Samo sedno, książka "Zioła dla smaku, zdrowia i urody" + konkurs

Internet jest miejscem niezwykle chłonnym, znajdzie się tu miejsce praktycznie dla każdego. Czy wiecie, że poza powszechnym hejtem i obrzucaniem się zarzutami istnieją miejsca tak pozytywne, że aż nierealne? Ale od początku. Zaczęło się od tego, że mam pewien nawyk - przed przeczytaniem książki poszukuję informacji o autorze. Ciekawią mnie ludzie, którzy piszą (bo to moje marzenie!) - jacy są, co ich ukształtowało, skąd zdobyli wiedzę? Jakimi doświadczeniami lub meandrami wyobraźni chcą się podzielić z nieznajomym czytelnikiem? Tak trafiłam na blog Małgorzaty Kaczmarczyk, autorki "Zioła dla smaku, zdrowia i urody". Blog ziolowawyspa.pl jest o ziołach rzecz jasna, ale jak pięknie jest prowadzony! Jak poetycką duszę pokazuje nam autorka, jakże bliskie mi myśli przesyła przez ekran komputera. Przepadłam i z tym większą przyjemnością przeczytałam książkę, a dziś chcę się podzielić wrażeniami. Mam także niespodziankę i dla Was. Zapraszam.



Małgorzata Kaczmarczyk "Zioła dla smaku, zdrowia i urody"

"To kompendium wiedzy na temat wykorzystania ziół i naturalnych składników w robieniu domowych lekarstw czy kosmetyków. W książce znajdziesz mnóstwo sprawdzonych sposobów wspomagania zdrowia m.in. na zahamowanie przeziębienia, kaszel, uciążliwy katar czy fizyczne przemęczenie. Samodzielnie przygotujesz domowe kosmetyki: krem do twarzy, maseczkę, peeling do ciała czy ziołowy szampon – bez chemicznych dodatków. Książka zainspiruje cię też do kulinarnych eksperymentów i stworzysz niebanalne ziołowe potrawy: zupy, sałatki, a nawet desery. Kolorowe zdjęcia, praktyczne wskazówki i pasjonujące ciekawostki przekonają cię , że przetwarzanie ziół nie jest wiedzą tajemną i daje wiele satysfakcji."

 
Przede wszystkim książka jest przepięknie wydana. Twarda oprawa, dobrej jakości papier, wygodna do czytania, nie za mała czcionka. Oszałamiające, kolorowe zdjęcia ziół, potraw i kosmetyków. To wszystko sprawia, że trzymając w ręku tą pozycję jestem przekonana, że zajrzę do niej jeszcze nie raz. Nie jest to po prostu książka, którą się przegląda byle jak i odkłada na półkę, aby się kurzyła. O nie! Każdą z 272 stron czyta się z prawdziwą przyjemnością. Zioła dla smaku, zdrowia i urody można obecnie kupić w promocji za 35zł, jej standardowa cena z okładki to 45zł.


Książka podzielona jest na działy, dzięki którym z łatwością znajdziemy interesujące nas zagadnienie. Autorka zadbała o to, aby każdy mógł skorzystać z zawartych w pozycji przepisów, więc zaczyna od absolutnych podstaw. Dokładnie opisuje jak przygotować wyciągi wodne, olejowe, glicerynowe, octowe oraz sposoby maceracji ziół w alkoholu czy winie. Nie pomija także bardzo ważnego zagadnienia jakim jest naturalna konserwacja produktów. Chociaż robiłam już wyciągi i maceraty, suszyłam zioła to i tak dowiedziałam się kilku rzeczy.


Książka została napisana w sposób przejrzysty, dzięki uwypukleniu najważniejszych podtytułów oraz pełna dodatkowych wskazówek i informacji. Przeglądając ją z łatwością znajdziemy to, czego potrzebujemy. Mnóstwo przeróżnych przepisów m.in. na wina, lemoniady, zupy, nietypowe dania główne i zaskakujące sałatki a także przetwory i desery. Czyż nie brzmią fascynująco chipsy pokrzywowe, lody bzowe czy lemoniada chabrowa? A może macie ochotę spróbować sosu nasturcjowego lub majonezu nagietkowego? No właśnie! Typowo na pewno nie będzie.


