Biolaven, Balsam do ciała

Wiele osób odpuszcza sobie balsamowanie ciała lub robi to nieregularnie i nawet to rozumiem. Ja również bywam wieczorem wykończona i jedyne o czym marzę to paść w objęcia Morfeusza i najlepiej przespać pełną dobę. Pomimo tego staram się w miarę możliwości regularnie odżywiać skórę, szczególnie w tych najsuchszych obszarach, które u  mnie ulokowały się na łydkach. A skoro już masuję łydki mogę wysmarować i uda :) W ten sposób staram się motywować do regularnego balsamowania, choć i grzeszki zaniedbania nie są mi całkiem obce. Stale szukam więc kosmetyków, które nawilżają na dłużej niż 10 minut po aplikacji. Dokładnie takich jak balsam Biolaven.


Biolaven Organic, Balsam do ciała

Według producenta: "Nawilżająco-wygładzający balsam do ciała, zawierający odżywczy olej z pestek winogron, przeznaczony jest do codziennej pielęgnacji skóry wymagającej. Podczas regularnego stosowania chroni przed wysuszeniem i działaniem szkodliwych czynników, przywraca miękkość i elastyczność. Dzięki lekkiej formule balsam doskonale się rozprowadza i wchłania, pozostawiając skórę gładką, nawilżoną i zrelaksowaną. Naturalny olejek eteryczny z lawendy, symbol Prowansji, pozwala odczuć cudowne odprężenie i ukojenie."


Balsam kupimy w plastikowej, stabilnej butli z pompką. Właściwie pompka jest dla mnie nieodzownym elementem tego typu produktów, ponieważ ułatwia zachowanie higieny i przyspiesza aplikację kosmetyku. Dzięki niej nie wybrudzę wszystkiego dookoła. Opakowanie jest funkcjonalne i wszystko działa bez zarzutu czy zacinania się. Dodatkowo możemy sobie balsam zamknąć przekręcając końcówkę i zabrać np. na wakacje, a nic się nie wyleje. Kosztuje ok. 20zł/300ml.


Skład: Aqua, Glycine Soja Oil (olej sojowy, emolient bogaty w wit. E, natłuszcza, odżywia skórę i działa antystarzeniowo), Glycerin (gliceryna, utrzymuje wilgoć w naskórku), Vitis Vinifera Seed Oil (olej z pestek winogron, nawilża i zmiękcza skórę, szybko się wchłania wgłąb, uelastycznia, wygładza i chroni przed odwodnieniem, działa antybakteryjnie), Sorbitan Stearate (emulgator, umożliwia połączenie fazy wodnej z tłuszczową), Sucrose Cocoate (emulgator, dodatkowo zmiękcza i nawilża skórę, także zagęstnik), Glyceryl Stearate (emolient i emulgator; kondycjonuje skórę), Stearic Acid (kwas stearynowy; stabilizator emulsji i emulgator), Cetearyl Alcohol (emolient, zmiękcza i wygładza skórę), Tocopheryl Acetate (wit. E zwana witaminą młodości, bardzo cenna w pielęgnacji skóry, silny antyutleniacz), Xanthan Gum (zagęstnik), Benzyl Alcohol (konserwant dopuszczony przez instytucje certyfikujące kosmetyki naturalne), Lavandula Angustifolia Oil (olejek lawendowy; działa antyseptycznie, przeciwbólowo, przyspiesza gojenie, zmniejsza łojotok, stymuluje wzrost nowych komórek, zapach relaksuje i odpręża), Parfum, Dehydroacetic Acid (konserwant identyczny z naturalnym, dopuszczony przez instytucje certyfikujące kosmetyki naturalne.


Sposób użycia: nanieść balsam na suchą i oczyszczoną skórę, delikatnie wmasować. Najlepiej używać balsamu po kąpieli, kiedy skóra jest najbardziej podatna na wchłanianie kosmetyku.


