I'm From, Koreańska mocno nawilżająca maska miodowa do twarzy

W internecie można znaleźć mnóstwo przepisów na domowe maseczki do twarzy, sama czasem z nich korzystam. Ogórek, jogurt, pomidory - genialne maseczki w lodówki, skuteczne i na wyciągnięcie ręki! Kiedyś robiłam maskę miodową, ale tylko na usta - miód idealnie nawilża, koi podrażnienia i odżywia, pozostawia przyjemną, nietłustą powłoczkę, chroniącą delikatną skórę przed środowiskiem zewnętrznym. Poza tym miód od wieków ceniony jest za bogactwo witamin i mikro- oraz makroelementów, a także właściwości antybakteryjne. A jak pachnie! Gdyby więc nałożyć na całą twarz maseczkę miodową? Na jakie efekty możemy liczyć po użyciu koreańskiej Honey Mask od marki I'm From?



I'm From, Honey Mask, Maska miodowa do twarzy silnie nawilżająca oraz odżywiająca

Maska zawiera aż 38,7% ziołowego miodu pochodzącego z natury, zebranego z obszaru południowokoreańskiego Parku Narodowego, ze zbocza góry Jirisan. Maska dzięki zawartości substancji odżywczych z miodu dostarcza skórze cennych minerałów, co wpływa odżywczo, nawilżająco, nawadniająco na cerę, kondycjonuje i rewitalizuje. Przyjemny, naturalny zapach miodu umila aplikację i wpływa kojąco na zestresowany umysł.
UWAGA! Maski mogą się nieznacznie różnić zapachem, konsystencją i kolorem w zależności od partii miodu, użytego do produkcji oraz braku sztucznych barwników i składników kompozycji zapachowej.


Maskę dostaniemy w skromnym kartoniku za ok. 159 zł/120 g. Wiem, nie jest to niska cena, ale na swoją obronę ma niesamowitą wydajność, jakość użytych składników oraz wysoką zawartość cennego, naturalnego miodu z czystych terenów Korei Południowej.


Skład: Honey (maturalny miód; bogactwo substancji odżywczych i nawilżających), Caprylic/Capric Trigliceride, PEG-7 Glyceryl Cocoate, Disteardimonium Hectorite, Macadamia Integrifolia Seed Oil (olej makadamia, nawilża, ujędrnia), Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil (olej z nasion słonecznika, odżywia, natłuszcza), Pentylene Glycol, Microcrystalline Wax, Polysorbate 20, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter (masło shea, natłuszcza, odżywia, chroni skórę), Beeswax (wosk pszczeli; regeneruje, wygładza, zapobiega nadmiernemu odparowaniu wody z naskórka), Tocopheryl Acetate (witamina E, odżywia, antyoksydant), Argania Spinosa Kernel Extract (ekstrakt z orzechów Arganii żelaznej, z których produkuje się też olej arganowy), Corylus Avellana (Hazel) Seed Oil (olej z orzechów laskowych, lekki, zwęża pory), Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil (olej jojoba, bardzo uniwersalny, nie zatyka porów, odżywia skórę), Snail Secretion Filtrate (filtrat ze śluzu ślimaka, nawilża, ujędrnia i koi skórę), Water, Bambusa Vulgaris Water, Nelumbo Nucifera Flower Water, Aloe Barbadensis Leaf Water (sok z aloesu, nawilża, koi skórę, łagodzi podrażnienia), Propolis Extract (odżywia skórę, jest bogaty w witaminy, minerały i aminokwasy), Beta-Glucan (goi i łagodzi skórę, zmniejsza podrażnienia), Bee Venom (jad pszczeli, ujędrnia), Citrus Paradisi (Grapefruit) Fruit Extract (wyciąg z grejpfruta; antyoksydant), Sophora Angustifolia Root Extract (wyciąg z korzenia perełkowca wąskolistnego; działa antybakteryjnie, kojąco, regenerująco), Eugenia Caryophyllus (Clove) Flower Extract (wyciąg z goździka; działa przeciwbakteryjnie i ochronnie na skórę), Eucalyptus Globulus Leaf Extract (wyciąg z eukaliptusa; odświeża, łagodzi, działa antybakteryjnie), Punica Granatum Fruit Extract (wyciąg z granatu, silny antyoksydant), Bambussa Vulgaris Extract (wyciąg z bambusa, odżywia i nawilża skórę), Butylene Glycol, Glycerin (nawilża, zatrzymuje wilgoć w skórze).


