Ziaja nuno, Tonik antybakteryjny

Ziaja nuno, Tonik antybakteryjny

Od dawna nie jestem nastolatką, ale moja cera chyba o tym nie wie. Na szczęście nie mam stałego wysypu "niedoskonałości". Zdarzają się jednak pojedyncze lub sparowane wypryski, szczególnie przed "tymi dniami", kiedy hormony jeżdżą sobie we mnie kolejką górską, zupełnie nie przejmując się skutkami. Tłusta cera, skłonna do zapychania też nie pomaga, dlatego stale poszukuję kosmetyków-cudów, które uspokoją kaprysy skóry i skutecznie uregulują wydzielanie nadmiaru sebum.
Tak właśnie wylądowałam z produktem dedykowanym nastolatkom, czyli serią Ziaja nuno. Miałam już Maseczkę z zieloną glinką z tej serii, która dobrze się spisywała, dopóki pod koniec tubki nie zasponsorowała mi wysypu. Może jest niewinna, może to coś innego, ale na wszelki wypadek do niej nie wracam. Póki co.
Jak będzie z tonikiem?

Ziaja nuno
Tonik antybakteryjny
cera zanieczyszczona
skłonna do wyprysków


Alterra, Pomadka do ust z rumiankiem bio

Alterra, Pomadka do ust z rumiankiem bio

Jestem prawdziwą koneserką balsamów do ust, zużywam ich całe mnóstwo. Ba, nie wyobrażam sobie bez nich pielęgnacji, podobnie jak bez kremu do rąk i twarzy. W moim przypadku największy komplement, jaki mogę zasponsorować producentowi, to kupić ponownie ten sam produkt. Wśród ogromnej konkurencji nieczęsto się na to decyduję. Jak było w tym przypadku? Zdjęcia chyba wszystko zdradzają bez czytania ;)

Alterra
Pomadka do ust
z rumiankiem bio
z olejem oliwkowym bio

Wygładza i delikatnie pielęgnuje usta
Do delikatnej skóry ust


Sylveco, Lipowy płyn micelarny

Sylveco, Lipowy płyn micelarny

Sylveco odkryłam dopiero w zeszłym roku, dzięki próbkom kremu rokitnikowego.
Zakochałam się od razu bez pamięci zarówno w jego działaniu, jak i w składzie. Nie bez znaczenia jest dla mnie również fakt, że to polska firma. Chcę i lubię wspierać rodzimą gospodarkę.
Dziś chciałabym przedstawić Wam płyn micelarny, wobec którego miałam ogromne oczekiwania. Czy je spełnił?

Sylveco, Lipowy płyn micelarny


Ciemna butelka chroni zawartość przed nadmierną ekspozycją na światło, ale jednocześnie można przez nią zobaczyć ile wewnątrz zostało płynu. Ładna, trwała i matowa etykieta, oprócz podstawowych informacji, zawiera także dokładniejszy opis składników zawartych w produkcie. I tak możemy się dowiedzieć coś niecoś o lipie, proteinach owsa czy aloesie. Do mnie to przemawia. Butelka ma ciemny korek na klik, który porządnie się trzyma, na początku bym rzekła, że nawet za bardzo :)
 

 Konsystencja jest typowa dla płynów micelarnych, czyli wodnista. Nietypowe jest lekko złote zabarwienie, zapewne naturalne. Praktycznie nie wyczuwam także zapachu.


Skład:  Zaraz po wodzie znalazł się ekstrakt z lipy (nawilża, odżywia, osłania i łagodzi), następnie Decyl Glucoside (łagodny środek myjący), nawilżające trio: gliceryna + panthenol + alantoina, hydrolizowane proteiny owsa (wiążą wodę w skórze, wzmacniają ją i zmiękczają), ekstrakt z aloesu (łagodzi, regeneruje), kwas mlekowy (nawilża, zmiękcza), kwas fitowy (antyoksydant, rozjaśnia przebarwienia, obkurcza naczynka), Benzyl Alcohol (konserwant, imituje zapach jaśminu, ale musi go być naprawdę mało, bo w ogóle nie czuć tego aromatu), Dehydroacetic Acid (konserwant "identyczny z naturalnym").
Skład moim zdaniem na 5!


 Kosztuje od 14 zł/200 ml. Na stronie producenta widnieje cena 18 zł.


