Rapan Beauty, Maseczka naturalna Intensive Care - każdy rodzaj skóry

Glinki w ostatnich latach stały się bardzo popularne. Dzięki swojej uniwersalności można z nich zrobić wiele kosmetyków w domowym zaciszu i to praktycznie do każdego rodzaju skóry. Od najdelikatniejszej białej, przez uniwersalną niebieską, żółtą, czerwoną, aż po mocno oczyszczającą zieloną i czarną. Znam wszystkie i doskonale wiem, że wiele zależy od miejsca ich wydobycia - skład, zawartość poszczególnych mikro- i makroelementów, grubość ziaren, a to ściśle się wiąże z późniejszym działaniem i "mocą". Dlatego przed zakupem często czytam skąd pochodzi dana glinka. Jeśli producent nie chwali się miejscem wydobycia mogę się tylko domyślać jakości tego składnika. Jednocześnie wiem, że nie każdy lubi glinki ze względu na konieczność mieszania ich z wodą lub olejem. Nie każdy lubi dobierać proporcje i czekać na powstanie odpowiedniej konsystencji maseczki. A co byście powiedzieli na doskonałej jakości glinki, gotowe już do użycia? Takie właśnie są maseczki z serii Power od Nature polskiej marki Rapan Beauty.





Glinki Rapan Beauty 

"Linia trzech maseczek bazujących na syberyjskich peloidach z dodatkiem oleju ze słodkich migdałów - naturalnego emolientu o właściwościach wygładzających, nawilżających, kojących. Kosmetyki przeznaczone są do bezpośredniego stosowania w zabiegach na twarz, ale też pozwalają na kreowanie własnych maseczek, poprzez uzupełnianie dodatkowymi substancjami aktywnymi lub aromatycznymi.
Bazą do ich powstania są peloidy (błoto i glinki) pochodzące z „syberyjskiego Morza Martwego”, czyli słonego Jeziora Ostrovnoye. Te naturalne surowce kosmetyczne posiadają skład chemiczny podobny do produktów z arabskiego Morza Martwego i mają podobne właściwości terapeutyczne, ale są od nich silniejsze, gdyż zawierają więcej karotenoidów, retinoidów, antyoxydantów i innych biologicznie aktywnych składników.
Glinki Rapan beauty - zarówno niebieska jak i zółta- oraz błoto iłowo-siarczkowe - są stosowane jako leki w rosyjskich sanatoriach. Są to niesproszkowane preparaty w formie pasty - tak jak zostały wydobyte z syberyjskiego jeziora Ostrovnoye. Są stosowane w wyciszaniu łuszczycy, egzemy, łuszczycy w formie okładów na ciało (w odpowiednich proporcjach). Nie są to zwykłe preparaty, ale bardzo silne. Dlatego też możliwe jest początkowe mrowienie/szczypanie przy nakładaniu maski na twarz - maska działa - rzadko ktoś bywa po niej czerwony, a jeśli nawet się to zdarzy trwa to do 5-10 minut i wszystko znika pozostawiając buzię przyjemnie gładką. Nie zawierają parabenów, konserwantów, barwników i innych sztucznych dodatków – skomponowane wyłącznie ze składników naturalnego pochodzenia."


Opakowanie i cena Rapan Beauty

Pełnowymiarowe opakowanie glinki wystarcza na co najmniej 10 zabiegów. Jest to plastikowy słoiczek o pojemności 80g, a kosztuje 46-49zł. Pod nakrętką znajduje się dodatkowe zabezpieczenie, które uniemożliwia rozlanie się glinki. Ze względu, że jest to ściśle dopasowany, sztywny krążek plastiku zwykle mam mały kłopot ze zdjęciem go. Pomagam sobie czymś ostrym, podważam i gotowe. Warto jednak zostawić to dodatkowe zabezpieczenie, aby maksymalnie zmniejszyć kontakt produktu z powietrzem. Glinki mają długi termin przydatności do użycia. Moja glinka została wyprodukowana w listopadzie 2016 roku, a datę ważności ma do listopada 2018, jednak już po otwarciu należy ją zużyć w ciągu 6 m-cy. Producent umożliwia też zakup miniaturek w niewielkich słoiczkach za 12-13zł, które wystarczają na 1-2 zabiegi, w zależności od grubości nałożonej warstwy i powierzchni (czasem nakładam maskę także na szyję i dekolt).


