Bielenda, Fluid matujący oraz Multifunkcyjny krem CC

Bielenda to bardzo znana marka, a jednak dotąd podchodziłam do niej z ogromną rezerwą. Powodem jest nieuzasadnione pozycjonowanie się na markę naturalną, wykorzystywanie dziury w przepisach, a dokładniej brak dokładnych regulacji prawnych dotyczących kosmetyków naturalnych. Niemniej muszę być sprawiedliwa i zauważyć, że marka oferuje nam coraz lepsze kosmetyki, od genialnej serii z kwasem migdałowym po dzisiejszy fluid matujący. Trzymam kciuki za kolejne cuda z lepszymi składami.


Bielenda, Make up fluid matujący, kolor naturalny

Według producenta: "Matujący fluid w doskonały sposób poprawia wygląd cery mieszanej i tłustej. Idealnie i na długo matuje skórę, nadaje jej aksamitnego wykończenia oraz jednolitego wyglądu. Dostępny w 3 idealnie dopasowujących się odcieniach: naturalnym, beżowym oraz karmelowym. 
Wyjątkowe połączenie pigmentów i składników pudrowych korzystnie wpływa na wygląd skóry: poprawia jej odcień, tuszuje niedoskonałości, przebarwienia i drobne zmarszczki. Fluid doskonale dopasowuje się do cery, dając naturalny i świeży efekt, a ultra lekka nietłusta konsystencja nie obciąża jej. Fluid zawiera witaminę B3, która reguluje wydzielanie sebum, ogranicza błyszczenie i zmniejsza widoczność porów. Jedwabista, nasycona pigmentami formuła idealnie adaptuje się do światła i kształtu twarzy, precyzyjnie rozprowadza, zapewniając  przyjemną aplikację i doskonały jednolity efekt."


Rzadko używam drogeryjnych podkładów, stawiam raczej na minerały lub koreańskie BB, jednak zwykle jestem otwarta także i na inne opcje. Zwłaszcza jeśli są tanie. Fluid Bielenda kosztuje max. 12 zł/30g i jest łatwo dostępny (np. w Rossmannie).

Skład nie jest idealny, ale fluid zawiera m.in. Nacynamid, czyli wit. B3, która zmniejsza pory i redukuje wydzielanie sebum, wit. E oraz siarczan magnezu, który działa antybakteryjnie i matująco. Szczegóły: Aqua (Water), Cyclopentasiloxane, Dimethicone, Aluminum Starch Octenylsuccinate, Propylene Glycol, PEG/PPG 18/18 Dimethicone, Trimethylsiloxysilicate, Niacinamide, Magnesium Sulfate, Polyglyceryl-3 Diisostearate, Tocopheryl Acetate, Cetyl PEG/PPG-10/1 Dimethicone, Dimethicone Crosspolymer, Disteardimonium Hectorite, Triethoxycaprylylsilane, Methicone, Propylene Carbonate, Silica Dimethyl Silylate (nano), Ethylhexylglycerin, Phenoxyethanol, DMDM Hydantoin, Parfum (Fragrance), Alpha-Isomethyl Ionone, Benzyl Salicylate, Hexyl Cinnamal, CI 77891, CI 77491, CI 77492, CI 77499.



Do wyboru mamy trzy odcienie fluidu. Mój kolor to nr 1 naturalny, który idealnie wtopił się w dość jasną cerę, choć nie jestem bardzo blada. Warto zauważyć, że po otwarciu mamy 6 miesięcy na zużycie produktu i zdecydowanie trzeba wziąć ten fakt pod uwagę, gdyż po tym czasie podkład zaczyna się utleniać i ciemnieje. Konsystencja nie jest lejąca, raczej jest dość gęsta, ale doskonale rozprowadza się zarówno palcami jak i pędzlem, przy czym nie tworzy smug i nie wchodzi w załamania. Dla mnie bardzo ważne jest także, że nie zapycha i dość łatwo się zmywa.


Fluid matujący Bielenda doskonale ukrywa rozszerzone pory i drobne niedoskonałości skóry, maskuje także niewielkie zaczerwienienia. Bardzo podoba mi się, że przy tym nie tworzy efektu maski, właściwie wygląda bardzo naturalnie, świeżo i wręcz dziewczęco. Co ciekawe nie zauważyłam, aby podkreślał suche skórki. Jednak jego największą zaletą jest faktyczne, długotrwałe matowienie skóry przy jednoczesnym nie wysuszeniu jej na wiór. Daje ładne, pudrowe wykończenie, które u mnie utrzymuje się ok. 6h, a przy dodatkowym użyciu cienkiej warstwy ryżowego pudru nawet 10h. Czasem w ciągu dnia delikatnie się ściera, ale nie jest to bardzo widoczne. To aż nieprzyzwoicie dobre działanie za jedyne 12zł!


