Pielęgnacja kontra grypa

Gorączka, osłabienie, katar, kaszel... to tylko niektóre z przykrych konsekwencji chorowania. Kiedy siedzę w domu, chora i zdemotywowana, nie mam ani sił ani ochoty na obowiązki, zbędne ruchy, ba, nawet na oglądanie TV. Jestem zła, że marnuję czas, boli mnie głowa, a w pracy robią się zaległości, które potem będę musiała nadganiać....
Niestety nie da się cały czas leżeć w łóżku i zdrowieć, a skoro już wstaję z łoża boleści zawsze myję ręce i wykorzystuję każdą chwilę na pielęgnację, bo złe samopoczucie nie zwalnia mnie z obowiązku dbania o siebie. Poza tym nie chcę zaprzepaścić tego, co osiągnęłam dotychczas.

 Źródło Pixabay

Pielęgnacja w chorobie powinna być szybka i treściwa, by móc prędko wrócić do łóżka, pod ciepły kocyk i się wygrzewać. Ograniczam się więc to podstaw, ale za to regularnie się ich trzymam.


1.  Demakijaż płynem micelarnym, obowiązkowo rano i wieczorem, a nawet częściej. Konieczne jest oczyszczenie skóry z bakterii i zarazków, by usuwać ich jak najwięcej ze swojego najbliższego środowiska. Oczywiście równie ważne jest usunięcie potu, sebum i zanieczyszczeń.

2. Krem na noc, najlepiej treściwy i tłusty, nakładam na dzień. Skoro i tak nigdzie się nie wybieram niepotrzebne są filtry, a cera chorująca jest poszarzała, pogrubiona i szorstka, coś jej się więc należy.


3. Krem do rąk. Ponieważ często myję ręce, jak już wspomniałam, także one potrzebują mojej uwagi. Najlepszy będzie treściwy, z dużą zawartością masła shea i olejów, które zregenerują skórę i ochronią ją przed utratą wilgoci.

4. Paznokcie. To jest też czas gdy zmywam kolorowe lakiery i wszelkie bezbarwne odżywki, a paznokcie traktuję tłustymi oliwkami lub np. balsamem 2x5, o którym już Wam pisałam i polecam. Po takim chorowaniu mam dużo zdrowsze paznokcie niż przed :)


5. Krem do stóp. Zawsze podczas choroby mam na stopach grube skarpety, dzięki czemu nie tracę ciepła, a przy okazji robię sobie kurację tłustym kremem do stóp. Po kilku dniach stopy mam jak po wizycie w salonie kosmetycznym, a przecież tylko leżałam i to chora! Smarowanie stóp trwa pięć sekund, a efekt utrzymuje się długo.

6. Okolice nosa traktuję Alantanem lub kremem Kailas. Od ciągłego kataru i częstego pocierania tych wrażliwych okolic chusteczkami odczuwam pieczenie i widzę nieładne zaczerwienienie. Nie ma potrzeby się z tym męczyć, więc warto zainwestować w krem, który zmniejszy dolegliwości i nam ulży.


7. Włosy natomiast odpoczywają od nadmiaru pielęgnacji, raz na kilka dni myję je łagodnym szamponem bez odżywek czy masek, suszę suszarką, aby nie siedzieć z mokrą głową i uciekam do łóżka. Prysznic też biorę szybki i gorący, rezygnuję z maseł czy balsamów, bo nie będę przecież czekać aż się wchłoną.

8. Nie zapominamy o zębach! Znam wiele osób, które podczas chorowania darują sobie mycie zębów, u mnie to nie przejdzie. Warto sobie nie odpuszczać, choć przyznaję, że nie wstaję specjalnie po to, ale myję je przy okazji np. wizyty w toalecie.

A Wy jakie macie patenty na pielęgnację podczas choroby?

42 komentarze:

  1. Jako ze podczas choroby zazwyczaj tkwię dzielnie w pracy na posterunku, moja pielęgnacja nie odbiega od tej "zdrowej":). Standardzik.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nasza dzielna Sisi! Skąd Ty bierzesz na to wszystko siłę?? :)

      Usuń
  2. Częste kąpiele z dodatkiem olejków eterycznych, które skutecznie inhalują i odprężają!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajny pomysł, choć trzeba uważać, żeby się nie wyziębić po takiej kąpieli i szybko wskoczyć do ciepłego łóżeczka :)

      Usuń
  3. Niestety podczas choroby, kiedy już mnie dopada nie mam siły na żadną pielęgnację, robię co muszę w domu i staram się odpoczywać, ale to trudne przy dzieciach, więc zazwyczaj łykam jakąś chemię i dalej trzeba walczyć ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy dzieciach nie ma opcji choroby :)

      Usuń
  4. Ja byłam ostatnio chora i okropnie się czułam. Na nic nie miałam siły, ale na szczęście wyzdrowiałam i dalej pielęgnuję siebie jak mogę. Raczej w czasie gdy jestem chora nie chce mi się nakładać maseczek na włosy itd, ale nie zrobię tego tylko kilka razy, więc nie szkodzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja maseczek też nie nakładam, ale nie rezygnuję też ze wszystkiego :)

