Bandi, Gold Philosophy, Krem na szyję i dekolt

Oglądając zdjęcia znanych ludzi czasem mam wrażenie, że niepotrzebnie zadają sobie tyle bólu fundując liczne zabiegi i operacje plastyczne. Często wiek jest mimo wszystko widoczny i oczywisty, a wszelkie próby nadmiernej ingerencji narażają gwiazdy po prostu na śmieszność. Tak bywa np. gdy ktoś się "ponaciąga tu i ówdzie", a zapomni o szyi... Zdarza się dużo częściej niż mogłoby się wydawać i to nie tylko pięknym i bogatym, ale także nam, wszystkim kobietom. Bardzo często spotykam się ze zdziwieniem gdy mówię, że kremuję szyję. Naprawdę to takie dziwne? Wolę zapobiegać w miarę możliwości, niż potem "leczyć" ;) Najczęściej używałam do pielęgnacji szyi kremu do twarzy w wersji na noc (u mnie oznacza to, że jest bardziej odżywczy niż wersja na dzień, gdzie stawiam na nawilżenie). Ostatnio jednak zaciekawił mnie krem przeznaczony właśnie specjalnie na okolice szyi i dekoltu, o którym dzisiaj napiszę więcej (wspomniałam o nim już tu KLIK).


Bandi, Gold Philosophy, Krem na szyję i dekolt


Według producenta: "Regenerujący krem, który dzięki unikalnej recepturze wypełnia zmarszczki i przywraca skórze jedwabistą gładkość i jędrność. Pomaga w odnowie skóry uszkodzonej przez słońce. Ujędrnia, odmładza, rozświetla i rewitalizuje skórę oraz łagodzi podrażnienia i przywraca właściwy poziom nawilżenia. Wyrafinowana kompozycja składników aktywnych o silnym działaniu regenerującym." 



Kwadratowy kartonik jest zafoliowany i wizualnie niezwykle kobiecy. Sam dobór kolorystyki jest elegancki i wyrafinowany, a to wrażenie jeszcze bardziej pogłębia nadruk imitujący czarną koronkę. Krem nie jest tani, standardowo trzeba za niego zapłacić 90zł/50ml.


W kartoniku znajdziemy nie tylko krem, ale także ulotkę z innymi produktami z serii (tu Gold Philosophy) oraz próbkę serum (we wszystkich produktach, które miałam tej marki, czekała taka niespodzianka).



Skład: jest długi. Na początku emolienty (zostawiają warstwę ochronną na skórze), glikol propylenowy (nawilża i ułatwia przenikanie innych składników wgłąb naskórka, może podrażniać), gliceryna (nawilża), masło shea (odżywia, natłuszcza), proteiny ryżu (nawilża, zmiękcza i wygładza), kolejne emolienty, skwalan (następny emolient), witamina E (zwana witaminą młodości, antyoksydant), olej z nasion ogórecznika (regeneruje, wygładza zmarszczki), peptyd ( (redukuje i wygładza zmarszczki), olej buriti (nawilża, pobudza produkcję elastyny i kolagenu, spowalnia starzenie skóry), złoto (regeneruje, nawilża, spowalnia starzenie, wygładza zmarszczki), proteiny pszenicy (zmiękcza i wygładza), następnie mamy mieszaninę kolejnych emolientów, kompozycji zapachowej, konserwantów (wszystko w minimalnej ilości). Szczegóły poniżej:


Słoiczek kremu jest plastikowy i dzięki temu dość lekki. Cały design oczywiście odpowiada temu z kartonika. Bardzo podoba mi się wypukły nadruk czarnej koronki oraz przejrzystość i minimalizm, choć przez przezroczyste brzegi widać też, że stosunek zawartości do wielkości opakowania jest nierówny (oszukuje nasze zmysły, a kremu jest mniej niż się wydaje).


Kolejnym ogromnym plusem jest pompka, choć nie jest  zbyt funkcjonalna w przypadku tak niskiego opakowania. Nie ma możliwości nałożenia kremu, gdy opakowanie stoi, trzeba wziąć je w rękę i dopiero wtedy wycisnąć zawartość. Nie jest to specjalnie wygodne, więc może dlatego producent zmienił opakowania na dużo wyższe, a węższe. Mimo wszystko pompka zwiększa higienę, więc wybaczam.


Sam krem wydaje się treściwy, jednak mimo sporej ilości emolientów nie jest tłusty. Biała barwa i świeży, lekko cytrynowy, sztuczny zapach nie czynią go wyróżniającym się wśród innych kremów. Właściwie byłam całkiem zawiedziona, ponieważ po takiej cenie spodziewałam się czegoś znacznie bardziej luksusowego. Gdyby przełożyć zawartość w tanie opakowanie bez składu powiedziałabym, że kosztował max. 5 zł i jest to krem do rąk. Przyzwyczaiłam się jednak do niego, choć z przyjemnością przywitałabym wersję nieco odświeżoną.


