Hity Blogerek! Naturalne bronzery i samoopalacze do twarzy i ciała - recenzje, opinie

Od kiedy coraz więcej osób używa codziennie filtrów przeciwsłonecznych, pojawia się więcej pytań o naturalne bronzery oraz samoopalacze do twarzy i ciała. Na szczęście marki oferują również samoopalacze dobrej jakości, certyfikowane i świetnie działające. Zapraszamy na recenzje marek Mokosh, Clochee, Eco by Sonya, Joik i Vita Liberata.

Działanie samoopalaczy opiera się na dwóch związkach:

DHA (dihydroksyaceton, związek o charakterze cukrowym) - wchodzi w reakcję chemiczną z aminokwasami budującymi warstwę rogową naskórka (pierwszą warstwę skóry stratum corneum), przez co powstają brązowe związki chemiczne, podobne do melaniny - w konsekwencji czego nasza skóra brązowieje.1

Różnica między samoopalaczem a balsamem brązującym opiera się na ilości DHA w kosmetyku.

Erythrulose (erytruloza, naturalny keto-cukier) - działa podobnie jak DHA, ale wolniej. Jest też stabilniejsza niż DHA i działa bez nadawania skórze tego charakterystycznego zapachu.

"Testy in vivo i in vitro potwierdziły, że Erythrulose wraz z DHA pozwala uzyskać głęboką, jednorodną i naturalną opaleniznę. Dzięki opóźnionemu działaniu Erythrulose pozwala uzyskać długotrwałą opaleniznę i pozostawia skórę mniej wysuszoną. Powolne i jednorodne powstawanie opalenizny pod wpływem Erythrulose czyni taki preparat idealnym cieniującym kremem na dzień."2

vita-liberata-phenomenal-recenzje

Vita Liberata, Phenomenal Mousse, Pianka - mus samoopalający - recenzje, opinie

Aneta z cosmeticosmos.pl: Ta pianka urzekła mnie lekką konsystencją, która łatwo i równomiernie się rozprowadza na skórze. Dzień przed planowaną aplikacją robię porządny peeling skóry, a kolejnego dnia rozprowadzam dokładnie piankę specjalną miękką rękawicą. Skóra wydziela po użyciu pianki charakterystyczny zapach DHA. Po aplikacji zakładam długą, ciemną i luźną spódnice i tak chodzę cały dzień, wieczorem zmywam resztki samoopalacza pod prysznicem. Mus Vita Liberata Phenomenal nie zrobił mi nigdy smug czy zacieków. Kolor trzyma się max tydzień po jednej aplikacji, potem po prostu ponawiam zabieg. Zmywa się też równomiernie. Pianki używałam w zasadzie w ubiegłym roku, zużyłam prawie całe opakowanie. Trzeba pamiętać, że PAO to tylko 6 miesięcy - w tym czasie od otwarcia należy zużyć samoopalacz. Wady? Następnego dnia po aplikacji "opalenizna" ma lekko zielonkawy odcień, za co winię barwniki w składzie. Te same barwniki z kolei pomagają równomiernie nałożyć produkt, bo po prostu widzimy, gdzie jeszcze brakuje. Efekt po dobie od nałożenia, kiedy już zniknie zielonkawy odcień, jest bardzo naturalny, delikatny (można stopniować! - ja preferuję takie rozwiązanie) i po prostu ładny. Nie widać, że to "sztuczna opalenizna" - mam kolor MEDIUM. Kosztuje ok. 150-180 zł/100 ml.

SKŁAD Z OPAKOWANIA (uwaga, składy potrafią się różnić!): Aloe Barbadensis (Aloe Vera) Leaf Water*, Dihydroxyacetone (DHA)***, Cocamidopropyl Betaine, Saccharide Isomerate***, Tocopheryl Acetate, Cucumis Sativus (Cucumber) Extract*, Hammamelis Virginiana (Witch Hazel) Extract**, Fucus Vesicolosus (Bladderwrack) Extract**, Papaya (Papaya) Extract**, Citric Acid, Punica Granatum (Pomegranate) Extract*, Rubus Ideaus (Raspberry) Extract*, Litchi Chinenis (Lychee) Extract**, Glycyrrhiza Glabra (Licorice) Extract *, Vitis Vinifera (Grape) Extract**, Cucumis Melo (Melon) Fruit Extract**, Ginkgo Biloba (Ginkgo) Extract*, Sodium Benzoate, Betain, Potassium Sorbate, Hydrolysed Silk, CI 17200 (Red 33), CI 42090 (Blue 1), CI 19140 (Yellow 5), CI 60730 (Ext. Violet 2), CI 14700 (Red 4).