Jak na produkt naturalny data przydatności jest zadowalająca, nie ma parcia na szybkie zużywanie. Wydajność jest bardzo dobra, mimo używania dwa razy dziennie dopiero  się kończy (po ok. 7-8 tygodniach).


A teraz najważniejsze! Czyli czy się u mnie sprawdził?

Płyn świetnie radzi sobie z makijażem, nawet z wodoodporną kredką od Golden Rose (zieloną) i złotym cieniem w płynie Rimmela, z którymi mógłby mieć problem. Tusz także zmywa zadowalająco, ale tutaj nadmienię, że nie używam wodoodpornych. Doskonale sobie radzi z podkładami, sprawdzałam to wielokrotnie przecierając potem skórę tonikiem. Nie trzeba trzeć skóry nasączonym płatkiem, wystarczy poczekać kilka sekund, aby płyn miał szansę rozpuścić make up. Dla mnie ważne jest także to, że nawilża, łagodzi i koi podrażnienia, odświeża i nie zostawia żadnej nieprzyjemnej warstwy na skórze.
Leciutko ściąga pory, ale nie jest to nieprzyjemne uczucie wysuszenia.


Test
Możecie zobaczyć jak płyn zmywa zaschnięte na dłoni kredki i linery.


Od lewej do prawej: 1. Przed. 2. Po jednokrotnym przejechaniu nasączonym płatkiem. 3. Dwu - i trzykrotnie przejechanie płatkiem całkowicie usunęło abstrakcyjne bazgroły :)


U mnie doskonale spełnia swoje zadanie: zmywa make up, zanieczyszczenia, a przy tym koi i łagodzi podrażnienia oraz nawilża. Uwielbiam ten produkt i na pewno jeszcze kiedyś go kupię. Skład mnie wręcz zachwyca.

Znacie jakieś inne fajne produkty Sylveco?
Barwa, Szampon żurawinowy zwiększający objętość

Barwa, Szampon żurawinowy zwiększający objętość

Czasami wydaje nam się, że dobry szampon musi być drogi. Czasami myślimy, że jak coś jest tanie to jest do niczego i nie warto nawet zaszczycić takiego produktu swoim spojrzeniem. Ha. Nieraz się już przekonałam jak złudne jest to przekonanie. W drogich produktach często płacimy krocie za reklamę w TV, radio, czasopismach i internecie, gaże znanych aktorów, za sesję zdjęciową, grafików, którzy zaprojektowali wypasione opakowanie i nie wiadomo za co jeszcze. Same produkty czasami są traktowane po macoszemu, a ich skład woła o pomstę do nieba. No cóż, PR robi swoje :)
Dziś przedstawię produkt, który kosztuje kilka złotych, a jest jednym z lepszych szamponów do moich cienkich, łatwo przetłuszczających się włosów. I jaką daje objętość!

Szampon ma przede wszystkim oczyszczać włosy z sebum, złuszczonego naskórka, resztek środków do stylizacji, zanieczyszczeń i przygotować je na dalszą pielęgnację. Oczywiście dobrze, jeśli zawiera substancje kondycjonujące i nawilżające włosy, ale to czy zdążą one zadziałać w kilkanaście sekund pozostaje dla mnie kwestią sporną.
Tak czy owak dziś będzie o:

Barwa
Szampon żurawinowy
zwiększający objętość
z kompleksem witamin

 
Soraya, Peeling morelowy z kompleksem antybakteryjnym

Soraya, Peeling morelowy z kompleksem antybakteryjnym

 Peeling to podstawa mojej pielęgnacji, także twarzy. Choćby się waliło i paliło robię go regularnie dwa razy w tygodniu. Czasem stawiam na mechaniczny, a czasem na enzymatyczny.
Peeling Soraya pierwszy raz kupiłam daaawno temu i od tamtej pory zużyłam kilka pokaźnej wielkości tub. Miałam obie wersje, także ten ultra oczyszczający. Moim zdaniem w zasadzie niewiele się one różnią między sobą, więc używam ich naprzemiennie.