W pudełku znajdziemy szklany słoik, ciężki i solidny, zakończony plastikową zakrętką. Bardzo podoba mi się, że producent dołączył do zestawu specjalną łyżeczkę-szpatułkę do nabierania maski. Wśród koreańskich i azjatyckich kosmetyków często widzę takie rozwiązanie. Szkoda, że europejscy producenci rzadko korzystają z podobnych pomysłów. Moim zdaniem zwiększa to odczucie luksusu odnośnie danego kosmetyku oraz oczywiście higienę jego stosowania. Po każdym użyciu łyżeczkę dokładnie myję, wycieram i odkładam w suche miejsce.


Dla kogo polecana jest miodowa maska do twarzy?

Maska z dużą zawartością miodu jest idealna do cery:


  • suchej, skłonnej do nieprzyjemnego uczucia ściągnięcia - głęboko nawilży, odświeży i pozostawi ochronną warstewkę,
  • tłustej i grubej, która potrzebuje delikatnego złuszczania wierzchniej warstwy naskórka,
  • delikatnej i podrażnionej, która potrzebuje ukojenia, złagodzenia stanu zapalnego lub nawilżenia,
  • szarej i zmęczonej, która potrzebuje ujędrnienia, rozjaśnienia i poprawy kolorytu,
  • dojrzałej, która szuka ujędrnienia i poprawy elastyczności oraz głębokiego odżywienia.

Sposób użycia: Na oczyszczonej twarzy rozprowadzić maskę równą warstwą. Pozostawić na okres od min. 10 minut do max. 60 minut, po czym zmyć resztki. Należy uważać, aby kosmetyk nie dostał się do oka. Nie zamrażać. Miód naturalnie twardnieje w niskich temperaturach.


Szklany słoiczek posiada dodatkowe zabezpieczenie w postaci plastikowej folii, którą należy oczywiście zdjąć przed użyciem. Lubię takie rozwiązania, ponieważ produkt nie rozleje się w trakcie transportu, a także ma mniejszy kontakt z powietrzem i wilgocią, kiedy czeka na nas w sklepie.
Maska do złudzenia przypomina miód, co nie powinno być zaskoczeniem skoro wiemy już, iż stanowi on prawie 40% składu. Przed użyciem konieczne jest dokładne wymieszanie kosmetyku, ponieważ konsystencja się lekko rozwarstwia. Robię to dołączoną szpatułką. Nie przeszkadza mi to w niczym, w końcu podobnie jest w przypadku prawdziwego miodu. Kolor maski posiada głęboki, miodowo-żółty odcień. Konsystencja jest lekko ciągnąca się, lepka, po prostu... miodowa. Zapach? Identyczny jak miód lipowy, chciałoby się posmarować tym produktem świeży chleb lub naleśnika. Muszę się powstrzymywać, aby maski nie zjeść ;) Zapach i kolor jest w 100% naturalny, w składzie brak sztucznych zapachów oraz barwników!


Używanie maski to sama przyjemność - oczywiście jeśli lubimy miód i nie jesteśmy na niego uczulone. W składzie znalazł się także wosk, propolis oraz jad pszczeli, więc osoby z alergią powinny uważać. Maseczka dobrze się rozprowadza i trzyma skóry, nie spływa. Najlepiej nałożyć dość cienką warstwę, aby wystarczyła na dłużej, a potem łatwiej ją zmyć. Uwielbiam jej zapach, który towarzyszy mi podczas całego zabiegu, relaksuje i koi nerwy. Za pierwszym razem nałożyłam ją na ok. 15 minut, aby sprawdzić jak reaguje skóra i nie zauważyłam podrażnień. Teraz przetrzymuję ją na skórze ok. 30-50 minut, z zależności od tego ile mam czasu. Najczęściej nakładam ją jakiś czas przed pójściem pod prysznic i zmywam podczas kąpieli. Równie dobrze zmywa się ciepłą wodą, najłatwiej użyć jednak silikonowej myjki.
W zależności od grubości nałożonej warstwy maska klei się na skórze mniej lub bardziej, więc najlepiej w ogóle jej nie dotykać. Dobrze też porządnie związać włosy z tyłu lub założyć opaskę. Podczas aplikacji odczuwam przyjemny, delikatny chłód, ale już po kilku minutach maseczka delikatnie się rozgrzewa. Nigdy mnie nie podrażniła.



