Ava, Acne Control, Krem matująco-normalizujący na dzień

Jestem, jak wiecie, posiadaczką cery tłustej. Na jedno to dobrze, bo później pojawiają się na niej zmarszczki :) Ale jest i druga strona medalu... cóż, na co dzień stykam się z wieloma denerwującymi minusami takiej cery. Zapychanie, zaskórniki, rozszerzone pory i błyszczenie, przede wszystkim błyszczenie czasem dobijają mnie i mam ochotę zrobić własnej twarzy krzywdę :)
Bez przerwy nawilżam, tonizuję, uważam na przesuszenie, odkażam, matuję i staram się to wszystko robić w idealnym stopniu, tak aby żaden element nie przeważył. Zwariować można. Wiecie, że na naszą cerę ma wpływ nie tylko dieta i pielęgnacja, ale także faza cyklu miesięcznego? Hormony skaczą, zmienia się ich ilość we krwi i bardzo trudno nad tym zapanować. Mniejsza o to, dziś nie o tym chciałam napisać. Dziś będzie o kremie, który mnie bardzo ciekawił. Zapraszam.


Ava, Acne Control, Dermoprogram, Krem matująco-normalizujący na dzień, cera tłusta i trądzikowa


Kartonik wygląda całkiem ciekawie, choć to oczywiście kwestia gustu. Taki minimalizm mi się podoba. Od razu rzuciło mi się w oczy "z olejkami eterycznymi, alcohol free". Krem kupiłam w Hebe za jakieś 10 zł/50 ml.


Z boku mamy opis producenta. Najbardziej zachęciło mnie działanie antybakteryjne, ograniczanie sebum, zwężanie porów, nawilżenie i matowienie. Cud po prostu, przecież tego właśnie szukam!


Nie wiem czy zauważyłyście, że krem należy zużyć w ciągu dwóch miesięcy od otwarcia. Początkowo używałam go jedynie na dzień, a następnie na dzień i na noc, a także na szyję i dekolt. Pierwszy raz spotkałam się z tak krótkim terminem, nawet moje samoróbki oceniam na 3 m-ce.


Skład: Mamy tu dużo gliceryny (niby nawilża, ale w nadmiarze potrafi przesuszać), silikon (zmiękcza skórę, wygładza jej powierzchnię), ekstrakt z kory afrykańskiego drzewa Enantia Chlorantha (antybakteryjny, reguluje działanie gruczołów łojowych, zmniejsza sebum i rozszerzone pory, oczyszcza), kwas oleanolowy (normalizuje pracę gruczołów łojowych), glikol butylenowy (ułatwia przenikanie substancji wgłąb skóry, nawilża), poliakrylan sodu (tworzy film), Dimethicone (emolient suchy, tworzy film, daje efekt wygładzenia), silikon (tworzy film), emulgator, silikon, emolient suchy (tworzy film, poślizg), skwalan (emolient tłusty, tworzy film, natłuszcza), konserwanty, olejek z drzewa herbacianego oraz olejek lawendowy (olejki eteryczne polecane w pielęgnacji tłustej skóry, działają antybakteryjnie i antyseptycznie, zmniejszają pory, regulują sebum).


W kartoniku mamy tubkę utrzymaną w tym samym zestawieniu kolorystycznym. Z tyłu jedynie podstawowe informacje jak sposób użycia, producenta, pojemność.


Tubka wykonana jest z miękkiego plastiku i nie ma problemu z wydobyciem produktu praktycznie do samego końca. 


Dodatkowo zabezpieczona jest przed ciekawskimi, więc odrywając kawałek plastiku mamy pewność, że otwieramy tubkę jako pierwsze. Jest to bardzo istotne zwłaszcza, że mamy jedynie 2 m-ce na zużycie zawartości od jej otwarcia.


Sam krem ma konsystencję kremu-żelu i jest biały. Pachnie bardzo intensywnie olejkiem z drzewa herbacianego, więc jeśli nie lubicie tego aromatu lepiej w niego nie inwestujcie. Zapach jest mocny i utrzymuje się długo na skórze. Mnie osobiście nawet się podoba.


Krem rozsmarowuje się ładnie, ale nie wchłania. Wyraźnie czuję, że jest na powierzchni, tworzy tłustawą warstewkę. Zapewne to uczucie zawdzięczam składowi napakowanemu silikonami i emolientami. Przyznam, że mnie osobiście dość to denerwuje. Ale to nie wszystko. Krem się bowiem roluje, więc nałożenie na niego podkładu czy choćby BB jest traumatyczne. Ja radzę sobie tak, że smaruję twarz kremem pół godziny przed makijażem, a bezpośrednio przed nałożeniem podkładu przecieram jeszcze skórę chusteczką higieniczną. Zazwyczaj to pomaga, ale nie zawsze...


