Klairs, Toner nawilżający, Supple Preparation Facial Toner

Pielęgnacja azjatycka opiera się na wielu etapach, co osobiście przejęłam i wykorzystuję w codziennych rytuałach, choć nie wszystkie używane przeze mnie kosmetyki są azjatyckie. Zauważyłam, że moja tłusta skóra nie błyszczy się tak mocno jak kiedyś, pory są lepiej przymknięte, a cera jędrniejsza, zdecydowanie lepiej nawilżona (nawodniona?) i praktycznie nie miewam suchych skórek. Dużo rzadziej pojawiają się także niedoskonałości, co jest również efektem unikania składników powodujących "zatykanie porów" oraz podrażniających. Moja skóra jest w dużo lepszej kondycji niż kiedy miałam 20 lat (obecnie mam 32)! Jednym z moich sekretów jest codzienne używanie tonera czyli "śliskiej wody" jak określa go Interendo. Co to jest toner? Jak go używać? Odpowiedź poniżej.



Co to jest toner i po co go używać?

Koreański toner to nie jest odpowiednik naszego europejskiego toniku, choć często w sklepach tak jest podpisywany. Jego zadaniem nie jest jedynie przywrócenie odpowiedniego pH skóry, ewentualnie zmatowienie (kosmetyki z alkoholem, których nie używam do twarzy!). Toner ma za zadanie zwiększyć nawilżenie lub bardziej dosadnie nawodnienie skóry i ułatwić kolejno nakładanym kosmetykom wniknięcie głębiej. Toner nakładamy na zwilżoną uprzednio skórę - Azjatki używają mgiełek (mist), a ja hydrolatów (do tłustej cery zwłaszcza lawenda, neroli i czystek) lub wody termalnej. Na toner nakładamy więc kolejne kosmetyki - u mnie czasem jest to żel aloesowy, czasem serum, czasem krem. Zdarza się też, że nakładam jeszcze dwa, trzy kolejne produkty, miksując azjatyckie z europejskimi, najczęściej naturalnymi produktami.



Klairs, Toner do twarzy

Na polskich stronach opisywany najczęściej jako tonik z dużą zawartością ekstraktów roślinnych. Przywraca odpowiednie pH skóry i dogłębnie ją nawilża, łagodzi podrażnienia, przygotowując do kolejnych etapów pielęgnacji, zwiększając wchłanianie kolejno nałożonych substancji aktywnych. Kosztuje ok. 80-90 zł/180 ml. Do kupienia m.in. w Kontigo oraz Juui.


Skład: Długi i napakowany licznymi ekstraktami. Dość wysoko zawiera kwas hialuronowy, betainę,  argininę oraz lipidure, które doskonale koją i nawilżają skórę. Beta-glucan, ekstrakt z wąkroty azjatyckiej (Centella Asiatica) oraz panthenol wspomagają leczenie stanów zapalnych, działają antybakteryjnie, przeciwzapalnie, tonizująco, a jednocześnie regenerująco, wzmacniająco i ochronnie.


Toner Klairs kupimy w kartoniku, w którym kryje się plastikowa butla z ciemnego plastiku. Butelka zaopatrzona jest w klasyczny, odkręcany korek i zabezpieczona sreberkiem. Otworek jest bardzo mały, więc produkt nie wylewa się w nadmiarze i łatwo go dozować.


Kosmetyk ma postać "śliskiej wody", chociaż nadal jest lejący, wyraźnie widać, że jest zagęszczony i lekko żelowy. Kolor przezroczysty. Konsystencja nie pozostawia żadnej wyczuwalnej warstwy i nie klei się na skórze. Posiada przyjemny, bardzo subtelny zapach, który wydaje się być całkowicie naturalny, dzięki zawartości licznych olejków eterycznych (m.in. lawendowego, pomarańczowego, cytrynowego i z eukaliptusa). Nie martwcie się, jest naprawdę mało wyczuwalny, więc nawet jeśli nie lubicie naturalnych aromatów powinien być do zniesienia. Nie utrzymuje się raczej na skórze, zwłaszcza jeśli na toner nakładamy zaraz kolejne warstwy kosmetyków.


Toner nakładam na oczyszczoną skórę, którą uprzednio zwilżyłam hydrolatem lub wodą termalną. Dokładnie, nakładam go na wilgotną skórę. Używam go na dwa sposoby, choć żaden nie jest idealny. Wylany na palce trochę przecieka i muszę uważać, aby jak najwięcej przenieść na skórę bez wybrudzenia czegokolwiek. Wylany na wacik mimo wszystko trochę się marnuje, ponieważ zawsze coś wsiąknie w bawełnę, zamiast przenieść się na skórę. Tutaj wszystko zależy od umiejętności, ostatnio częściej stawiam na palce, a ewentualny nadmiar wcieram także w dłonie. Zarówno palcami jak i wacikiem nie pocieram cery, a próbuję go delikatnie wciskać miejsce po miejscu, omijając okolice oczu i usta.


