Delia, Liftingujący roll-on pod oczy ze świetlikiem

Rano często wstaję nieprzytomna, przy czym nie ma najmniejszego znaczenia czy rano to godzina 6:00 czy 9:00. Myję twarz i zwykle wpatruję się chwilę w zombie w lustrze, po czym przypominam sobie, że mam taki fajny gadżet, który pomaga się obudzić. Mowa o roll-onie Delii, który dzięki metalowej, wiecznie zimnej kuleczce pobudza i sprawia, że spojrzenie wydaje się znośne. Znika lekkie opuchnięcie okolic oczu i jestem gotowa na kolejny dzień.



Delia, +3D Hyaluron Fusion, Liftingujący roll-on pod oczy

"Unikalny produkt stworzony dla kobiet oczekujących natychmiastowych efektów w pielęgnacji przeciwzmarszczkowej. Intensywnie nawilża do 24 h, wygładza drobne zmarszczki, redukuje oznaki zmęczenia, rozświetla spojrzenie."


Roll-on pod oczy Delii kosztuje 8-10 zł/15 ml. Produkt kupimy w kartoniku, który jest zafoliowany. Całość, mimo że bardzo tania, wygląda ładnie, połyskująco i wiele nam obiecuje.


Skład: Aqua (woda), Glycerin (gliceryna; pomaga substancjom aktywnym wniknąć głębiej, przyspiesza regenerację, wygładza, zmiękcza), Propylene Glycol/Aesculus Hippocastanum Extract (wyciąg z kasztanowca zwyczajnego; poprawia mikrokrążenie i zmniejsza obrzęki, uszczelnia naczynia krwionośne), Propylene Glycol/Euphrasia Officinalis Extract (wyciąg ze świetlika lekarskiego; rozświetla skórę wokół oczu, zmniejsza obrzęki i opuchliznę, działa antybakteryjnie, kojąco), Hydrolyzed Caesalpinia Spinosa Gum (modyfikowana guma z drzewa tara; stabilizator emulsji, emulgator, nawilża), Caesalpinia Spinosa Gum (stabilizator emulsji), Phenoxyethanol/Ethylhexylglycerin (konserwanty, zaliczane do delikatnych), Hydroxyethylcellulose (zagęstnik), Globularia Cordifolia Callus Culture Extract (komórki macierzyste; pobudzają naturalne procesy regeneracji skóry), Xanthan Gum (zagęstnik), Allantoin (łagodzi podrażnienia, nawilża, koi), Biosaccharide Gum-1 (polisacharyd; nawilża, regeneruje, łagodzi), Sodium Hyaluronate (kwas hialuronowy intensywnie nawilża skórę i wypełnia drobne zmarszczki mimiczne).


Opakowanie roll-onu jest bardzo wygodne podczas stosowania. Zakrętka skrywa metalową kuleczkę, która jest zawsze zimna, nawet jeśli nie trzymamy produktu w lodówce. Pojemnik jest poręczny i jedyną wadą jest to, że nie stoi stabilnie, łatwo się przewraca na półce.


Płyn jest przezroczysty, dość lejący i bezzapachowy. Bardzo szybko się wchłania w skórę, dzięki czemu nadaje się pod makijaż. Używam go zarówno rano jak i wieczorem, choć zdarza mi się o nim zapominać. Rano używam go solo, natomiast wieczorem po krótkiej chwili aplikuję na niego treściwszy krem. Roll-on traktuję trochę jak pierwszy krok w dwuetapowej pielęgnacji okolic pod oczami, zwłaszcza że jego skład pomoże innym składnikom aktywnym wniknąć głębiej w naskórek.