Soraya
Peeling morelowy
z kompleksem antybakteryjnym
do skóry tłustej i trądzikowej 
 

Kto tu kogo wykańcza? cz. 1

Kto tu kogo wykańcza? cz. 1

Miałam nie pisać postów denkowych, bo nie mam cierpliwości do zbierania opakowań, ale to fajne podsumowanie i możliwość wyciągnięcia pewnych wniosków w jednym.
Aha, proszę nie dyskutować na temat słowa "wykończyć", prof. Miodek twierdzi, że się wykańcza i ja mu wierzę ;)
Najbardziej nie lubię zbierać pustych opakowań, następnym razem chyba będę robiła zdjęcia na raty :) Nie są to oczywiście wszystkie zużyte kosmetyki, najwięcej brakuje żeli pod prysznic i mydeł, jakoś zawsze zawzięcie je wyrzucam :)

Wykończeni i wykańczający mnie w ostatnim czasie:
 

Preparaty punktowe: Koncentrat korygujący Tołpa, Antybakteryjne serum Siarkowa Moc Barwa, Aktywny żel S.O.S Under Twenty Eris

Preparaty punktowe: Koncentrat korygujący Tołpa, Antybakteryjne serum Siarkowa Moc Barwa, Aktywny żel S.O.S Under Twenty Eris

Postanowiłam zrobić podsumowanie moich trzech preparatów punktowych. Nie mam dużo niedoskonałości, ale jak już wyskoczą to chcę się ich szybko pozbyć, a przy tłustej cerze potrafią się pojawić... znikąd i nie wiadomo kiedy? Oczywiście najchętniej przed ważnym wyjściem, weselem itp. 
Taka jest ich wredna natura ;) Pasuje do nich chyba określenie Mała Mi ;D


 Posiadam:

Tołpa
Dermo Face Sebio
Punktowy koncentrat korygujący
oraz 
Under Twenty  (Eris)
Anti!  Acne Intense
Aktywny żel punktowy S.O.S
oraz
Siarkowa Moc (Barwa)
Antybakteryjne specjalistyczne serum
do stosowania miejscowego



Lemax, Lakiery do paznokci czyli... kolorowy zawrót głowy

Lemax, Lakiery do paznokci czyli... kolorowy zawrót głowy

Nie wiem jak u Was, ale u mnie za oknem jest szaro, buro i ponuro.
Lubię zimę, ale tylko białą - kojarzy mi się z czystością i rozliczaniem się ze starym rokiem ;)
Tęsknię już za wiosną, za zielenią traw i młodziutkich liści, za hałasującymi ptakami i kolorowymi krokusami czy tulipanami. Kolorów mi się chce, ot co!

Jeśli się nie ma, co się lubi to... trzeba sobie to załatwić ;)

Zapraszam Was na kolorowy zawrót głowy z:

Lemax Colour
Nail Enamel
Lakier do paznokci
Kwadrat

Mam 13 różnych odcieni, od bladych różów z drobinkami, przez neonowee, aż do ciemnego fioletu (który na zdjęciu wygląda jak granat, musicie mi wierzyć na słowo, że to fioletowy ;).


Zrób to sama: Peeling kawowy do ust i dłoni

Zrób to sama: Peeling kawowy do ust i dłoni

Uwielbiam kawę!
Ba, jestem zdeklarowaną kawoholiczką. Dzień bez kawy to dzień stracony i inne takie.
Najbardziej cenię taką w ziarnach, którą własnoręcznie mielę w młynku (czyżbym miała jakieś sadystyczne skłonności??) - aromatyczną, doskonałą i mocno pobudzającą.

Po kawie zostają oczywiście fusy. Zamiast je po prostu wyrzucać, raz na jakiś czas przekładam je do miseczki i wykorzystuję :)
Jak? Po co?

Robię peeling.
Banalnie prosty.
Pięknie pachnący.
Bardzo skuteczny.
Ekologiczny, naturalny, tani.

Wiem, że część z Was doskonale go zna: lubi bądź nie lubi, robiło, ma zamiar zrobić lub absolutnie nie jest zainteresowana. Mimo to postanowiłam o nim napisać, bo uważam, że warto. Może kogoś zainspiruję do eksperymentów kuchenno-łazienkowych?

Anida, Krem do rąk i paznokci z olejkiem arganowym

Anida, Krem do rąk i paznokci z olejkiem arganowym

Od jakichś dwóch lat olej arganowy jest wszędzie: w kremach wszelakich, szamponach, odżywkach, maseczkach, balsamach, olejkach do paznokci, ostatnio w tuszu do rzęs i płynie do zmywania garów. Ciekawe kiedy będzie w papierze toaletowym albo tamponach? Czy coś już przegapiłam?

