Test najlepszych płynów micelarnych: Biolaven, Bielenda, Garnier

Wiecie co jest najważniejsze w pielęgnacji skóry? Który etap jest najistotniejszy? Oczywiście, że wiecie. Oczyszczanie. Nawet najdroższe kosmetyki napakowane po brzegi cennymi substancjami aktywnymi niczego nie zdziałają, jeśli cera będzie zanieczyszczona, zalegać na niej będą resztki sebum, bakterii, pyłów i makijażu. Mieszkam w Warszawie, powietrze nie jest tu zbyt czyste ani zdrowe, do tego ostatnio dał mi się we znaki smog (więcej pisałam TUTAJ). Dlatego szczególnie dużą uwagę przykładam do dokładnego oczyszczenia cery, a jednocześnie uważam na utrzymanie prawidłowego pH skóry, co jest niezwykle ważne dla jej prawidłowego funkcjonowania. Codziennie korzystam z płynów micelarnych, ponieważ zwykle są skuteczne, dość łagodne i nie zmieniają pH skóry. Zużyłam ich już mnóstwo, często więc piszę na ten temat. Dzisiaj chciałabym przedstawić Wam trzy naprawdę świetne micele i zaprosić na test.


Wszystkie butelki są plastikowe i zaopatrzone w korki "na klik". Garnier i Bielenda są jednocześnie przezroczyste, więc łatwo można kontrolować ilość kosmetyku. Jeśli chodzi o samo opakowanie najwygodniej stosowało mi się Biolaven, ponieważ jest poręczny, a otwór odpowiedniej wielkości. Przy Bielendzie kształt butelki lekko utrudnia codzienne stosowanie, trochę płynu zawsze mi gdzieś uciekało, a Garnier początkowo jest po prostu ciężki (pojemność ma dwa razy większą niż Biolavenu i Bielendy).


Garnier, Płyn micelarny 3w1, Skóra wrażliwa

Według producenta: "Płyn Micelarny 3w1 to prosty sposób, by usunąć makijaż oraz oczyścić i ukoić całą skórę (twarz, oczy, usta) za pomocą jednego gestu. Nie wymaga spłukiwania. To pierwszy inteligentny produkt oczyszczający, w którym została zastosowana technologia miceli. Nie musisz już trzeć, by pozbyć się zanieczyszczeń i makijażu - micele wiążą je niczym magnes. Efekt: idealnie czysta skóra bez pocierania. Odpowiedni do wszystkich typów skóry, także do cery wrażliwej. Bezzapachowy. 
Sposób użycia: Nałóż na twarz, oczy i usta za pomocą wacika, bez pocierania. Nie spłukuj."
Kosztuje ok. 18zł/400ml.


Płyn jest przezroczysty i bezzapachowy, ale delikatnie się pieni (bawi mnie gdy podczas odstawiania go na półkę "puszcza" bańki :D). Nie wysusza skóry i nie pozostawia uczucia ściągnięcia. Dobrze usuwa makijaż i zanieczyszczenia, nie trzeba trzeć oczu, wystarczy dać mu chwilę na rozpuszczenie tuszu czy eyelinera. Radzi sobie praktycznie ze wszystkim, także z matowymi pomadkami, choć nie za pierwszym razem. Nie pozostawia lepiącej warstwy. Skóra jest po nim oczyszczona, może nie ściągnięta, ale też nie nawilżona, raczej neutralna. Zazwyczaj nie podrażnia, choć zdarzyło mi się kilkakrotnie, że podczas demakijażu lekko zaszczypało mnie oko. Jest bardzo wydajny, a pojemność jest dwukrotnie większa niż konkurencji.


