżej.


kwasy dlaczego jesienia i zima

Dlaczego warto używać olei i olejków?

Mam cerę mieszaną w kierunku tłustej i kilka lat temu omijałam oleje szerokim łukiem. Niesłusznie! Odpowiednio dobrane oleje nie robią krzywdy, a wspaniale nawilżają, tworząc emolientową, odżywczą warstwę na skórze. Należy je jednak nakładać na humektanty np. kwas hialuronowy lub żel aloesowy, aby nie przesuszyły skóry.

Najlepsze oleje do cery tłustej i mieszanej

Przez ostatnie cztery lata używałam mnóstwo olei, wyrobiłam sobie opinię na temat tego, co najlepiej może się sprawdzić przy mojej skórze. Pamiętajcie jednak, że każda cera ma inne potrzeby i wymagania, wszystko ostatecznie i tak trzeba sprawdzić na sobie. U mnie najlepiej sprawdza się olej z konopi, wiesiołkowy, moringa, z pestek truskawek, malin i śliwki. Oleju Jojoba używam równie często, ostatnio także do masażu przeciw zaskórnikom na nosie. Jeśli lubicie mieszanki to szczerze polecam sera olejowe. Najlepsze są produkty Iossi np. Serum rozświetlające, które przepięknie pachnie geranium, ale trzeba pamiętać, że barwi skórę na żółto/pomarańczowo (tylko na noc) oraz mój najukochańszy kupny olejek do twarzy czyli Be.Loved, Serum It's a new day - pachnie przecudownie, mandarynką z miętowym tłem, bardzo szybko się wchłania, jest leciutkie i niesamowicie nawilża. Kocham!

Zimą także w pielęgnacji ciała stawiam na olejki. Cosnature proponuje opcję z owocem granatu, natomiast Bandi ma coś niesamowitego - olejek o zapachu piernika, idealna opcja w okresie Świąt lub kiedy nam do nich tęskno. Obu używam po prysznicu, wmasowując w wilgotną skórę, a nadmiar wycieram ręcznikiem. Nawilżają i pięknie pachną.


Balsamy ochronne do ust na zimę

Jestem ogromną fanką Odżywczego peelingu do ust Sylveco oraz ich balsamów: rokitnikowego i brzozowego. To produkty naturalne, z dobrym składem, których nie boję się "zjadać". Peeling pachnie słodko, lekko migdałowo i zużyłam już kilka, jeśli nie kilkanaście opakowań tego produktu. Wspaniale wygładza dzięki zawartości cukru trzcinowego, natłuszcza i odżywia usta, które z kolei wyglądają idealnie nawet pod matowymi pomadkami. Rokitnikowy balsam pachnie cynamonem (znów skojarzenie z jesienią i szarlotką babci), brzozowy jest najbardziej neutralny. Wszystkie doskonale chronią przed mrozem, wiatrem i słońcem, długo utrzymują się na ustach. Kosztują 5-10zł.

Maseczki z glinką

Nudny wieczór? Czytamy książkę, popijamy herbatkę, w tle palą się świece lub Cotton Ballsy. Warto wykorzystać ten czas jeszcze lepiej! Można nałożyć na twarz maseczkę, która ożywi cerę, oczyści ją i odżywi, ukoi podrażnienia, a przy okazji zwiększy poczucie relaksu. Brzmi świetnie, prawda? Osobiście najbardziej lubię glinki, nie przeszkadza mi, że trzeba je mieszać, ale czasem stawiam też na gotowe propozycje. Z moich ulubionych gotowych glinek wymienię Rapan Beauty oraz Dermaglin. Rapan to maseczki w słoiczku na kilka zastosowań, natomiast Dermaglin to saszetki na użycie raz, max. dwa razy. Próbowałam naprawdę wiele, z Rapana lubię wszystkie, natomiast z Dermaglin najkorzystniej na mnie działają wersje przeciwzmarszczkowe, mocno odżywcze z olejami lub miodem. Marka posiada także maski do stóp lub skóry głowy.


oleje czym sie roznia od kosmetykow glinki

Umilacze jesiennych wieczorów

Myślę, że każdy ma takie drobiazgi, które poprawiają humor. Moi ulubieńcy to świece, które uwielbiam chyba od dzieciństwa, woski zapachowe oraz Cotton Ballsy - wszystko co tworzy ciepłą atmosferę. Ostatnio kupiłam także świetny, włochaty termofor, który jest jak niemruczący kot - niestety póki co nie mogę dać domu prawdziwemu stworzeniu, choć bardzo bym chciała. Poza tym także zimą zwykle mam w domu świeże kwiaty, cały rok moje ukochane storczyki oraz ogródek z roślinami owadożernymi (męża). A nudne wieczory umilam sobie dobrą książką, filmem lub... czytaniem blogów.

swiece termofor kwiaty

A Wy jak znosicie jesienne i zimowe wieczory? Co zaprząta Wasze myśli, na jakie kosmetyki stawiacie? Czym wypełniacie dłużący się czas?