Krem doskonale się rozsmarowuje i bardzo szybko wchłania nie pozostawiając nieprzyjemnej, tłustej warstwy na skórze. Przez chwilę wyczuwam jego zapach, po czym na szczęście znika. Zawsze wykonuję masaż gładząc szyję od dołu ku górze (nigdy na odwrót!), lekko ją oklepuję i staram się nie rozciągać skóry, aby pozostała ona jak najdłużej jędrna i sprężysta. Krem naprawdę dobrze nawilża i chroni przed szkodliwym wpływem czynników zewnętrznych, przy czym nie pozostawia śladów na ubraniu (np. gdy używam go na dzień, choć staram się jednak nakładać go głównie na noc). Moja szyja wygląda naprawdę nieźle, jest miękka, wygładzona, nawilżona i nie widzę na niej większych zmarszczek (mimo, że całymi dniami wpatruję się w dół na komputer i nie sypiam na plecach, jak się podobno powinno, tylko na boku). Skóra wydaje się zwarta, jędrna i gładka, czyli dokładnie taka jak chcę.
Wydajność jest obłędna, gdyż krem wystarczył mi na ok. pół roku prawie codziennego używania (prawie, ponieważ ostatnio zrobiłam sobie akcję zużywania próbek, a wszystkie te, które teoretycznie były przeznaczone do twarzy, a się na niej nie spisały wcierałam właśnie w szyję).


Podsumowując krem polubiłam na tyle, że mam już w zapasach kolejne opakowanie, choć w tej większej butli, o której pisałam. Z działania jestem zadowolona, choć skład nie powala to jednak zawiera cenne oleje, proteiny i złoto w połowie składu.

Wrzucam jeszcze nowe opakowanie wraz ze składem, który się nie zmienił (specjalnie dla UpitaKubusiemx3)



A Wy czego używacie do pielęgnacji szyi? Znacie ten krem Bandi?

30 komentarzy:

  1. Całkiem fajny kremik, do tego super wygląda. Ja na razie do szyi kończę krem Avene.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawie brzmi, pisałaś już o nim? :)

      Usuń
  2. Wstyd się przyznać, ale używam jedynie standardowego balsamu do ciała. Pomacałam właśnie swoją szyję i chyba nie jest najlepiej, pora się zainteresować tematem nieco bardziej. :) Przyznam jednak, że za taką cenę raczej nie kupiłabym tego kremu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łatwo zapomnieć o szyi, dlatego na początku kremowałam się świadomie, teraz mam już taki nawyk :) Spróbuj, efekty zobaczysz co prawda dopiero po jakimś czasie, ale nie jest to ogromny wysiłek, a warto!

      Usuń
  3. Jakież piękne, kobiece opakowanie. Kosmetyk przyciąga wzrok :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też kremuję szyje i nie wiedziałam, że to dziwne :D. Choć ja akurat używam tego samego produktu, co do ciała :). Wiesz może, czy wraz ze zmianą opakowania, nie poszła zmiana w składzie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sprawdziłam, skład się nie zmienił, wrzuciłam fotki :)
      Pozdrawiam :)

      Usuń
    2. Dziękuję bardzo :). Ciekawa byłam, bo czasami właśnie zmienia się i jedno i troszkę drugie :).

      Usuń
    3. Wiem, masz rację, często tak niestety bywa :)

      Usuń
  5. Uważam, że szyja jest częścią ciała i również należy o nią dbać :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nigdy nie miałam kosmetyków tej firmy :) Kremowanie szyi już dawno weszło mi w nawyk ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Prezentuje się super :) sama kremuje szyję i dekolt :) uważam że w tych miejscach skóra wymaga również wyjątkowej pielęgnacji. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, ale zdziwiłabyś się ile kobiet całkiem o tym zapomina skupiając się tylko na twarzy i makijażu :)

      Usuń
  8. Wstyd mi ale nigdy nie używałam niczego do pielęgnacji szyi... czas najwyższy zacząć a ten produkt wygląda interesująco ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie zacznij, na początek wystarczy balsam czy masło do ciała (nie wiem ile masz lat) - najważniejsze, aby masować skórę od dołu ku gorze :)

      Usuń
  9. To opakowanie jest nieziemskie! <3 Krem brzmi bardzo dobrze, szkoda, że cena nie jest niższa. Dotąd nie myślałam jakoś o pielęgnacji szyi, chyba czas to zmienić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że zwróciłam Twoją uwagę na ten temat, powodzenia :)

      Usuń
  10. Fajny, ciekawy czy na mnie by jeszcze zadziałał, bo już widzę, że szyja się zmienia i gęstość skóry na niej. Ale cena to wysoka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, ja też jakiś czas temu zauważyłam różnicę na szyi i od początku postanowiłam działać, a nie przyglądać się biernie. Warto spróbować choćby z balsamem czy olejkiem do ciała o fajnym składzie, na pewno da to lepszy efekt niż ignorowanie tematu :)

      Usuń
  11. Ja zapominam o pielęgnacji szyi - przyznaję się bez bicia :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, no, nieładnie :P Koniecznie się popraw :D

      Usuń
  12. Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie, spece od designu się spisali :)

      Usuń
  13. Opakowanie jest genialne! Cóż.. też muszę zacząć kremować szyję, chyba najwyższy już czas :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Właśnie szukam czegoś co poratuje mój dekolt doświadczony słońcem i pazurkami mojej córki - chyba spróbuje tego kremu. No i to opakowania :)

    OdpowiedzUsuń

Uwielbiam czytać Wasze komentarze, ponieważ każdy z nas jest inny i posiada własne zdanie, więc śmiało piszcie! Skomentować może każdy, apeluję jednak o kulturę.

Do blogerów w wolnej chwili na pewno zajrzę :)
Jeśli zaobserwujesz, a też prowadzisz blog - daj znać, chętnie zobaczę o czym piszesz :)