Ziaja, Liście Manuka, Krem na noc

Seria kosmetyków Liście Manuka firmy Ziaja jakiś czas temu zrobiła niezłe zamieszanie. Jedne z nas od razu ją pokochały, inne znienawidziły, a jeszcze inne zignorowały - tak to z nami, kobietami, bywa :) Seria przeznaczona jest do skóry tłustej i mieszanej, więc teoretycznie do takiej, jaką posiadam i charakteryzuje się świeżym, ciekawym zapachem, który mi osobiście się podoba. Miałam już dwie tubki Pasty do oczyszczania oraz Tonik zwężający pory, dzisiaj wykończyłam natomiast Krem na noc. Jak się spisał?


Ziaja, Liście Manuka, Krem mikrozłuszczający z kwasem migdałowym na noc

Według producenta: "Nawilżający krem z 3% zawartością kwasu migdałowego. Przywraca skórze naturalną równowagę i świeżość. Złuszcza i odnawia naskórek nie powodując podrażnień. Redukuje porfiryny odpowiedzialne za zmiany trądzikowe. Rozjaśnia powierzchniowe przebarwienia posłoneczne i pozapalne. Zmniejsza zaskórniki i rozszerzone pory. Nawilża, poprawia elastyczność, jędrność i sprężystość. Pozostawia skórę świeżą o jednolitym kolorycie.
Sposób użycia: Krem nanieść wieczorem na oczyszczoną skórę i delikatnie wklepać. W ciągu dnia zaleca się stosowanie preparatów z ochroną przeciwsłoneczną. 
Produkt testowany dermatologicznie i alergologicznie."


Produkt kupujemy zafoliowany i z tego co obserwuję, takie rozwiązanie jest coraz popularniejsze. Dzięki temu zawsze mamy 100% pewności, że nikt nie otwierał kremu przed nami, więc na pewno jest świeży. Kosztuje niecałe 10zł/50ml i często jest w promocji, można go kupić nawet za 6zł.


Opakowanie kremu to standardowy kartonik, na którym znajdziemy sporo informacji o kosmetyku, jego działaniu, składzie, sposobie użycia. 


Skład: sporo emolientów tzw. suchych silikonów, gdzieś dalej kwas migdałowy, cynk, ekstrakt z liści Manuka, konserwanty (w tym pochodna formaldehydu - Diazolidinyl Urea). Szczegóły poniżej:


Sama tubka kremu wykonana jest z miękkiego plastiku i zaopatrzona w zwykły, zakręcany korek. Nie ma tu pompki, więc niektóre z nas na pewno będą niezadowolone z takiego rozwiązania. Tubka stabilnie stoi na półce. Kolorystycznie jest tożsama z całą serią.


Dzięki miękkiemu materiałowi łatwo wydobyć z opakowania krem, wystarczy lekko nacisnąć.  Nie ma z tym problemu do samego końca, więc nic się nie zmarnuje.


Z tyłu tubki znajdziemy podstawowe info, skróconą wersję z kartonika, który pewnie od razu wyrzucimy. Nie ma jednak już składu.


Krem jest biały i ma bardzo fajną konsystencję, trochę przypomina żel. Nie jest nadmiernie gęsty, ale też i niezbyt rzadki, moim zdaniem jest w sam raz. Bardzo dobrze się rozprowadza na skórze. Zapach kremu jest identyczny jak pozostałych kosmetyków z serii - świeży, orzeźwiający, energetyczny, lekko miętowy, lekko eukaliptusowy.