Balsam posiada przyjemną, lekką konsystencję i cudowny zapach. Cała gama kosmetyków Biolaven uwiodła mnie między innymi właśnie tym zapachem. Do tej pory raczej unikałam lawendy, obecnie nawet posiadam hydrolat lawendowy bułgarski, choć rozcieńczam go innym ze względu na "moc". W balsamie wyczuwam jednak głównie słodką nutę winogron, lawenda oscyluje dopiero gdzieś w tle. Jest to intrygująca mieszanka, niesamowicie relaksująca i trwała. Moja pidżama pachnie nawet rano i wierzcie mi, jest to bardzo przyjemne doznanie. Balsam doskonale się rozsmarowuje i szybko wchłania, nie pozostawiając praktycznie żadnej wyczuwalnej, a tym bardziej tłustej warstwy. Dodatkowo jest bardzo wydajny, nie potrzebuję go wiele do wymasowania nóg czy nawet całego ciała, więc taka butla wystarcza na kilka miesięcy :) Działanie ma genialne przede wszystkim dlatego, że naprawdę na długo nawilża skórę, zmniejsza uczucie ściągnięcia, szorstkości czy przesuszenia skóry, pozostawiając ją mięciutką, przyjemną w dotyku i wygładzoną. Przez cały kolejny dzień czuję się komfortowo, a skóra się nie przesusza nawet w klimatyzowanych, przegrzanych pomieszczeniach. Dodatkowo dzięki masażowi balsam uelastycznia i ujędrnia skórę. Nie podrażnił mnie ani nie uczulił.


Podsumowując balsam Biolaven to kolejny niesamowicie udany kosmetyk marki. Zapach, który po całym dniu idealnie odpręża i pomaga się zrelaksować idzie w parze ze skutecznym i długotrwałym działaniem. Moja skóra go pokochała, ponieważ dzięki niemu jest nawilżona, elastyczna, miękka i miła w dotyku. Na długo.

Znacie serię Biolaven? Czy Wy także polubiłybyście słodkie połączenie winogron i prowansalskiej lawendy?

45 komentarzy:

  1. To jest jedyny kosmetyk, który mi przypasował z tej linii ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Balsamu jeszcze nie miałam z tej serii ale na pewno w końcu po niego sięgnę. Bardzo polubiłam produkty biolaven i chcę je wszystkie przetestować :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Miałam żel do mycia twarzy i micel, oba kosmetyki lubiłam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj przydałby mi się tego typu balsam. Uwielbiam balsamy więc pewnei i on trafi w moje łapki ;D

    OdpowiedzUsuń
  5. Super, że szybko się wchłania! Miałam jeden balsam z Vianka, ale był bardzo toporny...myślę, że z tym bardziej bym się polubiła :)

    OdpowiedzUsuń
  6. z biolaven miałam tylko żel do mycia twarzy.

    OdpowiedzUsuń
  7. o tej serii czytałam naprawdę wiele, ale jeszcze na nic się nie skusiłam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Kilka pozycji od nich miałam, ale balsamu jeszcze nie. Może na lato się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Zapach tej serii mnie odrzuca przy dłuższym użytkowaniu :P

    OdpowiedzUsuń
  10. Na razie miałam 3 kosmetyki Biolaven i tylko jeden niespecjalnie mi przypasował, na balsam też raczej się skuszę z czasem :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Miałam kilka produktów tej firmy, zapach nie za bardzo przypadł mi do gustu.

    OdpowiedzUsuń
  12. o zaciekawiłaś mnie tym że tak długo utrzymuje się na skórze taki by mi sie przydał, no i intryguje mnie to ciekawe połączenie zapachowe

    OdpowiedzUsuń
  13. Biolaven znam tylko z wpisów int. Jeszcze nie używałam :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Miałam ten balsam i byłam z niego bardzo zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja jeszcze nie miałam nic z tej firmy obecnie balsamów i masełek mam sporo jak wykończę to może się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Uwielbiam ich kremy zarówno na dzień, jak i na noc, a balsamu jeszcze nie miałam :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Lubie takie opakowania z pompką. Mam krem z tej linii i tez lubie jego zapach, ale na dłuższą metę mógłby mnie zmęczyc :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie miałam jeszcze niczego z tej serii, ale muszę nadrobić. Jeżeli chodzi o balsam, to zapach wydaje się być bardzo ciekawy, no i fajnie, że ma pompkę :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Na chwilę obecną mam za dużo mazideł do ciała ale w przyszłości może wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Uwielbiam wszyskie balsamy do twarzy ♡

    OdpowiedzUsuń
  21. Dobrze o nim wiedzieć, dziś zauważyłam ostatki mojego balsamu od Vianek :)

    www.wkrotkichzdaniach.pl - nowości na blogu :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Nie miałam jeszcze okazji używać tego balsamu :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Mam straszną ochotę na kosmetyki Biolaven, ale pierw muszę wykończyć swoje nie małe zapasy :).