Rapan Beauty Maska do twarzy Intensiv Care, różowa, do każdego rodzaju skóry

Skład: Yellow Clay (żółta glinka syberyjska; osusza i oczyszcza skórę oraz rozszerzone pory, dzięki mikrocząsteczkom krzemionki działa peelingująco, wygładza, napina, regeneruje skórę), Blue Clay (niebieska glinka; odżywia, odświeża i regeneruje skórę; jedna z najrzadszych glinek), Sulphide-Silt Mud (błoto iłowo-siarczkowe; silny przeciwutleniacz; oczyszcza, rewitalizuje, działa przeciwzmarszczkowo, przywraca skórze blask), Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil (olej ze słodkich migdałów; naturalny emolient, odżywia i nawilża skórę, ułatwia aplikację maski, wygładza, łatwo się wchłania i nie pozostawia tłustej warstwy), Croton Lechleri Resin Powder (ekstrakt z żywicy drzewa; działa przeciwzapalnie, przyspiesza gojenie, stymuluje odnowę naskórka; przez co odmładza), Snail Secretion Filtrate (ekstrakt ze śluzu ślimaka; uelastycznia, nawilża i napina skórę, zmniejsza i rozjaśnia blizny), Sodium Benzoate, Potassium Sorbate (naturalne, bezpieczne konserwanty).
Skład jest naturalny, sensowny i uzasadniony. Bogaty w substancje oczyszczające i rewitalizujące skórę. Nie mam żadnych zastrzeżeń.


W porównaniu do pozostałych dwóch maseczek, o których napiszę więcej w kolejnym poście, wersja różowa jest najdelikatniejsza, najdrobniej zmielona i najbardziej mokra. Posiada fajną konsystencję pasty, która idealnie rozprowadza się na skórze. Maska posiada naturalny zapach, typowo glinkowy i to też mi się podoba - nie ma sztucznych składników zapachowych, które mogą podrażniać lub uczulać. Glinka jest gotowa do użycia, nie trzeba jej już rozrabiać, a dzięki zawartości oleju nie zasycha na skórze całkowicie, co jest kolejnym plusem składu :)


Producent zaleca przed nałożeniem wymieszać glinkę w opakowaniu, ponieważ nie zawiera ona emulgatorów. Moja glinka się nie rozwarstwia i nie chcę wkładać do niej palców, dlatego robię to drewnianą szpatułką co 2-3 użycia. Glinkę dobrze się nakłada zarówno palcami, jak i pędzlem do masek czy właśnie drewnianą szpatułką. Warto pamiętać, że do glinek lepiej nie używać metalowych przedmiotów (do mieszania, nakładania, przechowywania). Maseczka dobrze się rozsmarowuje i trzyma skóry, nie spływa z niej, więc można w niej chodzić, a nawet mówić bez problemu. Należy trzymać ją przez ok. 15 minut, choć zdarza mi się zapomnieć i nosić ją do 25 minut. Potem trzeba ją zmyć letnią wodą, co najczęściej robię pod prysznicem. Czasem zmywam ją wacikami lub bawełnianą ściereczką: moczę wacik w letniej wodzie, odsączam nadmiar i delikatnie, aby nie porysować skóry drobinkami krzemionki, przecieram twarz, aż do uczucia czystości. Na koniec daję skórze chwilę na obeschnięcie i już suche drobinki krzemionki - które czasem uparcie trzymają się skóry - zmiatam po prostu dłonią. Jeśli nie przetrzymam maski i odczekam tyle czasu, aby jedynie lekko stężała (15 minut), a nie przyschła (25 minut) niezdecydowanie łatwiej mogę ją zmyć. Ponieważ glinki posiadają dość wysokie pH 7,59, po zabiegu można przetrzeć skórę tonikiem. 