Co ciekawe książka uświadomiła mi również, że w naturze możemy znaleźć  remedium na wiele dolegliwości zdrowotnych. Katar, ból pleców, przeziębienie? Teraz możesz sama przygotować szałwiowy spray na ból gardła, wzmacniającą nalewkę z aronii czy przeciwbólową maść żywokostową! Niesamowite. Mam już w planach w wolny weekend trochę poeksperymentować z ziołami, które mam aktualnie w szafkach. Kiedyś odkryłam, że ssanie goździków genialne pomaga na ból gardła, a teraz będę mogła rozwinąć domowe sposoby na lepsze samopoczucie.


Oczywiście mimo wszystko najbardziej zaciekawiła mnie część dotycząca robienia własnych kosmetyków. Kosmetyki robię od trzech lat, więc temat nie jest mi obcy, ale dotąd używałam raczej niewiele ziół (stawiałam na te bardzo podstawowe jak mięta, rumianek, szałwia, chabry). Teraz zdecydowanie łatwiej poszerzę własną wiedzę o kolejne, czasem bardzo nietypowe rośliny prosto z polskich łąk czy pól. Podoba mi się, że autorka nie tylko pokazuje jak zrobić kosmetyk, ale proponuje całe zabiegi poprawiające kondycję skóry czy np. dłoni. To także idealne wprowadzenie dla osób, które chciałyby zacząć używać naturalnych, zdrowych kosmetyków bez chemii, jakości wręcz jadalnej :)


Czy warto kupić "Zioła dla smaku, zdrowia i urody"?

Zdecydowanie tak. To książka, do której wraca się wielokrotnie nie tylko po inspiracje kulinarne, ale również po domowe (i skuteczne!) sposoby na zdrowie i urodę. To książka, dzięki której osoby zainteresowane zdrowszym trybem życia poznają podstawy stosowania ziół, ich rodzaje i pomysły na użycie ich w gotowych produktach. To książka, dzięki której osoby bardziej zaawansowane usystematyzują swoją wiedzę i uzupełnią o dodatkowe ciekawostki ze świata roślin. To w końcu książka, która jest po prostu ładna, idealna na prezent, zawierająca piękne zdjęcia.


Konkurs

A teraz mam dla Was obiecaną niespodziankę! Książkę możecie wygrać w konkursie, przy czym książki są trzy: jedną możecie wygrać zgłaszając się na blogu (w komentarzu), drugą na moim Facebooku, a trzecią na Instagramie. Co należy zrobić?
1. Odpowiedz w komentarzu na pytanie: Jakie jest Twoje ulubione zioło i jak najbardziej lubisz je stosować?
2. Udostępnij konkurs w dowolnym miejscu (Facebook, Instagram, baner na swoim blogu, Google + itp.) i wklej link do udostępnienia w komentarzu.
To wszystko! Będzie mi oczywiście miło, jeśli mając konto Google dodasz blog do obserwowanych, ale nie jest to żaden obowiązek.

REGULAMIN:
1. Organizatorem konkursu jest autorka bloga cosmeticosmos.pl, sponsorem nagród wydawnictwo Edgard.
2. Konkurs trwa do 21 września do godz. 23:59
3. Wybór zwycięzcy na podstawie odpowiedzi na zadane pytanie nastąpi w ciągu max. 3 dni od daty zakończenia konkursu.
4. Konkurs nie jest grą losową.
5. Wygrywają trzy różne osoby i można się zgłosić wszędzie.
6. Zwycięzcy zostaną poproszeni o przesłanie adresu do wysyłki na maila.
POWODZENIA

Lubicie podobne książki? Chcecie częstsze recenzje? Zapraszam do konkursu i powodzenia.

26 komentarzy:

  1. Uwielbiam zielono gotować! A najlepiej w ogóle kolorowo i chętnie dowiedziałbym się więcej o ziołach. Póki co stawiam na jedno sprawdzone: MIĘTĘ
    Mam kilka gatunków w doniczce na balkonie, nieraz ścinam ją nożyczkami i suszę, żeby mieć potem na herbatę (uwielbiam ten smak!), a w lecie mam ma świeżo, np. do wody z cytryną.
    Nie mam na razie odpowiedniej wiedzy, żeby nie zrobić sobie krzywdy nieumiejętnym stosowaniem innych roślin - po prostu się za to nie biorę.
    Książka pewnie byłaby dobrym natchnieniem i motorem do działania!
    Super, że jest ten konkurs!
    Udosyepniam na Google + :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Z chęcią bym przeczytała, choć najbardziej mnie ciekawi część o kosmetykach :P