      Usuń
  5. karton chusteczek i wazelina :D moje dwa nieodłączne rekwizyty podczas choroby:D

    OdpowiedzUsuń
  6. Moja pielęgnacja wygląda bardzo podobnie do Twojej a jedynym wyjątkiem jest raczej stosowanie odżywek do włosów,bo lubią się przesuszać w okresie choroby!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz, u mnie na odwrót - momentalnie włosy stają się przetłuszczone, więc już im daruję ;)

      Usuń
  7. Ja byłam ostatnio chora ale jedyne co zrobiłam to nałożyłam maseczkę na twarz :D. Nic mi się nie chciało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobre i to, w takim stanie nawet jedna maseczka to dużo :)

      Usuń
  8. Zdrowiej szybciutko :) Z reguły nic się nie chce, ale podstawowa higiena obowiązkowa ;)
    pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ślicznie, dość już mam tego chorowania :)

      Usuń
  9. Rzadko choruję, ale jak mnie już coś dopadnie to na tyle, że nie wstaję z łóżka :P O pielęgnacji w ogóle wtedy nie myślę - robię to, co codziennie i nie planuję dodatkowych czynności :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja właśnie skracam do minimum pielęgnację, ale nie rezygnuję z niej całkowicie :)

      Usuń
  10. Lubię czasami dodać do kąpieli olejków eterycznych :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo fajny pomysł, tym bardziej, że zawsze jakieś mam pod ręką :)

      Usuń
  11. mnie zawsze ratuje linomag :) przy katarze niezawodny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z ciekawości sprawdziłam co to za maść, bo dotąd jej nie znałam :)

      Usuń
  12. Muszę przyznać tak szczerze z ręką na sercu, że nie dbam jakoś specjalnie o siebie podczas choroby no poza łykaniem lekarstw.
    My mamy niestety musimy być aktywne nawet podczas choroby i stać przy garach czy pomóc dziecku przy lekcjach...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy dzieciach nie ma mowy o chorowaniu, mama musi być stale na posterunku :)

      Usuń
  13. Rzadko choruję, ale jak już to na całego. I wtedy jestem totalnie wyjęta z życia i zapominam o pielęgnacji :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobnie chorowałam jak miałam 20 lat: bardzo rzadko, ale za to od razu konkret i potem spokój na kilka lat :)

      Usuń
  14. Nic specjalnego. Pielęgnacja jak zawsze, ale o makijażu czy manicure nie ma mowy. Poza tym ja nie mogę chorować, chyba że jest już naprawdę źle i do dzieci przyjeżdża moja mama ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Chorobowe i dzieci? Mission Impossible :-)

    OdpowiedzUsuń
  16. Oczywiście też nie zapominam o ząbkach;p w chorobie jeszcze chyba bardziej pielęgnuje swoje ciało, mam czas na maseczkę i olejowanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że potrafisz wykorzystać ten czas pozytywnie i wyciągnąć z niego co się da :)

      Usuń
  17. Ja, jak naprawdę źle się czuję, ograniczam się do niezbędnego minimum ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Niby chorujesz, a wracasz piękniejsza. :D Świetnie rozplanowana pielęgnacja. :) Ja raczej nie choruję za często więc nie bardzo mogę się wypowiadać. ;)
    Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja jak choruje, to jedynie mam siły na oczyszczenie twarzy i nałożenie kremu :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja robię podobnie do Ciebie :D Przede wszystkim pamiętam jednak o dużej ilości płynów :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Zdrowiej:) u mnie dziś wpis o tanich, ale sprawdzonych produktach :) zapraszam! zyjaca-marzeniami.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  22. u mnie przede wszystkim wazelina i dobry balsam :D

    OdpowiedzUsuń
  23. Nie wiem jak można nie myć zębów, jeśli nie jest się obłożnie chorym.

    OdpowiedzUsuń
  24. Na szczęście już dawno nie byłam obłożnie chora, tylko jakieś przeziębienia ;) Podstawą więc są kremy do okolic nosa ale też herbatka z miodem, cytryną i prądem :D
    P.s obserwuję :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Ja nie choruje często więc patentów nie mam. W sumie kiedyś tak nie zwracała uwagi na pielęgnację siebie. Przy moich rodzicach było to nie możliwe. Ale zamieszkała z facetem i wszystko się zmieniło. Boje się ze jak wrócę do rodziców po rozstaniu to znów sobie odpuszczę. U nich panują warunki jakie panują i będzie ciężko zachować silną wolę. Ale oczywiście będę walczyć o swoje ciało. Przecież należy mu się pielęgnacja.

    Jedynie moje chorowanie to leżenie w szpitalu ale wtedy nawet lekarze nie pozwalali wstać z łóżka to gdzie tu jeszcze pielęgnacja jak ruszyć się nie można bylo...

    OdpowiedzUsuń

Uwielbiam czytać Wasze komentarze, ponieważ każdy z nas jest inny i posiada własne zdanie, więc śmiało piszcie! Skomentować może każdy, apeluję jednak o kulturę.

Do blogerów w wolnej chwili na pewno zajrzę :)
Jeśli zaobserwujesz, a też prowadzisz blog - daj znać, chętnie zobaczę o czym piszesz :)