*Organic, **Natural Origin, ***Ecocert

mokosh-balsam-braujacy-recenzja

Zdjęcie: Alicja @alicja_testuje

Mokosh Cosmetics, Balsam brązujący do ciała - recenzje, opinia

Alicja z Instagrama @alicja_testuje: Lato w słoiczku, czyli brązujący balsam Mokosh Cosmetics ️

Balsam zamknięty jest w 100ml słoiczku, dzięki czemu możemy go bez problemu wydobyć szpatułką i zaaplikować na skórę. Konsystencja jest kremowa, bardzo lekka i szybko się wchłania. Zapach kojarzy mi się z pomarańczowymi delicjami z nutą cynamonu. Był to mój pierwszy brązujący balsam do ciała i muszę przyznać, że bałam się tego typu produktów :) Czytałam wiele opinii o tym, że balsamy brązujące brudzą, robią smugi, a skóra jest pomarańczowa. Brązujący balsam Mokosh to jednak CUDEŃKO! Nie brudzi, nie robi plam, a skóra już po jednym użyciu wygląda jakby była muśnięta słońcem! Genialny produkt, który warto mieć pod ręką, kiedy mamy większe wyjście i odsłaniamy nogi oraz jako alternatywa dla opalania. Muszę przyznać, że nie mam ochoty testować innych brązujących produktów, bo ten balsam zadowala mnie w 100%. Kosztuje 60-70 zł/180 ml.

SKŁAD: Aqua, Caprylic/ Capric Triglyceride, Decyl Cocoate, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Cetearyl Alcohol, Dihydroxyacetone (DHA), Sorbitol, Glycerin, Glyceryl Stearte SE, Rhus Verniciflua Peel Cera, Trehalose, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Adansonia Digitata (Baobab) Seed Oil, Cetearyl Glucoside, Benzyl Alcohol, Vetex Agnus Castus (Chasteberry) Extract, Acetyl Tyrosine, Steric Acid, Daucus Carota Sativa (Carrot Tissue) Oil, Citrus Aurantium Amara (Bitter Orange) Flower Extract, Xantham Gum, Tocopherol, Tetrasodium Glutamate Diacetate, Dehydroacetic Acid, Parfum, Benzyl Alcohol, Cinnamal, Citral, Citronellol, Eugenol, Geraniol, Limonene, Linalol.

Clochee-glow-recenzja
Zdjęcie: Klaudia @ja_ekodama
 

Clochee, Glow, Brązujący balsam do ciała - recenzje, opinie

Eco By Sonya, Face Tan Water - opalająca woda do twarzy, brązer - opinie

Klaudia z Instagrama @ja_ekodama:

Clochee, Glow - balsam do ciała

Balsam pięknie i subtelnie rozświetli skórę, zgodnie z nazwą. Zawiera złotą mikę, minerał bardzo popularny wśród kosmetyków kolorowych (np. cieniach do oczu), zostawia błyszczący i świetlisty efekt. Dzięki temu skóra ładnie mieni się w słońcu. Balsam zawiera aktywatory melanogenezy (erytrulozę i bursztyn), które nadadzą jej zdrowego i nieprzerysowanego kolorytu. Zapach? Kwestia bardzo indywidualna. Producent sugeruje, że to mieszanka kokosa i mango, ale ja tam czuję truskawki :) To bardzo ładny, lekki i letni zapach.

