Lily Lolo: Podkład mineralny Barely Buff, pędzel Kabuki, puder matujący

Kosmetyki mineralne na co dzień

Lubię naturalne kosmetyki do makijażu, ponieważ moja cera dzięki nim zyskuje. Brak codziennego katowania skóry silikonami, substancjami drażniącymi, pokrywania jej grubą warstwą "tynku" skutkuje tym, że - w największym skrócie - nie tworzą się zaskórniki, wypryski czy pryszcze (już nawet nie pamiętam kiedy je miałam!). Dzięki temu skóra jest gładka, a jedyne co chcę ukryć to lekkie zaczerwienienia (naczynka) i trochę rozszerzone pory (urok tłustej czy mieszanej cery) oraz odizolować skórę od warszawskiego smogu. Oczywiście od czasu do czasu zdarza mi się użyć koreańskiego kremu BB czy drogeryjnego podkładu - wszystko jest dla ludzi, byle w granicach rozsądku. Nigdy nie byłam i nie będę piewcą poglądu, że użycie silikonu kogoś zabije (chyba, że by go zjadł :D), bo przesada w każdą stronę nie jest dobra. Zrobienie sobie wystrzałowego makijażu na wesele czy choćby "zabawa typu wyzwanie na Instagarma" nie są niczym złym i o ile dokładnie wszystko zmyjemy z buzi (najlepiej dwuetapowo) nie powinno być przykrych konsekwencji. Na co dzień natomiast, jak wspomniałam, delikatny podkład mineralny w zupełności wystarcza większości cer, także tym tłustym i wymagającym. 


lily-lolo-recenzja

Podkład mineralny w formie proszku wymaga dwóch rzeczy, aby mógł dobrze wyglądać - odpowiednio nawilżającego kremu (lub po prostu zadbanej cery) oraz dobrej techniki nakładania, najlepiej zwartym pędzlem kabuki lub flat top (osobiście od lat kocham się w kabuki!).

Pędzel Super Kabuki Lily Lolo

Pędzel kabuki to niewielki pędzelek o lekko zaokrąglonym na brzegach włosiu, który kształtem trochę przypomina męski pędzel do golenia. Krótki trzonek umożliwia precyzyjne manewrowanie pędzlem, a jednocześnie kontrolowanie siły nacisku. To ważne, ponieważ właśnie technika nakładania podkładu w proszku jest połową sukcesu, a odpowiednia technika bez dobrego narzędzia zwyczajnie nie jest możliwa :) Pędzel Super Kabuki Lily Lolo kosztuje 90 zł, ale jest to inwestycja na lata. Miękkie, syntetyczne włosie jest wysokiej jakości - to po prostu czuje się w dotyku. Pędzelek jest malutki, wysokość to 7 cm, ale odpowiednio szeroki - samo włosie to aż 4 cm. Jest milutki, delikatny, miękki, a jednocześnie odpowiednio gęsty i zbity. Nie wypadają z niego pojedyncze włoski, całość prezentuje się idealnie pomimo kilkumiesięcznego używania. Dobrze się też myje, nie odkształca, a podczas pocierania nie traci włosia (dla mnie to ważne, bo lubię czyste pędzle!).

pedzel-kabuki-mineraly

Opakowania Lily Lolo

Wszystkie produkty marki Lily Lolo dostaniemy w tekturowych opakowaniach. Pudełeczka zupełnie białe, z prostymi opisami i piękną grafiką z logo - ale wewnątrz! - to coś, co do mnie przemawia. Są estetyczne, ładnie się prezentują i sprawiają, że zawartość jest lepiej chroniona w transporcie. Pędzel nie ma szans się odkształcić, a plastikowe słoiczki nie powinny popękać.

podklady-mineralne-lily-lolo

Lily Lolo, Podkład mineralny odcień Barely Buff SPF15 

Słoiczek z plastiku do złudzenia przypominającego mrożone szkło, ale o wiele lżejszego, został zaopatrzony w czarną, elegancją nakrętkę z logo. 10g produktu kosztuje 80zł, ale można na początek zaopatrzyć się w próbkę 0,75g w słoiczku (10zł). Dobór odcienia przez monitor może wydawać się trudny, jednak dzięki opcji "dobierz odcień" widocznej przy każdym podkładzie jest to łatwiejsze. Musimy określić ton cery (neutralny, chłodny, ciepły, oliwkowy) oraz jej odcień od bardzo bladego po bardzo ciemny. Tabela znacznie ułatwia dokonanie wyboru, choć zawsze warto zobaczyć odcienie także na żywo, choćby na targach naturalnych (np. Ekocuda 17-18.11 w Warszawie).