Kremu używałam oczywiście na noc, zgodnie z przeznaczeniem, na dokładnie oczyszczoną skórę, uprzednio przetartą tonikiem. Krem nie do końca się wchłania, choć nie pozostawia wyraźnej tłustej warstwy, ale po jakimś czasie skóra mocno się świeci. Zauważyłam też, że nie domyka porów, wręcz przeciwnie - mam wrażenie, że wręcz je otwiera. Nie zauważyłam, żeby rozjaśniał przebarwienia czy uelastyczniał skórę. Niestety czasem lekko mnie zapycha i podejrzewam, że większość cer skłonnych do zatykania porów będzie podobnie na niego reagować. Nie uczulił mnie i nie podrażnił. Generalnie nie zrobił na mnie piorunującego wrażenia, moją już dość wymagającą skórę nawilżał zbyt delikatnie, potrzebuję czegoś bardziej odżywczego, dlatego często stosowałam pod niego serum z kwasem hialuronowym lub wit. C. Użyty solo kilka dni pod rząd sprawiał, że skóra wyglądała na odwodnioną i szarą, ewidentnie brakowało jej nawilżenia.


Cena i działanie sprawia, że jest to całkiem ciekawy krem dla nastolatek, które nie potrzebują mocnego nawilżenia czy odżywienia skóry i nie mają potrzeby walki z pierwszymi zmarszczkami. Kosmetyk ten jest dość lekki, ale trzeba obserwować, czy nie zapycha porów. Można też użyć go, by skóra zapoznała się z kwasem migdałowym. Nie zrobił mi krzywdy, ale też wiem, że do niego nie wrócę.

Znacie serię Liście Manuka?

42 komentarze:

  1. Seria Ziaja Manuka jest moją ulubioną jak na razie. Ogólnie nie przepadam za kremami więc i ten nie przypadł mi do gustu na tyle abym stosowała go codziennie. Jeśli chodzi o żel to owszem - wracałam do niego aż 3 razy pod rząd i nie żałuję. Tonik też świetny. Najbardziej przekonał mnie zapach. Krem - niby faktycznie nie zostawia tłustego filmu ale nie wchłania się całkowicie dlatego stosowałam bardzo małą ilość. Do żelu czy toniku z pewnością powrócę za jakiś czas, bo bardzo podoba mi się zapach i dobre oczyszczenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapach ma bardzo fajny, mi też się podoba:)

      Usuń
  2. Miałam żel do mycia twarzy ale jakoś mnie umęczył i poszedł dalej w świat

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przypomniałaś mi, że żel też miałam :P Chyba samo to, że o nim zapomniałam mówi wszystko!

      Usuń
  3. Mam próbkę tego kremu ale jeszcze nie używałam, muszę go wygrzebać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach próbki, próbki. Tyle ich mamy, a jak trzeba zawsze się pogubią :P

      Usuń
  4. Ja po całej serii manuka miałam wysyp :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Odpowiedzi
    1. Z takim składem niestety jest to bardzo prawdopodobne :(

      Usuń
  6. Przyzwoity kremik 😉 Nawet się lubimy 😉😉

    OdpowiedzUsuń
  7. Mnie ten zapach przypomina lizaki colowe z dzieciństwa :D A ten krem był moim pierwszym kosmetykiem z kwasem migdałowym i zaskakująco dobrze się sprawdził, nie zapychał, a nawet zredukował liczbę zaskórników :) Ale teraz sięgam po wyższe stężenia, no i skład nie zachęca :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, dlatego wspomniałam, że można od niego zacząć kwaszenie :)

      Usuń
  8. Ja polubiłam serię z zieloną oliwką :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tej serii miałam póki co tylko maseczkę, ale kusi mnie jeszcze tonik :)

      Usuń
  9. Mam ten krem z swoich zapasach. Obecnie stosuję tonik z tej serii.

    OdpowiedzUsuń
  10. Z tej serii miałam tylko pastę i pamietam, że szału nie było;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Lubię ziaje, mam z tej serii tonik ;) i jestem bardzo zadowolona :P
    Zapraszam na --> Mój Blog

    OdpowiedzUsuń
  12. Mało znam ziaję, z racji tego, że ich kosmetyki zwykle nie pasowały mi ani do włosów, ani do twarzy- po prostu nie mogliśmy się zgrać. Dostałam jednak ostatnio nową serię do przetestowania i- ku mojemu zdziwieniu- jest rewelacyjna. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Great review sweetheart...thx for sharing!