    OdpowiedzUsuń
  3. To książka dla mnie. Lubię takie poradniki :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Książka fantastyczna. przeczytałam od deski do deski ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetna książka :) Widzę jak do mnie się uśmiecha :)Warto eksperymentować z ziołami i szukać smaków. Sama sie ostatnio przekonałam jaka pyszna jest kolendra z odpowiednimi dodatkami.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ze wszystkich ziół najbardziej lubię czystek <3 Pierwszą rzeczą, jaką robię po przyjściu do pracy to jest zaparzenie czystka, piję go zamiast zwykłej herbaty. Później tylko dolewam wody i ciesze się nim właściwie 3 razy i jest to mój ulubiony napój. Zrobiłam sobie z niego taki mały rytuał. Odkąd piję czystek to lepiej się czuję, mam więcej energii :)

    Udostępniłam: https://plus.google.com/u/0/109061410477060088497/posts/KJkRGV4twB5

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetna książka! Lubię zioła, dlatego chętnie się za nią rozejrzę :) Najbardziej lubię miętę, z której robię ulubioną herbatę. Nie tylko poprawia mój spaprany życiem nastrój, ale też pomaga osiągnąć równowagę w brzuszku ;) Listki mięty dodaję też latem do wody mineralnej, świetnie orzeźwia :)

    Udostępniłam :) https://web.facebook.com/wblaskumarzen/posts/753678251482556

    OdpowiedzUsuń
  8. uwielbiam rumianek, często piję herbatę rumiankową, robię sobie z niego okłady na zmęczone oczy lub na czoło gdy boli mnie głowa. rumianek zawsze mi pomaga i bardzo wysoko go cenię ;)

    agasam9@op.pl

    OdpowiedzUsuń
  9. Gdy tylko maj nas słoneczkiem przywita,
    Mój sad na żółto mniszkami rozkwita.
    Z koszem na łowy wtedy wyruszam śmiało,
    By zebrać kwiatów 600, wcale niemało :-)
    Wrzucam je potem do garnka, litr wody dodaję,
    Gotuję wywar godzinkę, odcedzam, kwiaty wyrzucam, płyn mi potrzebny zostaje.
    Cukru kilogram do tego wsypuję, sok z jednej cytryny do mikstury wyciskam,
    Gotuję ponownie to wszystko ok.1,5 godzinki, aż klarowny specyfik uzyskam.
    Zlewam go do słoiczków póki gorący,
    Dom mój obłędnie już MIODEM pachnący.
    MIODEK Z MNISZKA świetnie cukier zastępuje,
    Rodzinka go uwielbia, dzięki niemu każdy odporność otrzymuje.
    Dzieciom do płatków dodany bardzo smakuje,
    A gdy pół przedszkola z chorobą się zmaga, u nas NIKT NIE CHORUJE!
    Ma właściwości lecznicze, wspomaga układ trawienny,
    Stosuję go zamiast probiotyku przy antybiotykoterapii, dla mnie jest bezcenny!
    Polecam go każdemu, to skarb natury wiosennej,
    Złoty, pyszny, idealny dodatek do herbatki jesiennej ;-)

    elka14011987@interia.pl
    udostępniam: https://m.facebook.com/story.php?story_fbid=1288447874616748&id=100003546447737

