Allpresan, Krem do stóp

Jakiś czas temu pisałam Wam o żelu pod prysznic w piance, więc nie będę się powtarzać, że lubię takie bajery. To fajna odmiana po lejących, standardowych konsystencjach. A spotkałyście się już z kremem w piance? W pierwszej chwili nie bardzo wiedziałam jak do tego tematu podejść, wydawało mi się, że będzie to kosmetyk zbyt lekki, a co się z tym wiąże, nieskuteczny. Czy słusznie?


Allpresan, Krem do stóp według producenta:
"Krem przeznaczony do pielęgnacji bardzo suchej i popękanej skóry stóp. Polecany jako terapia towarzysząca atopowym zapaleniu skóry i łuszczycy.
Właściwości:
– szybko i długotrwale regeneruje popękaną skórę
– uzupełnia pęknięcia i przerwy w skórze
– wygładza i uelastycznia skórę
– intensywnie nawilża
– wzmacnia barierę ochronną skóry
– szybko się wchłania i nie pozostawia nieprzyjemnego uczucia lepkości
– pozwala na założenie skarpet lub rajstop zaraz po aplikacji
– zalecamy konsultację lekarską przed zastosowaniem kremu w piance u dzieci.
Zawiera:  mocznik, alantoinę, innowacyjną, opatentowaną technologię LIPOregenerującą skórę bez użycia wazeliny i silikonów. Efektem jest szybkie gojenie i uszczelnienie naturalnej bariery, jaką jest ludzka skóra.
Sposób użycia: Wmasować niewielką ilość (wielkości orzecha włoskiego) w oczyszczoną, suchą skórę. Stosować regularnie rano i wieczorem. Wstrząsnąć przed użyciem. Aplikować w pozycji pionowej."


Kartonik zawiera informacje po niemiecku, ale dzięki naklejce w języku polskim możemy dowiedzieć się więcej. Szata graficzna jest raczej skromna, kojarzy się z dermokosmetykami aptecznymi. Można go kupić np. TU za 43zł. Pojemność 100 ml.


Skład: Zaraz po wodzie znalazł się mocznik, składnik idealny do pielęgnacji twardej i suchej skóry stóp. Tutaj mamy go 10%, czyli działa nawilżająco i osłaniająco na skórę. Krem zawiera także m.in. glicerynę, masło shea, skwalan, ceramidy, alantoinę. Nie ma za to parafiny. Szczegóły poniżej:


W kartoniku znajduje się pojemnik, trochę wyglądem przypomina niewielki dezodorant. Butelka jest wygodna i poręczna, a szata graficzna skromna, analogiczna jak na kartoniku. Napisy tylko po niemiecku.


Dozownik jest szeroki i bardzo wygodny. Wystarczy raz wcisnąć, by wydobyć odpowiednią ilość kremu-pianki. Pojemnika nie trzeba przedtem wstrząsać. Muszę przyznać, że pianka jest bardzo wydajna! Mam ją od kliku tygodni i wciąż używam z powodzeniem, a końca nie widać.


Piana jest gęsta i puszysta, pozbawiona sztucznego zapachu, choć po dokładniejszym powąchaniu wyczuwam w nim delikatny "apteczny" aromat. Dla niektórych może być to wadą, mi nie przeszkadza. Na poniższym zdjęciu ilość jaką uzyskuję po krótkim wciśnięciu dozownika - w zupełności wystarcza to na pokrycie skóry obu stóp lub dłoni, bo do dłoni także lubię używać tego kremu, szczególnie po długim zmywaniu naczyń lub sprzątaniu. Trochę trzeba uważać, by nie przytrzymać dozownika zbyt długo i nie wycisnąć absurdalnie dużej ilości kremu, ale da się tego nauczyć :)


Pianka faktycznie błyskawicznie się wchłania w skórę nie pozostawiając tłustej czy lepiącej się warstwy, a jednocześnie jest wyczuwalna, nie znika całkiem. Przyjemnie otula skórę, bez negatywnych odczuć. Doskonale zabezpiecza skórę przez utratą wilgoci, zmiękcza stwardnienia, nawilża. Przy regularnej aplikacji - raz lub dwa dziennie - pozytywnie wpływa na stan skóry stóp nawet do tego stopnia, że zdecydowanie rzadziej mogę używać tarki! Skóra stóp wygląda widocznie lepiej, jest gładsza, elastyczniejsza i przyjemniejsza w dotyku.  
Na początku kuracji dokładnie usunęłam mechanicznie zrogowaciały naskórek z pięt, a w trakcie używania kremu Allpresan zauważyłam, że widocznie mniej narasta stwardniała, popękana zazwyczaj skóra, a same pięty są gładsze i nie zahaczają np. o rajstopy.


Podsumowując jestem niesamowicie zadowolona, że ten krem to nie tylko fajna, inna niż zazwyczaj aplikacja, ale też i dobre działanie. Stopy dość szybko doszły do siebie po zimie, z przyjemnością czekam na lato.

Znacie te kremy? Jak Wam się podoba forma pianki? Miałyście już kosmetyki o takiej konsystencji?

17 komentarzy:

  1. Hmm może wreszcie zmuszę się by zadbać bardziej o stopy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Gdzieś widziałam reklamę tego kosmetyku, ale nie miałam pojęcia, że jest w piance.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest chyba i w kremie, ale to już nie to :) A reklamy nigdzie nie widziałam.

      Usuń
  3. Po Twojej recenzji czuje,że ta pianka byłaby idealna do moich pięt, które strasznie pękają.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja również już wcześniej słyszałam o tym produkcie. Jest świetny :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Pierwszy raz widzę, ale brzmi ciekawie ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jakoś rzadko stosuję kremy do stóp, bo mi się nie chce.

    OdpowiedzUsuń
  7. ciekawy pomysł z tą pianką :) Wygląda na to, że to dobry produkt, chyba w sam raz na pielęgnację stóp przed latem ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. O kremowaniu stop przypominam sobie zazwyczaj w pierwszej fazie snu... A wówczas nie da sie juz wstać i nadrobić braki w pielęgnacji. Efekty- opłakane

    OdpowiedzUsuń
  9. Aż trudno uwierzyć, że taki krem w piance może się szybko wchłaniać. Hmmm... jak to w ogóle działa? Ja trochę taki niedowiarek jestem ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Wow, pierwszy raz widzę kremik w piance, podoba mi się taki pomysł :)

    OdpowiedzUsuń
  11. I mnie ciężko wziąć się za pielęgnscję stóp. Ale nie narzekał na ich stan :)

    OdpowiedzUsuń
  12. wow nie miałam jeszcze pianki do stóp, bardzo lubię takie nowinki :-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Przyjemna odskocznia od standardowych konsystencji:) urea wysoko w składzie - idealnie.

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo rzadko stosuję akurat do stóp. :-)

    OdpowiedzUsuń
  15. Myślę, że mogłaby mi naprawdę nieźle służyć.

    OdpowiedzUsuń

Uwielbiam czytać Wasze komentarze, ponieważ każdy z nas jest inny i posiada własne zdanie, więc śmiało piszcie! Skomentować może każdy, apeluję jednak o kulturę.

Do blogerów w wolnej chwili na pewno zajrzę :)
Jeśli zaobserwujesz, a też prowadzisz blog - daj znać, chętnie zobaczę o czym piszesz :)