Mizon, Aloesowy żel 90% czyli jak nawilżyć i ukoić skórę

Aloes towarzyszy mi od dawna, choć nie zawsze w formie żelowego kosmetyku. Od dzieciństwa lubię trochę odstraszający wygląd tej rośliny, w późniejszych latach polubiłam także jej smak oraz zapach, a w ostatnich namiętnie szukałam ekstraktu lub soku w kosmetykach. Dlaczego? Ponieważ aloes - o ile nie jesteśmy na niego uczuleni - to wielofunkcyjny kosmetyk, który dobrze nawilża i pielęgnuje cerę, a także łagodzi skutki ukąszeń lub poparzeń. To taki kosmetyk do zadań specjalnych, ale także do codziennej pielęgnacji, gdy cera staje się przesuszona lub podrażniona. Najlepiej jeśli w kosmetyku jest go maksymalnie dużo, tak jak w produkcie Mizona, gdzie 90% składu to właśnie aloes.



Mizon, Aloe 90 Soothing Gel, Żel aloesowy 90%

Żel o zawartości 90% soku aloesowego pochodzącego z roślin czystej wyspy Jeju. Głęboko nawilża dzięki dodatkowi kwasu hialuronowego. Zawiera składniki łagodzące, jak alantoina oraz ekstrakty z portulaki, irysa i piwonii. Starannie skomponowany kompleks roślinny w postaci ekstraktów z szarotki, maliny, konwalii i lilii chroni skórę przed szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi. Betaglukan wpływa na poprawę elastyczności skóry.


Żel Mizona kupimy w zielonym kartoniku, który powinien być zabezpieczony naklejką z hologramem. Kosztuje ok. 30-35 zł/50 ml i obecnie jest łatwo dostępny przez internet. Kupując produkt u polskiego dystrybutora na opakowaniu powinna widnieć naklejka z informacjami w języku polskim.


Skład: woda i ekstrakt z aloesu, które razem powinny tworzyć 90% bazy w postaci żelu aloesowego. Następnie mamy glicerynę, która też nawilża oraz składniki konsystencjotwórcze, konserwanty i składniki aktywne np. kwas hialuronowy, alantoina, panthenol, betaglukan oraz ekstrakty z portulaki, irysa i piwonii, szarotki, maliny, konwalii, lilii. Jednak nie oszukujmy się - główną rolę gra tu aloes, reszta jest w śladowych, minimalnych ilościach.


W kartoniku znajdziemy zgrabną, zieloną tubkę z zakręcanym korkiem. Tak jak Azjaci lubią, pod korkiem znajduje się dodatkowe zabezpieczenie w postaci sreberka, dzięki któremu wiemy, że produkt jest świeży, przez nikogo wcześniej nieotwierany.


Otworek tubki jest idealnej szerokości, z łatwością wydobywa dokładnie taką ilość żelu, jakiej potrzebujemy. Miękka tubka pozwala wycisnąć wszystko do samego końca - sprawdziłam, praktycznie wykończyłam już mój żel i nie ma z tym problemów. W razie potrzeby możemy opakowanie także rozciąć, szkoda w końcu marnować taki produkt :)


Aloesowy żel Mizon jest bardzo lekki i delikatny. Kosmetyk jest przezroczysty, średnio gęsty, nie spływa ze skóry i delikatnie pachnie, choć nie do końca naturalnie. Szybko się wchłania nie pozostawiając lepiącej czy tłustej powłoczki, ale trzeba pamiętać, aby nakładać go tylko na wilgotną skórę - wtedy nie ściągnie nieprzyjemnie porów i nie da uczucia "suchości". Ja wklepuję go zaraz po hydrolacie lub esencji Bielendy, czasem po tonerze Klairs - w zależności od potrzeb skóry. W lecie często używałam go na dzień, także pod makijaż, pod który równie świetnie się nadaje. Na dobrze nawilżonej skórze każdy podkład czy krem bb wygląda idealnie. Na obecne temperatury jest już zbyt delikatny, teraz stawiam na coś bardziej emolientowego i chroniącego przed zimnem, natomiast żelu używam codziennie na noc jako jeden z etapów pielęgnacji (pod serum lub olej). Uwielbiają go również moje włosy, choć nałożyłam go jedynie kilka razy, ponieważ mi szkoda :)
Żel wyraźnie nawilża i napina skórę, koi wszelkie podrażnienia i wypryski. Zatrzymuje wilgoć w skórze, nie pozwalając jej odparować - jeśli odpowiednio go użyjemy. Stosowany regularnie pozytywnie wpływa na stan cery oraz wydzielanie sebum - skóra nie błyszczy się, a pory są lepiej domknięte. Łagodzi także ewentualne stany zapalne, przy czym nie "zapycha porów" i "nie tłuści". Jest idealnym produktem do każdego rodzaju skóry, choć należy pamiętać, aby nałożyć na niego emolienty (odrobinę kremu lub oleju, serum).