Podczas zabiegu wyraźnie czuję lekkie mrowienie, czy też szczypanie, co jest jak najbardziej możliwym efektem, o czym informuje nas producent. Czuć, że glinka działa. W porównaniu do pozostałych dwóch maseczek glinkowych (żółtej - najmocniejszej i niebieskiej do skóry suchej) mrowienie jest najdelikatniejsze. Nie zauważyłam, aby szczypanie powodowało mocniejsze zaczerwienienie skóry, czego obawiałam się podczas pierwszego użycia. Wersja różowa Rapan Beauty nie zmniejsza też już posiadanego zaczerwienienia, które naturalnie u mnie występuje (na zdjęciu). Skóra nie jest podrażniona, ale też i nie jest rozjaśniona. Pory zostały lekko przymknięte, co widzę wyraźnie, ponieważ normalnie mam rozszerzone (skóra tłusta).

Skóra po zmyciu glinki jest bardzo miękka i miła w dotyku, absolutnie nie mam uczucia ściągnięcia czy wysuszenia. Nie mam ochoty od razu użyć kremu, wręcz często daję cerze czas na regenerację, jedynie tonizując ją mgiełką lub hydrolatem. Po samym zabiegu twarz wygląda bardzo dobrze, cera nabiera satynowego blasku, którego absolutnie nie należy mylić z błyszczeniem. To sprawia, że buzia wygląda młodziej i zdrowiej. Skóra jest oczyszczona, lekko napięta, nawilżona, a pory lekko przymknięte. Świetny efekt jak na 15 minut roboty, do tego utrzymujący się co najmniej przez kilka godzin :) 

Mam dla Was także świetną wiadomość: na hasło COSMOS dostaniecie 20% zniżki na zamówienie ze strony producenta, natomiast do zakupów powyżej 50 zł dokładany jest mini kosmetyk GRATIS :)


Podsumowując maska na bazie glinek Rapan Beauty to świetny produkt dla większości cer. Naturalny, sensowny skład, dobre pochodzenie glinek i wiele badań potwierdzają jego skuteczność. Jedynie przy bardzo wrażliwej skórze warto wypróbować najpierw miniaturkę, aby sprawdzić czy mrowienie nie będzie zbyt intensywne. W następnym poście napiszę o wersji do cery tłustej (żółtej) oraz niebieskiej (suchej). Znacie te maseczki? Lubicie glinki?

36 komentarzy:

  1. Nie wyobrażam sobie pielęgnacji bez glinki. Dla skóry tłustej ze skłonnością do zmian są po prostu niezastąpione :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja bardzo dawno nie używałam glinek. Zraziłam sie do nich po tym, jak maseczka glinkowa z Ziaji mnie uczuliła :D Czekam na post z glinką do cery tłustej :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię wszystkie rapany :) ale chyba niebieską najbardziej.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja od pewnego czasu stosuję glinki - dopiero zaczynam z nimi przygodę. Tych nie znam, ale brzmią ciekawie...

    OdpowiedzUsuń
  5. nie widziałam jeszcze nigdzie tych maseczek :D lubię maski na bazie glinek :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam wszelkiego rodzaju maski do twarzy. Muszę przyjrzeć się bliżej tej marce :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo lubię tego typu maseczki. Według mnie glinki zawsze dają uczucie dogłębnego oczyszczenia skóry.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nigdy nie używałam glinek, może warto spróbować ;)
    makijazagi.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo ciekawe te maseczki, a że są już gotowe i nie trzeba rozrabiać to duży plus, bo to coś czego najbardziej nie lubię. Ja ostatnio zaczęłam używać glinkowych masek i widzę wielką różnice w wyglądzie skóry :)