    OdpowiedzUsuń
  10. Uwielbiam takie książki! :) Na bloga autorki chętnie zajrzę, lubię takie nietuzinkowe postacie :))
    Biorę udział w rozdaniu :)
    Moim ulubionym ziołem jest...wierzbownica :) Odkąd odkryłam jej cudowne właściwości regulujące gospodarkę hormonalną - nie potrafię się bez niej obejść. Zmniejsza łojotok, pomaga w walce z wypadaniem włosów, reguluje cykl miesiączkowy jednocześnie zmniejszając dolegliwości związane z PMS a stosowana zewnętrznie świetnie wpływa na zmniejszenie porów, wspomaga leczenie stanów zapalnych czy swędzenie skóry głowy. Jak dla mnie niezastąpiona :)
    Obserwuję Ci jako Hair Witch Project tutaj i na Google +, tam również udostępniłam Twój post: https://plus.google.com/117325704741543867162/posts/baX2E2BL7yi :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Obserwuję jako Joasiaczek (Joa nowa)
    Odpowiedź: W pierwszej chwili pomyślałam sobie, że ja przecież w ogóle nie znam ziół. Po chwili dotarło do mnie, że w ogródku hoduję miętę, zbieram owoce dzikiej róży czy suszę koper. Kiedy dłużej się zastanowiłam okazało się, że jednak w moim życiu są zioła, a chyba najbardziej lubię świetlik. Świetlik jest szczególnie polecany w przypadku różnego rodzaju problemów z oczami: suchością spojówki, obrzękami czy stanami zapalnymi. A ja ciągle ślęczę przy komputerze – w pracy i w domu. Krople przynosiły mi chwilową ulgę (poza tym rozmazywały tusz do rzęs! :D). Dlatego teraz robię sobie okłady z naparu z ziela świetlika. Taki napar świetnie koi zmęczone oczy, zmniejsza opuchliznę i pozwala się na chwilę zrelaksować, bo nie muszę przez te kilka minut dziennie nigdzie patrzeć. To naprawdę nie jest łatwe oderwać się na długo od wszędobylskich ekranów. Poza tym takie okłady świetnie sprawdzają się w przypadku jęczmieni, które pojawiają się na brzegach powiek. Nie odważyłam się jeszcze zbierać świetlika łąkowego, ale chyba wszystko przede mną : )

    Banerek: http://mowtylkoszeptem.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Pięknie wydana ta książka, uwielbiam takie " poradniki " można z nich wyczytać wiele cennych rad, które uprzyjemnią codzienność i nadadzą smak życiu :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Moim ulubionym ziołem już od kilku miesięcy stał się rozmaryn. W związku z czym sam próbowałem sobie go wyhodować w skrzynce, jednakże padł cały.
    Jednakże do rzeczy, najbardziej rozmaryn lubię stosować w formie olejku, który to wsiąka w waciki higienicznych, takie na patyczku, a którego zapach trafia do mojego nosa, podczas gdy ja umilam sobie czas. Dzięki zapachowi rozmarynowi zarówno potrafię się lepiej zrelaksować, po ćwiczeniach bardzo pozytywnie wpływa na regenerację mięśni, ale także odpręża kiedy chwytam za książkę. Nie boję się go także użyć przy pracy bądź nauce, gdyż tak działa na mózg, że lepiej się koncentruje i uczę.

    https://www.facebook.com/erwin.borkowski/posts/891059474396859

    OdpowiedzUsuń
  14. zioła są ciągle niedocenione, myślę, że warto je odkrywać na nowo

    OdpowiedzUsuń
  15. LUBCZYK, kocham. Dodaję do wszystkiego. Podobno to roślina magiczna. Ja w to wierzę bo nic tak nie poprawia mi humoru jak jego smak. Mam w ogrodzie dwa duże krzaki więc w zasadzie można powiedzieć że posiadam ogród miłości :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Ulubione zioło? Zdecydowanie kwiat czarnego bzu. Sama zbieram. Świeże wykorzystuję w kuchni, i albo robię z nich syrop na przeziębienia albo - smażę w cieście naleśnikowym. Pycha. Ktoś próbował? Z suszonych robię napary (przyspieszają przemianę materii, wzmacniają odporność, łagodzą ból np. głowy, rozrzedzają katar i działają wykrztuśnie). Z racji ich działania łagodzącego stany zapalne skóry oraz wzmacniającego naczynia włosowate używam też do produkcji domowych toników (przygotowuję zarówno ze świeżych jak i suszonych kwiatów). Z historii wynika, że czarny bez wykorzystywała do kąpieli Kleopatra. Działał przeciwobrzękowo i przeciwzapalnie, i delikatnie wybielał skórę. W połączeniu z mlekiem taka kąpiel działała jak naturalny kosmetyk. Przyznaję, że kilka razy spróbowałam. :)

    Virtualna@gazeta.pl

    OdpowiedzUsuń
  17. Moje ulubione zioło to – zdecydowanie! – czosnek niedźwiedzi. W kwietniu i w maju zbieram go na sprawdzonych dolnośląskich stanowiskach (zwykle spotkacie pod Bielawą:). Liście czyszczę, mrożę i marynuję w oleju, część zbiorów przeznaczam zaś na przetwory. Jadalne są zarówno liście, jak i łodygi oraz (tak, tak!) kwiaty. Te ostatnie dodaję do wielu kiszonek (ogórki kiszone od dawna już wekuję z dodatkiem kwiatów czosnku niedźwiedziego – dzięki nim uzyskują one niepowtarzalny smak).

