Vianek, Naturalne masło do ciała energetyzujące

Kosmetyki naturalne to moja miłość od pierwszego użycia. I miłość tą przekazuję dalej, bo lubię się dzielić tym, co dobre i warte poznania. Odkąd użyłam pierwszego produktu Sylveco, absolutnie przepadłam i pokochałambardzo dużo kosmetyków tej marki, podobnie było z młodszym dzieckiem Sylveco czyli Biolaven i oczywiście z Viankiem. Nie wszystko mi służy, bo też nie ma kosmetyków uniwersalnych - należy je dobierać pod kątem indywidualnych potrzeb skóry każdej z nas. Większość jednak świetnie wspominam, kilka kupiłam nawet wielokrotnie, co jest niesamowitym wyczynem dla takiej niepokornej testomaniaczki jak ja. Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić masło do ciała z serii orzeźwiającej czyli zielonej. Masło, które posiada niezwykłą, miękką konsystencję i świetnie się wchłania.


Vianek, Masło do ciała z ekstraktami jabłka i mięty

"Bogate w składniki nawilżające masło do ciała pobudza i dodaje energii. Oliwa z oliwek zapewnia wygładzenie, zmiękczenie i przywrócenie elastyczności skóry. Masło zawiera również ekstrakty z jabłka i mięty, które odżywiają i odświeżają skórę. Systematyczne stosowanie zapewnia poprawę kondycji i wyglądu skóry, dzięki czemu staje się ona odporniejsza na przesuszenie."


Opakowanie to klasyczny, plastikowy słoik z zakrętką. Czasami dość niewygodnie się otwiera, zwłaszcza mokrymi rękoma, ale zazwyczaj nie sprawia mi to trudności. Po kilkukrotnym używaniu etykieta pod wpływem wilgoci uległa zniszczeniu i opakowanie nie wygląda już estetycznie.
Warto zwrócić uwagę, że najlepiej zużyć je w ciągu 3 m-cy od otwarcia. Można kupić wersję 150 lub 250 ml. Ceny wahają się w granicach 15-24 zł w zależności od pojemności i sklepu.


Skład cały: woda, olej sojowy (wygładza, natłuszcza i odżywia), masło shea (natłuszcza i nawilża, poprawia elastyczność), gliceryna (nawilża), oliwa z oliwek (źródło skwalenu, odżywia i wygładza skórę, przywraca elastyczność), Sorbitan Stearate (emulgator), Sucrose Cocoate (naturalny emulgator z oleju kokosowego, zmiękcza i nawilża), ekstrakt z szałwii (odświeża i oczyszcza skórę), ekstrakt z jabłka (bogactwo kwasów owocowych, antyoksydant, odświeża skórę i ułatwia przenikanie innych substancji głębiej), Glyceryl Stearate (emolient tłusty, tworzy film ochronny na skórze), Stearic Acid (substancja renatłuszczająca, stabilizator), Cetearyl Alcohol (emolient, natłuszcza), guma ksantanowa (zagęstnik), wit. E (odżywia, odmładza, chroni skórę, antyoksydant), Benzyl Alcohol (naturalny konserwant, imituje zapach jaśminu), kompozycja zapachowa, olejek eukaliptusowy (działa odświeżająco i pobudzająco), Dehydroacetic Acid (łagodny konserwant), Citronellol (składnik kompozycji zapachowej, imituje zapach róży i geranium, potencjalny alergen).


Masło jest całkowicie białe, choć niestety mam tylko stare zdjęcia, które są dość ciemne. Produkt wypełnia opakowanie po same brzegi. Posiada niezwykle naturalny i delikatny zapach, w którym na pierwszy plan wybija się jabłko, ale nie takie sztuczne "zielone jabłuszko" rodem z PRL-u, a świeżo zerwane z drzewa. Zapach nie jest słodki, na skórze utrzymuje się chwilę, po czym znika - dla mnie idealnie, bo nie lubię mocnych, męczących aromatów.


Masło Vianka wyróżnia się wpośród innych tego typu produktów niesamowicie aksamitną i miękką konsystencją. Uwielbiam zanurzyć palce w słoiczku i czuć tą lekkość bytu :) Kosmetyk przyjemnie otula skórę, dobrze się na niej rozsmarowuje. Wystarczy użyć niewielkiej ilości, aby poczuć nawilżenie. Trzeba jednak uważać, ponieważ lubi "bielić", na pewno kojarzycie ten efekt, kiedy masło zostawia na skórze widoczną, białą warstwę. Na szczęście wystarczy lekko ją wklepać, aby całkiem zniknęła.


