Manicure hybrydowy w PasteLove Nail Bar w Wołominie

Od ok. 1,5 roku praktycznie stale noszę manicure hybrydowy, jedynie czasem robię krótkie przerwy na regenerację płytki. Jednak prawidłowo wykonany manicure bezpiecznymi produktami nie powinien niszczyć paznokci, pamiętajcie o tym. Ważne jest także prawidłowe, delikatne usunięcie starego lakieru, choć tego etapu szczerze nie znoszę :) Najczęściej manicure wykonuję sama w domu, ale czasem lubię zrobić sobie przyjemność, odpocząć oraz zrelaksować się w kobiecym otoczeniu. W tym celu wybieram się do salonu kosmetycznego lub nail baru. Dziś chciałabym podzielić się z Wami wrażeniami z jednej z takich wizyt.

Dlaczego wybrałam PasteLove Nail Bar?


PasteLove Nail Bar mieści się w Wołominie pod Warszawą. Można tam szybko dojechać od strony Warszawy pociągiem. Jadąc autem lepiej się zorientować, w których godzinach nie ma na trasie korków. Do wizyty przekonał mnie fakt, że salon zainwestował we własny autoklaw czyli sprzęt do sterylizacji narzędzi. To daje gwarancję higieny i bezpieczeństwo, ponieważ zmniejsza ryzyko zakażenia, a ja mam małego hopla na tym punkcie :) Przy okazji zadałam Pani Magdalenie kilka pytań, które od jakiegoś czasu mnie nurtowały i domagały się odpowiedzi.

Czy klientka powinna pytać o sposób odkażania narzędzi w salonie?

Odpowiedź: Oczywiście! W salonie kosmetycznym trzeba zwracać uwagę nie tylko na czystość biurek, podłogi czy ładny wystrój, ale też na to czy salon posiada sterylizator lub sterylizuje narzędzia w przeznaczonym do tego miejscu (np. w szpitalu, gabinecie stomatologicznym bądź w innym salonie, w którym znajduje się autoklaw). Mycie i dezynfekcja w sposób znaczący zmniejsza liczbę drobnoustrojów, jednak nie likwiduje ich form przetrwalnikowych, czyli takich, które są w „uśpieniu” do momentu, kiedy znajdą się w sprzyjających do rozwoju warunkach – np. w organizmie ludzkim. Profesjonalna sterylizacja w autoklawie niszczy formy przetrwalnikowe, dzięki czemu sprawia, że narzędzia są w pełni bezpieczne. Niestety jest to dość drogie urządzenie, co odstrasza wiele osób przed jego zakupem. Nasz salon nie tylko posiada własny autoklaw, ale też stosuje wszelkie normy higieny na najwyższym poziomie, począwszy od jednorazowych rękawiczek, pilniczków i polerek po płyny do dezynfekcji.  
Na zdjęciu poniżej widać autoklaw - w witrynie po prawej stronie, wyglądem przypomina trochę mikrofalówkę ;)


Nail Bar łatwo znaleźć, jest dobrze oznakowany. Bardzo podoba mi się, że przez witrynę można zajrzeć do środka, dzięki temu wewnątrz jest także dużo światła, a całe pomieszczenie wydaje się przestronne.


Całe wnętrze jest zresztą bardzo kobiece, subtelne i oczywiście pastelowe. Mnóstwo pięknych gadżetów wita nas już po przekroczeniu progu, kilka takich samych mam nawet w domu. Wygodna sofka umożliwia komfortowy odpoczynek w przypadku, gdybyśmy musiały chwilę zaczekać lub przyszły z osobą towarzyszącą albo dzieckiem.



W salonie docelowo będą trzy osobne stanowiska, na których pracują stylistki. Wszędzie jest czysto (wiem, mam bzika), schludnie i estetycznie. Na blatach nie ma zbędnych narzędzi, a krzesełko jest bardzo wygodne, przez wizytę trwającą ok. 2h nie zdążyłam poczuć dyskomfortu. Zresztą ten czas bardzo szybko mi minął, ponieważ wykorzystałam go na jedną długą, niekończącą się rozmowę i to nie tylko o paznokciach, stąd dłuższy czas usługi (+ oczywiście zdjęcie starej hybrydy).


Jaką szkolę lub kursy trzeba ukończyć, aby zawodowo zajmować się paznokciami?