Skład: Aqua/Water, Hexylene Glycol (glikol heksylenowy; myje, zmiękcza i nawilża skórę, jednocześnie emulgator, rozpuszczalnik dla innych substancji, ma działanie konserwujące, ale niedozwolony jest jako konserwant; może podrażniać błony śluzowe lub uczulać), Glycerin (nawilża), Disodium Cocoamphodiacetate (łagodna substancja myjąca, dobrze się pieni), Disodium EDTA (konserwant, potencjalnie niebezpieczny), Poloxamer 184 (substancja myjąca), Polyaminopropyl Biguanide (B162919/4) (konserwant, używany także m.in. w płynach do soczewek).
Moim zdaniem: krótki, ale nie do końca delikatny. Skład oparty jest o substancję chemiczną, która dobrze radzi sobie z makijażem, ale potrafi podrażniać błony śluzowe, powodując np. pieczenie oczu. Poza tym zawiera konserwant, który potencjalne jest niebezpieczny i powszechnie stosowany w kosmetykach, więc nieświadomie możemy nakładać go na skórę zbyt dużo w ciągu dnia.


Bielenda, Esencja Młodości, Nawilżający płyn micelarny

Według producenta: "Wyjątkowo delikatny, nawilżający płyn micelarny Esencja Młodości 3w1 zastępuje mleczko, tonik i wodę. Szybko, starannie i niezwykle skutecznie oczyszcza skórę, usuwa makijaż, pozostałe zabrudzenia i nadmiar sebum. Zwęża i zamyka pory, zapobiega powstawaniu wyprysków, łagodzi podrażnienia. Zawiera Plasma Repair Complex – koktajl najbogatszych składników aktywnych, który ma zdolność przenikania do głębszych warstw skóry. Kwas hialuronowy intensywnie i długotrwale nawilża i wygładza. Komórki macierzyste z drzewa arganowego głęboko regenerują, odżywiają i wzmacniają skórę. Witamina B3 wyrównuje niedoskonałości skóry wywołane trądzikiem, skutecznie matuje błyszczącą cerę. Płyn natychmiast odświeża i koi, nie wysusza skóry mieszanej i wrażliwej.
Sposób użycia: Zwilżyć wacik płynem, oczyścić skórę. Nie spłukiwać. Stosować rano i wieczorem lub w ciągu dnia jako zabieg odświeżający."
Kosztuje ok. 12zł/200ml.


Płyn jest bezbarwny, dość mocno się pieni (zwłaszcza pod koniec). Posiada bardzo przyjemny, orzeźwiający zapach, który kojarzy mi się z morską bryzą i algami. Jest dość intensywny. Płyn nie wysusza cery i nie ściąga jej. Delikatnie przymyka pory. Dobrze radzi sobie z makijażem oraz zanieczyszczeniami, także wodoodpornymi (wystarczy chwilę dłużej przytrzymać nasączony wacik). Pozostawia skórę oczyszczoną, lekko nawilżoną, ale często z delikatną, lepiącą warstewką, którą przecierałam tonikiem. Nigdy mnie nie podrażnił, nie szczypał w oczy.


Skład: Aqua, Glycerin (nawilża), Niacinamide (wit. B3, zwęża pory, matuje), Sodium Cocoamphoacetate (łagodna dla skóry substancja myjąca), Arginine PCA (arginina, nawilża, regeneruje), Hyaluronic Acid (kwas hialuronowy, nawilża), Hydrolyzed Glycosaminoglycans (kondycjonuje), Argania Spinosa Callus Culture Extract (komórki macierzyste z drzewa arganowego, regeneruje, wzmacnia, odżywia), Glucose (glukoza, koi i nawilża), Urea (nawilża), Sodium Lactate (mleczan sodu, zmiękcza naskórek), Allantoin (łagodzi podrażnienia), Lactic Acid (kwas mlekowy, nawilża), Isomalt (wypełniacz), Lecithin (lecytyna, zmiękcza i odżywia), Polysorbate 20 (emulgator), Disodium EDTA (konserwant, potencjalnie niebezpieczny), Phenoxyethanol (konserwant), Ethylhexylglycerin (konserwant), DMDM Hydantoin (konserwant potencjalnie niebezpieczny), Sodium Benzoate (konserwant), Parfum (kompozycja zapachowa), Butylphenyl Methylpropoonal (składnik kompozycji zapachowej, potencjalny alergen).
Moim zdaniem: początek składu jest bardzo przyjazny dla cery mieszanej. Sporo nawilżaczy i substancji zatrzymujących wodę w skórze oraz moja ulubiona wit. B3. Do tego łagodna substancja myjąca i komórki macierzyste. Nie podoba mi się końcówka napakowana licznymi konserwantami, w tym pochodną formaldehydu.