Oczywiście śmieję się, bo uwielbiam olej arganowy, choć jeden drugiemu nierówny. Znam go także w czystej postaci, stoi sobie w ciemnej buteleczce na półeczce i cierpliwie czeka, aż go wykończę ;)

Niektórzy ostrzegają, że olej i olejek to nie to samo i niestety jestem skłonna przyznać im rację. Tak było w przypadku Uszlachetnionego olejku arganowego do oczyszczania i mycia twarzy od Bielendy - przypomnę - olejek arganowy uszlachetniono parafiną :) Dla mnie to jakaś pomyłka i porażka w jednym. No, ale są i dziewczyny, które są z tego produktu zadowolone.
Długa dygresja, choć na temat, bo zainspirował mnie do niej napis na opakowaniu kremu do rąk od Anidy... dużymi literami... olejek arganowy. Bać się? Ja się nie bałam, w składzie jest olej arganowy.

Anida
Krem do rąk i paznokci
Głębokie nawilżanie
Skóra przesuszona i odwodniona
OLEJEK ARGANOWY


Joanna, Oleje Świata, Balsam do suchych miejsc 3w1

Joanna, Oleje Świata, Balsam do suchych miejsc 3w1

Kiedyś nawet lubiłam Joannę, ale po ostatnich doświadczeniach z produktami tej firmy, np.  Olejkiem do twarzy i ciała albo mydłami w płynie o ohydnych, sztucznych zapachach bałam się dotykać do kolejnego produktu. Jednak już wcześniej otworzyłam, swojego palucha wepchnęłam, więc zużyć muszę. Taką mam filozofię... 
Zaraz, zaraz - przecież nie było aż tak źle :) Może chociaż jeden produkt uratuje cześć i honor Joaśki? Dziś o:

Joanna
Oleje Świata
Balsam do suchych miejsc 3w1
Usta, łokcie i paznokcie


BingoSpa, Arganowy krem pod prysznic z brzoskwinią

BingoSpa, Arganowy krem pod prysznic z brzoskwinią

Miałam już sporo produktów BingoSpa i jakoś, mimo całej mojej nieuzasadnionej sympatii wobec tej firmy, nie mogę odnaleźć się wśród jej kosmetyków.
Mają np. dziwny zapach albo wodnistą konsystencję i same "uciekają" z butelki.
Mimo to uparcie daję im kolejne szanse, sama nie wiem po co.
Kolejnym takim produktem jest:

 BingoSpa
Arganowy krem pod prysznic
z brzoskwinią


Konkurs nr 1

Konkurs nr 1

Konkurs miał być z okazji 6 000 wyświetleń, ale zanim się obejrzałam licznik nabił... 7 000! Sama nie mogę w to uwierzyć :)
 Cieszę się, że jesteście, czytacie moje wypociny i nawet komentujecie. To bardzo mnie uskrzydla i zachęca do pisania, tym bardziej, że to lubię. Bez Was jednak nie miałoby to najmniejszego sensu.
Założyłam bloga, bo sama często szukałam info o różnych produktach na blogach właśnie. Tylko tutaj (zazwyczaj, bo nie zawsze) autorzy publikują swoje szczere opinie i na takich mi właśnie zależy. Nie chcę czytać ochów i achów producentów, którzy spokojnie mogliby zacząć pisać bajki dla dzieci, tylko prawdziwe, subiektywne spostrzeżenia. Na sklepowych półkach jest mnóstwo kosmetyków i innych produktów, łatwo się w nich pogubić, a warto wcześniej wiedzieć czego się spodziewać. To tyle na wstępie.

Zapraszam na Konkurs nr 1


Montagne Jeunesse, Maseczka Iced Crystal z mentolem i miętą

Montagne Jeunesse, Maseczka Iced Crystal z mentolem i miętą

 Lubię maseczki. Staram się w miarę regularnie je nakładać co 3-4 dni, choć zdarzają się tygodnie, w których nie udaje się ani razu. Takie życie.
Najczęściej są to produkty oczyszczające lub nawilżające, bo moja cera najbardziej takiego właśnie działania potrzebuje.
Czasami jednak eksperymentuję, bo np. spodoba mi się skład albo obiecywane działanie. Tak było w przypadku:

Montagne Jeunesse
Iced Crystal
Maseczka odświeżająco - złuszczająca z mentolem i miętą