Balsam Glow Clochee jest lekki i kremowy, łatwo się rozsmarowuje. Efekt utrzymuje się do następnej kąpieli, nie jest to typowy kosmetyk brązujący ani krem z filtrem, ale zdecydowanie upiększający. Nie zostawia smug! Jeśli potrzebujesz coś subtelnego na grilla, spacer przy morzu lub kolację w knajpce przy jeziorze to jest to bardzo dobry wybór. Kosztuje 50-60 zł/100 ml.

SKŁAD: Aqua, Caprylic/Capric Triglyceride**, Glyceryl Stearate*, Glycerin**, Glycine Soja Oil**, Mica**, Cetearyl Alcohol*, Titanium Dioxide**, Aloe Barbadensis Leaf Juice**, Butyrospermum Parkii Butter**, Triticum Vulgare Germ Seed Oil**, Juglans Regia Seed Oil**, Erythrulose**, Amber Extract**, Bambusa Vulgaris Leaf/Stem Extract**, Tocopherol***, Stearic Acid*, Sodium Lauroyl Glutamate*, Citric Acid, Tin Oxide**, Xanthan Gum*, Hydroxyethylcellulose, Dehydroacetic Acid*, Benzyl Alcohol*, Aroma, Sodium Benzoate***, Potassium Sorbate***, Parfum, Linalool, Limonene, CI 77491*** 

* Certified ingredients, ** Natural origin raw materials, *** Approved for natural cosmetics

 

Eco by Sonya, Face Tan Water, bronzer do twarzy

To był mój pierwszy samoopalacz do twarzy ever i podeszłam do niego z pewną rezerwą. Słyszałam same pozytywne komentarze: że nie robi smug, nie spływa, daje piękną stopniową opaleniznę bez konieczności wystawiania się na słońce… I to wszystko prawda! Tylko trzeba pamiętać o posmarowaniu szyi i dekoltu oraz żeby umyć dłonie po aplikacji ;) Opalenizna, którą buduje, jest subtelna, stopniowa, równomierna i piękna. Jest szalenie wydajny! Zdecydowanie polecam kupić go na pół z koleżanką, bo te 100 ml starczy na dłuuugo. Pięknie pachnie konfiturą różaną.

Jak go użyć? Ja go stosowałam na noc (co 2/3 dni) zamiast toniku/hydrolatu po oczyszczeniu twarzy. Potem odczekałam kilka minut, aż się wchłonie i nakładałam kolejne warstwy pielęgnacji (krem pod oczy, lekkie serum i krem). Dzięki Face Tan Water nie obawiam się używać samoopalacza do twarzy, a skóra zyskuje piękny koloryt bez opalania. Kosztuje 130-150 zł/100 ml.

SKŁAD: Aloe Barbadensis (Aloe Vera) Leaf Juice* Glycerin*, Dihydroxyacetone**, Glyceryl*,Caprylyl/Caprul Glucoside**, Leuconostoc/Radish Root Ferment Filtrate**, Sodium Hyaluronate**, Pelargonium graveolens Flower Oil*, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Peel Oil*, Glyceryl, Caprylate**, Sodium Cocoyl Glutamate**, Dehydroxanthan Gum**, Polyglyceryl-6 Oleate**, Sodium Surfactin**, Citric Acid**, Limonene**, Citronellol**, Geraniol**, Linalool**.

