IVA Natura, Czarna maska do twarzy oraz Krem do stóp

W ostatnich latach powstaje coraz więcej marek kosmetyków naturalnych, które dbają o składy i wprowadzają całkiem nowe receptury na Polski rynek. Niesamowicie mnie to cieszy, ponieważ przyczynia się to do zmiany świadomości Polek, które mają coraz szerszy i lepszy wybór wśród drogeryjnych półek. Jedną z nowszych marek, które niedawno pojawiły się u nas, jest turecka marka IVA Natura. Kosmetyki te powstają na bazie składników pozyskanych z roślin uprawianych w chronionych, często wysokogórskich, ekosystemach Anatolii (historyczna kraina Turcji, obejmująca m.in. cały półwysep Azji Mniejszej) i nie zawierają żadnych sztucznych substancji. Są to certyfikowane kosmetyki organiczne, produkowane m.in. zgodnie z normami Dobrej praktyki wytwarzania. Dzisiaj zapraszam Was na post o masce do twarzy i kremie do stóp tej marki.


IVA Natura, Black Face Mask, Czarna maska do twarzy 

Według producenta: "Organiczna, certyfikowana czarna maska do twarzy z wykorzystaniem ekstraktów z przytulii czepnej pozyskiwanej z żyznych równin prowincji Diyarbakir. Równiny te są z jednej strony pokryte śniegiem, a z drugiej porastają je krwistoczerwone kwiaty. Przytulia czepna zbierana w tym rejonie jest bogata w kwas askorbinowy, witaminę C oraz saponiny. Zapewnia to dogłębne oczyszczanie oraz wybielenie skóry.
Sposób użycia: pokryć dokładnie oczyszczoną skórę twarzy nakładając sporą ilość produktu. Pozostawić na 5 minut, po czym obficie spłukać wodą. Stosować 2 razy w tygodniu."


Czarną maskę kupicie w kartoniku, którego ja nie posiadam, ponieważ mam mniejsze opakowanie (50ml). Standardowa pojemność kosztuje sporo, bo 99zł, ale za to pojemność to aż 250 ml, więc wystarczy na bardzo długo. Samo opakowanie maski to czarny, plastikowy pojemniczek, który pod zakrętką posiada zabezpieczenie.


Skład: Aqua, Myrtus communis* (mirt zwyczajny, zalecany do skóry zanieczyszczonej, skłonnej do wyprysków, działa odświeżająco i odkażająco, usuwa wysypki i trądzik), Cetearyl Alcohol**, Olea europaea Fruit Oil* (oliwa z oliwek, odżywia skórę, pozostawia film ochronny, poprawia ukrwienie i wzmacnia barierę naskórka), Caprylic/Capric Triglyceride**, Citric Acid**, Glyceryl Stearate, Stearic Acid, Sodium Lauroyl Glutamate**, Potassium Hydroxide**, Rosa damascena (Rose) Flower Distillate* (wodny roztwór z destylacji kwiatów róży damasceńskiej, działa przeciwzmarszczkowo, przeciwzapalnie, wygładza, matuje), Thymus vulgaris* (macierzanka, działa ściągająco), Ironoxide (CI 77499), Benzyl Alcohol (And) Dehydroacetic Acid**, Sodium Benzoate**, Arbutus Unedo Fruit Extract (AP) (chruścina jagodna, posiada właściwości antybiotyczne), Aesculus hippocastanum Extract (AP) (kasztanowiec zwyczajny, napina, ujędrnia, poprawia ukrwienie skóry, idealny dla cer dojrzałych i naczynkowych), Galium aparine (Cleavers) Extract (AP) (przytulina czepna, bogata w witaminę C, oczyszcza i wybiela), Licorice Extract (AP) (lukrecja, nawilża, zatrzymuje wodę w naskórku), Propanediol (1) (And) Lecithin (2) **, Fragrance

*Organic Certificated     **Approved For Organic Cosmetic     AP: Anatolian Plant




Maska na pierwszy rzut oka faktycznie wydaje się głęboko czarna. Zapach jest minimalnie wyczuwalny, lekko ziołowy i odświeżający, nie wyczuwam w nim sztuczności. Na pewno nie jest mocny i męczący, więc nawet osoby nieprzepadające za ziołowymi aromatami mogą być zadowolone. Posiada konsystencję gęstego budyniu, doskonale rozsmarowuje się na skórze, nie spływa z niej. Na twarzy widać, że tak naprawdę posiada kolor bardzo ciemnozielony.