Jak używać żelu aloesowego?

  1. Zawsze nakładamy żel na wilgotną skórę (hydrolat, woda termalna, mgiełka), a na niego delikatną warstwę emolientu (olej, krem, serum). Wtedy doskonale zatrzyma wilgoć w skórze zamiast ją stamtąd "pobierać" i odprowadzać na zewnątrz.
  2. Na skórę twarzy jako nawilżacz - do każdego typu skóry, choć z rozmów wiem, że najbardziej zadowolone są z niego posiadaczki skóry tłustej i mieszanej.
  3. Pod makijaż, także mineralny - cera będzie wyglądać bardziej promiennie, a podkład zabezpieczy odparowanie wody (nie trzeba nakładać już kremu).
  4. Na włosy jak dogłębny humektant - zatrzymuje wilgoć we włosie, ale zachowujemy tą samą zasadę - na niego emolient (maska, masło shea, olej kokosowy, dobra odżywka).
  5. Na ciało jako wzmacniacz nawilżenia, gdy nam go brakuje, pod masło lub balsam.
  6. Na ciało  i twarz po depilacji, aby złagodzić podrażnienia i ukoić ból.
  7. Po opalaniu, gdzie złagodzi poparzenia słoneczne, ochłodzi skórę i przyniesie ulgę.
  8. Na ukąszenia owadów - ochłodzi te miejsca i złagodzi swędzenie oraz pieczenie.
  9. Pod oczy, gdzie nawilży i być może zmniejszy cienie oraz opuchliznę, lekko napnie skórę - oczywiście warto na niego nałożyć odrobinę kremu lub oleju.
  10. Jako krem do rąk i do stóp, ale zawsze pod krem - zwiększy działanie kremu, skóra będzie gładsza i lepiej nawilżona.
  11. Na oparzenia, ale tylko te bardzo płytkie, wspomoże gojenie się i uśmierzy podrażnienie.
  12. Na rozstępy, używany regularnie zmniejsza ich widoczność i ujędrnia. 
  13. Do tłustej i trądzikowej cery, ponieważ działa przeciwzapalnie, a także zmniejsza namnażanie bakterii, wirusów i grzybów. 
  14. Na skórę głowy, gdzie zmniejsza łupież, swędzenie, wzmacnia cebulki i nawilża.
  15. Na paznokcie i skórki, gdzie nawilża, wzmacnia i uelastycznia płytkę.
  16. UWAGA! Wiele osób jest uczulona na aloes, co objawia się zaczerwienieniem, pieczeniem, swędzeniem i mocnym ściągnięciem skóry (objawy są bardzo indywidualne). W takim wypadku nie należy stosować kosmetyków z tym składnikiem. Można go trochę zastąpić kwasem hialuronowym lub filtratem ze śluzu ślimaka.


Używacie żelu aloesowego? Lubicie jego działanie czy może macie uczulenie na ten składnik?

Gdzie kupić kosmetyki naturalne w Warszawie? Relacja z otwarcia Helfy

Każda fanka zdrowej żywności lub kosmetyków naturalnych czy wegetariańskich zadaje sobie pytanie: gdzie je kupić? Szukamy szerokiego wyboru w przystępnej cenie, promocji, możliwości osobistego odebrania zakupów lub sprawdzenia konsystencji czy zapachu na testerze. Chcemy mieć duży wybór oraz poradzić się rzetelnych sprzedawców, którzy pasjonują się dokładnie tym samym, co my. Ja na pewno należę do takich osób, a wiem, że grono fanek produktów naturalnych stale się powiększa. Dlatego tak bardzo cieszy mnie wiadomość, że sieć sklepów Helfy powiększyła się i niedawno został otwarty również sklep w Warszawie. Do tej pory z asortymentu mogły swobodnie korzystać mieszkanki Krakowa, Wrocławia, Katowic oraz Torunia. Oczywiście zawsze można zrobić zakupy on-line, tym bardziej, że Helfy zawsze podaje składy sprzedawanych kosmetyków, ale przykładowo perfum przez internet już nie powąchamy.