Starałam się uchwycić na zdjęciach tą konsystencję, jest lekko puszysta, a jednocześnie dość zwarta. Masło jest treściwe, więc zostawia delikatną warstwę natłuszczającą, która zabezpiecza skórę przed utratą wilgoci. Jeśli damy mu chwilę, wystarczy 2-3 minuty na lepsze wchłonięcie się, nie ubrudzi ubrań i nie będzie się kleić. Dzięki niemu skóra już po kilku użyciach staje się bardziej elastyczna, nawilżona, miękka i gładsza. Podoba mi się jego wydajność, używam go praktycznie od stóp po szyję co drugi dzień, zawsze na noc, a mimo to miałam je przez 2,5 miesiąca regularnego używania (nie liczę sierpniowej przerwy). Jeśli stosowałabym je tylko na nogi wystarczyłoby na dłużej! Przypomnę, że mam mniejsze opakowanie 150 ml, a bardzo często standardowe 250 ml innego produktu zużywam szybciej.


Masła najczęściej używałam na przełomie brzydkiego czerwca i lipca, kiedy temperatury nie rozpieszczały i ciągle padało. Moja skóra była w doskonałym stanie, przyjemna w dotyku, delikatna i sprężysta pomimo niesprzyjającej aury. W lecie używałam go już rzadziej, częściej stawiając na olejki tuż po kąpieli, ale chętnie w okresie jesienno-zimowym wypróbuję inne wersje maseł Vianka, jeśli są tak samo świetne, na pewno dam Wam znać.





Czy znacie inne wersje tego produktu? Po zapachu zainteresowała mnie seria fioletowa, składowo biorę je w ciemno. Pozdrawiam :)

31 komentarzy:

  1. Nie znam tych produktów, ale po twoim opisie na pewno skuszę się na zakup :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam produkty Vianek :) są super

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie znam tego produktu, ale o Vianek słyszałem sporo dobrego.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mogłabym być zadowolona, choć jak dotąd produkty Vianka sprawdzały się u mnie średnio :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo lubimy kosmetyki tej marki, ale masełka jeszcze nigdy nie wypróbowaliśmy.

    OdpowiedzUsuń
  6. Mięta i jabłko brzmią super. <3 Jak wykończę moje masła z The Body Shop i Organique, to skuszę się na jakieś z Vianka. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Trudno mi się z Viankiem polubić ;/

    OdpowiedzUsuń
  8. zainteresowało mnie. wygląda zachęcająco i na pewno zapach by mi się spodobał :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Akurat masełka żadnego z Vianka nie miałam ale opisałaś je w tak kuszący sposób, że mam ochotę je wypróbować :) jestem ciekawa też zapachu 😊

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja właśnie skończyłam fioletowe. Widzę, że jest bardzo podobne do zielonego, tylko zapach ma nieco inny, słodki ale z gatunku kwiatowych.

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie miałam, ale bardzo mnie kusi :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Podoba mi się konsystencja tego masła - nie jest zbyt zbite, ani zbyt lejące :) Do Vianka mi jakoś nie po drodze, ale na pewno kiedyś je przetestuję - ta wersja ciekawi mnie chyba najbardziej. Wcześniej kusiła mnie niebieska, ale miałam tonik i zapach jest dla mnie zbyt mdły ;c

    OdpowiedzUsuń
  13. Jeszcze go nie miałam, ale będzie moje :)

    OdpowiedzUsuń
  14. nigdy nie miałam nic z tej firmy.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo ładne opakowanie, ale zapach jabłka mnie nie przekonuje 😉

    OdpowiedzUsuń
  16. Na razie mam tylko jeden produkt z tej marki i jestem zadowolona. Masełko chętnie bym poznała :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Namówiłaś mnie na jego zakup:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Jabłko -mięta brzmi bardzo ciekawie. Lubię takie konsystencje. Jeśli kiedyś wysmaruje to co mam to chętnie wypróbuję ☺

    OdpowiedzUsuń
  19. Uwielbiam masła, a to ma super skład. Muszę kiedyś spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Ach do tej pory nie miałam nic z tej firmy ale jestem ciekawa tego masła :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Zapach nie jest chyba zbyt często spotykany w kosmetykach :) Niemniej ja maseł Vianka nie znam :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Nigdy nie miałam ich maseł, ale czytałam na ich temat same cudowności! :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja ogólnie uwielbiam masła i nawet bardziej niż balsamy. Na noc myślę że byłby idealny dla mnie, w dzień mi się nie chce bawić takimi produktami ( tzn rano po 4 :P ) sama z vianka nie miałam jeszcze nic :) Pewnie znając mnie skuszę się :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Używałam serii czerwonej i niebieskiej - POLECAM :]

    OdpowiedzUsuń
  25. Ciekawa konsystencja jak na masło, podoba mi się. Vianek uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Jeszcze nie miałam nic z Vianka :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Maseł z Vianka nie miałam, ale uwielbiam ich balsamy. Miałam już wersję odżywczą, a teraz testuję nawilżającą.

    OdpowiedzUsuń

Uwielbiam czytać Wasze komentarze, ponieważ każdy z nas jest inny i posiada własne zdanie, więc śmiało piszcie! Skomentować może każdy, apeluję jednak o kulturę.

Do blogerów w wolnej chwili na pewno zajrzę :)
Jeśli zaobserwujesz, a też prowadzisz blog - daj znać, chętnie zobaczę o czym piszesz :)