  • Barely Buff to odcień idealnie dobrany dla mnie właśnie na podstawie powyżej opisanej tabeli. Jest to odcień z gamy neutralnych do karnacji jasnej i średnio-jasnej. Idealnie się wtapia w moją dość jasną skórę, nie odznacza się jakoś szczególnie od szyi. Nie jest ani zbyt chłodny, ani zbyt ciepły, nie jest za różowy ani pomarańczowy. Także jak widzicie - da się :)

Na cerze wygląda bardzo naturalnie. Dodaje skórze blasku, "zmiękcza" wizualnie rysy, przykrywa drobne niedoskonałości, naczynka, zasinienia. Nie ukryje rozszerzonych porów, dlatego warto pod niego zastosować kosmetyk np. z wit. B3 (niacynamid zwęża pory). Skóra ma pełny dostęp do powietrza, więc produkt nie zaburza jej naturalnego funkcjonowania. Niedoskonałości szybciej znikają, ponieważ podkład mineralny je szybciej przysusza. Tworzy się także mniej zaskórników, wyprysków, pryszczy. Po dłuższym czasie widać wyraźną różnicę na skórze, ponieważ jest ona naturalnie gładka, nie wyczuwam nierówności w postaci podskórnych, twardszych grudek. Minerały są bardzo komfortowe w noszeniu, zupełnie ich nie czuję, jakbym nie miałam na sobie makijażu. Po kilku godzinach moja tłusta cera lekko się wyświeca, ale nie aż tak jak po fluidzie. Można wtedy lekko odcisnąć nadmiar sebum w specjalną chusteczkę matującą.

lily-lolo-podklad-mineralny

Wydajność minerałów

Słoiczek oprócz czarnej zakrętki został zaopatrzony w sitko, które przed pierwszym użyciem musimy dodatkowo odbezpieczyć (naklejka). Dzięki temu mamy pewność, że przed nami nikt nie używał kosmetyku i jest on świeży. Sitko wystarczy lekko przekręcić, aby móc wydobyć proszek ze środka, a następnie ponownie zabezpieczyć zawartość przed niekontrolowanym wysypaniem. Tu warto wspomnieć, że kosmetyki mineralne Lily Lolo posiadają PAO 24 miesiące, co oznacza, że powinniśmy je zużyć w ciągu 2 lat od otwarcia. Jednak nie zawierają one w sobie wody, więc także po tym terminie (o ile są dobrze przechowywane i nie zawilgocone) zwykle można je spokojnie stosować bez szkody dla cery. Wydajność zależy od kilku czynników. Przede wszystkim przy codziennym użytkowaniu opakowanie 10g powinno wystarczyć na kilka miesięcy, przy nakładaniu dwóch cienkich warstw. Dużo zależy również od samej techniki nakładania sypkiego produktu na pędzel, ponieważ odrobiny wprawy wymaga nałożenie odpowiedniej ilości proszku na włosie - tak, aby nie "wstukać" zbyt wiele podkładu w pędzel, co zwyczajnie prowadzi do jego zmarnowania. Kiedy wydaje nam się, że minerały są niewydajne, warto przyjrzeć się dokładniej naszej technice nabierania i spróbować z mniejszą ilością proszku.

lily-lolo-barely-buff

Jak nakładać podkład mineralny?

Przede wszystkim PRZED makijażem produktem mineralnym warto zadbać o odpowiednie nawilżenie cery. Na nawilżonej, miękkiej skórze minerały wyglądają dobrze i nie warzą się (nie "ciastkują") i nie podkreślają suchych skórek, jeśli je mamy. Najlepsze kremy do cery tłustej i mieszanej pod minerały to produkty mocno nawilżające z niewielką ilością emolientów, lekkie (ale nie żelowe - przynajmniej u mnie brzydko wyglądają) i szybko się wchłaniające. Na rynku mamy kilka takich kosmetyków, które się u mnie sprawdziły (na szybko wspomnę o: naturalnym serum do cery naczynkowej marki Vianek, z mniej naturalnych krem wodny nawilżający Bishojo).