Biolaven Organic, Płyn micelarny

Według producenta: "Oczyszczająco-łagodzący płyn micelarny pozwala dokładnie usunąć nawet wodoodporny makijaż twarzy i oczu. Składniki nawilżające i łagodzące zapobiegają wysuszeniu i koją podrażnioną skórę. Olejek eteryczny z lawendy, symbol Prowansji, znany jest ze swoich relaksujących właściwości. Po zastosowaniu skóra pozostaje czysta, świeża i dobrze nawilżona.
Sposób użycia: preparat nanieść na płatek kosmetyczny i delikatnie przetrzeć skórę twarzy, szyi i dekoltu. Aby usunąć makijaż oczu, na zamkniętej powiece przytrzymać nasączony płatek i ściągać w kierunku rzęs. W razie potrzeby czynność powtórzyć."
Kosztuje ok. 15zł/200ml.


Płyn również jest przezroczysty, ale w ogóle się nie pieni. Uwiódł mnie swoim zapachem, dzięki czemu używałam go z dziką przyjemnością zarówno rano jak i wieczorem. Słodki aromat dojrzałych winogron przełamany lekko cierpką nutą lawendy to zapach idealny do rannego przebudzenia, a jednocześnie kojący i przyjemnie wyciszający wieczorem. I choć wiele osób na pierwszym planie wyczuwa właśnie lawendę, której - delikatnie mówiąc - fanką nigdy dotąd nie byłam, to w tym połączeniu bardzo mi odpowiada i nadal uparcie będę twierdzić, że winogrona wyczuwam mocniej. Płyn nieźle radzi sobie z makijażem, a mimo naturalnego składu w niczym nie ustępuje dwóm powyższym płynom. Nie zostawia żadnej warstwy na skórze. Nigdy nie spowodował u mnie podrażnienia. Pozostawia skórę dobrze oczyszczoną, odświeżoną, zmatowioną i miękką. Nie wysusza, nie ściąga skóry.


Skład: Aqua, Coco-glucoside (łagodna substancja myjąca), Glycerin (nawilża), Panthenol (prowitamina B5; nawilża, działa przeciwzapalnie), Vitis Vinifera Seed Oil (olej z pestek winogron; emolient, zmiękcza i wygładza skórę), Lactic Acid (kwas mlekowy; nawilża), Sodium Lactate (nawilża, zmiękcza naskórek), Benzyl Alcohol (konserwant; składnik kompozycji zapachowej, imituje zapach jaśminu), Lavandula Angustifolia Oil (olejek eteryczny z lawendy; działa antyseptycznie, przeciwzapalnie, stymuluje wzrost nowych komórek, pomaga kontrolować wydzielanie sebum i gojenie blizn, posiada relaksujący zapach), Dehydroacetic Acid (konserwant dopuszczony przez instytucje certyfikujące kosmetyki naturalne), Silica (matuje), Parfum. 
Moim zdaniem: krótki i świetny! Łagodny, przyjazny i naturalny skład, sporo cennych substancji aktywnych pozytywnie wpływających nie tylko na skórę, ale także na samopoczucie. Kosmetyk uznawany za naturalny.


Test najlepszych płynów micelarnych

Do testu wykorzystałam kolejno:
Matową pomadkę Eveline (uwielbiam je!)
Fluid matujący Bielenda (ładnie stapia się ze skórą i dobrze matuje, jednocześnie wygląda naturalnie i nie zapycha)
Tusz do rzęs Delia (pisałam o nim KLIK)
Żel do brwi Lovely (ma bardzo malutką szczoteczkę, którą operuje się i łatwo i trudno jednocześnie, nie do końca odpowiada mi perłowy połysk)
Eyeliner Catrice (rzadko go używam, jak widać nie daje czerni, raczej szarość)
Produkty miały kilkanaście minut, aby porządnie zaschnąć, zanim przetarłam dłoń wacikiem.


Biolaven przy pierwszym podejściu świetnie poradził sobie z pomadką, podkładem oraz żelem do brwi. Trochę gorzej poszło mu z tuszem i eyelinerem, ale podczas demakijażu daję mu chwilę na rozpuszczenie tych produktów. Tutaj po prostu przetarłam skórę.