*Certified Organic **Natural

joik-recenzja-bronzer-do-twarzy-ciala

Joik, Sunless Tan, Samoopalające krople do twarzy

Aneta cosmeticosmos.pl: Praktycznie codziennie używam kremu z filtrem i chronię twarz przed nadmierną ekspozycję na słońce, wobec czego jestem blada. Używam również filtrów do ciała, jednak tam skóra mimo wszystko szybciej sie opala (żaden filtr nie chroni w 100% przed słońcem!), więc widać różnicę między odcieniem  twarzy i szyi, a resztą ciała. Długo wahałam się czy używać kropel samoopalających, jednak któregoś dnia spróbowałam i... przepadłam! Stosowanie kropel Sunless Tan od Joik jest bajecznie proste! Najpierw dokładnie peelingujemy skórę i ją oczyszczamy, a następnie aplikujemy na dłoń od 3 do 6 kropel (u mnie 4-5) i mieszamy z naszym sprawdzonym kremem do twarzy, następnie nakładamy na twarz, szyję i dekolt. Nic prostszego! Staram się tylko równomiernie rozsmarować, choć nawet w pośpiechu nie udało mi się zrobić smug i nierówności. Skóra po aplikacji wydaje odrobinę ten charakterystyczny zapach przez DHA, ale jest on delikatniejszy niż wiele podobnych produktów. Efekt na skórze jest bardzo naturalny - już po 3-6 godzinach jest zdrowo brązowa w ciepłym odcieniu opalenizny. Efekt utrzymuje się u mnie spokojnie przez tydzień (dzięki erytrulozie, dłużej niż w przypadku produktów z zawartością tylko DHA), po czym ponawiam aplikację. Można stosować je częściej jeśli zależy nam na mocniejszym odcieniu brązu. Krople są niesamowicie wydajne, najlepiej podzielić się nimi z koleżanką :) Kosztują 150-180 zł/30 ml. Certyfikowane EcoCert Cosmos (99,89% składników pochodzenia naturalnego). Do kupienia w triny.pl.

SKŁAD: Aqua, Aloe Barbadensis Leaf Juice*, Dihydroxyacetone, Glycerin, Erythrulose, Sodium Levulinate, Sodium Anisate, Trehalose, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate

* składnik pochodzący z upraw ekologicznych

 

Joik, Sunless Tan, Samoopalający balsam do ciała Light 

Z balsamem do ciała nie mam żadnych problemów podczas aplikacji. Pomimo białego koloru łatwo go równomiernie rozsmarować dzięki ciekawej, jakby lekko piankowej konsystencji. Rozciera się z łatwością, szybko wchłania, nie tworzy smug ani nie zbiera się w zagłębieniach. Bardzo szybko nadaje skórze ładny odcień złocistej opalenizny. Balsam w odcieniu Light nadaje się do bladej skóry, efekt można stopniować. Zapewniam, że nikt nie zauważy, że go używacie - efekt jest zdrowy, naturalny. Balsam do ciała Joik również zawiera DHA oraz erytrulozę, dzięki czemu opalenizna utrzymuje się na skórze dłużej niż dzięki konkurencyjnym produktom. Po aplikacji po ok. godzinie skóra wydziela lekki charakterystyczny zapach (pamiętajmy, że to nie jest zapach produktu tylko naszej skóry podczas reakcji ze składnikami aktywnymi z samoopalacza). Kosztuje ok. 115-135 zł/150 ml. Posiada certyfikat EcoCert Cosmos (99,71% składników pochodzenia naturalnego). Do kupienia w triny.pl.

SKŁAD: Aqua, Aloe Barbadensis Leaf Juice*, Caprylic/Capric Triglycerides, Isoamyl Laurate, Dihydroxyacetone, Glycerin**, Sucrose Stearate, Glyceryl Stearate Citrate, Polyglyceryl-4 Cocoate, Erythrulose, Cetyl Alcohol, Tocopherol, Sodium Levulinate, Sodium Ricinoleate, Sodium Benzoate, Bentonite, Helianthus Annuus Seed Oil, Trehalose, Glyceryl Caprylate, Potassium Sorbate, Xanthan Gum.

* składnik pochodzący z upraw ekologicznych, ** z organicznych składników

1 - https://biotechnologia.pl/kosmetologia/oddzialywanie-dihydroksyacetonu-obecnego-w-kosmetykach-samoopalajacych-na-skore,19092

2 - https://biotechnologia.pl/kosmetologia/erythrulose-surowiec-o-dzialaniu-samoopalajacym-otrzymywany-metodami-biotechnologicznymi,6852

Ortosoczewki – twarde soczewki korekcyjne dla krótkowidzów – moje wrażenia, doświadczenia, opinia, recenzja

Myślę, że większość osób z wadą wzroku marzy o tym, aby się jej pozbyć. Ja na pewno! Przez lata przerobiłam różne okulary i soczewki miękkie. 