  • Tu jeszcze praktyczna uwaga: niektórym dziewczynom źle się nakłada minerały na krem i wolą na suchą cerę lub zwilżoną tylko hydrolatem. Musicie same spróbować różnych technik i kombinacji, bo każda cera jest inna (będę to powtarzać do znudzenia - nie ma czegoś takiego jak jeden jedyny słuszny sposób pielęgnacji!).

Moja ulubiona technika nakładania podkładu mineralnego wymaga użycia pędzla kabuki, o którym napisałam wyżej i kolistych ruchów. Na pokrywkę opakowania wysypujemy niewielką ilość proszku, a następnie delikatnie obtaczamy pędzel w podkładzie. Nie chodzi o to, aby na włosiu znalazła się gruba warstwa kosmetyku - wręcz przeciwnie, proszek powinien delikatnie pokrywać końcówki pędzla. Nadmiar należy dodatkowo "wstukać" we włosie - wystarczy delikatnie postukać trzonkiem o twardą powierzchnię trzymając pędzel do góry nogami. Uprzednio musimy zadbać o nawilżoną skórę (ewentualny nadmiar kremu, który nie zdążył się wchłonąć można delikatnie odcisnąć w chusteczkę, ponieważ cera nie może być mokra - jeśli zostawimy mokre miejsca podkład do nich przylgnie grubszą warstwą, tworząc nieestetyczne placki, a tego nie chcemy, prawda?). Mamy już przygotowaną skórę i odpowiednią ilość proszku na pędzelku, możemy więc przystąpić do akcji :) Przykładamy pędzel do skóry i lekkimi ruchami robimy nim niewielkie kółeczka na twarzy, jedno przy drugim. W ten sposób szybko pokrywamy całą twarz podkładem. Jeśli zabraknie nam proszku na wieczku możemy go oczywiście dosypać, jednak po każdym nabraniu kosmetyku na pędzel strzepujemy nadmiar. Dla uzyskania lepszego krycia możemy nałożyć drugą, cienką warstwę produktu, a nawet trzecią. Każda warstwa musi być jednak cieniutka, żeby podkład wyglądał naturalnie  Lepiej nałożyć kilka cienkich warstw, niż jedną grubą - nie tędy droga :)

  • UWAGA: ruchy koliste doskonale sprawdzają się w przypadku cery tłustej, mieszanej i normalnej, natomiast cery suche czy wrażliwe lepiej znoszą nakładanie podkładu ruchem "góra-dół".

Minerały można też nakładać na mokro, dzięki czemu uzyskujemy jeszcze lepsze krycie, szczególnie rozszerzonych porów, ale szczerze mówiąc ta technika do mnie nie przemawia i po jakimś czasie nie wygląda ładnie na mojej twarzy. Oczywiście możecie poeksperymentować jak będzie u Was, ja jestem zadowolona z nakładania minerałów na sucho i jest to też doskonały sposób dla początkujących na zaznajomienie się z technikami.

nakladanie-mineralow-krycie

Wbrew obiegowej opinii podkład mineralny ma doskonałe krycie, które dodatkowo można stopniować. Tutaj ponownie podkreślam, że warto spróbować różnych technik nakładania i zainwestować w dobry pędzel. U mnie dwie cienkie warstwy doskonale trzymają się cały dzień i jedynie w okolicach nosa czy ust lekko się ścierają w ciągu dnia. Niestety podkład zbiera się także w miejscu gdzie styka się z okularami, jeśli je noszę (przy innych pokładach, płynnych fluidach czy kremach bb również często mam ten problem). W ciągu dnia zdarza się, że minerały lekko się wyświecają - dużo zależy od cery i nawilżenia, pogody (temperatury) oraz ilości wypijanej wody w ciągu dnia (serio). Dlatego, aby przedłużyć mat dodatkowo nakładam jedną cienką warstwę pudru matującego Lily Lolo.

Skład podkładu Lily Lolo: Mica (mika; nadaje jedwabiste wykończenie), Zink Oxide (tlenek cynku; działa antybakteryjnie, kryjąco), Titanium Dioxide (dwutlenek tytanu; jest naturalnym filtrem UV, działa kryjąco), naturalne pigmenty w postaci tlenków żelaza Iron Oxide i ultramaryny (w zależności od odcienia).
Nie zawiera: nanocząsteczek, parabenów, talku, sztucznych barwników, wypełniaczy, syntetycznych substancji zapachowych i konserwantów. Posiada naturalny filtr SPF15. Jest bezzapachowy i w 100% naturalny. Odpowiedni dla wegan i wegetarian.