    Czosnek niedźwiedzi pyszny będzie również wtedy, gdy postanowimy go po prostu zblanszować i dodać do sałatek (nie muszę chyba dodawać, że w wegetariańskiej lazanii możemy nim całkowicie zastąpić szpinak?;). Według niektórych źródeł, z surowych, umytych liści czosnku można również robić maseczki poprawiające stan i wygląd skóry, łagodzące podrażnienia, wpływające na zmniejszenie liczby (i częstotliwości powstawania) wyprysków. Podobno wspomaga również gojenie ran.

    Czosnek niedźwiedzi posiada „magiczne” wręcz właściwości i śmiało można go obdarzyć mianem „superfood”. Bogaty w siarkę (jest to nie tylko jedyne europejskie zioło, ale jedyna w ogóle europejska roślina tak nią „naładowana”) i alliacynę wspomaga wątrobę i serce, odtruwa, działa przeciwgrzybicznie i przeciwzapalnie. Stymuluje produkcję immunoglobulin i poprawia trawienie. Jest potężnym antyoksydantem o działaniu antynowotworowym, przeciwzakrzepowym i przeciwmiażdżycowym. Co więcej: duża zawartość siarki w czosnku niedźwiedzim sprawia, że – stosowany wewnętrznie – poprawia stan skóry, stawów, paznokci i włosów. Wszystkie te własności czosnku niedźwiedziego zostały udowodnione w oparciu o stosowne badania i postępowanie naukowe. Zatem – bieżcie i jedzcie!... :)

    Na bazie czosnku niedźwiedziego zrobić można świetne, domowe pesto. Przepis nie odbiega właściwie od tradycyjnego, gdyż wystarczą następujące składniki:

    - czosnek niedźwiedzi,
    - pestki słonecznika lub dyni (ortodoksi mogą oczywiście sięgnąć po orzeszki pinii),
    - dobra oliwa,
    - świeżo starty parmezan (lub inny twardy i dojrzewający, równie aromatyczny ser),
    - sól, pieprz (do smaku, więc tyle, ile się lubi).

    Pesto z czosnku niedźwiedziego to podstawa wielu innych dań. Tak samo, jak klasycznego pesto, można go dodać do makaronu spaghetti; świetnie będą z nim również smakowały pieczone ziemniaki (nacieramy je naszym czosnkowym pesto i wstawiamy do piekarnika, by doszły w środku i zrobiły się chrupkie na zewnątrz), no i wytrwane tarty! Świetnie smakują zwłaszcza te z nich, których spody obficie nim posmarujemy; na taką warstwę można następnie wylać lub wyłożyć właściwą masę (np. z tartego sera, rozmąconych i kremówki, z dodatkiem dojrzewającej szynki).

    Moje propozycje nie wyczerpują oczywiście wszystkich zastosowań tego zioła w kuchni. Nada się bowiem także do potraw jarskich, czy opartych niemal wyłącznie o ryby i sery. Z tego powodu (no i z przyczyn wyżej wymienionych) nie wyobrażam sobie bez niego moich potraw.

    Post udostępniony na IG: https://www.instagram.com/p/BZMMy3TBnzb/

    OdpowiedzUsuń
  18. Rumianek

    Moim ulubionym ziołem jest rumianek,
    w każde lato zbieram pełen dzbanek.
    Jego soki w wielu lekach dodawane,
    zapaleniach i nerwobólach używane.

    Ma od wielu lat właściwości niezmienne,
    jest na dolegliwości trawienne.
    Stosowany na wszelkie nieżyty,
    a także na ropienie rany znakomity.

    Codziennie mogę go stosować,
    nawet po to by się odstresować.
    Właśnie do tego przeze mnie używany,
    by poprawić moje żołądkowe stany.

    https://www.facebook.com/ewa.kosiewicz/posts/1549988068391418

    OdpowiedzUsuń
  19. Rumianek jest moim ulubionym ziołem, zawiera wiele cennych substancji. Wśród nich można wskazać olejki eteryczne, flawonoidy, sole mineralne, witaminę C i cholinę. Dzięki bogatemu składowi rumianek nosi miano wartościowej rośliny herbatką rumiankową z dodatkiem miodu.