Okulary po jakimś czasie zsuwają się z nosa, wiecznie się brudzą, szybko rysują no i trzeba nauczyć się przez nie patrzeć – zawsze na wprost. Kolejny minus – zmieniają rysy twarzy, co nie zawsze jest korzystne oraz powstaje problem z noszeniem okularów przeciwsłonecznych. Mają jednak swoje zalety – nie męczą oczu i nadają się dla osób borykających się z tzw. zespołem suchego oka.

Miękkie soczewki z kolei wyglądu nie zmieniają, nie brudzą się ani nie zsuwają - to plusy. Minusem jest możliwość wypadnięcia soczewki w najmniej odpowiednim momencie (sama bym nie uwierzyła, że to możliwe, ale miałam taką sytuację na... koncercie plenerowym i było to bardzo niekomfortowe). Poza tym najwygodniejsze soczewki - jednorazowe to spory koszt, z kolei miesięczne wymagają zaopatrzenia się w dodatkowe akcesoria, a po dłuższym czasie używania stają się suche i niewygodne. 

 

A co, gdyby okazało się, że można nosić soczewki... tylko w nocy, a potem w ciągu dnia cieszyć się dobrym wzrokiem i to własnych oczu bez nich i bez jakichkolwiek dodatkowych wspomagaczy?

 
optometrysta-badanie

 

Ortosoczewki - co to jest?

Ortosoczewki stają się w Polsce coraz popularniejsze. Nadal jest część okulistów i optometrystów, którzy o tej metodzie nie informują, bo zwyczajnie nie mają o niej zbyt dużej wiedzy. W USA, skąd pochodzi ta metoda, soczewki twarde są używane znacznie częściej, szczególnie u dzieci. W młodym wieku potrafią znacząco zahamować lub nawet całkowicie zatrzymać(!) wadę wzroku (mówimy o krótkowidzach). U osób dorosłych umożliwiają widzenie w ciągu dnia bez żadnych "wspomagaczy". Ortosoczewki zakładamy na noc – to jest ich nietypowa cecha. Pracują z naszą rogówką oka, lekko ją modelując, podczas gdy my śpimy, dlatego istotna jest tutaj długość snu – im dłużej tym lepiej.

Ortosoczewki dla krótkowidzów i astygmatyków

Zacznijmy od tego, że metoda ortokorekcji przeznaczona jest dla osób z wadą krótkowzroczności (do -5,5 dioptrii oraz astygmatyzmu (do 1,5 dioptrii). Działanie soczewek polega na modelowaniu rogówki oka podczas snu. Żeby wyraźnie widzieć w ciągu dnia, przed pójściem do łóżka zakładamy dobrane indywidualnie przez specjalistę soczewki twarde, które zdejmujemy rano i świat staje się wyraźnie piękniejszy :)

ortosoczewki-opinie

Badania u optometrysty

Bardzo ważne, aby znaleźć dobrego specjalistę, który zajmuje się doborem takiej metody korekcji. Ja chodziłam do Centrum Okulistycznego Nowy Wzrok w Warszawie (mają też placówki w Gdańsku i w Krakowie). Optometrystka dobierająca soczewki przeprowadziła szereg badań, łącznie ze sprawdzeniem ciśnienia w gałkach ocznych. Pierwsza wizyta trwała najdłużej, niecałe dwie godziny. W tym czasie przeprowadzono ze mną wywiad, przeszłam szereg szczegółowych badań, odpowiedziano na liczne pytania oraz miałam okazję pierwszy raz założyć i zdjąć soczewki twarde pod okiem specjalisty. Ważne jest też wykluczenie przez specjalistę tzw. zespołu suchego oka. Przez pierwsze tygodnie należy liczyć się z kilkukrotnymi kontrolami, co uważam za duży plus – na bieżąco mamy możliwość skorygowania np. mocy soczewki i sprawdzenia jak nasze oczy reagują po pewnym czasie na ortokorekcję. Możemy też na bieżąco otrzymać podpowiedzi dotyczące np. zdejmowania soczewek lub rozwiać jakiekolwiek wątpliwości, które mogły pojawić się dopiero po pewnym czasie.