Sklep stacjonarny Helfy znajduje się na Al. Komisji Edukacji Narodowej 51 w Warszawie, 8 minut spacerem od stacji metra Imielin, 10 minut od stacji Natolin. Dotrzeć łatwo, ominąć i nie rozpoznać trudno :)


Helfy to nie jest ogromny sklep pozbawiony osobowości. Wnętrze jest klimatyczne i wygodne, a półki wręcz uginają się od kosmetyków. Wszystkie kosmetyki są co najmniej wegetariańskie, a duża część jest wegańska. Jest to bliskie filozofii właścicieli, którzy są wegetarianami - jak ja :)


Na półkach można znaleźć wiele perełek, ale warto czytać składy, ponieważ niewielka część kosmetyków do włosów zawiera parafinę - skoro część klientek poszukuje takich kosmetyków i one im służą, Helfy je oferuje. W końcu każda z nas unika innych składników, nie da się dogodzić każdemu. Czytanie składów przed zakupem to u mnie norma, zawsze można się również poradzić sprzedawczyń. Warto podglądać ofertę, ponieważ często pojawiają się promocje i wyprzedaże, więc łatwo upolować genialne produkty w jeszcze niższej cenie.


Co ciekawe w sklepie znajdziemy również spory wybór środków czystości. Osobiście najczęściej używam zwykłego octu, sody i cytryny, ale podczas wizyty zakupiłam bezzapachowy, biodegradowalny płyn do tkanin i jestem z niego niezwykle zadowolona. Pranie jest miękkie i nie elektryzuje się, w pralce nie ma niepożądanych zapachów, a jeśli mam ochotę na pachnące ubrania dodaję do szufladki kilkanaście kropel olejku eterycznego :)


Helfy posiada niezwykły asortyment, część marek była mi dotąd nieznana. Przykładowo czy wiecie, że na Podhalu produkuje się naszą rodzimą wodę termalną Termissa? Oczywiście kupiłam jedną na wypróbowanie!


Jednak największym hitem był regał z perfumami. Francuskie, arabskie, orientalne zapachy - każdy znajdzie coś dla siebie. W ciemno trudno kupić perfumy, opisy często są mylące, różne nosy wyczuwają inne nuty zapachowe albo wręcz je mylą. W sklepie stacjonarnym można wypróbować każdy zapach na sobie, ponosić go, potestować, sprawdzić jak się rozwija. A zapachy są nieziemskie! Choć zawsze myślałam, że ciężkie perfumy nie są dla mnie znalazłam kilka, które mocno trafiają w mój gust, a widoczna na zdjęciu niżej woda toaletowa Acorelle wręcz mnie uwiodła! Jest przepiękna!


Helfy to również prawdziwy raj dla osób kochających domowe kosmetyki i prostą pielęgnację. Olej 100%, kwas hialuronowy czy masło? Nie ma sprawy! Wszystko jest na miejscu. Wystarczy wybrać najlepszą opcję do rodzaju cery. Naturalne, pięknie wyglądające mydełka? A może płyn do mycia owoców i warzyw? Proszę bardzo :)


Naturalny makijaż jak najbardziej również jest możliwy. Puro BIO, Benecos czy Felicea to propozycje dla osób szukających alternatywy dla drogerii, czyli kolorówka oparta o oleje i pigmenty.


Sklep stacjonarny będzie się rozwijał. Już wkrótce możliwy będzie odbiór osobisty kosmetyków czy żywności zakupionej on-line. Sama czekam na dostępność świątecznej edycji herbat Yogi Tea, której spróbowałam podczas otwarcia, a która zdecydowanie mnie oczarowała jesiennym aromatem i rozgrzewającą mocą.


Podczas otwarcia spotkałam inne roześmiane blogerki: Revelkove-Love, Kolorowy Kraj, Blonde Bangs serdecznie pozdrawiam! Mam nadzieję, że jeszcze nieraz się spotkamy :) Sympatyczna Pani Małgosia cierpliwie odpowiadała na nasze pytania, oprowadzała nas po sklepie i poczęstowała wegańskim tortem oraz wspomnianą herbatką. Atmosfera była świetna, luźna i wesoła :) Świetnie się bawiłam przeglądając półki i pewnie będę częstym gościem w sklepie.


Poniżej możecie zobaczyć jakie cuda przywiozłam do domu! Niektóre kosmetyki już są w użyciu :)

Znacie Helfy? Robicie zakupy w sklepach z kosmetykami naturalnymi? Czy Was również fascynują orientalne perfumy?
Moje zdjęcie
CosmetiCosmos
Witaj w moim kosmetycznym świecie. Mam na imię Aneta i od wielu lat interesuję się kosmetykami, zwłaszcza naturalnymi. Szukam prawdziwych perełek, kręcę własne kremy. Z powodzeniem łączę pielęgnację polską z azjatycką. Mam nadzieję, że miło spędzisz tu czas :) Jeśli szukasz konkretnego kosmetyku skorzystaj z wyszukiwarki. Zapraszam Cię serdecznie do rozgoszczenia się na CosmetiCosmos.pl :)

Jestem tutaj