    OdpowiedzUsuń
  14. Jeszcze nie miałam żadnego kosmetyku z tej serii. Muszę się w końcu na coś skusić.

    OdpowiedzUsuń
  15. Jeszcze nic nie miałam z tej słynnej serii.

    OdpowiedzUsuń
  16. To chyba podziękuję... mam tonik z tej serii i sprawdza się dobrze, ale to wyjątek od reguły kosmetyków Ziaji :/

    OdpowiedzUsuń
  17. Kremu raczej nie wypróbuję, natomiast z tej serii mam tonik i bardzo się z nim polubiłam :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Z tej serii miałam już wszystko i zgodzę się z Twoją opinią o tym kremie. Bez rewelacji aczkolwiek krzywdy mi również nie zrobił. Zdecydowanie lepiej działa to serum punktowe. Faktycznie ja jakieś tam minimalne działanie na przebarwienia widziałam :). Kocham za to żel do mycia. Jedyny jaki teraz używam. :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja z tej serii lubię jedynie pastę. Reszta się u mnie nie sprawdziła.
    Zostaję na dłużej na Twoim blogu.

    OdpowiedzUsuń
  20. Kiedyś go używałam i był przyzwoity, aczkolwiek szału nie robił ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Tę serię znam z blogów. Sama jeszcze nic nie miałam i na razie nic mnie nie kusi chyba :-) No może po za pastą do oczyszczania z tej serii :-)

    OdpowiedzUsuń
  22. Miałam kosmetyki z serii Liść Manuka no i niestety się zawiodłam nimi. Po użyciu pojawił się na mojej twarzy niechciany wysyp...pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  23. Niedawno go kupiłam, ale użyłam dopiero dwa razy, więc jeszcze ciężko mi się wypowiedzieć na jego temat. Jednak po Twojej opinii trochę obawiam się zapchania porów :/

    OdpowiedzUsuń
  24. Mnie jakoś ta seria nie zachwyciła :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Ja należę do tych osób, które całkowicie zignorowały serię :D ale coś bym chciała wypróbować, niekoniecznie ten krem, po recenzji stwierdzam, że wyrządzi mi więcej szkód niż pożytku :/

    OdpowiedzUsuń
  26. Miałam z tej serii tonik i żel do mycia twarzy. Przyjemne, ale nic mi z twarzą nie zrobiło.

    OdpowiedzUsuń
  27. Mnie niestety zapychał, dlatego szybko poszedł w odstawkę. Chyba nadal stoi gdzieś w szafce i nie wiem co mam z nim zrobić, może wykorzystam do stóp, jak każdy nie pasujący mi do cery krem hehe :D

    OdpowiedzUsuń
  28. Mialam z tej serii żel do twarzy ale tak dawno temu ze nie pamiętam czy byłam zadowolona :-(

    OdpowiedzUsuń
  29. Ta seria bardzo przypadła mi do gustu, ale już wiem, żeby omijać ten krem :) Na noc lubię mocne nawilżenie i mówię zdecydowane nie kremowi, otwierającemu pory, zamiast je zwężać :) Obserwuje również :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Miałam go bardzo dawno temu, ale niestety mi się nie sprawdził :( Dość mocno mnie wtedy zapchał i już do niego nie wróciłam :(

    OdpowiedzUsuń
  31. O nie jak lekko zapycha i skóra się po nim świeci, to nie dla mnie ;/

    OdpowiedzUsuń

Uwielbiam czytać Wasze komentarze, ponieważ każdy z nas jest inny i posiada własne zdanie, więc śmiało piszcie! Skomentować może każdy, apeluję jednak o kulturę.

Do blogerów w wolnej chwili na pewno zajrzę :)
Jeśli zaobserwujesz, a też prowadzisz blog - daj znać, chętnie zobaczę o czym piszesz :)