    OdpowiedzUsuń
  10. maseczek nie znam, ale glinki bardzo lubię

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie znam tych maseczek i nigdy nie miałam jeszcze u siebie glinek

    OdpowiedzUsuń
  12. Jestem ich ogromnie ciekawa, ale na razie stawiam na łagodzenie przy kwasach :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo chętnie wypróbuję, podoba mi się forma. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Glinki uwielbiam, a właśnie ostatnio jakoś nie chce mi się ich mieszać :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo lubię glinki, a dawno żadnej nie używałam :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Uwielbiam działanie glinek :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Muszę w końcu skusić się na jakieś maseczki tej marki

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja je bardzo polubiłam :) dla mnie są super w sumie planuje wrócić ponownie do nich.

    OdpowiedzUsuń
  19. Atomowabrawurka28 lutego 2018 06:47

    Musze kiedys ich wyprobowac��

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie miałam jeszcze nigdy do czynienia z ta marka 😊

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie znam ale chętnie bym poznała, bo akurat skończyły mi się wszystkie maski :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Super to zdecydowanie coś dla mnie ☺

    OdpowiedzUsuń
  23. Świetne produkty! Glinki "odkryłam" zupełnie niedawno i jestem zauroczona!
    pozdrawiam serdecznie z nad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
  24. Super produkty :) glinki uwielbiam więc pewno bysmy się polubiły 🙂

    OdpowiedzUsuń
  25. Jakoś nigdy nie interesowałam się nimi bliżej, ale może kiedyś:)

    OdpowiedzUsuń
  26. Fajnie ze pokazujesz jak się nakłada maskę :) a po drugie to ty masz przepiękna skore!

    OdpowiedzUsuń
  27. glinki bardzo fajnie działają chociaż nie zawsze lubię się nimi babrać ;D

    OdpowiedzUsuń
  28. Tych masek nie miałam. Dzisiaj mi przyszła glinka bentonitowa, kraj wydobycia Hiszpania, w sumie nawet nie wiem czy ten kraj jest bogaty w tego typu glinkę, ale przez Ciebie teraz muszę to sprawdzić ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. Bardzo lubię zieloną. Tej firmy jeszcze nie miałam, jednak kusi,bardzo tym bardziej, ze widzę, że są od razu gotowe do użycia :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Kocham maseczki, ale tych nie miałam okazji poznać

    OdpowiedzUsuń
  31. Nie miałam tych maseczek, ale ostatnio szczególnie rzuciły mi się w oczy, bo na jakiś kod rabatowy trafiłam, teraz Twój... kusi, ale na razie nie mam z czego szaleć :D. Sama maseczka myślę, że przypadłaby mi do gustu, a mrowienie pewnie by mi nie przeszkadzało, bo domyślam się, jakie ono mogłoby być ;)

    OdpowiedzUsuń
  32. Dzięki tobie idę właśnie nałożyć swoją glinkę. Zaczynam właśnie dzień dobrej pielęgnacji.

    OdpowiedzUsuń
  33. Jak ja lubię takie cuda..:) A tego mrowienia to się zawsze obawiam bo nie wiem co sie dzieje..:)

    OdpowiedzUsuń
  34. Ja miałam u siebie taki sam zestaw jak Ty :D Miniaturki już dawno zużyte, teraz bawię się z dużą różową maską :D Jestem do nich bardzo pozytywnie nastawiona :D

    OdpowiedzUsuń
  35. Bardzo lubię glinki, kuszące produkty :)

    OdpowiedzUsuń

Uwielbiam czytać Wasze komentarze, ponieważ mamy różne doświadczenia z kosmetykami i inne wymagania, więc śmiało piszcie!

Skomentować może każdy, apeluję jednak o kulturę.
Do blogerów w wolnej chwili na pewno zajrzę :)