Ziaja PRO, Dwufunkcyjny płyn micelarny

Myślę, że nie jest żadną tajemnicą, iż podstawą wszelkiej pielęgnacji jest dokładne oczyszczenie skóry. Pozbycie się sebum, zanieczyszczeń i resztek kosmetyków to absolutna konieczność jeśli zależy nam na ładnej, zdrowej cerze. Szczególnie zwracam na to uwagę i poświęcam sporo czasu na demakijaż i oczyszczanie ze względu na tłustą cerę, która lubi się zapychać. Jednym z codziennych kosmetyków, które stale mi towarzyszą jest płyn micelarny i te z Was, które zaglądają do mnie regularnie, dobrze wiedzą, że często o nim piszę. Dzisiaj przyszła kolej na markę Ziaję PRO, czy kosmetyk nazywający się profesjonalnym różni się czymś od drogeryjnych braci?



Ziaja PRO, Dwufunkcyjny płyn micelarny do demakijażu

"Dokładnie oczyszcza, odświeża i tonizuje skórę. Zapewnia skuteczny demakijażu oczu. Zmiękcza naskórek oraz przywraca naturalne pH. Przygotowuje skórę do dalszych zabiegów pielęgnacyjnych. Preparat wyłącznie do użytku profesjonalnego w gabinetach kosmetycznych. Preparat hypoalergiczny, badany pod kontrolą okulistyczną. Nadaje się dla osób noszących szkła kontaktowe."


Duża, biała butla z wygodną pompką faktycznie przywodzi na myśl kosmetyk profesjonalny i skuteczny. Wiele razy będąc u kosmetyczki widziałam nasze rodzime marki - najczęściej Ziaję i Bielendę - i podpytywałam dlaczego salon na nie postawił. Najczęściej uzyskiwałam informację, że jakością nie różnią się od zagranicznych, a wypadają korzystniej cenowo, dzięki czemu same zabiegi także mogą być tańsze i, co za tym idzie, dostępne dla większej liczby kobiet. Osobiście ciesze się z takiej opinii o rodzimych kosmetykach, musiałam więc sama sprawdzić jak to wygląda.


Kosztuje ok. 28zł za 500ml (duża butla). Kilkakrotnie już to pisałam, ale się powtórzę - nie znoszę sklepów stacjonarnych Ziaja, a w zwykłej drogerii nie dostaniemy serii PRO. Warto zajrzeć więc do sklepu internetowego np. KLIK i tam przejrzeć cały asortyment Ziaji.


Opakowanie jest stabilne i wygodne w codziennym użytkowaniu. Pompka się nie zacina, nie chlapie i ma optymalną długość, dzięki czemu nie trzeba przechylać opakowania podczas aplikacji. Design jest skromny i treściwy, jak z pozostałych produktach tej serii. Dodam, że płyn znajduje się w dużej butli 500 ml, co nie jest często spotykane.


Skład: całkiem przyjemny, zawiera m.in. nawilżającą glicerynę oraz łagodzący panthenol i ekstrakty z alg. Wrażliwe cery niestety powinny zwrócić uwagę na konserwanty, bowiem tradycyjnie jak to u Ziaji zastosowana została pochodna formaldehydu. Mamy tu także barwnik. Szczegóły powyżej.


Płyn posiada błękitnawe zabarwienie, co moim osobistym zdaniem jest absolutnie zbędne. Butla jest nieprzezroczysta, więc i tak nie widać co jest w środku, a barwienie płatka wydaje mi się niepotrzebne. Płyn zazwyczaj się nie pieni, jedynie pod sam koniec zauważyłam bąbelki. Pompka zbiera płyn praktycznie do samego końca. Ze względu na pojemność micel jest niesamowicie wręcz wydajny, miałam go kilka miesięcy, a stosowałam jak zwykle dwa razy dziennie CODZIENNIE (u mnie nie ma innej opcji, nawet po "dobrej imprezie" makijaż zostaje zmyty i kropka). Płyn nie posiada zapachu.


Najważniejsze jest jednak działanie, a tego nie mogę mu odmówić, choć jest także i wyjątek. Wszelkie kredki, cienie, podkład, puder, róż, tusz i większość kosmetyków zmywa bez zarzutu. Jedynie tusz lekko rozmazuje, ale nie przeszkadza mi to, ponieważ i tak zwykle zużywam do demakijażu 2-3 waciki. Rano nie widzę śladów make-upu. Wystarczy zmoczyć wacik, przyłożyć go na kilka sekund do powieki i poczekać, aż płyn rozpuści makijaż.  Niestraszne mu nawet woski do brwi, ale z bazą pod cienie (obecnie Wibo) kompletnie sobie nie radzi. Za każdym razem gdy jej używałam, płyn koszmarnie rozmazywał makijaż, przenosił go pod oczy, sprawiał, że wszystko się przyklejało do skóry. Musiałam zużywać mnóstwo wacików, aby się pozbyć opornej mieszaniny cieni, tuszu i tejże bazy. Micel nie podrażnia za to oczu, nie powodował też szczypania, nie uczulił mnie.