Odpowiedź: W tej chwili na rynku dostępnych jest mnóstwo kursów, zarówno kilkutygodniowych jak i weekendowych, no i nie zapominajmy o szkołach kosmetycznych. Ważne by ukończyć szkołę, która zapewnia certyfikat MEN uprawniający do wykonywania zawodu. W tej chwili można od razu poprosić o taki certyfikat w kilku językach. Ja wychodzę z założenia, że oprócz ogólnego kursu stylizacji potrzebne są doszkolenia. Stylizacja paznokci to zawód, który zmienia się w bardzo szybkim tempie. Co chwila modne są inne kształty, dostępne nowe metody, kolory, wcierki, pyłki czy brokaty. Trzeba być ciągle na bieżąco i dużo się uczyć. Kurs to dopiero wstęp, trzeba bardzo, bardzo dużo ćwiczyć.


Pani Magda potrafi wyczarować prawdziwe cuda ze wzorków, przy czym rzuca się w oczy, że używa różnych technik, co osobiście bardzo lubię. Każda z nas znajdzie tu coś interesującego łącznie z drobnymi diamencikami, efektem sweterka, kociego oka czy misternych koronek. Fanka brokatu i błysku? Nie ma sprawy. Marzenie o słodkiej buźce misia, Minnie czy świątecznych efektach? No problem! Nic tylko wybierać i łączyć, co kto lubi :)


Na co zwrócić uwagę by poznać dobrą stylistkę paznokci?

Odpowiedź: Dobrze wiedzieć jakie usługi świadczy dana kosmetyczka. Może lubimy akryl, a ona stosuje tylko żel? Lub chcemy modne zdobienie, a kosmetyczka proponuje nam jedynie różne kolory lakierów?
Warto zapoznać się ze stroną internetową, przejrzeć zdjęcia i pytać. Nie bać się pytać. Można dzwonić czy pisać na facebooku, aby uniknąć rozczarowań. Dobra kosmetyczka to taka, która mi pasuje. Nie koleżance, nie siostrze, ale mi. Widzi kiedy chcę się wygadać, a kiedy zrelaksować w ciszy. Potrafi podpytać jakie mam oczekiwania i doradzić co dla moich paznokci będzie najlepsze w danym momencie. Np. jeśli pracuję na co dzień w miejscu gdzie paznokcie muszą być niewidocznie, stylistka nie powinna proponować mi modnych neonów, bo to nie jest stylizacja dla mnie. Dobra kosmetyczka powinna sprawić, że z salonu wrócimy zrelaksowane i zadowolone. 


Mój manicure rozpoczął się oczywiście od zdjęcia starej hybrydy, czego nie znoszę robić sama. Tym większą miałam przyjemność z faktu, że nie muszę. Pani Magda używa acetonu kosmetycznego i gumowych kapturków, co jest szybkie i wygodne. Ewentualne resztki delikatnie usuwa patyczkiem lub pilnikiem, ale robi to subtelnie.

Po usunięciu większości lakieru i skróceniu płytki przyszedł czas na odsunięcie skórek. Moje nie są ani twarde ani grube, więc zwykle nie lubię oddawać tego etapu w cudze ręce, bo mam złe doświadczenia z innymi kosmetyczkami. Pani Magda poinformowana o moich obawach potrafiła delikatnie wytłumaczyć jak i czym proponuje odsunąć skórki, pokazała też na mojej ręce, że frezarka jest naprawdę delikatna i nie zrobi mi krzywdy. Spodobało mi się, że niczego nie robi na siłę, potrafi merytorycznie rozwiać wątpliwości, a w razie czego zaproponować alternatywę.


W Nail Barze używane są głównie produkty Indigo. Z ich kosmetykami miałam do czynienia już wcześniej, ale raczej z serii pielęgnacyjnej - choćby olejek po kąpieli. Po raz pierwszy miałam nałożoną słynną bazę proteinową, która pięknie nabłyszcza, utwardza i wygładza płytkę, a przy tym ją pielęgnuje. Do stylizacji wybrałam odcienie niebieskiego i fioletu z pastelowej kolekcji Natalii Siwiec, które błyskawicznie przyciągnęły moją uwagę. Na serdecznym palcu postanowiłam wypróbować efekt holograficzny, także Indigo. Nakłada się go na bazę z czarnego koloru, wtedy najładniej się mieni. Dwie warstwy lakierów są naprawdę cienkie, nawet z topem nie pogrubiają paznokcia, bo Pani Magda naprawdę starannie dociąga lakier do skórek, ale nie zalewa ich (co wiele razy zdarzało mi się u kosmetyczek...).