Skóra już sekundę po nałożeniu tonera jest ukojona i lekko schłodzona. Podrażnione miejsca doznają natychmiastowej ulgi, co najczęściej obserwuję na policzkach, gdzie skóra często jest zaczerwieniona (naczynka). Przy regularnym używaniu cera jest mocno nawilżona, wręcz napojona, jędrniejsza, elastyczna i miękka w dotyku. Nabiera zdrowego wyglądu, delikatnego "glow", zupełnie innego niż niechciane błyszczenie od nadmiaru sebum. A propos sebum - skóra wytwarza go zdecydowanie mniej, więc pokuszę się o stwierdzenie, że dobrze nawilżona cera samoistnie się reguluje. Kremy czy sera nałożone na toner widocznie szybciej się wchłaniają, mam nadzieję, że zgodnie z oczekiwaniami także głębiej (jak to sprawdzić??). Skład nie spowodował u mnie wysypu czy tzw. "zapychania", nie podrażnił. Tonera używam od jakichś 6 m-cy i zużyłam może pół buteleczki, więc jest to produkt mocno wydajny. Używam go prawie codziennie wieczorem i nie wyobrażam już sobie pomijać tego kroku.


Czy Wy również stosujecie wieloetapową pielęgnację? Kiedyś napiszę post na ten temat, chyba że chcecie o tym przeczytać i mnie zmobilizujecie :)

27 komentarzy:

  1. Ano staram się, staram. Tonerów uzywam ze skutkiem pozytywnym. Teraz kończę Hada Labo z retinolem. Ten który zaprezentowałas bedzie następny. Mam na niego ochotę od dawna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. HL też ma dobre recenzje, podejrzewam, że też jest wydajny :P
      Mam nadzieję, że z Klairs będziesz zadowolona!

      Usuń
    2. Wydajny? On jest niekończący się! Mam go i mam. Jakies 200 lat. Zdążył mi sie znudzić do upojenia

      Usuń
  2. Z chęcią bym taki toner popróbowała :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja stosuję wieloetapową pielęgnację , ale ten toner jest mi zupełnie obcy.

    OdpowiedzUsuń
  4. Staram się by taka właśnie moja pielęgnacja była ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Już sporo dobrych opinii słyszałam o tonerach, ten też chętnie bym przetestowała ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Tonik to u mnie podstawa, ale tonera nie miałam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciekawy produkt, ja teraz używałam tego tonera BHA z Bentona, ale szczerze mówiąc, nie powalił mnie na kolana ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Na co dzień nie używam tonerów, ale ten zapowiada się bardzo dobrze. :))
    Z pewnością zostanę z Tobą na dłużej, życzę miłego dnia i pozdrawiam cieplutko ♥

    Zapraszam także do siebie
    https://recenzjella.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja staram się wprowadzać wieloetapowa pielęgnacje, na razie idzie mi dość słabo :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie spotkałam się wcześniej z tym produktem :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie słyszałam o nim wcześniej. Staram się używać toników regularnie ale różnie mi to wychodzi.

    OdpowiedzUsuń
  12. Miałam pokaźną próbkę tego toniku i byłam nim zachwycona. Na chwilę obecną używam toniku z Sylveco ale jak tylko go wykończę na pewno sięgnę po ten z Klairs.

    OdpowiedzUsuń
  13. Pierwszy raz go widzę, ale skusiłaś mnie, oj skusiłaś!

    OdpowiedzUsuń
  14. Ciekawy produkt i muszę koniecznie bliżej się z nim zapoznać. Obecnie używam tonizera z Kueshi i jest świetny.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja teraz sporo uwagi poświęcam na pielęgnacje, nawet zaczęłam codziennie używać różnych maseczek w zależności od potrzeby lub zachcianki. Sam toner za dziwią mnie swoją wydajnością mimo że cena nie jest niska to przeliczając na to że w 6 miesięcy poszło zaledwie pół butelki, to faktycznie jest to opłacalny interes a tym bardziej że spisuje się naprawdę dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie używałam nigdy prawdziwego tonera ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. bardzo lubię azjatyckie tonery, miałam aloesowy Bentona i był super :-) na Klairs mam ochotę od dawna, miałam ich cushiona i to był najlepszy krem BB jaki miałam

    OdpowiedzUsuń
  18. Tonik uwielbiam, Ale tonera nigdy nie używałam :) o azjatyckich kosmetykach dużo dobrego słyszałam :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Tonera jeszcze nie miałam:)

    xxBasia

    OdpowiedzUsuń
  20. Kosmetyki Klairs bardzo mnie ciekawią. Obecnie używam toner z aloesem z Benton. Jest świetny :)

    OdpowiedzUsuń
  21. świetny, szkoda że ma taką cenę
    jednak Azjatki wiedzą co robią, stosując taką peilęgnację!

    OdpowiedzUsuń
  22. Szczerze, to nigdy nie stosowałam tonera ;) Muszę chyba zmienić swoje przyzwyczajenia.

    OdpowiedzUsuń
  23. Mam nieco inny rodzaj cery, ale rozszerzone pory to również mój problem.

    OdpowiedzUsuń
  24. Jeszcze nic od nich nie miałam, ale wcale bym się nie obraziła :P

    OdpowiedzUsuń

Uwielbiam czytać Wasze komentarze, ponieważ każdy z nas jest inny i posiada własne zdanie, więc śmiało piszcie! Skomentować może każdy, apeluję jednak o kulturę.

Do blogerów w wolnej chwili na pewno zajrzę :)
Jeśli zaobserwujesz, a też prowadzisz blog - daj znać, chętnie zobaczę o czym piszesz :)