    OdpowiedzUsuń
  20. CZYSTEK! Ziola z czystka odkryla moja mama i zarazila mnie ta herbatka. Pijemy codziennie cala rodzina. Czystek ma wlasciwosci przeciwzapalne, antybakteryjne i antywirusowe. Jest więc idealną rośliną, kiedy chcemy wzmocnić odporność. Picie herbaty z czystka pozwala szybciej pozbyć się przeziębień i grypy oraz zapobiega infekcjom górnych dróg oddechowych. Napar z czystka oczyszcza organizm z toksyn dlatego jest polecany palaczom i osobom zyjacym w duzych miastach. Ostatnio wyczytalem nawet ze herbata ta odmladza i zapobiega pojawianiu sie zmarszczek, pozytywnie dziala na skore tradzikowa i na osoby zmagajace sie z egzema. Sama herbatka w smaku jest tez dobra. POLECAM.

    OdpowiedzUsuń
  21. Ulubione zioło? Powiedzieć ulubione, o zbyt mało powiedzieć. Ukochane! A które? To, które powoduje bąble na rękach zbierającego! :) Pokrzywa znaczy się. Najlepsza jest młoda. Na wiosnę. Kilka listków z łodygi, tak żeby wybrać te najlepsze. To sztuka, zupełnie jak zbieranie herbaty. Uważnie zebrane listki suszymy i robimy z nich herbatkę. No chyba że zauważymy że zakwitła, wtedy lepiej ją zostawić. I co, to takie banalne? Najlepsze rozwiązania, moi drodzy, nie potrzebują fajerwerków. Są proste i dobre.

    Wróćmy do herbatki. Osobiście najbardziej ją lubię robić ze świeżych listków. Czuć pełny bukiet aromatów, nawet jeśli nie zaparza się aż tak mocno jak ta suszona. A zaparzony listek, na koniec można ukradkiem przeżuć w poszukiwaniu soczystości. Znajdziemy ją z pewnością, bo pokrzywa jest znana z bogactwa we własne soki które służą organizmowi człowieka w licznych sprawach - ważnych i ważniejszych.

    Udostępnienie:
    https://twitter.com/krevek111/status/910620032002088962

    OdpowiedzUsuń
  22. Przepiękna książka! Miałam przyjemność zobaczyć ją na żywo, pomacać i jestem nią oczarowana <3
    Jeżeli chodzi o ulubione zioło to jest nim zdecydowanie Porost islandzki! Zioło, które zawsze występuje w mieszance do parzenia, którą robię z trzech przepisów z książki o. Klimuszki. Choć jego zapach i smak osobiście mnie odrzucają to jest na tyle skuteczne, iż wielokrotnie ratowało mnie z chorób, w tym najczęściej z zapalenia płuc, gardła, krtani wtedy, kiedy antybiotyki nie dawały rady! Od dziecka moja Mama jako fanka ziół podawała mi Porost islandzki w ziołowym naparze lub samego z odrobiną miodu dla przełamania charakterystycznego smaku. Jego silne właściwości przeciwbakteryjne i wzmacniające bardzo szybko łagodziły bóle gardła oraz kaszlu, stawiając mnie w ekspresowym tempie na nogi. Jeżeli miałabym wskazać jedną leczniczą roślinę, dzięki której żyję i od kilku lat nie choruję, nie biorę antybiotyków (wróciłam po latach do regularnego picia wywaru, nawet gdy dokucza mi tylko katar) to wskazuję jego - Porost islandzki :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Zapomniałam dodać jeszcze linka, więc dodaję: https://www.facebook.com/patrycja.sprada/posts/10214957333353472?pnref=story

    OdpowiedzUsuń
  24. Ja najczęściej piję miętę. Po pierwsze latem wychładza organizm dzięki czemu nie odczuwam tak bardzo upałów, a po drugie mam często problemy z żołądkiem. Na te dolegliwości również bardzo pomaga <3<3<3<3

    Udostępnione https://www.facebook.com/aleksandra.deska.3/posts/1522736907785392?pnref=story

    OdpowiedzUsuń

Uwielbiam czytać Wasze komentarze, ponieważ każdy z nas jest inny i posiada własne zdanie, więc śmiało piszcie! Skomentować może każdy, apeluję jednak o kulturę.

Do blogerów w wolnej chwili na pewno zajrzę :)
Jeśli zaobserwujesz, a też prowadzisz blog - daj znać, chętnie zobaczę o czym piszesz :)