Bielenda równie świetnie się spisała jeśli chodzi o pomadkę i podkład. Trochę gorzej poszło jej z żelem do brwi, za to zebrała więcej tuszu i eyelinera już za pierwszym razem.


Garnier świetnie poradził sobie z fluidem, ale trochę gorzej z matową pomadką i żelem do brwi. Za to tusz i eyeliner nie są mu straszne.



Moim faworytem mimo wszystko pozostaje Biolaven za najbardziej naturalny i łagodny skład, piękny zapach i dobre działanie. Na mojej mieszanej, miejscami tłustej skórze sprawuje się idealnie, a dzięki zawartości olejku z lawendy matuje i usuwa bakterie powodujące drobne niedoskonałości. Jeśli damy mu chwilę na rozpuszczenie tuszu czy eyelinera na pewno nie obudzimy się rano z resztkami makijażu. Bielendę polecam cerom mieszanym i tłustym, ze względu na wysoką zawartość wit. B3, która matuje i zwęża pory oraz kilku substancji nawilżających i zmiękczających skórę. Garnier też jest skutecznym produktem i cenowo wypada najkorzystniej, jednak moim zdaniem nie do końca nadaje się dla cer wrażliwych czy delikatnych, ponieważ posiada skład oparty o substancję mogącą wywołać podrażnienia np. oczu.

Na poniższym zdjęciu widać jak płyny usuwają produkty do makijażu. Niestety Biolavenem zdążyłam przejechać rękę dwukrotnie. Wyżej dokładniej można ocenić jak sobie radzą poszczególne kosmetyki. 


O innych świetnych micelach pisałam już wcześniej. Szczególnie polecam Wam Lipowy płyn micelarny Sylveco oraz Żurawinowy płyn micelarny Go Cranberry. Jeśli nadal macie niedosyt skorzystajcie z wyszukiwarki (w prawej kolumnie na górze) lub etykiet (na dole, przed komentarzami).

Znacie te płyny micelarne? Macie wśród nich swojego ulubieńca, do którego chętnie wracacie?

68 komentarzy:

  1. Jak dla mnie wszystkie trzy są okej, więc bez różnicy po który sięgam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I też fajnie, przynajmniej masz większy wybór :)

      Usuń
  2. Hmmm dzięki temu testowi sięgnę po Biolaven :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja z tych trzech najbardziej chyba lubię Garniera- dobrze radził sobie u mnie ze zmywaniem makijażu :) ładny masz kolor paznokci :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, aż musiałam zerknąć gdzie Ty tu paznokcie wypatrzyłaś. Sokole oko! :D

      Usuń
  4. Moim ulubieńcem ciągle pozostaje właśnie różowy Garnier :) Biolaven miałam, zapach lawendy drażnił mnie niesamowicie, winogron prawie nie wyczuwałam. No i jak dla mnie był mniej skuteczny od Garniera. A tego micela z Bielendy nie miałam jeszcze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem właśnie, że niektóre nosy wyczuwają przede wszystkim lawendę, a ja nie wiem jakbym się skupiała czuję winogrona :D Fakt, że zapach jest intensywny, więc jeśli się nie spodoba to klops :P

      Usuń
  5. Ja mam garnier, moze kiedys sprobuje lipowwgo od sylveco :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lipowy Sylveco jest najlepszy na świecie!

      Usuń
  6. Najbardziej mnie ciekawi Bioleven. Garniera nie lubię, też nie ufam produktom 168 w 1 ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Biolaven polecam spróbować, ale jeśli nie znasz zapachu warto zaopatrzyć się w jakąkolwiek próbkę kremu i sprawdzić, bo cała seria pachnie podobnie :)

      Usuń
  7. Wszystkie trzy znam i są spoko. Ale aktualnie zachwycam się produktami Bielendy, zarówno woda różana jak i płynem micelarnym😍

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, Bielenda mnie ostatnio pozytywnie zaskakuje :)

      Usuń
  8. musze koniecznie wypróbowac ten biolaven

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest genialny, tylko sprawdź przed zakupem czy zapach Ci odpowiada :)

      Usuń
  9. Ja również lubię Garniera. Dobrze się spisuje, ale zainteresował mnie lawendowy biolaven. Muszę wypróbować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wypróbuj i daj znać jak się spisuje u Ciebie :)

      Usuń
  10. Dla mnie Garnier to numer 1 :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja używam Garniera, a teraz wpadł mi w oko Biolaven :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Znam tylko Garniera, ale Biolaven ciekawi mnie od jakiegoś czasu :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Kiedyś używałam płynu Garnier ale teraz stosuję naturalne produkty i Biolaven podbił moje serce :))

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja wybieram Biolaven pomimo, że zapach trochę mnie męczy.