Lily Lolo, Puder matujący Finishing Powder Flawless Matte

Puder matujący kupimy w kartoniku, w którym kryje się identyczne opakowanie jak podkładu. Sprawia to, że czasem się mylę i za każdym razem muszę czytać opis na słoiczku (na spodzie są dobrze oznaczone). Wewnątrz identyczne, wygodne i higieniczne sitko, które ułatwia wydobycie sypkiego produktu na zewnątrz. Puder świetnie się rozprowadza praktycznie każdym pędzlem (mam kilka szerokich pędzli różnych marek). Dobrze matuje, właściwie na kilka dobrych godzin, ale nie nadaje skórze "płaskiego" matu, a dość naturalne, satynowe wykończenie. Pomimo białej barwy nie zauważyłam, aby bielił skórę. Jednak jeśli nałożymy go za dużo, potrafi rozjaśnić wizualnie podkład. Duże opakowanie 7g jest niesamowicie wydajne, wystarczy na wiele miesięcy codziennego użytku, a kosztuje ok. 81zł. Za 11zł możemy także kupić miniaturkę 0,75g. Fajnie sprawdza się również jako sypka baza pod cienie mineralne!

Skład: Kaolin, Mica. Prosty, naturalny i w pełni bezpieczny skład.

W następnym poście pokażę Wam jeszcze paletkę róży do policzków oraz naturalny tusz do rzęs. Wiem, że wiele osób szuka naturalnych maskar, postaram się pokazać także jak wyglądają pomalowane rzęsy.




Znacie Lily Lolo? Lubicie produkty mineralne czy jednak sypki podkład nie jest dla Was przekonujący?

14 komentarzy:

  1. Bardzo lubię tę markę. Mam podkład i pędzel :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię Lily Lolo. Wypróbowałam wiele produktów i naprawę fajnie u mnie wypadły:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nigdy nie używałam sypkiego podkładu. :) Chyba ten puder matujący bardziej od mnie przemawia. Chociaż ten podkład byłby też ciekawym doświadczeniem.

    OdpowiedzUsuń
  4. Udało mi się poznać kilka ich produktów i bardzo miło je wspominam :). Po paletkę cieni nadal sięgam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam ten podkład i bardzo go lubię, choć czasem mam problem z jego aplikacją na swojej suchej skórze. Pędzel Kabuki jest świetny, bez niego nie umiała bym używać podkładu mineralnego

    OdpowiedzUsuń
  6. Wszystko to dla mnie nowość. Dzięki❤

    OdpowiedzUsuń
  7. Lubie takie podkłady mineralne, a szczególnie od bareminerals :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Kiedyś próbowałam podkłady mineralne ale z innej marki i nie byłam zadowolona, ale może dam im jeszcze jedną szansę. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jestem zakochana w tym jak kosmetyki te się cudownie prezentują na zdjęciach <3

    OdpowiedzUsuń
  10. jestem zachwycona tym postem <3 mimo że jestem wierna Annabelle Minerals to ciągle gdzieś z tyłu głowy mam to Lily Lolo :) Z tej marki posiadałam tylko szminkę i była naprawdę wspaniała, jak masełko! Ale co za tym idzie - szybko znikała. Pozdrawiam serdecznie :*

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo lubię kosmetyki tej marki i chętnie do nich wracam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Uwielbiam ich kosmetyki. To hit!

    OdpowiedzUsuń
  13. Co Ty mówisz ? A ja mam wrażliwą od lat kręcę kółeczka na polikach :D Mi się lepiej nakłada minerały zbitym włosiem :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Uwielbiam minerały, a te z Lily Lolo są wybitnie dobre <3 Od prawie dwóch lat używam mineralnego podkładu w duecie z pędzlem Kabuki i bardzo sobie chwalę :) Nie obciąża mojej cery i znacznie poprawił jej stan.
    Mam od nich jeszcze róże, korektor, cienie do brwi, kredki, puder transparentny i bazę pod cienie <3

    Sakurakotoo ❀ ❀ ❀

    OdpowiedzUsuń

Uwielbiam czytać Wasze komentarze, ponieważ mamy różne doświadczenia z kosmetykami i inne wymagania, więc śmiało piszcie!

Skomentować może każdy, apeluję jednak o kulturę.
Do blogerów w wolnej chwili na pewno zajrzę :)