Bielenda, Krem CC neutralizujący zaczerwienienia

Od producenta: "Innowacyjny krem łączy najlepsze cechy kremu do codziennej pielęgnacji i korektora do skóry z przebarwieniami. Dzięki lekko zielonej barwie pozwala na zneutralizowanie zaczerwienień, zamaskowanie blizn potrądzikowych i pajączków. Zakrywa również rozszerzone pory. Kosmetyk pielęgnuje skórę: wzmacnia naczynka, łagodzi podrażnienia, wygładza i działa odmładzająco. Wszystko dzięki mocy składników aktywnych: kwasu hialuronowego, alantoinie i troxyrutynie, która jest odpowiedzialna za wzmocnienie naczyń krwionośnych."


Krem CC kupiłam w kartoniku, który szybko wyrzuciłam, ale zdążyłam zrobić zdjęcie. Podoba mi się, że całość była zafoliowana, więc miałam pewność, iż krem nie był wcześniej otwierany. Kosztuje ok. 15-20zł/40ml i jeszcze do niedawna był łatwo dostępny. Produkt nie zapchał porów i nie podrażnił mnie.



Skład: Aqua (Water), Ethylhexyl Cocoate, Caprylic / Capric Trigliceride, Isononyl Isononanoate, Theobroma Cacao (Cocoa) Seed Butter, Betaine, Glycerin, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Stearate, CI 77891 (Titanium Dioxide), Potassium Cetyl Phosphate, Troxerutin, Allantoin, Sodium Hyaluronate, Tocopheryl Acetate, Dimethicone, Ammonium Acryloyldimethyltaurate/VP Copolymer, Ethylhexylglycerin, Disodium EDTA, Phenoxyethanol, DMDM Hydantoin, Lactic Acid, Parfum (Fragrance), Butylphenyl Methylpropional, Limonene, CI 77288 (Dichromium Trioxide).


Konsystencja jest dość rzadka, lejąca się. Zapach jest bardzo przyjemny, orzeźwiający i słodkawy, umila aplikację, choć jest też dość intensywny. Krem dobrze rozprowadza się na skórze, szybko wchłania i nie pozostawia tłustej warstwy. Przede wszytkom posiada lekko zieloną barwę, co ma na celu neutralizować zaczerwienienia. Można nakładać go na całą twarz i/lub punktowo wzmacniać efekt np. na policzkach czy w okolicach nosa. Krem całkiem przyjemnie nawilża, ale po kilku godzinach sprawia, że skóra zaczyna się błyszczeć. Jego główną zaletą jest ochładzanie zaczerwienienia, jednak przez niezbyt gęstą konsystencję krem nie potrafi całkiem usunąć wizualnie zaczerwienień, a jedynie jakby je zobojętnia. Dzięki niemu nałożony podkład lepiej sobie poradzi ze zniwelowaniem np. naczynek, które stają się zdecydowanie mniej widoczne.


Poniżej możecie zobaczyć jak krem CC Bielenda i fluid matujący wyglądają na skórze, solo, bez przypudrowania. Nie widać zaczerwienień, nawet przy skrzydełkach nosa. Skóra jest idealnie matowa, a jednocześnie wygląda naturalnie, jakbym użyła lekkiego kremu BB. 



Po lewej efekt w pełnym makijażu, już po delikatnym przypudrowaniu lekkim pudrem ryżowym. Dzięki fluidowi make up idealnie wygląda przez wiele godzin, więc mogę pojechać do pracy bez dźwigania w torebce całego arsenału akcesoriów poprawiających makijaż. Nawet bibułki matujące nie są mi potrzebne. Całość można jeszcze utrwalić fixerem, ale na co dzień rezygnuję z nadmiaru tego typu rozwiązań, pozostawiam je na specjalne okazje, np. wesele.
Mnie efekt w pełni zadowala, ponieważ w codziennym makijażu stawiam na szybkość wykonania (maluję się przed 7 rano), lekkość (nie znoszę, gdy kosmetyki pogarszają stan cery, tworząc błędne koło!) i trwałość.


A Wy znacie kosmetyki Bielendy warte bliższej znajomości? Co polecacie?

36 komentarzy:

  1. Mam ten matujący podkład i lubię go. Faktycznie krycie ma dobre, nie robi efektu maski i naprawdę świetnie matuje! Niestety po dłuższym stosowaniu strasznie podkreśla mi suche skórki. Polecam w podobnej cenie i prawie identyczny odcień AA COVER numer 103 :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz, u mnie akurat nie podkreśla suchych skórek, a zużyłam prawie całe opakowanie (dopóki nie ściemniał po 6 m-cach). Dzięki za polecenie, może za jakiś czas znów skuszę się na drogeryjny podkład :)

      Usuń
  2. wzięłam kiedyś próbkę fluidu i była makabra, niestety jest on dla mnie za ciemn y:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może tak być, bo z tego co pamiętam jesteś naprawdę bledziutka :)

      Usuń
  3. Dla mnie podkład był za ciemny, ale z tym bym sobie jakoś poradziła, bo mam armię rozjaśniaczy, ale niestety wyglądał też zbyt maskowato u mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz, a u mnie świetnie się stapiał ze skórą i praktycznie znikał :)

      Usuń
  4. Wooow, I'm super curious with both products. This foundation look amazing!