Maska nie zasycha ani nie zastyga, po odczekaniu 5-10 minut można ją spokojnie zmyć wodą. Najbardziej lubię takie zmywalne maski robić po prostu kilka minut przed prysznicem, wtedy nie muszę się chlapać i obawiać o zmoczenie ubrania. Ewentualne resztki maseczki usuwam wacikiem zwilżonym w wodzie lub hydrolacie. Po zmyciu skóra jest niesamowicie mięciutka, odświeżona, zaczerwienienia rozjaśnione, a pory ładnie przymknięte. Skóra jest po niej przyjemnie oczyszczona, rozświetlona, lekko napięta, ale nie ściągnięta. Delikatnie nawilża, na pewno nie wysusza skóry. Nie uczuliła mnie ani nie podrażniła. Przy tym maska jest niesamowicie wydajna, nakładałam ją już ok. 10 razy i mam ponad połowę mniejszego opakowania, więc duże, 250ml, wystarczy na naprawdę długo.


Poniżej zdjęcie z mojego Instagrama :)


IVA Natura, Foot Care Lotion, Krem do stóp

Według producenta: "Organiczny, certyfikowany krem do stóp z ekstraktem z dziurawca z Toros, rosnącego na objętym ochroną, chłodnym i pustynnym terenie Gór Taurus. Zebrany w tym miejscu dziurawiec posiada właściwości antybakteryjne i antywirusowe. Pomaga z odnowie i odbudowie skóry stóp.
Sposób użycia: Nakładać na oczyszczoną skórę stóp. Wsmarować do całkowitego wchłonięcia. Można stosować dwa razy dziennie, rano i wieczorem".


Krem kupimy w kartoniku, którego szata graficzna bardzo przyjemnie kojarzy mi się z naturą. Wszystkie kosmetyki tej marki utrzymane są w podobnym designie. Kosztuje 42zł/100ml.


Skład: Aqua, Myrtus communis* (mirt zwyczajny, działa odświeżająco i odkażająco), Thymus vulgaris* (tymianek, działa odkażająco, przeciwzapalnie i oczyszczająco), Caprylic/Capric Triglyceride**, Cetearyl Alcohol**, Glyceryl Stearate SE**, Olea europaea Fruit Oil* (oliwa z oliwek, odżywia skórę i pozostawia na niej filtr ochronny, poprawia ukrwienie i wzmacnia barierę naskórka), Glyceryl Stearate, Stearic Acid, Sodium Lauroyl Glutamate**, Rosa damascena (Rose) Flower Distillate* (wodny roztwór z destylacji kwiatów róży damasceńskiej, wykazuje działanie przeciwzapalne), Argania spinosa Kernel Oil* (olej arganowy, szczególnie zalecany dla skóry dojrzałej i odwodnionej, bogaty w witaminę E i prowitaminę A, dzięki którym jest doskonałym przeciwutleniaczem, głęboko i skutecznie nawilża skórę, posiada silne działanie regenerujące, chroni przed silnym działaniem słońca oraz wiatru, chroni przed procesem starzenia się skóry, a także łagodzi objawy trądziku młodzieńczego, alergii i łuszczycy), Benzyl Alcohol (And) Dehydroacetic Acid**, Hypericum perforatum (St John’s Wort) Extract (AP), Sodium Benzoate**, Melaleuca alternifolia Leaf Oil (AP) (olejek z drzewa herbacianego, unikalny, naturalny antyseptyk o potężnym działaniu bakteriobójczym, przeciwgrzybicznym i przeciwwirusowym, doskonałe uzupełnienie kremów nawilżających.), Hypericum perforatum (St John’s Wort) Oil (AP) (dziurawiec zwyczajny, wspaniały środek zmiękczający, ma szerokie zastosowanie w produkcji środków do pielęgnacji skóry oraz w produktach do opalania), Thymus vulgaris Extract (AP), Citric Acid**, Propanediol (1) (And) Lecithin (2)**

*Organic Certificated     **Approved For Organic Cosmetic     AP: Anatolian Plant



W kartoniku znajdziemy plastikową buteleczkę, która nie jest za duża i bardzo poręczna.  Dzięki temu, że jest przezroczysta mamy pełną kontrolę nad ilością produktu. Podoba mi się etykieta, która jest trwała i śliska, dzięki temu napisy się nie ścierają, a krem przez cały okres użytkowania wygląda nienagannie (podobnych etykiet używa m.in. Sylveco).


Opakowanie zostało zaopatrzone w pompkę, która mogłaby być przyjemniejsza w obsłudze. Krem jest dość gęsty, a otworek naprawdę maleńki, więc aby go wydobyć muszę mocno naciskać pompkę i to kilkakrotnie. Wolałabym, aby było to łatwiejsze, ponieważ po jakimś czasie zaczyna denerwować.


Krem jest gęsty, lekko beżowy i pachnie naturalnie, ziołowo, ale zdecydowanie wyraźniej niż maska. Mój nos wyczuwa tymianek i bardzo delikatną woń olejku z drzewa herbacianego. Mimo to zapach nie jest męczący ani zbyt silny, więc myślę, że mogą się na niego pokusić nawet antyfanki ziołowych aromatów.