Poniżej: kredki i tusz po jednokrotnym przetarciu skóry wacikiem.


Podsumowując płyn uważam za dobry, choć nieidealny. Świetnie radzi sobie z dziennym, jak i mocniejszym makijażem, pod warunkiem, że nie używamy bazy, wtedy bowiem demakijaż  robi się męczący. Nie używam bazy pod podkład, więc nie wiem czy płyn łatwo ją zmywa. Oczekiwałam absolutnej skuteczności - biorąc pod uwagę, że to kosmetyk profesjonalny - więc tutaj trochę się zawiodłam, ponieważ inne micele bazę Wibo domywają bez problemu. Mimo wszystko przyjemne, praktyczne opakowanie oraz niesamowita wydajność bardzo przypały mi do gustu.

Znacie inne tak duże pojemności skutecznych miceli? Zużywam je naprawdę hurtowo, obecnie wykańczam inną markę o poj. 150 ml i dla mnie to stanowczo zbyt mało.

27 komentarzy:

  1. Chętnie wypróbuję tego micelka, ta wydajność mi się szczególnie podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię kosmetyki Ziaja, stosuję je od dawna :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja mam tyle produktów do zmywania makijażu, że na razie nie myślę o żadnym nowym. Mam micela z Tołpy. Zobaczę jak się sprawdzi

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja za Ziają nie przepadam, a widzę, że płyn jest ok, ale bez szału. Za to bardzo lubię takie opakowania i producenci mogliby częściej korzystać z takiej opcji :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Myślę, że u mnie by się sprawdził :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kurczę, bardzo żałuję, że nie mam tyle cierpliwości, żeby zmywać makijaż wszelkimi płynami micelarnymi czy generalnie płynami do demakijażu. Z lenistwa oczyszczam twarz wraz z makijażem oczu żelem do mycia twarzy ;). Ostatnio jednak zaczęłam oczyszczać cerę olejkiem i też idzie całkiem nieźle.

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo byłam zadowolona z tego micelka :) Również nie rozumiem po co w nim ten niebieski barwnik :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo lubię Ziajkę. O tym płynie wcześniej nie słyszałam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Hmmm...mimo wszystko na zdjęciach efekt nie jest powalający. Preferuję płyny, które już z jednym wacikiem zmyją cały makijaż okolicy oczu - w moim przypadku eyeliner i tusz. Nie lubię Ziaji - miałam kilka kosmetyków i kompletnie się u mnie nie sprawdziły :(( Na chwilę obecną używam płynu micelarnego z Biodermy (ten czerwony) i świetnie się sprawdza :))

    Zapraszam na swojego Bloga Sakurakotoo

    OdpowiedzUsuń
  10. fajnie, że dobrze radzi sobie z demakijażem:) nie miałam nigdy nic z serii PRO, ale może kiedyś się skuszę:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Może kiedyś go wypróbuję, na razie używam słynnego różowego micela z Garniera i jest świetny :) A sklepy firmowe Ziaji uwielbiam, mogłabym tam siedzieć godzinami :P

    OdpowiedzUsuń
  12. Szczerze mówiąc po serii pro oczekiwałabym czegoś bardziej powalającego :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja mam teraz micelka z Kolastyny i świetnie sobie radzi z moimi wszystkimi cieniami i tuszami:)
    Twojego nie znam ale kiedyś wypróbuje:)
    :*

    OdpowiedzUsuń
  14. Na razie nie potrzebuję kupować żadnego płynu micelarnego, ale może w przyszłości go zakupię :-)

    OdpowiedzUsuń
  15. Szkoda, że w Anglii mogę kupić produkty Ziaji wyłącznie drogą internetową.

    OdpowiedzUsuń
  16. Obecnie mam nadmiar płynów do demakijażu, więc nie skuszę się na Ziajkę.

    OdpowiedzUsuń
  17. Może kiedyś wypróbuję, ale chyba znam lepsze.

    OdpowiedzUsuń
  18. nie widziałam go a całkiem spoko się wydaje ;D

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie widziałam go (chyba) zazwycZaj tego typu opakowanie kojarzy mi się z balsamem lub żelem/mleczkiem pid prysznic :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Gdyby nie ten konserwant, to skład byłby całkiem całkiem ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Pierwsze widzę, ale mnie zaciekawił.

    OdpowiedzUsuń
  22. Witaj
    Jestem z rewizytą:)
    Kosmetyków używamy z córką dużo, zwłaszcza serii aptecznej.
    Lubimy "Ziaję" :)ja wolę do demakijażu- mleczko, a córka płyny micelarne.
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  23. No i jak zawsze jestem mile zaskoczona :) Podziwiam i pozdrawiam cieplutko życząc wszystkiego najlepszego <3

    OdpowiedzUsuń

Uwielbiam czytać Wasze komentarze, ponieważ każdy z nas jest inny i posiada własne zdanie, więc śmiało piszcie! Skomentować może każdy, apeluję jednak o kulturę.

Do blogerów w wolnej chwili na pewno zajrzę :)
Jeśli zaobserwujesz, a też prowadzisz blog - daj znać, chętnie zobaczę o czym piszesz :)