Jeśli nałożymy cieniutką warstwę i zostawimy ją na 40-50 minut większość maski zostanie wchłonięta, a do zmycia zostaną minimalne ilości. Jeśli warstwa będzie grubsza łatwiej ją zmyć pod prysznicem. Po zmyciu maseczki skóra jest niesamowicie mięciutka, nawilżona, wręcz lśni! Nabiera ładnie wyglądającego, satynowego blasku, dzięki któremu cera wygląda na młodszą i zdrowszą. Maseczka lekko przymyka pory, sprawiając, że twarz wygląda na gładszą. Lekko ujędrnia i uelastycznia skórę, choć efekt nie jest trwały. W dotyku cera jest bardzo miła, czuję na niej delikatną, naprawdę subtelną otoczkę ochronną, która nie jest w żadnym razie tłusta ani klejąca, w niczym mi nie przeszkadza. Maska nie zostawia uczucia ściągnięcia czy suchości, wręcz przeciwnie - buzia jest nawilżona, a przy regularnym stosowaniu lepiej odżywiona. Obecnie jest idealna pora na tak bogate składowo i emolientowo maseczki, ponieważ jesień i zima to trudny okres dla skóry - wymaga ona dodatkowej ochrony i odporności.


Jestem zakochana w tej masce! Moc miodu w połączeniu z olejami i roślinnymi ekstraktami, jadem pszczelim, propolisem oraz woskiem sprawia, że moja cera bez większych problemów przygotowuje się do zimy. Oczywiście podobną maskę można spróbować zrobić w domu, więc kiedy skończy się I'm From Honey Mask zapewne spróbuję, Kiedy to będzie? Nie wiem, bo maska jest bardzo wydajna!

Lubicie miodowe kosmetyki? Używacie miodu w pielęgnacji ciała? Podzielcie się swoim doświadczeniem, przepisami i pomysłami :)

20 komentarzy:

  1. Coś czuję, że w tej masce śmiało mogłąbym się zakochać tak jak ty :D

    OdpowiedzUsuń
  2. O boże... Uwielbiam miodowe kosmetyki. Muszę ją kupić! Po prostu muszę <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla Was może być równie fajnym odkryciem dziewczyny! :)

      Usuń
  3. Dobro w czystej postaci 😍 do tej pory, jeśli chodzi i kosmetyczne przygody, to używałam miodu jako maski na usta 😉

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również do tej pory jedynie na ustach miała miód.

      Usuń
  4. chyba zrobię sobie domową maseczkę z miodu :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Hmm to chyba odpada u mnie jestem uczulona na jad, jedno ukucie i pogotowie zastrzyk w dupke :P ( tylko nie wiem jak to działa na powierzchni porównując z użądleniem ) choć mogę sobie zrobić taką maskę sama, propolis mam miód z lipy też :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jad też jest w składzie i nie polecam ryzykowania! Lepiej się ponawilżać czym innym, ale bezpieczniejszym dla Ciebie. Współczuję Kochana :*

      Usuń
  6. Podoba mi się bardzo! Mam teraz przez Ciebie na nią chęć :P

    OdpowiedzUsuń
  7. Szkoda, że taka droga, bo z przyjemnością bym ją wypróbowała :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Faktycznie wygląda jak miód! Mnie jednak odstrasza cena

    OdpowiedzUsuń
  9. O rany, ale cudeńko, mega mnie kusisz, wygląda fantastycznie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ciekawe czy by mnie nie uczuliła:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie przepadam za miodowymi kosmetykami, ale ta maska mnie ciekawi. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Kuszą te koreańskie cudowności, ale staram się powstrzymywać :)

    OdpowiedzUsuń

Uwielbiam czytać Wasze komentarze, ponieważ każdy z nas jest inny i posiada własne zdanie, więc śmiało piszcie! Skomentować może każdy, apeluję jednak o kulturę.

Do blogerów w wolnej chwili na pewno zajrzę :)
Jeśli zaobserwujesz, a też prowadzisz blog - daj znać, chętnie zobaczę o czym piszesz :)