Efekt przerósł moje oczekiwania, bo manicure wyszedł idealny, subtelny, a jednak zwracający uwagę. Hybrydy pięknie błyszczą, paznokcie są twarde, estetyczne i nie odpryskują przez kilka tygodni.


Z perspektywy dwóch tygodni - bo tyle minęło od mojej wizyty w PasteLove - mogę uczciwie napisać, że choć paznokcie rosną mi pod hybrydą tak samo szybko jak zawsze, to odrosty wydają się o wiele mniejsze niż gdy maluję je sama. Nie mam jeszcze aż takiej wprawy, aby rozprowadzić lakier maksymalnie pod skórki, ale ich nie zalać (wtedy hybryda słabiej się trzyma, może się nawet odrywać, więc wolę delikatnie nie "dojechać"). Oprócz tego na palcach serdecznych przy brzegach lekko prześwituje czarna baza, a sam efekt lekko zmatowiał, ale wciąż wygląda dobrze. Szkoda, że paznokcie tak szybko mi rosną (dziwne to brzmi!), bo muszę ten piękny manicure usunąć i nałożyć nowy, tym razem już sama, w domu. A właśnie - na koniec zostawiłam odpowiedź na pytanie, które najbardziej mnie nurtowało.


Co Pani myśli o zestawach do wykonywania hybryd w domu?

Odpowiedź: Uh. Ciężki temat. Osobiście uważam, że osoby, które nie mają skończonego chociażby podstawowego kursu stylizacji paznokci nie powinny mieć możliwości wykonywania hybryd w domu. Zazwyczaj po napisaniu takiej opinii dopada mnie fala hejtu, bo ”przecież jak jest się uzdolnionym to czemu nie?”, bo „robię ładniej niż niejedna stylistka w salonie”, bo „boicie się, że odbierzemy wam pracę?”, bo, bo, bo. Otóż nie widzę, żeby ktoś zamykał kawiarnie, chociaż kawę można zrobić samemu w domu     😉
Żeby robić manicure, nie robiąc nikomu krzywdy trzeba wiedzieć jakie są zasady higieny, jaka jest budowa paznokcia, jak posługiwać się cążkami czy frezarką, jakie są choroby paznokci, po prostu co można, a czego nie. I to tylko w przypadku manicure, a dochodzą jeszcze podstawy manicure hybrydowego. Na opakowaniu każdego lakieru jest napis: ”for professional use only” i to nie jest ozdoba. Na szkoleniu dowiesz się jak używać lakieru, żeby nie zrobić nikomu krzywdy, jak przygotować płytkę paznokcia, jakiej używać lampy, jak zdjąć stylizację.
Dziewczyny kupują zestaw, myślą „przecież to tylko lakier, co może pójść źle?”, a potem nie wiadomo skąd hybrydy mają złą opinię „bo niszczą paznokcie”. Otóż prawidłowo założona i zdjęta hybryda nie niszczy płytki. Warto o tym pamiętać. Zdejmowanie, a często zrywanie hybrydy to już kolejny temat. Wspomnę przy okazji jeszcze o higienie. Ktoś, kto robi paznokcie "po kosztach" zazwyczaj używa wielokrotnie tego samego pilniczka, polerki i często nie ma pojęcia co to jest sterylizacja czy choroby paznokci. Wizyty u dermatologa i maści z antybiotykami są dużo droższe. Myślę, że warto to przekalkulować.

Odpowiadała i stylizowała Pani Magdalena Mieczkowska

Jeżeli jesteście z Wołomina albo możecie się tam wygodnie dostać z czystym sumieniem polecam Nail Bar PasteLove. Spędziłam tam miło czas, sporo ciekawych rzeczy się dowiedziałam i czułam się bardzo swobodnie. Pani Magda zna się na tym co robi, jej ruchy są pewne i delikatne, a przy tym widać, że praca jest jej prawdziwą pasją. Bardzo cenię takich ludzi, sama mogę godzinami rozmawiać o kosmetykach. Ceny nie są wygórowane, możecie je sprawdzić na stronie internetowej  lub Facebooku salonu, a co ciekawe można się umówić na wizytę także w niedzielę.