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo lubię płyny micelarne biolaven i Sylveco ale najczęściej demakijaż wykonuje olejami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja używam na zmianę oleju + pianka lub pianka + micel, a na koniec i tak przecieram twarz micelem. Do tego rano zawsze po obudzeniu używam micela, nie wyobrażam sobie tez niego swojej pielęgnacji :)

      Usuń
  16. znam wszystkie 3 i biolaven to dla mnie bubel, garnier średniak, a bielenda mnie niesamowicie podrażniała ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zazdroszczę, pewnie trudno Ci dobrać produkty do tak wrażliwej skóry :(

      Usuń
  17. u mnie Garnier totalnie się nie sprawdził, ale ich produkty zwykle powodują pieczenie okolic oczu :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Bardzo fajny post. Musze się bliżej przyjrzeć tym produktom :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Znam tylko Garniera, ale w zielonej wersji. Był ok :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Lipowy z Sylveco jest najlepszy, chociaż Biolaven też lubiłam. Moja mama używam Garniera. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, Lipowy Sylvego i u mnie wciąż jest numero uno <3

      Usuń
  21. Aktualnie używam różowego płynu Bielendy dla cery wrażliwej, a do demakijażu oczu wybrałam płyn dwufazowy z bawełną również Bielendy. Przez długi czas wybierałam Sorayę dla skóry wrażliwej, ale zrozumiałam, że podrażnia mi skórę i po jej odstawieniu moja skóra odżyła. Nadal szukam tego właściwego i możliwie delikatnego płynu micelarnego. Muszę spróbować Biolavenu, skoro ma całkiem dobry skład ;) Kolejny na mojej liście jest ten żurawinowy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A żurawinowy tez polecam, tylko ma małe opakowanko, bodajże 150 ml.

      Usuń
  22. Chciałam bardzo Bielendę, ale Biolaven wypada o wiele lepiej w moich oczach:) Buziaczki :*

    OdpowiedzUsuń
  23. Bardzo rzetelnie zrobiony test :) ja używałam zarówno Bielandy jak i zgarnięta, z tym że do cery tłustej, oba są w porządku :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyczuwam słownik w telefonie, mój też lubi mi podobne psikusy robić :D

      Usuń
  24. JA używam Garnier, ale chyba pora wypróbować Twojego faworyta :D

    OdpowiedzUsuń
  25. Przetestowaliśmy tylko Garnier (wersję niebieską do cery trądzikowej) i byliśmy zachwyceni :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Bardzo lubię ten Garniera i mam już 2 butelkę, bo dobrze radzi sobie z make-upem który noszę. Bielendy czasem używam w domu rodzinnym i nie lubię kiedy się pieni. Biolavenu jeszcze nie miałam, ale muszę koniecznie przetestować ze względu na skład :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Ja z tej trójki znam właśnie Garniera.

    OdpowiedzUsuń
  28. Dla mnie zdecydowanym faworytem wśród micelków jest Tołpa demo face ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też go miałam, bardzo przyjemny micel, tylko z tego co pamiętam trochę drogi :)

      Usuń
  29. Ja nie lubię tych winogronowych zapachów Biolaven, więc na pewno po niego nie sięgnę. Na półce mam m.in. ten Garnier, jeszcze go nie używałam, ale jak tylko skończę zapasy, na pewno wrócę do naturalnych płynów, pewnie do lipowego Sylveco.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lipowy jest idealny jeśli ktoś nie lubi zapachowych. Ja go także uwielbiam, zużyłam kilka butli już :)

      Usuń
  30. Z płynów micelarnych zadowoliły mnie Garnier i Mixa.

