HITY BLOGEREK! Najtańsze i najdroższe kosmetyki naturalne, które koniecznie musisz poznać

Cena to dla wielu osób ważne kryterium doboru kosmetyków, choć ja rzadko komentuję tą kwestię. Dla jednego 30 zł za krem to drogo, dla innego 300 zł to nadal akceptowalna cena, więc tak naprawdę każdy patrzy przez pryzmat własnych zarobków. Inaczej koszt kosmetyku "odczuje" studentka, a inaczej osoba pracująca, a jeszcze inaczej matka trójki dzieci. Stąd pomysł na post dotyczący absolutnych hitów i must have wśród kosmetyków naturalnych w podziale na tani i drogi, aby każdy znalazł coś dla siebie. Zapraszam


pomadka-z-peelingiem-sylveco

Serum Sensum Mare Algolight 

Olej z nasion marchwi


Magda z bloga NaTropiePiękna:
Przy wyborze najdroższego i najtańszego hitu kosmetycznego nie miałam najmniejszego problemu :) Przedstawiam Wam dwie perełki: jedną za 140 zł, drugą za 12.
Serum Sensum Mare Algolight
To serum chodziło za mną długo i teraz żałuję, że zwlekałam z zakupem! Jest ono przeznaczone do pielęgnacji cery tłustej oraz mieszanej. W składzie zawiera aż 18 aktywnych składników, które mają skutecznie redukować zmarszczki, a także doskonale wpływać na zmiany trądzikowe i zaskórniki. Znajdziemy tam wodę z lodowca, kwas hialuronowy, wyciąg z pereł, ekstrakt pochodzący z 7 alg, argininę i zielony kawior. Serum ma żelową, leciutką konsystencję i naprawdę świetnie się wchłania! Bardzo podoba mi się jego niepowtarzalny zapach, jest delikatny, ale "jakby luksusowy" :) Aplikuję serum wieczorem, na twarz zwilżoną hydrolatem, choć zdarzyło mi się używać go także rano i sprawdza się równie dobrze! Bo uwierzcie, że jego działanie widać już na drugi dzień :) Skóra jest świetnie nawilżona, gładka i miękka, a po trzech miesiącach stosowania mogę potwierdzić, że bardzo dobrze wpływa na redukcję zmian trądzikowych! Odkąd go używam moja cera jest w naprawdę dobrej kondycji! Serum lekko ogranicza wydzielanie sebum, a skóra jest sprężysta i wizualnie ładniejsza! Polecam je gorąco.

Olej z nasion marchwi.
Na ten olej trafiłam zupełnie przypadkiem, czytając o przebarwieniach. Moja mieszana cera niezbyt dobrze dogaduje się z olejami, dlatego podchodziłam do niego sceptycznie, ale zdecydowałam się spróbować. I Moi Drodzy to jest hit! Ten olej naprawdę nieźle działa pod względem ujednolicenia kolorytu i rozjaśniania przebarwień. Moje przebarwienia są zazwyczaj pozostałościami po trądzikowych zmianach zapalnych. Dodaję kilka kropel oleju z nasion marchwi do serum raz na 3-4 dni i widzę różnicę! Olej nieźle się wchłania, nie pozostawia tłustej warstwy i nie brudzi ubrań ani nie barwi skóry. Przebarwienia znikają szybciej i są od razu mniej widoczne! Olej nie zapchał mnie, ani nie spowodował kolejnych zmian, choć weźcie pod uwagę, że stosuję go w malej ilości i raz na kilka dni. To takie moje odkrycie kosmetyczne ostatnich miesięcy.

olej-na-przebarwienia
Autorka zdjęcia: Na Tropie Piękna

Lush Botanicals, Serum oksydacyjne Cream in the city 

White Agafia, Oczyszczająca emulsja do twarzy


Ania z bloga AnneMarie:
Wybór ulubionego drogiego i taniego kosmetyku to trudne wyzwanie. Po pierwsze, co dla kogo oznacza tanie lub drogie? Nasze definicje mogą się bardzo różnić, więc moje wybory niektórzy zapewne odbiorą z przymrużeniem oka. Po drugie, jak wybrać ulubiony kosmetyk? Przez lata naprawdę trochę już ich zużyłam i trudno jest wybrać. Ulubieniec ostatniego kwartału? Proszę bardzo! Ale tani i drogi hit? To jest dopiero wyzwanie!