A Wy macie swoje sprawdzone miejsca, w które wybieracie się po nowe paznokcie?

20 komentarzy:

  1. Świetny artykuł. Osobiście nie lubię nic robić przy paznokciach, ale hybrydy jak dotąd mi się nie trzymają. Szkoda, że mam tak daleko do Pani Magdy, bo chętnie oddałabym się w jej ręce. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Jaki miły klimat w tym salonie :) Niestety moje paznokcie źle znoszą hybrydy :<

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja robię sama hybrydy, ale nigdy bym się na nie nie zdecydowała gdyby nie szkolenie, na którym byłam. Bez szkolenia pewnie nadal malowalabym paznokci "normalnymi" lakierami :)
    P.S. też nie lubię zdejmować hybrydy ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Sama nigdy nie robiłam - lepiej oddać się w ręce specjalistki i mieć taki piękny efekt jaki Ty masz :)

    OdpowiedzUsuń
  5. jejku jakie fajne miejsce i to niedaleko mnie! koniecznie muszą je odwiedzić, bo Twój manicure wyszedł obłędnie!!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Sterylizacja to akurat wymóg w tego typu miejscach i nie wyobrażam sobie, żeby jakieś salon się do tego nie stosował, chociaż niestety wiem, jakie są realia i niektóre rzeczy mnie przerażają (np. używanie tego samego papierowego pilnika na kilku klientkach!). Na wzornikach rzeczywiście cuda! Mam nadzieję, że kiedyś w końcu i ja się takich rzeczy nauczę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo mi się podoba ta stulizacja, ładne kolorki :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Pogratuluj ode mnie swojej stylistce talentu. ♥

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetne i staranne wykonanie....

    OdpowiedzUsuń
  10. Przepiękne pazurki :) Uwielbiam ten pyłek holograficzny :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Piękny manicure :) Ja ostatnio odkryłam bardzo fajny salon we Wrocławiu - mega czysto (też mam bzika na tym punkcie), narzędzia jednorazowe, wszystko profesjonalne. Ogólnie na hybrydy się jeszcze nie zdecydowałam, bo ze względu na pracę nie zawsze mogę mieć pomalowane paznokcie, a poza tym moje rosną szybko, a nie cierpię odrostów, ale zwykły manicure zrobili mi świetnie. W końcu ktoś doprowadził moje skórki do porządku.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja chyba muszę zrobić wpis o salonie który mi zniszczył płytkę a robiłam na wesele.. to jakie miałam paznokcie to dramat oczywiście usługa nie została policzona bo widzieli moje niezadowolenie. Byłam pierwszy i ostatni raz w jakim kolwiek salonie...
    A renomę miał dobrą i chyba nabitą przez fikcyjne konta :/ teraz moje pazurki to katastrofa :(
    Twoje wyszły pięknie :*

    OdpowiedzUsuń
  13. Piękne miejsce. Aż chce się tam chodzi w kółko :D Oj a jeszcze jakie cuda robią! Dobrze napisany post!
    Mój blog ♥

    OdpowiedzUsuń
  14. Ale słodziakowy salon :) Buziaczki :*

    OdpowiedzUsuń
  15. Sliczne miejsce :) Zostaje w obserwatorach :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Bardzo łądny manicure :) Ja do kosmetyczki nie chodzę, robię hybrydy samodzielnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. ja zazwyczaj robię sobie sama paznokcie (mam poręczny zestaw z semilaca), ale czasami fajnie jest się poczuć wyjątkowo i iść do profesjonalistki :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Dodam tylko, ze moj pracodawca mial to kompletnie w czterech literach czy zachowam czystosc czy nie, bo czesto powtarzal, ze to strata pieniedzy i w tej miejscowości tak sie nie robi. Musialam obslugiwac także Panie z grzybica paznokci u stop i nie bylo mowy o odmowie wykonania usługi chociaż byly do tego wskazania :)

    OdpowiedzUsuń

Uwielbiam czytać Wasze komentarze, ponieważ każdy z nas jest inny i posiada własne zdanie, więc śmiało piszcie! Skomentować może każdy, apeluję jednak o kulturę.

Do blogerów w wolnej chwili na pewno zajrzę :)
Jeśli zaobserwujesz, a też prowadzisz blog - daj znać, chętnie zobaczę o czym piszesz :)