Krem do stóp posiada świetną konsystencję: początkowo gęsta, po rozsmarowaniu okazuje się doskonale i szybko wchłaniać w skórę, pozostawiając na niej jednak bardzo przyjemną, delikatną i nietłustą warstewkę ochronną. Obecnie, w środku zimy, spokojnie można używać go także rano, nie wiem czy w lecie nie będzie jednak zbyt treściwy w ciągu dnia. Krem cudownie nawilża, odżywia i zmiękcza skórę stóp, jednocześnie korzystnie wpływając na moje samopoczucie (po wielu kremowych wpadkach, np. KLIK, miło znaleźć krem, który działa!). Podoba mi się, że nie brudzi pościeli czy ubrań, dobrze sobie radzi z moją suchą skórą, a do tego zawiera idealnie dobrane do potrzeb stóp roślinne składniki, od dawna znane z właściwości antyseptycznych, odkażających i odświeżających.


Podsumowując jestem bardzo zadowolona z kosmetyków IVA Natura i wiem, że to nie będzie nasze ostatnie spotkanie. Przyjemne składy, naturalne zapachy, a przede wszystkim genialne działanie zachęcają mnie do odkrywania kolejnych produktów.

Znacie już kosmetyki tej marki? Co myślicie o Czarnej masce do twarzy lub Kremie do stóp?

35 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Prawda, choć nie wszystkie jak lecą :)

      Usuń
  2. No to ja poproszę w takim razie😍

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ proszę Cię bardzo, skuś się i ciesz miękką buźką :P

      Usuń
  3. Nie znam,ale Żan i Ty tak je chwalicie, że trzeba będzie to zmienić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. CO poradzę, nawet nie miałam za co jej zjechać :P

      Usuń
  4. O w takiej wersji czarną maskę chętnie wypróbuję :) ja mam tylko pilaten a tej nie znam :) zresztą oba produkty są ciekawe choć maska bardziej mnie interesuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aneczka to są dwie zupełnie różne maski, mają całkiem inne zadanie i skład :)

      Usuń
    2. Wiem i właśnie dlatego mnie kusi :)

      Usuń
  5. Musze się w końcu pokusić i sprawić sobie w prezencie taką czarną maske :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie, tym bardziej, że jest niesamowicie wydajna :)

      Usuń
  6. Maska bardzo fajna :). Działanie przekonuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Działanie ma cudowne, nie ma się do czego przyczepić :)

      Usuń
  7. Jeszcze nie użyłam swojej maski, ale jestem jej bardzo ciekawa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewelinko, otwieraj i testuj na zdrowie! Szkoda czekać :)

      Usuń
  8. Zaintrygowałaś mnie tą maską ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło, bo maska warta jest każdych pieniędzy :)

      Usuń
  9. Czarna maska- interesująca. Obserwuję z przyjemnością. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. nie znam w ogóle tej marki. Nawet wstyd się przyznać, ale czarnej maski nigdy nie stosowałam, chyba czas to zmienić :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Uwielbiam maski, takiej jeszcze nie miałam.

    OdpowiedzUsuń
  12. Czarne maski ostatnimi czasy rządzą - czy to kupne, czy te domowej roboty z glinki lub węgla aktywnego.

    OdpowiedzUsuń
  13. bardzo ciekawią mnie kosmetyki tej marki, skusiłabym się na kremik do stóp

    OdpowiedzUsuń
  14. Czarna maska zawsze robi na mnie mocne wrażenie, ale boję się zmywania jej. Najbardziej lubię maski, które można ściągnąć ze skóry, ale niestety na rynku mało takich.
    Swoją drogą masz bardzo ładny baner i blog :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Zainteresowała mnie ta maska :) Nie jest mi jakoś niezbędna, odkąd stosuję na noc serum LIQ CC light można powiedzieć, że mam te same efekty. Jednak z przyjemnością kiedyś bym przetestowała :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Firma jest mi nieznana, jednak kosmetyki wydają się bardzo ciekawe ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie znam żadnego z tych produktów, ale zapowiadają się obiecująco :).

    OdpowiedzUsuń
  18. Maska fajnie się prezentuje, tylko cena trochę za wysoka.

    OdpowiedzUsuń
  19. Polubiłam tą marke a czarna maska jest na mojej wishliście :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Mam ochotę na jakąś czarną maskę, zastanawiałam się nad tą z Aliexpress :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Te kosmetyki działają cuda ;) Mam oba i bardzo sobie chwalę ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Czarna maska mega mnie zainteresowała, muszę ją wpisać na swoją ,,wishlistę" :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Nie spotkałam się wcześniej z tą firmą i tym bardziej czarną maską. Jeśli tylko będę miała okazję to spróbuję.

    OdpowiedzUsuń

Uwielbiam czytać Wasze komentarze, ponieważ każdy z nas jest inny i posiada własne zdanie, więc śmiało piszcie! Skomentować może każdy, apeluję jednak o kulturę.

Do blogerów w wolnej chwili na pewno zajrzę :)
Jeśli zaobserwujesz, a też prowadzisz blog - daj znać, chętnie zobaczę o czym piszesz :)