Przyznam, że akurat w kwestii tego droższego nie musiałam się zastanawiać, bo od razu pomyślałam o serum antyoksydacyjnym Cream in the city naszej polskiej marki Lush Botanicals. To jakość sama w sobie: piękne, szklane opakowania, bogactwo składu i cudowne, kwiatowo-owocowe aromaty. Serum jest kosmetykiem bez konserwantów, więc trzeba trzymać je w lodówce. Codzienna, poranna wyprawa, by je zastosować jednak nie stała się przykrym obowiązkiem, a przyjemnością. Porcja chłodnego produktu na skórze, świeży zapach w nozdrzach i od razu poranek jest piękniejszy. Serum świetnie odżywia skórę, chroni ją przed wolnymi rodnikami i delikatnie rozświetla dzięki zawartości drobinek miki. Jak na ten moment to jeden z produktów na moim kosmetycznym podium. Kosztuje 245 zł/50 ml.

Tymczasem to tańszy produkt sprawił mi więcej problemu. Nie potrafię go wybrać. Mam w pielęgnacji sporo dobrych, niedrogich kosmetyków. Gdybym miała wybrać surowiec, zapewne byłby to olej jojoba, który świetnie reguluje u mnie wydzielanie sebum oraz odbudowuje warstwę ochronną na skórze. Gotowego produktu-hitu nie wybrałam, ale jako godny uwagi postanowiłam wyróżnić emulsję White Agafia. To niezwykle delikatny produkt myjący, idealny szczególnie dla cery suchej lub w chłodniejsze miesiące, bo pozostawiający ledwie wyczuwalną warstewkę pielęgnująca, nie wywołujący efektu ściągnięcia lub suchości, a pozostawiający komfort po użyciu. Planuję wypróbować wszystkie wersje tej emulsji, ale nie spodziewam się różnic między nimi. Wybierzcie zatem którąkolwiek i przekonajcie się o jej łagodności podczas oczyszczania. Kosztuje ok. 11 zł/150 ml.

kosmetyki-naturalne-lush-botanicals
Autorka zdjęcia: AnneMarie


Sylveco, Pomadki z peelingiem
D'Alchemy Age Cancellation Booster, Krem przeciwzmarszczkowy do twarzy


Aneta, autorka bloga CosmetiCosmos:
Obecnie znajduję coraz więcej tanich, świetnych kosmetyków naturalnych, ale jest taki, który przyszedł mi do głowy jako pierwszy. Zużyłam niemierzalną ilość opakowań pomadek z peelingiem SYlveco, zarówno w wersji podstawowej, jak i miętowej. Wygodny sztyft z drobinkami cukru, o świetnym składzie opartym o oleje i woski doskonale pielęgnuje i wygładza usta. Jedyną wadą jest plastikowe, niekoniecznie ładne opakowanie, ale jest wygodne. Pomadki kupuję hurtowo na Ekocudach, wtedy zwykle są po 5 zł. Standardowa cena ok. 10-11 zł. Uwielbiam i zawsze mam w zapasie, często dorzucam je też do prezentów i zarażam tą miłością znajomych :)

Jeśli chodzi o drogie hity kosmetyczne to napisałabym raczej o grupie kosmetyków na przykładzie jednego z nich. Chodzi dokładnie o kosmetyki do pielęgnacji twarzy, szczególnie kremy. Hitami zwykle są te, które zawierają cenne składniki aktywne w odpowiedniej ilości (nie zawsze oznacza to, że musi być ich dużo, wręcz przeciwnie - wiele składników powinno być w recepturze mało, inaczej mogą skórę podrażniać). Dla mnie takimi hitami są przykładowo krem D'Alchemy, Bema Cosmetici i Bartos (podlinkuję niżej recenzje). To produkty, których działanie po prostu widać na cerze!
Przy doborze produktu do pielęgnacji cery kieruję się następującymi kryteriami:

  • zawartością humektantów (substancji nawilżających, szczególnie kwas hialuronowoy, aloes oraz propanediol, który dodatkowo zwiększa przenikanie cennych substancji głębiej),
  • zawartością witamin, szczególnie wit. C, która jest świetnym antyoksydantem i substancją rozświetlającą skórę,
  • zawartością ekstraktów roślinnych o szerokim zakresie działania (dla każdej cery znajdą się odpowiednie, uwaga na uczulenia),
  • zawartością olei roślinnych (emolientów, które chronią naskórek przed utratą wilgoci), które dodatkowo dostarczają substancji aktywnych rozpuszczalnych w tłuszczach (np. wit. E),
  • zawartością bezpiecznych substancji konserwujących lub ich brakiem (wtedy kosmetyk trzymamy w lodówce i mocno pilnujemy, aby nakładać go tylko czystymi rękoma i nie stosować po dacie ważności czy PAO)
  • szklanym opakowaniem, które jest w pełni bezpieczne dla kosmetyku oraz nadaje się do recyklingu,
  • brakiem substancji kontrowersyjnych, uczulających mnie i co do których były uzasadnione podejrzenia -badania dotyczące szkodliwości lub niekorzystnego wpływu np. na drogi oddechowe. 
  • Nie patrzę na samą długość składu! Nie jestem fanką twierdzenia, że im krótszy skład tym lepiej. Ważniejsze jest CO w kremie się znajduje. Przy prostych kosmetykach sprawdza się co prawda pielęgnacja wieloetapowa, ale jeśli nie lubisz stać kilkanaście minut przed lustrem i wolisz jeden krem, warto poszukać takiego, który zawiera wszystko co niezbędne. A to się często wiąże też z ceną - lepszą JAKOŚCIĄ surowców, lepszym sposobem PRODUKCJI, lepszą jakością OPAKOWANIA, a tego nie da się wyczytać z samego INCI.


