GlySkinCare, Gold Collagen Facial Mask, Złota maska z kolagenem

Maski w płachcie są coraz bardziej popularne i coraz mocniej zaskakują. Producenci prześcigają się w designie oraz zawartości składników aktywnych. I dobrze! Dopóki maski będą nie tylko wygodne, ale i skuteczne, chętnie będę poznawała ich coraz więcej. I więcej. I więcej :)


GlySkinCare, Gold Collagen Facial Mask 

Według producenta: "Kolagenowa maska na twarz ze złotem, wzbogacona kolagenem, aloesem, alantoiną, wyciągiem z kwiatu róży francuskiej, witaminami A, C, E, B3 oraz silnie nawilżającym kwasem hialuronowym zadba o młodszy i zdrowy wygląd skóry. Korzyści: głęboko nawilża, rozjaśnia cerę, redukuje zmarszczki, wygładza i ujędrnia skórę.
Sposób użycia: nałóż maskę na umytą twarz, pozostaw na ok. 20-30 minut. Po zdjęciu maski nadmiar żelu delikatnie wmasuj w skórę. Stosuj dwa razy w tygodniu."


Skład: Aqua, Collagen, Glycerin, Hyaluronic Acid, Aloe Barbadensis Extract, Propylene Glycol, Allantoin, Tocopherol, Vitis Vinifera Seed Extract, Retinol, Ascorbic Acid, Niacin, Gold, Rosa Gallica Flower Extract, Phenoxyethanol. 


Maskę można kupić m.in. w sklepie diagnosis.pl np. TUTAJ. Kosztuje 24,90zł/szt.


Opakowanie jest duże i bardzo wygodne, łatwo się otwiera. Z tyłu mamy sporo informacji dotyczącej maski. Wewnątrz jest dodatkowa folia chroniąca maskę przed dostępem powietrza i wyschnięciem oraz próbka kremu.


Od razu w oczy rzuca się świetny skład tej maski. Wysoko w INCI znajduje się kolagen, nawilżające: gliceryna oraz kwas hialuronowy, łagodzące: ekstrakt z aloesu oraz alantoina, witaminy E oraz C, ekstrakt z nasion winogron pełen antyoksydantów, znany ze swoich właściwości przeciwstarzeniowych retinol, rozjaśniająca i zamykająca pory niacyna, ZŁOTO, ekstrakt z róży.


Płachta faktycznie jest złota, moim zdaniem wygląda przepięknie, i co tu ukrywać, luksusowo. Jeśli dodamy do tego wspaniały skład okazuje się, że warto w nią zainwestować. Oczywiście w masce wycięte są otwory na oczy, nos i usta.


Maska po wyjęciu okazuje się być miękką, galaretowatą płachtą. Dla mojej twarzy jest tylko odrobinę zbyt duża, ale mam tak ze wszystkimi maskami tego typu. Jest dobrze nasączona, jednak nie kapie z niej, więc spokojnie można nałożyć ją na skórę bez ubrudzenia wszystkiego dookoła. To niewątpliwa zaleta. Warto zwrócić uwagę, że łatwo można zrobić w niej dziurę np. paznokciem, co jest jednocześnie minusem jak i plusem - minusem, bo trzeba uważać przy nakładaniu, plusem natomiast ze względu na zbyt małe dla mnie otwory na oczy, co łatwo było zmienić lekko rozrywając płachtę. Maska dość dobrze trzyma się twarzy, choć część poniżej ust trochę mi opadała. Zazwyczaj w masce robię tysiąc różnych rzeczy, ale w tej konkretnej polecam zwyczajnie się położyć i posłuchać np. ulubionej muzyki, porelaksować się.


Maska jak dla mnie niczym nie pachnie. Nie spowodowała najmniejszej reakcji alergicznej, nie czułam pieczenia czy łzawienia oczu, co już mi się zdarzało przy płachtach. Po nałożeniu odczuwa się przyjemny efekt delikatnego chłodzenia, który zachęca zwłaszcza latem. Podczas trzymania maski cały czas miałam wrażenie, że skóra ją wręcz spija. Po zdjęciu jej po 25 minutach nie ma najmniejszego uczucia ściągnięcia skóry, za to pozostaje delikatna warstwa serum, którą warto wklepać w buzię. Jako efekt najbardziej rzuca się w oczy przymknięcie porów i rozjaśnienie zaczerwienienia czy niedoskonałości. Skóra jest mocno nawilżona, wręcz "napita", jędrna, elastyczna i ładnie napięta, jednak bez nieprzyjemnego uczucia ściągnięcia. Zauważyłam też, że korzystnie wpływa na drobne niedoskonałości, które szybciej się zagoiły. Złoto ma działanie antybakteryjne, zapewne stąd ten efekt.


Moim zdaniem maska jest doskonała dla większości cer, zwłaszcza potrzebujących dobrego nawilżenia. Cera mieszana i tłusta także na niej skorzysta dzięki antybakteryjnemu złotu i odżywieniu oraz efektowi przymknięcia porów. Jestem z niej bardzo zadowolona i polecam.

Znacie kolagenowe maski w płachcie? Co polecacie?

29 komentarzy:

  1. Chętnie bym sobie taką nałożyła :D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maska jest warta ceny, bo cera ją po prostu spija :) Polecam ją także np. na prezent dla mamy, na pewno się ucieszy :)

      Usuń
  2. Wow, ale maska :P Kupiłam kiedyś podobną mamie, ale sama nie próbowałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każda z nas zasługuję na odrobinę luksusu :)

      Usuń
  3. Bardzo twarzowa:)
    Ja wolę maski do smarowania, bo te w płachcie zawsze mi zjeżdżają, a leżeć 20 min i nic nie robic w moim domu wariatów - sprawa niewykonalna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też najczęściej jest to mało możliwe ;)

      Usuń
  4. Taka maska tylko na wyjątkowe okazje ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Odpowiedzi
    1. W maskach zazwyczaj się wygląda hmmm zabawnie :D

      Usuń
  6. Tej maski jeszcze nie miałam, ale bardzo lubię produkty GlySkinCare :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcale mnie to nie dziwi, skoro mają takie składy <3

      Usuń
  7. Odpowiedzi
    1. Haha dobre, połączenie przyjemnego z pożytecznym xD

      Usuń
  8. Ja też mam po niej bardzo miłe wspomnienia. Przyjemnie nawilża i lekko napina skórę :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Fajnie wygląda :D Ciekawa jestem jakby sprawdziła się u mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Uwielbiam dogadzać sobie tego typu maseczkami :) chyba każda z nas zasługuje na taki relaks :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Niezła ta maska. Z chęcią bym wypróbowała.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ciekawie prezentuje się ta maska w takim płacie kiedyś miała ale nie złotą ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Miałam coś podobnego kiedyś z Biedronki i było bardzo fajne :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Jak będę miała okazję to chętnie wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Skoro polecasz ją również do skór tłustych to wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Dotąd nie miałam kolagenowych masek, ale już dwa razy skusiłam się na maski w płachcie :D

    OdpowiedzUsuń

Uwielbiam czytać Wasze komentarze, ponieważ każdy z nas jest inny i posiada własne zdanie, więc śmiało piszcie! Skomentować może każdy, apeluję jednak o kulturę.

Do blogerów w wolnej chwili na pewno zajrzę :)
Jeśli zaobserwujesz, a też prowadzisz blog - daj znać, chętnie zobaczę o czym piszesz :)