krotkowzrocznosc-soczewki

Zakładanie twardych ortosoczewek korekcyjnych

Osobiście nie sprawiło mi to kłopotu, ponieważ samo przysłowiowe włożenie palca do oka mam opanowane, dzięki stosowaniu soczewek miękkich. Bez tego ani rusz, ponieważ codziennie będziemy dotykać oka. Na pocieszenie dodam, że to powszechnieje. Naprawdę –staje się po prostu rutyną i po kilkunastu razach nie robi już takiego wrażenia - choć to może być ściśle indywidualna sprawa :) Zakładamy soczewki palcem –u mnie zawsze jest to palec środkowy, tak mi najwygodniej. Celujemy w sam środek tęczówki i już –soczewka sama "wskakuje" na krzywiznę oka. Najlepiej ustanowić sobie specjalny rytuał zakładania soczewek – mi bardzo pomogły audiobooki, których słuchałam, aby oderwać myśli od pieczenia pod powiekami. Tego rytuału trzymam się do dzisiaj, ponieważ przyspiesza zasypianie, pomimo że soczewki nie sprawiają mi już żadnego dyskomfortu.

Zdejmowanie twardych orto soczewek korekcyjnych

Większy kłopot sprawiało mi natomiast zdejmowanie, do którego używamy specjalnej przyssawki. Przyssawkę musimy ścisnąć, a następnie dotknąć nią soczewki na oku i poluzować uścisk, dzięki czemu soczewka powinna przyssać się do przyssawki. W teorii jest to proste i moje pierwsze próby były bardzo udane – już za pierwszym razem poszło wszystko gładko. Niestety po około tygodniu coraz trudniej było zdejmować soczewki rano, szczególnie lewe oko potrafiło zaboleć i tu z pomocą przyszła właśnie wizyta kontrolna w centrum okulistycznym, gdzie doradzono mi kupić nawilżające krople do oczu. Teraz przed zdjęciem soczewki zapuszczam sobie kropelki, mrugam przez kilka chwil i zdejmuję soczewkę bez problemu. W żadnym razie nie należy zdejmować soczewek na siłę! Po całej nocy oko ma prawo troszkę wyschnąć, to nic dziwnego. Krople to był zresztą strzał w dziesiątkę, ponieważ nie tylko pomagają bezproblemowo wyjmować soczewki rano, ale przydają się także wciągu dnia, przy pracy z komputerem. Wcześniej (przed ortosoczewkami) nie stosowałam ich nigdy, mimo że czułam dyskomfort i lekkie przesuszenie oka.

Higiena soczewek

Należy bezwzględnie przestrzegać zasad higieny podczas stosowania ortosoczewek, podobnie jak w przypadku miękkich soczewek miesięcznych. Przede wszystkim przed każdym założeniem i zdejmowaniem soczewek musimy dokładnie umyć ręce mydłem i wytrzeć je ręcznikiem papierowym jednorazowym do sucha. Konieczne jest też przygotowanie sobie czystego stanowiska "pracy", u mnie jest to blat umywalki, na który kładę kawałek czystego ręcznika papierowego. Soczewki musimy też odpowiednio obmywać po każdym użyciu i przechowywać je zawsze w dedykowanym pojemniku i zawsze świeżo nalanym płynie. Musimy też pamiętać o zapasie płynu, aby nam się nagle nie skończył. Co 2 tygodnie należy soczewki dezynfekować i odbiałczać w kolejnym specjalnym pojemniku i płynie (aktualnie stosuję tabletki rozpuszczalne w soli fizjologicznej).

