Lirene, Vitamin Energy C+D Pro, Żel, serum i krem z nowej serii 30+

Uwielbiam cytrusowe kosmetyki, nie kryję się z tym od dawna. Wy też je lubicie? Pomarańcza dodaje energii, a jednocześnie relaksuje; grejpfrut sprawia, że patrzę na świat optymistycznie i inspiruje do myśli o egzotycznej plaży; mandarynka dodaje słodyczy i witalności; limonka pobudza. Są to zapachy, które dotąd mnie nie znudziły, chętnie więc używam kosmetyków raczących mój zmysł powonienia tak ekscytującą mieszanką. Cała seria Vitamin Energy marki Lirene dostarcza mi właśnie takich atrakcji w postaci bonusu. Choć nie mam nic przeciwko kosmetykom bezzapachowym (mniejsza szansa na uczulenie) to jednak przyjemny zapach z samego rana lub wyciszający zmysły wieczorem także przyjmuję z otwartymi ramionami. Na nic jednak piękny zapach, jeśli działanie jest słabe. A jak jest z nową serią witaminową Lirene?


Kartoniki kremu oraz serum zabezpieczone są dodatkową folią, dzięki czemu mamy pewność, iż nikt nie używał ich wcześniej. W przypadku żelu do twarzy tej pewności mieć nie możemy, gdyż nadal otwieranie kosmetyków w drogerii jest niestety popularne... Opakowania są całkiem ładne, przezroczyste, a szata graficzna nawiązuje do cytrusów kojarzących się z witaminami.


Lirene, Żel myjąco - energetyzujący, Vitamin Energy C+D pro

"Oczyszczona skóra to pierwszy i niezbędny krok skutecznej pielęgnacji energetyzującej i odmładzającej. Ekspertki Lirene, poszukując rozwiązania jak dokładnie oczyścić i zatrzymać witalność skóry na dłużej, opracowały wyjątkowy żel, który nie tylko skutecznie oczyszcza skórę, ale także zwęża pory, zmniejszając ich widoczność oraz zapewnia zdrowy wygląd cery. Skuteczna baza myjąca została wzbogacona o składniki aktywne, synergicznie dbające o kondycję cery. Unikalna Duo C w połączeniu z wit. D pro rozpromieniają skórę oraz wspierają barierę naskórkową. Kompleks oligosacharydowy wspomaga odblokowanie i zwężenie porów oraz ujednolica koloryt. Witamina E, zamknięta w gwarantujących stabilność mikrokapsułkach, działa antyoksydacyjnie oraz poprawia ogólne odżywienie skóry."


Skład: Aqua (Water), Sodium Laureth Sulfate, Glycerin, Cocamidopropyl Betaine, Acrylates Copolymer, Triethanolamine, Hydroxyacetophenone, Disodium EDTA, Cellulose, Mannitol, Lactose, PEG-18 Glyceryl Oleate / Cocoate, Hydroxypropyl Methylcellulose, Tocopheryl Acetate, Ascorbyl Tetraisopalmitate, Polysorbate 20, Cichorium Intybus (Chicory) Root Extract, Lens esculenta (Lentil) Seed Extract, Ethyl Ascorbic Acid, Lecithin, Lonicera Japonica Flower Extract, Lonicera Caprifolium Flower Extract, Ethylhexylglycerin, Methylparaben, Phenoxyethanol, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Benzoic Acid, Parfum (Fragrance), Limonene, CI 77492 (Iron Oxides), CI 12085 (D&C Red No. 36), CI 19140 (FD&C Yellow No. 5), CI 16035 (FD&C Red No. 40).


Żel kupimy w solidnej, przezroczystej butelce z mocnym korkiem. Możemy łatwo kontrolować poziom produktu, więc nie zaskoczy nas nagłe denko. To co zachwyca to zapach, który jest bardzo energetyzujący, choć akurat w żelu subtelniejszy niż w pozostałych produktach. Nie utrzymuje się na skórze po zmyciu. W lekko pomarańczowym, dość gęstym żelu zatopione zostały drobinki z witaminą E, które podczas masowania rozpuszczają się, przenikając do piany. Żel dobrze oczyszcza skórę, jednak dość mocno ją wysusza. Moja skóra jest po nim nieprzyjemnie ściągnięta, potrzebuje toniku i nawilżenia. Dla mnie nie jest to produkt do codziennego użytku, ale być może dlatego, że od dawna używam delikatniejszych oczyszczaczy i odzwyczaiłam się od podobnego uczucia. Kosztuje ok. 15zł/200ml.


