Holika Holika, Pig-nose clear, Plasterki na nos usuwające zaskórniki

Zaskórniki otwarte, czyli małe, czarne kropki, usytuowane najczęściej na nosie i w jego okolicach to zmora wielu osób, nie tylko kobiet. Główny problem z zaskórnikami jest taki, że jeżeli mamy do nich naturalną tendencję, czyli nasza skóra produkuje dużo sebum, a my nie dbamy o dokładne, codzienne oczyszczanie aż do znudzenia, one z łatwością powracają, czyli pory się znowu zapychają sebum i martwymi komórkami naskórka. Bardzo ważne jest także unikanie substancji zapychających naszą skórę (każdy z nas może reagować zapychaniem na inne składniki, np. u mnie to parafina w każdej ilości wraz ze wszelkimi jej pochodnymi oraz olej kokosowy i olej awokado - jeżeli w kremie jest ich zbyt dużo, w mniejszych ilościach mi nie szkodzą). Warto obserwować swoją skórę, jej reakcję na nowe kosmetyki, w ten sposób wyciągać wnioski i unikać tego, co nam nie służy.
Natomiast jeśli już te zaskórniki mamy warto powalczyć o dokładne ich usunięcie. Z pomocą przychodzi wiele firm, które stworzyły specjalne plasterki na nos, mające za zadanie oczyszczenie porów z zaskórników, szczególnie otwartych. Dzisiaj sprawdzimy Pig-nose Clear od Holika Holika ze strony singashop.pl.


Holika Holika, Pig-nose Clear, Plastry oczyszczające nos z zaskórników

Od singashop.pl: "Wysoce skoncentrowane, materiałowe plastry zapewniające głębokie oczyszczenie skóry. Usuwają zaskórniki i niwelują powstawanie nowych, pozostawiając skórę gładką i świeżą."

Opakowanie plasterków jest kolorowe i zabawne. Od razu sugeruje, że całość to zestaw do wykorzystania za jednym razem, a nie trzy oddzielne zabiegi. Kosztują 13zł/7g (jeden komplet plastrów).


Z tyłu znajdziemy etykietę w języku polskim i skrócony sposób użycia, który minimalnie zmodyfikowałam, ale o tym napiszę w dalszej części. Trochę niepokojące jest, że nigdzie nie ma składu kosmetyku albo wypisany jest w języku, którego nie znam, więc w rezultacie pozostaje tajemnicą co nakładamy na skórę.


Każdy etap jest wyraźnie opisany i znajduje się w osobnej komorze. Folia z łatwością się rozrywa, więc zabieg można całkiem sprawnie przeprowadzić.


Całość składa się z trzech oddzielnych kroków i trzech zupełnie różnych plasterków: 

1 STEP (szary): materiałowy plasterek pachnie orzeźwiająco, ale sztucznie (przypomina mi płyn do płukania tkanin). Po jakimś czasie po przyklejeniu odczuwałam delikatne pieczenie, szczególnie na policzkach. Plasterek dobrze się trzyma i jest mocno nasączony, choć w opakowaniu sporo płynu jeszcze zostało, więc po ok. 15 minutach znów go lekko zmoczyłam, a po 20 zdjęłam.


2 STEP (różowy): Materiałowo-żelowy plaster nakładamy na delikatnie zwilżoną skórę i dobrze przyklejamy. Ja lekko zmodyfikowałam sposób użycia mocząc plaster także od zewnątrz już po przyklejeniu, dzięki czemu lepiej się trzymał (najpierw oderwałam go od folii). Nie pachnie i nie powoduje szczypania. Po 15 minutach odkleiłam go bez problemu.



3 STEP (miętowy): Żelowy, bezzapachowy plaster ma na celu ochłodzenie skóry, ale trochę się zsuwa i trzeba go ciągle poprawiać. Trzymałam go na nosie 10 minut. Następnie należy przemyć skórę letnią wodą.



Rezultaty są widoczne, choć plasterki niestety nie usuwają zaskórników w 100%. Zdecydowanie rozjaśniają skórę i otwierają pory, praktycznie wyrywając z nich zawartość, choć nie zauważyłam czarnych kropek na materiale.
Skóra nosa stała się bardziej gładka, miękka, a część czarnych kropek (zaskórników otwartych), zwłaszcza z czubka nosa, zniknęło, część, szczególnie z boków nosa, zostało, a zaskórniki zamknięte jak były tak i są.
Plasterki nie podrażniły wrażliwej skóry wokół skrzydełek nosa, mimo delikatnego szczypania w pierwszym etapie.
Cały zabieg trwa jednak stanowczo zbyt długo, łącznie aż ok. 50 minut (w tym 45 min. trzymania na nosie).