    OdpowiedzUsuń
  24. Z tej linii mam jedynie micel ale jeszcze go nie używałam :) czeka na swoją kolej :) balsam pewnie też wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  25. ta linia niestety nie jest dobra dla mojej suchej skóry, ale z kolei Vianek jest rewelacyjny :-)

    OdpowiedzUsuń
  26. Nie miałam jeszcze produktów tej marki, ale połączenie zapachu winogron i lawendy dla mnie brzmi genialnie! :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Nie miałam żadnego kosmetyku z tej serii :)

    OdpowiedzUsuń
  28. bardzo lubię zapach kosmetyków z biolavenu :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Jestem leniuchem jeśli chodzi o balsamowanie ciała :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Nie lubię kosmetyków tej serii ;/

    OdpowiedzUsuń
  31. Brzmi cudownie:)! Na pewno będę na niego polować:)!
    Bardzo dobrze napisany post. Pozdrawiam :)
    Mój blog ♥ Serdecznie zapraszam !

    OdpowiedzUsuń
  32. Nie lubię się balsamować i może wstyd się przyznać, ale tego nie robię :)
    Z linii Biolaven mam tylko jakieś próbki, nigdy nie miałam ich pełnowymiarowych produktów.

    OdpowiedzUsuń
  33. Podobają nam się owocowe zapachy, więc dobrze, że w balsamie czuć przede wszystkim winogrono :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Bardzo dobrze napisana recenzja. Widać, że naprawdę się przyłożyłaś - przeanalizowałaś skład i poruszyłaś chyba wszystkie aspekty. Jestem pod wrażeniem! :)
    Należę niestety do tych osób leniwych, jeśli chodzi o balsamowanie skóry. Czekam aż motywacja do mnie przyjdzie. :D
    Uwielbiam pięknie pachnące kosmetyki. Podoba mi się także opakowanie. Nie lubię produktów do ciała, które trzeba wyciągać palcami :P
    ~Wer

    OdpowiedzUsuń
  35. W przypadku balsamów wolę bardziej wyraziste, soczyste zapaszki. ;)

    OdpowiedzUsuń
  36. Miałam z tej serii płyn micelarny i był super, balsam też bardzo chętnie wypróbuję.

    OdpowiedzUsuń
  37. Ja też staram się nie odpuszczać :) Do ciała przyjemniaczka od Biolaven nie miałam jeszcze, na razie testuję kremy do twarzy :)
    (P.S. Piszę z nowego konta, wcześniej Dziecko we Mgle ;])

    OdpowiedzUsuń
  38. Bardzo lubię serię Biolaven, choć ostatnio żaden balsam nie jest dla mnie wystarczająco nawilżający. W każdym razie wszystkie linie Sylveco są godne uwagi.

    OdpowiedzUsuń
  39. Można też odżywić skórę i zadbać o nią pijąc zdrową i smaczną wodę - filtr redox daje wodę wspierającą urodę i zdrowie, woda ta niweluje negatywny wpływ wolnych rodników na organizm, opóźnia starzenie się organizmu.

    OdpowiedzUsuń
  40. wyznaję zasadę, że ciało zbyt rozpieszczane traci motywację do działania, więc nie dla mnie balsamy;)

    OdpowiedzUsuń
  41. Balsam wprost dla mnie, chcę go :)

    OdpowiedzUsuń

Uwielbiam czytać Wasze komentarze, ponieważ każdy z nas jest inny i posiada własne zdanie, więc śmiało piszcie! Skomentować może każdy, apeluję jednak o kulturę.

Do blogerów w wolnej chwili na pewno zajrzę :)
Jeśli zaobserwujesz, a też prowadzisz blog - daj znać, chętnie zobaczę o czym piszesz :)