Zobacz recenzje ulubionych naturalnych kremów do twarzy, które kupię ponownie:



mietowa-pomadka-sylveco
Autorka zdjęcia: CosmetiCosmos

John Masters Organics
Kafe Krasoty, Le Cafe de Beaute, Płyn micelarny


Magda z bloga Feminine:
Najdroższą marką, której używam i bardzo cenię jej kosmetyki jest John Masters Organics. Mam kilka ulubionych produktów, wśród nich piankę do mycia twarzy, serum regulujące z mącznicą lekarską, czy szampon z lawendą i rozmarynem. Składy tych kosmetyków są bardzo dobre jakościowo, co ma odzwierciedlenie w skuteczności działania. Trudno wymienić mi jeden najulubieńszy produkt tej marki, ponieważ czego nie dotknę, działa znakomicie - zarówno jeśli chodzi o kategorię do pielęgnacji włosów, jak i do twarzy.

Natomiast najtańsze, a przy tym niezwykle przyjemne i skuteczne są dla mnie kosmetyki firmy Kafe Crasoty (Le Cafe de Beaute). Pierwszym produktem po jaki sięgnęłam był płyn micelarny i po jego wypróbowaniu przepadłam. Kosztuje grosze, a przy tym bije na głowę niejeden droższy micel. Później zachwyciły mnie szampony, również ze świetnymi składami, skuteczne, pięknie pachnące i wydajne. Serum do twarzy, żele pod prysznic... Żaden z wypróbowanych przeze mnie kosmetyków tej marki, mimo niskiej ceny, nie okazał się bublem.

Rozdźwięk cenowy pomiędzy tym firmami jest kolosalny, składów nie można do siebie przyrównywać, ale z całą pewnością kosmetyki obu marek są godne polecenia.

drogie-kosmetyki-naturalne
Autorka zdjęcia: Feminine

Resibo, Serum wygładzające

Maseczki Organic Kitchen


Anastazja z bloga Stazyjka:
Tanim hitem w mojej łazience od kilku tygodni jest maseczka marki Organic Kitchen, której nazwa tłumaczy się jako "Popołudniowa drzemka". Ma bogaty skład (masło shea, glinkę białą, organiczny jogurt, ekstrakt z papai, olej z orzechów brazylijskich, kwas hialuronowy). Maska ma delikatną konsystencję jogurtu, który szybko się wchłania i ma przyjemny malinowy zapach. A działanie też zachwyca: nawilżenie, odżywienie, ukojenie skóry (tu się kłania jogurt i olej z orzechów brazylijskich). Kosmetyk nie zostawia tłustej i lepkiej warstwy, więc w upały używa się jej bardzo przyjemnie. Maska też jest bardzo wydajna, bo nałożona cienką warstwą zapewnia efekt głębokiego nawilżenia. Kupowałam maskę za niecałe 7 zł, więc warto się skusić, bo opakowanie zawiera aż 100 ml produktu!

Najdroższym kosmetykiem, który okazał się moim ulubieńcem stało się mimo wszystko Serum naturalnie wygładzające Resibo. Czemu miałam wątpliwości? Bo nie zawsze spisuje się na medal. Czasem skóra po jego użyciu jest przetłuszczona i przeciążona, wcale nie chce się wchłaniać i potrafi przez noc pogorszyć stan wizualny skóry. Serum dobrze skórę odżywia, napina, delikatnie rozświetla i wyrównuje koloryt. Skóra jest tak dobrze nawodniona, że mniej się przetłuszcza i świeci w strefie T. Jestem zadowolona z efektów mimo małych problemów, które mi czas od czasu funduje.
Konsystencja olejku nie jest zbyt gęsta, kosmetyk dobrze rozprowadza się na skórze i dobrze się wchłania. Już trzy krople wystarcza by pokryć całą twarz i szyję, co oznacza, że wydajność jest niesamowita. Opakowanie 35 ml kupiłam w cenie 129 zł i używałam go kilkanaście miesięcy, a nawet zrobiłam dwie odlewki.

resibo-serum-recenzja
Autorka zdjęcia: Stazyjka

A Wy macie swoje tanie i drogie hity kosmetyczne? Kosmetyki, które stale kupujecie, polecacie znajomym i robicie zapasy? Podzielcie się ulubieńcami w komentarzu, chętnie poczytam :)

