TwinkleDeals: masksheets i inne gadżety

Przez ostatnie pół roku polowałam na opakowanie masksheetów, podobno dostępne w jednej z drogerii. Jednak jedyne co udało mi się zobaczyć to cena i puste miejsce na półce, ponieważ tak szybko się rozchodziły. Masksheety to najczęściej bawełniane, gotowe do użycia maseczki, które przywędrowały do Polski z Azji, głównie Korei słynącej z wieloetapowej pielęgnacji skóry. Recenzje gotowych masek kilkakrotnie pojawiały się na moim blogu:
a kolejne będą już niedługo. Tak, bardzo lubię maski w płachcie, bo są wygodne, szybkie, nie trzeba ich mieszać ani zmywać, można w nich wykonywać różne inne czynności, a do tego wszystkiego zazwyczaj fajnie działają. 


Kiedy zobaczyłam więc pakę masek w tabletkach musiałam je po prostu mieć! Jedyny problem jest taki, że zamówiłam je ze strony jednego z chińskich sklepów i musiałam cierpliwie czekać, aż dotrą.

Masksheety KLIK
100 szt. kosztowało naprawdę niewiele. Same maski są dobrej jakości, bawełniane, nie rwą się i dobrze przylegają do skóry. Co ciekawe są trochę mniejsze niż te gotowe, więc lepiej dopasowują się do wielkości mojej twarzy (nie są za duże jak te np. ze Skin79). Wreszcie mogę sama nasączać je czym tylko zechcę i dobierać maski dokładnie pod aktualne potrzeby mojej skóry. Przy okazji oszczędzam sporo kasy, ponieważ gotowy masksheet średnio kosztuje ok. 10zł, a te o wiele mniej! Nasączam je czym tylko zechcę: od toników, przez gotowe sera, oleje, kwas hialuronowy, bo wymyślone przeze mnie mieszanki półproduktów. Uwielbiam! Jeśli jesteście ze mną na Instagramie na pewno zauważyłyście (w STORY).


Szal KLIK
Bardzo, bardzo mięciutki i miły w dotyku materiał, pastelowe kolory i ogromne rozmiary szala sprawiają, że jestem z niego niesamowicie zadowolona. Jest ciepły i świetnie wygląda noszony na płaszczu. Idealny na zimę.



Kubek KLIK
Jestem nim zachwycona, a dokładniej tym, że za drugim razem dotarł cały i zdrowy (pierwszy niestety przyszedł do mnie uszkodzony). Na zdjęciu poniżej możecie zobaczyć gwiazdozbiory, które pokazują się po zalaniu kubka wrzątkiem. Gdy jest zimny widać same gwiazdy. Dla mnie jest świetny! Mój własny kosmiczny kubek :) Przed pierwszym użyciem dokładnie go umyłam i wyparzyłam wrzątkiem, bo zawsze tak robię, a tu dodatkowo nie mam pojęcia w jaki sposób był przechowywany. Uwielbiam!


Zielona bluzka KLIK
Spodobała mi się na zdjęciu i postanowiłam zaryzykować. Przy wybieraniu rozmiaru ściśle trzymałam się miar w centymetrach. Najpierw zmierzyłam jedną z posiadanych bluzek, a następnie dopasowałam wymiary do podanych na stronie. Teraz trochę żałuję, że wybrałam zieloną (kiedy składałam zamówienie dostępny był tylko ten kolor, obecnie do wyboru jest ich aż pięć). Materiał bluzki jest raczej sztuczny, trochę się gniecie, dobrze się pierze i prasuje (nie farbuje). Całkiem przyjemnie się nosi.


Przy okazji dodam, że powyższe rzeczy dotarły w jednej paczce po ok. 2 tygodniach od zamówienia. Odebrałam je na poczcie, po otrzymaniu awizo. Warto mieć na uwadze, że paczki z chińskich stron czasem są niedostatecznie zabezpieczone folią bąbelkową, więc podczas zamówień przedmiotów, które mogą się stłuc sporo ryzykujecie. Druga część zamówienia idzie dalej i jestem ciekawa czy w ogóle do mnie dotrze...
Podsumowując jestem zadowolona z kolejnego zamówienia z tej strony. Wiem, że zdania co do takich zakupów są podzielone, ale mimo wszystko czasem warto zaryzykować.  
W następnym poście pokażę Wam co zamówiłam... dla Was!

24 komentarze:

  1. Ostatnio i ja nabrałam ochoty na te maski :D

    OdpowiedzUsuń
  2. No wiesz. Ten kubek to jest kapitalny:).
    A co do zieleni to jest bardzo piekna i mam wrazenie, że pięknie komponuje się z Twoją karnacja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kubek jest stworzony dla mnie :) Dziękuję, jestem strasznym bladziochem ;)

      Usuń
  3. Boski kubek, też chciałabym taki mieć :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Te maski rzeczywiście super sprawa :) i kubek ładny :)

    OdpowiedzUsuń
  5. super uwielbiam takie pierdołki :) super blog!
    dodajemy? zacznij i poinformuj mnie o tym.
    zapraszam do mnie: www.fancycares.blogspot.com i zachęcam do obserwacji! ( ;

    OdpowiedzUsuń
  6. Aaa, czyli to jednak u Ciebie widziałam wzmiankę o tym kubku, że dotarł uszkodzony. Sama miałam ochotę na niego, bo uwielbiam takie kosmiczne ;) klimaty, ale trochę się wystraszyłam i odpuściłam. Kubek jest obłędny i chyba zaryzykuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie, u mnie - ja też kocham kosmiczne klimaty jak widać :)

      Usuń
  7. Mam taki szal prawie identyczny tylko bez granatowego elementu :) uwielbiam go :) podobnie maski w kapsułkach, ja swoje kupuję w Hebe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I też jest taki mięciuchny i miluchny? :) Ja właśnie zawsze ich w Hebe szukałam i nigdy nie było :P

      Usuń
  8. Na maski nie mam jakiegoś wielkiego parcia, a co do szala to gdyby kolory były ciemniejsze to byłby idealny :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Maski w kapsułkach to dla mnie zupełna nowość. Właśnie sobie zdałam sprawę, że za rzadko sprawiam sobie tę przyjemność. Chętnie skorzystam z rady Aneczki i zajrzę do Hebe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może u Ciebie będą, w mojej drogerii wieczny brak :)

      Usuń
  10. Spodobał mi się pomysł masek własnoręcznie nasączanych :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Te maski to świetny gadżet! Muszę sama zamówić :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja coś słyszałam, że takie maski są w hebe, więc poszukam ich przy okazji (mam nadzieję, że pustego miejsca z ceną nie zastanę ;) Ostatnio gotowe widuję po 19 zł, więc dla mnie za drogo...

    OdpowiedzUsuń
  13. Powodzenia, u mnie wieczny brak ;)

    OdpowiedzUsuń

Uwielbiam czytać Wasze komentarze, ponieważ każdy z nas jest inny i posiada własne zdanie, więc śmiało piszcie! Skomentować może każdy, apeluję jednak o kulturę.

Do blogerów w wolnej chwili na pewno zajrzę :)
Jeśli zaobserwujesz, a też prowadzisz blog - daj znać, chętnie zobaczę o czym piszesz :)