Ćwiczenia na oczy, czyli jak bezpiecznie pracować przed komputerem

Podobno Amerykanie stosują zasadę 20-20-20. Nazwa pozwala łatwo zapamiętać, aby co 20 minut oderwać wzrok od ekranu na 20 sekund i spojrzeć na coś oddalonego o 20 stóp (6 metrów). Ta prosta zasada naprawdę działa i jedyne o czym warto pamiętać to nastawienie sobie timera, który będzie nam co 20 minut przypominał o przerwie. Warto patrzeć na coś zielonego, np. drzewo (to już z psychologii kolorów, zielony nas odpręża, koi zmęczenie). Dzięki temu nie męczymy wzroku tak bardzo, dbamy o jego prawidłową ostrość. Warto w tym czasie też sobie pomrugać lub zapuścić krople albo wykonać ćwiczenie – zataczanie wzrokiem kilku znaków nieskończoności bądź ósemek.

nowy-wzrok-centrum

Działanie orto soczewek – moje doświadczenia, opinia, recenzja

Od początku miałam świadomość, że okres dobrego widzenia dzięki ortosoczewkom jest bardzo indywidualną kwestią. Trzy pierwsze noce pamiętam do dzisiaj – soczewki powodowały łzawienie i pieczenie oczu, czułam je pod powiekami przez pierwsze pół godziny od założenia. Było to dość nieprzyjemne uczucie, utrudniało zaśnięcie i wymagało ode mnie mnóstwa determinacji, aby wytrwać. Jednak po tych 30 minutach oczy przywykły, zasypiałam, a rano nadal nic nie czułam. Rano w oczach było trochę żółtej wydzieliny (to normalne). Czwartej nocy po założeniu soczewek nie czułam już praktycznie nic i tak zostało mi do dzisiaj (piszę to kilka miesięcy później)

Jak ortosoczewki poprawiały u mnie wzrok?

Po pierwszej całej nocy widziałam dobrze przez... godzinę, ale co to była za godzina! Trochę byłam zawiedziona, ale miałam pełną świadomość, że w przypadku ortokorekcji trzeba uzbroić się w cierpliwość i konsekwencję, żeby widzieć wyniki. Drugiego dnia dobry wzrok towarzyszył mi już przez 4,5 h! Trzeciego było to już ok. 7h. Widzicie o co chodzi? Przez kolejnych kilka dni dobry wzrok utrzymywał się w granicach 7-8 h dziennie, po tym czasie stopniowo się pogarszał, aż wreszcie musiałam zakładać okulary. Aktualnie po wielu tygodniach regularnego stosowania ortosoczewek dobra ostrość wzroku utrzymuje się u mnie najczęściej przez cały dzień i w ogóle nie noszę okularów innych niż przeciwsłoneczne :)

Dodam, że mam wadę ok. -2,25. Zauważyłam, że na czas utrzymywania się dobrego wzroku mocno wpływa moje zachowanie. W dni, w których od rana zasiadałam do pracy przed komputerem wzrok wracał znacznie szybciej niż w dni wolne, gdy na przykład dużo spacerowałam po lesie i patrzyłam na większe odległości. Początkowo mój rekord to było ok. 12 h w dzień wolny, aktualnie dobry wzrok utrzymuje się już do wieczora. I jest to niesamowity komfort!

Jest jeszcze jedna rzecz, którą zauważyłam. Zdarza się, że z jakiegoś powodu nie mogę założyć soczewek na noc i tego nie zrobiłam – przykładowo impreza. Po takiej przerwie, w moim przypadku, ponownie muszę "wypracować" sobie dobre widzenie.  