Uwielbiam ten moment, kiedy rano lekko masuję skórę pod oczami zimną kuleczką z płynem. Roll-on nigdy się nie zaciął, wydobywa idealną ilość produktu, nie za mało i nie za dużo. Dzięki niemu bardzo szybko znikają niewielkie, ponocne opuchnięcia. Delikatnie wpływa też na zasinienia, ale nie jest to spektakularny efekt. Płyn błyskawicznie się wchłania łągodnie napinając skórę, choć oczywiście zmarszczek nie zmniejsza. Dodatkowo wygładza, leciutko ujędrnia i sprawia, że spojrzenie wydaje się świeższe. Skład pomaga też nawilżać delikatne okolice oczu, a nie pozostawia tłustej warstwy, więc jeśli potrzebujecie tylko nawilżenia mocno polecam spróbować, zwłaszcza, że cena jest niska. Na efekt liftingu raczej nie liczcie. To fajny kosmetyk dodatkowy do pielęgnacji oczu, wzmacniający działanie innych produktów.


Jestem bardzo zadowolona z tego kosmetyku, choć nie oczekiwałam spektakularnych efektów. Delikatnie nawilża, przyjemnie chłodzi okolice oczu, co cenię szczególnie rankiem - budzi mnie to i zmniejsza opuchliznę. Subtelnie napina i wygładza skórę, choć zmarszczek nie usuwa.

Znacie roll-ony pod oczy? Używacie takich produkty?

22 komentarze:

  1. U mnie niestety większość kremów pod oczy wywołuje szczypanie i łzawienie, ale kusi mnie wyjątkowo to cudeńko. Lubię lekkie hialuronowe wypełnienie zmarszczek i takie lekkie nawilżenie. Opcja roll-on także zachęca. Cena zaskakująco niska, więc nawet jak się nie sprawdzi to żalu nie będzie. Tylko gdzie go kupić? Widziałaś stacjonarnie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, jestem wygodna i bardzo często kupuję przez internet :(

      Usuń
  2. Fajny gadzet ale jeszcze się nigdy na niego nie zdecydowałam choć byłam blisko😀 może kiedyś

    OdpowiedzUsuń
  3. miałam kiedyś dawno temu ten roll-on, ale oddałam mamie. teraz mam takie serum pod oczy w postaci właśnie takiego roll-onu z Clinique i sprawdza się świetnie. zimna kuleczka rano to wybawienie dla mojej zaspanej i opuchniętej okolicy oczu:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kiedyś używałam podobnych specyfików, ale dla mnie to lekki pic na wodę:P

    OdpowiedzUsuń
  5. Lubie Roll-ony :) A nawilżające to już w ogóle:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nawet nie wiedziałam, że marka ma w ofercie taki produkt.

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo przyjemny sposób nakładania kosmetyku pod oczy. Podoba mi się że jest bez zapachu.

    OdpowiedzUsuń
  8. Podarowałam go mamie - również jest zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Lubię kremy z takim aplikatorem.. bardzo przyjemny w użyciu a przy tym daje uczucie chłodzenia

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja ogólnie lubię takie kosmetyki Garnier ma podobny i też fajnie działa a znów Eveline nie jest już taki fajny bo podrażnia. Kusi mnie natomiast wypróbować yes Rocher

    OdpowiedzUsuń
  11. Na szczęście jeszcze nie potrzebuję tego typu produktów :)

    OdpowiedzUsuń
  12. nie miałam nigdy mazidła w roll on:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Całkiem fajny pomysł takie urządzonko :)

    OdpowiedzUsuń
  14. jeszcze nigdy kremu z takim aplikatorem nie miałam.

    OdpowiedzUsuń
  15. Szukam właśnie czegoś podobnego i chyba dzięki Tobie skuszę się na tego przyjemniaczka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że będziesz równie zadowolona :)

      Usuń

Uwielbiam czytać Wasze komentarze, ponieważ każdy z nas jest inny i posiada własne zdanie, więc śmiało piszcie! Skomentować może każdy, apeluję jednak o kulturę.

Do blogerów w wolnej chwili na pewno zajrzę :)
Jeśli zaobserwujesz, a też prowadzisz blog - daj znać, chętnie zobaczę o czym piszesz :)