    OdpowiedzUsuń
  31. Garnier nie raz gościł w mojej łazience :) bardzo go lubię, biolaven zaskoczył mnie pozytywnie w twoim teście a akurat mam go w zapasach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, może Ciebie też zaskoczy :D

      Usuń
  32. Spróbuj jeszcze Nivea, u mnie dobrze się sprawdza. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nivea ostatnio mnie uczula i podrażnia, ale kiedyś często korzystałam z produktów tej marki :)

      Usuń
  33. Długo używałam płynu Garnier, ale odkąd przerzuciłam się na pielegnację naturalnymi kosmetykami zrezygnowałam z niego. Biolaven sprawdza się u mnie świetnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Biolaven jest wyjątkowy, nie mogę mu nic zarzucić :) Cieszę się, że przeszłaś na naturalną stronę mocy :D

      Usuń
  34. Jestem wierna Garnier. Już tyle ich na sobie przetestowałam. Fajna recenzja.

    OdpowiedzUsuń
  35. Garnier u mnie się nie sprawdził. Bielenda i Biolaven są na mojej liście do przetestowania, ale póki co testuję płyn Yves Rocher. :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Świetnie przygotowana recenzja :) Ja sama znam i lubię Garniera. Muszę rozejrzeć się przy najbliższych zakupach za micelem z Bielendy. Zobaczę, jak sobie poradzi z moją przetłuszczająca się cerą.
    Ja sama obecnie testuje płyn micelarny z La Roche Posey. Na razie spisuje się bez zarzutu.

    OdpowiedzUsuń
  37. wolę żele micelarne niż płyny, bo nie bardzo lubię to tarcie (wiem, wiem, że nie powinno się trzeć oczu), niemniej jednak ostatnio używałam płynu właśnie bielendy i byłam zadowolona.

    OdpowiedzUsuń
  38. U mnie najlepiej sprawdza się Garnier, jedyny, który nie podrażnia mi oczu :)

    OdpowiedzUsuń
  39. U mnie niestety ten z Garniera nie zdaje egzaminu - szczypie w oczy :( Od siebie polecam płyn micelarny z Oriflame z serii Diamond Cellular :)

    Pozdrawiam
    ifeelonlyapathy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  40. Lubię Garnier. Cerę też można wspierać przez zdrowe odżywianie, u mnie z szarej cera zmieniła się w promienistą. Wystarczyło zmienić dietę i pić więcej zdrowej wody. Założyliśmy filtr z którego woda zwalcza wolne rodniki rodniki i dzięki temu skóra jest zabezpieczana przed przedwczesnym starzeniem się.

    OdpowiedzUsuń
  41. Dobrze zrecenzowane kosmetyki - rzeczowo i przejrzyście. Serdeczności od Katarzyny :)

    OdpowiedzUsuń
  42. U mnie zdecydowanie sprawdza się płyn micelarny z Garniera. Zawsze jak jest na promocji w Rossmanie to robię zapasy :)

    OdpowiedzUsuń
  43. Bardzo lubię produkty Bilolaven, z tonika byłam zadowolona, a do tego ten zapach... Teraz akurat używam tonika, który sama zrobiłam i też jestem zadowolona, choć tak ładnie nie pachnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  44. Jak skończę Garniera, to koniecznie spróbuję biolaven :)

    OdpowiedzUsuń
  45. Nie miałam jeszcze żadnego z tych micelków, ale z Garniera kusi mnie od dawna, więc pewnie to on pójdzie na pierwszy ogień :)

    OdpowiedzUsuń
  46. Ja osobiście najbardziej uwielbiam ten od Nivea potrafi zmyć nawet wodoodporny makijaż, nie podrażnia mojej jakże delikatnej skóry! Jak dla mnie jest najlepszy i każdemu goraco go polecam

    OdpowiedzUsuń

Uwielbiam czytać Wasze komentarze, ponieważ każdy z nas jest inny i posiada własne zdanie, więc śmiało piszcie! Skomentować może każdy, apeluję jednak o kulturę.

Do blogerów w wolnej chwili na pewno zajrzę :)
Jeśli zaobserwujesz, a też prowadzisz blog - daj znać, chętnie zobaczę o czym piszesz :)