ortosoczewki-nowy-wzrok

Zalety twardych ortosoczewek

  • idealna opcja dla osób, które nie znoszą okularów i nie chcą lub nie mogą nosić miękkich soczewek wciągu dnia, a także dla osób aktywnych,
  • nareszcie bez problemu można pójść na basen lub do SPA! Do dzisiaj pamiętam jaki miałam problem, będąc na kąpielisku termalnym w Egerze, gdy wszyscy bawili się w najlepsze zjeżdżając sobie i ciesząc się bąbelkami, a ja w miękkich soczewkach musiałam uważać i unikać wielu fajnych miejsc :(
  • jedna para soczewek służy nam minimum przez rok - najczęściej przez 1,5 roku, a czasem nawet 2 lata!
  • stosunkowo mało możliwych powikłań, jeśli dbamy o odpowiednią higienę,
  • przed doborem soczewek mamy wykonany komplet szczegółowych badań oczu,
  • idealna opcja na wycieczki, urlopy, wyjazdy – wtedy, gdy dużo patrzymy w przestrzeń, na dalekie odległości i chcemy nosić okulary przeciwsłoneczne zamiast korekcyjnych
  • wzrok jest naprawdę dobry początkowo przez kilka, a potem kilkanaście godzin, podobno u niektórych osób potrafi utrzymywać się aż dwa dni,
  • mając soczewki na oczach odruchowo chcemy mieć je zamknięte, a to uniemożliwia nam wpatrywanie się w ekran telefonu lub laptopa, ułatwiając wyciszenie się i lepszej jakości sen
  • soczewki powinniśmy trzymać na rogówce oka przez ok. 7-8 h, a to sprzyja zadbaniu o odpowiednią liczbę godzin snu :)
  • mogą korzystać z tej metody dzieci, u których podobno są fantastyczne rezultaty, łącznie z zabezpieczeniem przed rozwojem wady wzroku! Dzieciom często soczewki zakładają i zdejmują rodzice, starsze dzieci podobno chętniej robią to same,
  • niesamowity komfort wciągu dnia! To jest największa i najważniejsza zaleta!

 

metoda-poprawy-wzroku

Wady soczewek twardych ortokorekcyjnych

  • pierwsze noce mogą mocno zniechęcić, trzeba je przetrwać, może się też okazać, że początkowo oczy będą wrażliwsze np. na słońce, szybciej będą łzawić. U niektórych dyskomfort nie zanika z czasem,
  • trzeba mieć i tak okulary pod ręką, szczególnie początkowo, aby móc się nimi posiłkować w momencie wracania wady wzroku, warto poszukać też starszych, słabszych okularów,
  • szczególnie na początku w ciągu dnia jest taki moment, w którym nie widać wyraźnie ani w okularach, ani bez nich,
  • zauważyłam u siebie, że w dni, w których pracuję dużo i od rana na komputerze (patrzę na krótkie odległości) wada wraca szybciej, jednak może to być kwestia akomodacji oka,
  • u osób dorosłych metoda doraźna – nie da się naprawić wzroku na stałe, jednak dokładnie tak samo jest w przypadku okularów i soczewek miękkich; możliwe, że uda się za to spowolnić rozwój wady,
  • koszty – do kosztu samych soczewek czyli ok. 2 000 zł (jednorazowy koszt na 1-2 lata) dochodzi zakup płynów do przechowywania i odbiałczania ortosoczewek (średnio raz na 1,5 miesiąca, w zależności od pojemności).
 

Zniżka na badanie (kod rabatowy, rabat)

Teraz w Centrum Nowy Wzrok macie zniżkę 50% na badanie kwalifikacyjne. Wystarczy podać kod NOWYWZROK50, aby zamiast 150 zł zapłacić tylko 75 zł. Jest to wspomniane przeze mnie najdłuższe pierwsze badanie, dzięki któremu optometrysta może stwierdzić czy ortosoczewki będą dla Was dobrym rozwiązaniem.
 

Ortosoczewki nie działają?

Podobno zdarzają się sytuacje, kiedy twarde soczewki nie pomagają. Zawsze jest to sprawdzane na wizytach kontrolnych – podczas badań widać wszystko.

Ortokorekcja ma jak każda metoda swoje przeciwwskazania, dlatego jeszcze raz podkreślam, że warto wybrać dobre i sprawdzone centrum okulistyczne, które nie będzie za wszelką cenę namawiać do tej konkretnej metody. Jest wiele innych sposobów polepszenia widzenia, dla każdego coś się znajdzie, medycyna stale idzie do przodu.

Post powstał przy współpracy z Centrum Okulistycznym Nowy Wzrok


Moje zdjęcie
CosmetiCosmos
Witaj na CosmetiCosmos.pl! Mam na imię Aneta i od kilku lat interesuję się kosmetykami i ich składami, szczególnie naturalnymi. Szukam prawdziwych perełek, lubię polskie manufaktury, kręcę też własne kremy. Interesują mnie także eko środki czystości. Mam nadzieję, że znajdziesz tu coś ciekawego dla siebie (polecam wyszukiwarkę). Kontakt ze mną: cosmeticosmos@gmail.com

Jestem tutaj