Lirene, Skoncentrowane StimuSerum na noc, Vitamin Energy C+D Pro

"Specjalistyczne serum, które zapewnia idealną pielęgnację uzupełniającą, gwarantując widoczny efekt rewitalizacji i stymulacji energetycznej skóry. Optymalna zawartość kompleksu wit. Duo C oraz wit. D pro zapewnia wielowymiarowy efekt odmłodzenia. Duo C skutecznie penetruje skórę, chroniąc DNA komórkowe oraz aktywując syntezę białek kolagenu. Intensywnie rewitalizuje i rozświetla. Wit. D pro wspomaga barierę naskórkową oraz stymuluje naprawę mikrouszkodzeń, spowodowanych starzeniem i negatywnym wpływem środowiska. Unikalny kompleks SkinAwake, naturalnego pochodzenia i bogaty w mikroelementy, cukry i witaminy wspomaga procesy odnowy komórkowej zachodzącej podczas snu. Komórki są lepiej odżywione, a skóra pełna energii i witalności. Wysokocząsteczkowy kwas hialuronowy wiąże wodę w skórze, nawilżając i wygładzając. Zamknięta w gwarantujących stabilność mikrokapsułkach wit. E, zapewnia ochronę antyrodnikową oraz odpowiedni poziom nawilżenia skóry."


Skład: Aqua (Water), Propanediol, Alcohol Denat., Triethanolamine, Carbomer, PPG-26-Buteth-26, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Glycerin, Buteth-3, Disodium EDTA, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Fruit Extract, Ethylhexylglycerin, Sodium Benzotriazolyl Butylphenol Sulfonate, Cichorium Intybus (Chicory) Root Extract, Ascorbyl Tetraisopalmitate, Cellulose, Mannitol, Lactose, Ethyl Ascorbic Acid, Lecithin, Tributyl Citrate, Sodium Hyaluronate, Lonicera Japonica Flower Extract, Lonicera Caprifolium Flower Extract, Hydroxypropyl Methylcellulose, Tocopheryl Acetate, Polysorbate 20, Phenoxyethanol, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Parfum (Fragrance), Limonene, Hexyl Cinnamal, Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexene Carboxaldehyde, Linalool, Citronellol, Geraniol, CI 77492 (Iron Oxides), CI 19140 (FD&C Yellow No. 5), CI 12085 (D&C Red No. 36), CI 16035 (FD&C Red No. 40).


Serum kupimy w zafoliowanym kartoniku, na którym znajdziemy mnóstwo obietnic i zapewnień producenta. Produkt zaś został umieszczony w ślicznym, szklanym opakowaniu z pompką - bardzo lubię tego typu buteleczki, są higieniczne, choć niestety pompka w moim egzemplarzu się zacina. Jedna, dwie pompki wystarczą, aby dokładnie rozprowadzić kosmetyk na całej twarzy, szyi i dekolcie. Lekko pomarańczowa barwa nawiązuje do witamin i zapachu - cytrusowego, trochę mocniejszego niż żelu do mycia, ale zdecydowanie w tej samej gamie zapachowej. Aromat jest pobudzający, a jednocześnie relaksuje, koi zmysły i odpręża. Bardzo trafia z mój gust, dłuższą chwilę utrzymuje się na skórze. W dość gęstym żelu zatopione są nieliczne kuleczki z witaminami, które szybko się rozpuszczają podczas masowania skóry. Serum używałam codziennie przez dwa tygodnie, ale wydaje mi się, że lekko przesuszyło mi skórę, więc zaczęłam je stosować co 2-3 dni, zawsze na noc. Nie zauważyłam jakiegoś szczególnego działania. Serum lekko rozświetla skórę, postawia na niej lepiącą się warstewkę, która w pewnym sensie napina skórę - dzięki temu cera wydaje się jędrniejsza i gładsza. Przymyka też lekko pory. Produkt nie zapchał mojej skóry, nie przyspieszał przetłuszczania ani nie podrażniał. Kosztuje ok. 27zł/30ml.


Lirene, Odżywczy krem głęboko nawilżający do cery suchej i wrażliwej na dzień i na noc, Vitamin Energy C+D Pro

"Nawilżający krem-żel rozświetlający z unikalnym kompleksem ultranowoczesnej formy witaminy Duo C (hybrydowe połączenie dwóch form witaminy C), wit. D pro oraz wit. E. Połączenie to wielowymiarowo chroni młodość skóry, gwarantując spektakularne efekty. Rozświetlenie i ujędrnienie, dzięki wit. Duo C, która doskonale penetruje skórę, chroniąc DNA komórkowe i aktywując syntezę kolagenu. Działa intensywnie rewitalizująco i rozświetlająco. Wit. D pro odnawia barierę naskórkową oraz wspomaga proces regeneracji mikro-uszkodzeń, spowodowanych starzeniem biologicznym i negatywnymi czynnikami zewnętrznymi. Skóra staje się promienna, jędrna i elastyczna. Unikalny kompleks SkinRestart, dzięki bogactwu polisacharydów, mikroelementów, witamin oraz flawonoidów, rewitalizuje komórki skóry. Zamknięta w mikrokapsułkach wit. E zapewnia ochronę antyrodnikową oraz reguluje gospodarkę wodno-lipidową skóry. Skóra odzyskuje zdrowy wygląd, jest odżywiona oraz lepiej broni się przed czynnikami zewnętrznymi."