Podsumowując mam mieszane uczucia. Z jednej strony widocznie działają, bo część zaskórników faktycznie "wyszła" i efekt ten, jak na razie, trzyma się tydzień. Z drugiej strony są dość czasochłonne, trzeba pilnować czasów, zmieniać plasterki i zwilżać je w trakcie, co jest lekko denerwujące. Mimo wszystko dla cierpliwych polecam!

Znacie te lub inne plasterki na zaskórniki? Może coś polecicie?

Komentarze

  1. Tych nie miałam, ale lubię plasterki Cettua i Isana :) Testowałam ostatnio z Selfie Project i były bardzo kiepskie ;/

    OdpowiedzUsuń
  2. efekt fajny, ale czy faktycznie wszyscy będą cierpliwi

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajnie, ze w ogole działają, u mnie nigdy nie chciało to działać. Może się skusze.

    OdpowiedzUsuń
  4. fajna sprawa :) chętnie wypróbowałabym te plastry na moim nosie :P

    OdpowiedzUsuń
  5. tych nie znam choc nie ukrywam,ze moze kiedys bym wyprobowala:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam w planach zamówić te plasterki :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj to nie dla mnie ale fajnie że choć trochę zadziałało .

    OdpowiedzUsuń
  8. O fajnie. Dla cierpliwych mówisz...;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Efekt bardzo mi się podoba ;) Taki powinien być ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Kiedyś jakieś miałam i szło im bardzo słabo. Mogłabym te spróbować, patrząc po zdjęciach, nie są złe :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Chyba wolałabym po prostu użyć czarnej maski niż się bawić w plasterki, ale i tak fajny gadżet :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ładny efekt, chociaż ja jestem chyba zbyt leniwa na takie długie zabiegi ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie miałam ich ale mogłabym wypróbować :) do takich rzeczy mam cierpliwość :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Te świnkowe noski często przykuwały moją uwagę podczas zakupów. Co prawda ich nie miałam, ale podzielam twoje zdanie i też mam mieszane odczucia. Jeszcze nie wiem czy się skuszę ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Troszkę mało praktyczna biorąc pod uwagę, że teraz każdy chce mieć wszystko na szybko.

    OdpowiedzUsuń
  16. Uwielbiam plastry na nos, zawsze mam w szafce jakieś zapasy. Te które opisałaś bardzo mnie zainteresowały i chętnie je przetestuje :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Kupiłam swój zestaw, który czeka na swoją kolej.

    OdpowiedzUsuń
  18. A ja myślałam, że to na 3 zabiegi :D ale ja mądra! Na szczęście jeszcze czeka na użycie :p

    OdpowiedzUsuń
  19. Zaciekawiły mnie te plasterki

    OdpowiedzUsuń
  20. Zainteresowały mnie te plasterki :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Kidys uzywalam z biore I jakos nic mi nie pomogly. Pozniej kupilam.Jakie's chinskie za $1 I byly super. Potem.zmienili opoakowanie I juz takiego efektu nie bylo . ah teraz szukam innych. Zobaczymy co sie uda znalesc .

    OdpowiedzUsuń
  22. Fajnie, że chociaż częściowo działają :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja po nich nie widziałam żadnych efektów :D

    OdpowiedzUsuń
  24. Mimo długiego czasu zabiegu chyba je wypróbuję :) Mnie na zaskórniki jak dotąd nic nie pomogło :(
    Gingerheadlife.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  25. Nie mam tam zaskórników ;) W ogóle nie mam, na szczęście. Za to mam co innego ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Testowałam już kilka takich plasterków i jedne dawały lepsze efekty, inne nie działały... Te są interesujące i myślę, że warte wypróbowania :)
    Bardzo fajna recenzja :) dziękuję za odwiedziny na moim blogu i też oczywiście obserwuję :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Mi się podoba. Raz na jakiś czas można się poświęcić.

    OdpowiedzUsuń
  28. Już dawno się nad nimi zastanawiałam i chyba wreszcie się zdecyduję :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Uwielbiam czytać Wasze komentarze, ponieważ mamy różne doświadczenia z kosmetykami i inne wymagania, więc śmiało piszcie!

Skomentować może każdy, apeluję jednak o kulturę.
Do blogerów w wolnej chwili na pewno zajrzę :)

Moje zdjęcie
CosmetiCosmos
Witaj na CosmetiCosmos.pl! Mam na imię Aneta i od kilku lat interesuję się kosmetykami i ich składami, szczególnie naturalnymi. Szukam prawdziwych perełek, lubię polskie manufaktury, kręcę też własne kremy. Interesują mnie także eko środki czystości. Mam nadzieję, że znajdziesz tu coś ciekawego dla siebie (polecam wyszukiwarkę). Kontakt ze mną: cosmeticosmos@gmail.com

Jestem tutaj