    NEW TIPS POST | Tips to Have The BEST NIGHT CARE ROUTINE.
    InstagramFacebook Oficial PageMiguel Gouveia / Blog Pieces Of Me :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Nigdy nie miałam podkładu z Bielendy. Kolorek wydaje się ładny, ale znając życie byłby dla mnie za ciemny :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Dzisiaj go kupiłam i od razu nałożyłam - wygląda bardzo dobrze ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dla mnie niestety Bielenda ma zbyt ciemne podkłady.

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam gdzieś w zapasach ten fluid matujący. tez byłam do niego sceptycznie nastawione, ale po Twojej recenzji chętnie go przetestuję :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ten CC mnie ciekawi. Fluid miałam w wersji kryjącej i byłby spoko, gdyby nie to, że bardziej matowił niż krył i odcień był o wiele za ciemny dla mojej jasnej karnacji.

    OdpowiedzUsuń
  10. Dla mnie podkład był za ciemny, poszedł więc w świat.

    OdpowiedzUsuń
  11. Pierwszy raz spotykam się z tymi produktami :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Na fluid mogłabym się skusić :) zresztą ja Bielende bardzo lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Miałam ten fluid i krem. Jedno i drugie sprawdzało się nawet nieźle, ale niestety obydwa produkty u mnie bardzo podkreślały suche skórki.

    OdpowiedzUsuń
  14. Sama nie używam podkładów itp ale miałam ten w jakimś pudełku kosmetycznym i oddałam kuzynce, która jest zadowolona.

    OdpowiedzUsuń
  15. Zdaję sobie sprawę, że to hasło "Bielenda kosmetyki naturalne" jest naciągane, ale ja akurat ich kosmetyki zazwyczaj lubię. Podkład wspominam bardzo dobrze - super na lato, ale zimą już moja skóra wołała o coś bardziej nawilżającego. PS. Ładny szablon i zmiany na blogu! xo

    OdpowiedzUsuń
  16. Krem cc na zaczerwienienia mnie zaciekawił :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie miałam tego podkładu nigdy, bo mam swój stały, którego używam, ale widziałam go. Nie sądziłam, że jest tak dobry.
    Bardziej by mnie jednak interesował ten kosmetyk Bielendy na zaczerwienienia.
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie: http://www.szeptyduszy.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  18. Zastanawiam się nad tym kremem CC na lato, bo bardzo miło go wspominam.

    OdpowiedzUsuń
  19. moim zdaniem trzy odcienie to trochę za mało. podejrzewam, że wszystkie byłyby dla mnie za ciemne. mam bardzo jasną karnację i spory problem z dobraniem właściwego odcienia. miałam już jakiś, również "dopasowujący się" i niestety był za ciemny.

    ten krem cc kiedyś miałam i dałam komuś w prezencie.

    OdpowiedzUsuń
  20. O masz! Kolejny blog o kosmetykach dla kobiet :) I napisz tu człowieku coś konstruktywnego?!... Hmmm... No na ostatnim zdjęciu oko piękne jest! :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Great post!:D
    If you want that we follow each other,let me know by leaving a comment here ---> http://beautyshapes3.blogspot.hr/2016/10/first-giveawaaaay-halloween-with.html
    (Btw, that giveaway is over)

    OdpowiedzUsuń
  22. Szkoda że fluid ma taki ciemny odcień.

    OdpowiedzUsuń
  23. Krem CC mi się podoba, natomiast fluid na bank byłby za ciemny.

    OdpowiedzUsuń
  24. Masz bardzo ładną cerę moja zostawia wiele do życzenia i podejrzewam, że ten podkład nie zatuszowałby moich niedoskonałości.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  25. u mnie ten podkład z Bielendy się nie sprawdził... mam za tłustą cerę;p

    OdpowiedzUsuń
  26. Ostatnio na moim celowniku są różane kosmetyki tej marki. Jednak z podkładów jeszcze nic nie miałam okazji testować.

    OdpowiedzUsuń
  27. Bardzo ładne połączenie :-) Dają fajny efekt na twarzy...

    OdpowiedzUsuń
  28. fluidy matujący znam i bardzo lubię, zaś kremem cc mnie zaciekawiłaś:)

    OdpowiedzUsuń
  29. Fluid Bielenda niestety średnio się mnie sprawdził 😉

    OdpowiedzUsuń
  30. Nie miałam kosmetyków kolorowych Bielendy. :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Jestem bardzo ciekawa tego podkładu, chyba go sobie kupię przy najbliższej promocji

    OdpowiedzUsuń
  32. fajny efekt, dość intensywnie kryjący, nie spodziewałam się po tego typu produkcie.

    OdpowiedzUsuń

Uwielbiam czytać Wasze komentarze, ponieważ każdy z nas jest inny i posiada własne zdanie, więc śmiało piszcie! Skomentować może każdy, apeluję jednak o kulturę.

Do blogerów w wolnej chwili na pewno zajrzę :)
Jeśli zaobserwujesz, a też prowadzisz blog - daj znać, chętnie zobaczę o czym piszesz :)