Krem kupimy w kartoniku zabezpieczonym dodatkową folią, mamy więc pewność, że nikt przed nami nie otwierał pudełeczka. Kosztuje ok. 25zł/50 ml i można go dostać w większości znanych drogerii. Krem występuje również w wersji rozświetlającej do cery normalnej.


Skład: Początek stanowią emolienty, gliceryna oraz lekki silikon, które tworzą na skórze warstwę ochronną, wygładzają oraz zmiękczają skórę. Niektóre składniki średnio mi się podobają np. izoparafina (emolient z ropy naftowej, który może zapychać przy dłuższym używaniu) czy phenoxyethanol (potencjalnie drażniący konserwant syntetyczny). W połowie znajdują się witaminy, kwas hialuronowy oraz ekstrakty roślinne. Pod koniec wymieniono barwniki oraz niektóre składniki kompozycji zapachowej (potencjalne alergeny). Szczegóły poniżej:


Wewnątrz kartonika znajduje się lekki, plastikowy słoiczek z nakrętką. Wolę kremy w opakowaniach z pompką, ponieważ są higieniczniejsze, dlatego tutaj używam po prostu szpatułki, którą wybieram krem. Unikam w ten sposób nadkażania zawartości bakteriami.


Pod nakrętką znajdziemy jeszcze jedno zabezpieczenie, tym razem w formie aluminiowej folii. Dzięki temu zwiększa się trwałość kosmetyku, gdyż kontakt z powietrzem ograniczony został do minimum.


Krem faktycznie ma lekko żelową konsystencję, bardzo przyjemną w dotyku i aplikacji. Nakłada się go z prawdziwą przyjemnością, gdyż gładko sunie po skórze i dobrze się rozprowadza. Używam go również na szyję i dekolt, delikatnie wklepując opuszkami palców. W delikatnie pomarańczowym kremie widoczne są zatopione drobinki z witaminami, które podczas masowania skóry rozpuszczają się całkowicie, nie nadają kolorytu. Moment po aplikacji żelowa formuła wchłania się w moją skórę praktycznie do matu, jednak już po 20-30 minutach cera zaczyna się lekko błyszczeć, a po godzinie całkowicie się świeci. Z tego względu używam go wyłącznie na noc, kiedy błyszczenie mi nie przeszkadza. Rano skóra nie świeci się bardziej niż zwykle, nie budzę się z grubą warstwą sebum, więc nie obawiam się, że zwiększa przetłuszczanie. Zapach oczywiście jest obłędny - taki sam, jak serum, ale odrobinę bardziej słodki. Utrzymuje się na skórze dłuższą chwilę.


Kremu używam najczęściej jako ostatnią warstwę wieczornej pielęgnacji. Po dokładnym demakijażu i umyciu skóry tonizuję ją hydrolatem lub esencją Bielendy, wklepuję żel aloesowy, odczekuję chwilę, a następnie "zamykam" uprzednio nałożone kosmetyki nawilżające warstwą emolientową kremu Lirene. W tej roli sprawdza się doskonale, gdyż pomaga wcześniej użytym składnikom działać głębiej i dłużej, a dzięki delikatnej warstewce ochronnej uniemożliwia odparowanie wody i zatrzymuje ją w naskórku.

Zobacz też: Bielenda, Multiesencja 4w1
Zobacz też: Płyny micelarne do demakijażu


Krem-żel Lirene użyty solo delikatnie nawilża i rozświetla skórę, choć jest to na granicy nieładnego błyszczenia - może być to spowodowane przeznaczeniem produktu do cery suchej, w końcu moja jest mieszana (ale też potrzebuje porządnego nawilżania). Regularnie stosowany sprawia, że cera wydaje się ładniejsza, pory są mniej widoczne, a skóra wygląda na jędrniejszą i bardziej zwartą - przyznam, że jest to dla mnie zaskoczeniem. Patrząc na mocno emolientowy skład nie spodziewałam się żadnej rewelacji, ale muszę przyznać, że jest to przyzwoity krem drogeryjny. Nie jest naturalny ani idealny, ale chętnie go jeszcze kiedyś kupię, ponieważ nie zapycha, nie uczula, krzywdy nie robi, za to cieszy zapachem i żelową konsystencją.