Komentarze

  1. Świetny wpis. Każdy znajdzie w nim coś dla siebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie każda z nas na własny ranking, ale fajnie poczytać co polecają inni :)

      Usuń
  2. Znam tylko serum Resibo i uważam, że jest godne polecenia :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo zaciekawil mnie olej z nasion marchwi, mysle ze to cos dla mojej skory :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Żadnego z tych produktów nie miałam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. No, ja jak polecam to w zasadzie tylko koreańskie/japońskie. Przyznaję się bez bicia, że teraz nawet nie wiem, co się w naszych, polskich drogeriach dzieje, bo ciągle kupuję online. Ponoć jak ktoś ugrzązł w koreańskiej pielęgnacji, to już z niej nie wyjdzie i u mnie się sprawdza :D
    Ale może komuś się przydadzą moje polecenia (pamiętajcie, że priorytetem jest cera mieszana): Pyunkang Yul - Essence toner, Innisfree seria Green Tea i Apple Seed, Cosrx - Low pH Good morning Gel Cleanser i plastry na wypryski, Zymogen - Ultra Facial Oil Free Gel Cream, Elizavecca Nest BF Eye Cream.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Troszkę liznęłam azjatyckiej pielęgnacji i jest kilka produktów, które bardzo mi się sprawdzały. Jest też kilka firm, które mają naturalniejsze składy, więc jak ktoś chce to wszystko znajdzie :) Przykładowo o Cosrx dużo dobrego słyszałam. Dziękuję za polecenia :)

      Usuń
  6. Mi do głowy aktualnie o 2 w nocy przychodzi krem maska do rak marki EOlab i krem do rak dalchemy.posrodku jest tez ukochany krem do rak Bema.i pomysleć ze kiedys w zyciu bym nie dała nawet 40zl za krem do rak 😛

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O matulu jak ja kocham ten krem do rąk Bema, to jest sztos! Uratował mi ręce po remoncie, nie znam lepszego :)

      Usuń
  7. Moją uwagę przykuło serum z wyciągu nasion marchwi

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja jako pracująca studentka nie wydałabym na krem 300 zł. :D Na perfumy owszem, ale na krem nigdy. Jest tylko tańszych i dobrych alternatyw, że nie widzę sensu przepłacania. Z tego zestawienia znam pomadkę z peelingiem od Sylveco i jest naprawdę ekstra. Z Resibo miałam narazie tylko płyn micelarny, ale jak trochę pozużywam zapasów, to chętnie wypróbuję ich inne propozycje :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ciekawi mnie odżywcza pomadka peelingująca z Sylveco. W Iwos do konca tygodnia jest darmowa dostawa - polecasz coś do twarzy do dorzucenia do koszyka? Poszukuję niedrogiego kremu do twarzy i cery suchej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam inną cerę, ale zerknij sobie na te Eco serie Avy, bo są bardzo ciekawe, a jeszcze mało znane :)

      Usuń
  10. Nie miałam ani jednego z tych kosmetyków, ale z Sylveco moim hitem jest maska lniana do włosów stosowana jako kompres przed myciem włosów. Poza tym z tanich kosmetyków lubię Tołpę oraz Bielendę, zwłaszcza tę nową linię Botanic coś tam - dobre składy i super działanie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tej Bielendy jeszcze nic nie miałam, dasz wiarę? :D Maskę lnianą znam, też najlepiej mi się sprawdzała przed myciem :)

      Usuń
  11. Uwielbiam czytać takie rankingi, zawsze coś mi wpadnie w oko, niekoniecznie wydając przy tym wielkie pieniądze. Sama w kosmetykach naturalnych dopiero raczkuję, więc nie podzielę się żadnymi perełkami.
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Pomadka peelingująca z Sylveco jest cudowna :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Świetny wpis! Dużo ciekawych rzeczy, o których nie słyszałam. Ten olej z nasion marchwi mnie skusił. :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Uwielbiam czytać Wasze komentarze, ponieważ mamy różne doświadczenia z kosmetykami i inne wymagania, więc śmiało piszcie!

Skomentować może każdy, apeluję jednak o kulturę.
Do blogerów w wolnej chwili na pewno zajrzę :)

Moje zdjęcie
CosmetiCosmos
Witaj w moim kosmetycznym świecie. Mam na imię Aneta i od wielu lat interesuję się kosmetykami, zwłaszcza naturalnymi. Szukam prawdziwych perełek, kręcę własne kremy. Z powodzeniem łączę pielęgnację polską z azjatycką. Mam nadzieję, że miło spędzisz tu czas :) Jeśli szukasz konkretnego kosmetyku skorzystaj z wyszukiwarki. Zapraszam Cię serdecznie do rozgoszczenia się na CosmetiCosmos.pl :)

Jestem tutaj