Kusi Was ta cytrusowa seria kosmetyków Lirene? Lubicie witaminy w kremach?

28 komentarzy:

  1. Dawno nie używałam nic z tej firmy. Jako, ze moja skóra jest sucha, to z chęcią bym wypróbowała ten zestaw lub sam kremik-żel :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Kusi mnie od jakiegoś czasu mocno ta seria, szczególnie krem i serum - w końcu pewnie oba wypróbuję :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam całą serię - pomimo tego ze kompletnie nie jest dedykowana mojej cerze! Ale zapach ma tak obledny, że tylko dlatego stosuje te kosmetyki 😂

    OdpowiedzUsuń
  4. jejku ile razy ta buteleczka szklana serum spadła mi na płytki w łazince to nawet nie chcę myśleć, ale jest cała:D

    OdpowiedzUsuń
  5. Używałam całej tej serii (z tym że kremu do cery mieszanej) i w moim odczuciu nie jest godna uwagi. Poza wyróżniającym zapachem jest drogeryjnie poprawna. Żel musiałam szybko odstawić, bo podrażnił mi powieki a serum i krem nie robią nic spektakularnego, tyle że mogę ich używać bez kłopotu, bo ani nie podrażniają, ani nie zapychają czy wysuszają. Kleją się tylko okrutnie, co mnie irytuje w kosmetykach bardzo.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja mam serum, też jakoś po 2 tygodniach stosowania zauważyłam przesuszenie skóry na policzkach :/ i niestety, moja pompka też jest bardzo toporna i nie chce współpracować :(

    OdpowiedzUsuń
  7. Seria jeszcze nie dla mnie, ale całkiem ciekawa.

    OdpowiedzUsuń
  8. Kusi, kusi, ale gdzieś widziałam, że zapycha, więc mniej kusi 😜

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam wszystkie produkty i najbardziej polubiłam żel, a najmniej serum ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam to serum , ale po tym co napisałaś to się boję że moją suchą cerę wysuszy jeszcze bardziej.

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam serum i pompka w nim działa póki co dobrze, jeszcze nie wiem czy jestem z niego zadowolona czy nie, ale przesuszenia skóry nie zauważyłam.

    OdpowiedzUsuń
  12. Polubiłam się z serum ale ostatnio też używam go co dwa dni i tylko na noc :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Sporo dobrego czytałam o tych produktach. Lirene wprowadza na rynek ciekawe serie :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Kusi, oj kusi ;) Przemyślę zakup :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Uwielbiam cytrusowe zapachy kosmetyków 😉

    OdpowiedzUsuń
  16. Mam zestawik i jest tak naprawdę poprawny. Nie robi krzywdy jak dla mnie, ale też jakoś specjalnie nie czyni cudów. Zapach to zdecydowanie plus tych kosmetyków, no i przyjemnie się je stosuje.

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie uzywalam tych preparatow, ale zainteresowal mnie ten krem-zel

    OdpowiedzUsuń
  18. Moją skórę ten żel też wysusza. Denerwuje mnie też ta twarda butelka, nie jest wygodna w użyciu.

    OdpowiedzUsuń
  19. Mnie kusi ta seria w sumie wypadły nieźle zastanawiam się czy żel też by mnie wysuszał. Natomiast krem z pewnością kupię :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Wygląda fajnie ale jeszcze nie dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Polubiłam tę serię :) serum na noc warto mieć u siebie!:) szczególnie teraz latem:)

    OdpowiedzUsuń
  22. Mi (a właściwie kojej cerze) niestety kosmetyki z witaminą C nie służą :(

    OdpowiedzUsuń
  23. miałam podobną, niebieską linię z Lirene, duże zadowolenie :) całuski :)

    OdpowiedzUsuń
  24. To serum mnie zainteresowało, ale alkohol odrobinę mnie przeraża :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Bardzo kusi. Mam tę serię w planach.

    OdpowiedzUsuń
  26. Mnie zapach tej serii drażnił - użyłam tylko żelu, ale nie stosowałam go do twarzy tylko do ciała. Serum i krem miały (mają) dla mnie słabe składy. W serum alkohol denaturat - serio!?

    OdpowiedzUsuń

Uwielbiam czytać Wasze komentarze, ponieważ każdy z nas jest inny i posiada własne zdanie, więc śmiało piszcie! Skomentować może każdy, apeluję jednak o kulturę.

Do blogerów w wolnej chwili na pewno zajrzę :)
Jeśli zaobserwujesz, a też prowadzisz blog - daj znać, chętnie zobaczę o czym piszesz :)