Po nałożeniu kremu mam uczucie gładkiej i nawilżonej skóry, niestety jest to bardzo pozorne. Podczas demakijażu widzę, że skóra nie jest w najlepszej kondycji, potrafią się nawet tworzyć suche skórki, zwłaszcza na brodzie.
Zupełnie nie matuje i nie przymyka porów, wręcz mam wrażenie, że jeszcze bardziej mnie nabłyszcza (szczególnie na czole) i uwidacznia pory, których potem nawet podkład nie chce schować. Zauważyłam, że po dłuższym stosowaniu, zwłaszcza na dzień i na noc, lekko zapycha, zasponsorował mi nawet podskórną gulę, której to nie widziałam od dawna.
Nie zauważyłam działania normalizującego wydzielanie sebum, w tym temacie nie zrobił nic. Jak było tak i jest, już lepiej radził sobie Lekki krem rokitnikowy Sylveco, który nota bene wcale tego nie obiecywał.
Może zbyt krótko go stosowałam, bo wykończyłam go w półtora miesiąca, chcąc zmieścić się w czasie sugerowanym przez producenta. Nie planuję ponownego zakupu, właściwie pokładałam w nim nadzieje, które nie zostały spełnione.


Jedyny plus jaki widzę, to działanie na szyję i dekolt: mam wrażenie, że lekko je ujędrnia i napina skórę, czego w ogóle nie odczuwam na twarzy.

Znacie kosmetyki Ava? Mimo doświadczeń z tym kremem kręci mnie Serum z witaminą C

EDIT. Serum z wit. C Avy skusiło mnie, jego recenzja znajduje się TUTAJ.

82 komentarze:

  1. Pierwszy raz widzę tą firmę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ma całkiem dobrą opinię, więc łudzę się, że to jedyny niewypał :)

      Usuń
  2. Bardzo lubię Avę - miałam serum z arganem i hydranovą; uwielbiam ich krem pod oczy, który niemalże w całości wyeliminował mi cienie pod oczy.
    Tego produktu nie znam i raczej nie poznam, po pierwsze nie lubię zapachu, po drugie jeśli działa na skórę tak jak to opisałaś to nie, dziękuję. Sporo czasu zajęło mi wyprowadzenie swojej cery na "ludzi" nie zamierzam tego psuć.

    Nie wiem czy masz Hebe koło siebie czy nie ale jeśli tak, przyjrzyj się kremowi matującemu z Bandi - jest świetny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od razu pomyślałam o Tobie z tym zapachem :) Hebe mam bliziutko, muszę zerknąć na Bandi i krem pod oczy Ava :)

      Usuń
    2. :) wiem :) nie żebym była samolubna i egocentryczna ale pomyślałam, że to specjalnie dla mnie.
      Kremu pod oczy u mnie nie mieli, nie wiem czy będę mieli ją u ciebie. A krem matujący bardzo polecam.

      Usuń
    3. Ale było dla Ciebie, więc nie jesteś egocentryczna tylko domyślna! :)

      Usuń
    4. he he he - oczywiście :)
      Avy poszukaj w sklepie zielarskim albo w aptekach - kosztuje coś koło 30 pln

      Usuń
    5. Zobaczę na dozie, tam lubię robić szybkie zakupy (i rekonesans cenowy) ;)

      Usuń
    6. Jestem lekko walnięta, mam gorączkę i nie wiem co to jest doza?

      Usuń
    7. doz.pl, apteki internetowe i stacjonarne, na pewno kojarzysz. Robię zakupy przez neta, a odbieram w aptece za free :)

      Usuń
    8. ok. tak kojarzę, :) jakoś kompletnie nie połączyłam tego skrótu :)

      Usuń
    9. Może tak napisałam dziwnie :)

      Usuń
  3. Nie znam go i raczej nie wypróbuję. Nienawidzę tłustej warstwy :((

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też za nią nie przepadam, zwłaszcza, że mam własną ;)

      Usuń
  4. Nie znam. Kochana ja jestem od Ciebie starsza... A wysyp trądziku tez sie trafi. I to jaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma siły. Moja mama ma 60 - tke i tez jej sie trafi...czyli dożywocie:(. Pociecha- zmarszczki nie wychodzą tak ochoczo, jak na tych pięknych, porcelanowych buziakach:)

      Usuń
    2. Zmarchy czy pryszcz... Chyba wolę pryszcze :)

      Usuń
  5. A zapowiadał się tak ciekawie , kosmetyków Ava nie znam i chyba na razie daruję sobie ich testowanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że tylko ten krem jest taki kiepski :)

      Usuń
  6. Nie znam i raczej nie wypróbuję. Ale cieszę się przynajmniej, że jako posiadaczki tłustej cery będziemy mieć później zmarszczki. A może wcale nie będziemy mieć :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to jedyne co mnie pociesza w tej sytuacji :D

      Usuń
  7. Szkoda że tak kiepsko wypadł ale może rzeczywiście to jedyny bubel w ich kolekcji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam taką nadzieję, bo to serum kusi, oj kusi...

      Usuń
    2. Mnie po serum z vit C wysypuje podwójnie!

      Usuń
    3. Aż tak? A tyle się dobrego naczytałam o nim...

      Usuń
  8. Szkoda, że kompletnie nie matuje..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wręcz przyspiesza błyszczenie, przynajmniej u mnie...

      Usuń
  9. Uuuu, ja też lubię się błyszczeć, krem nie dla mnie. A te 2 miesiące tylko by mnie stresowały ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też stresowały, dlatego zużyłam go w rekordowym tempie :)

      Usuń
  10. A po nazwie zapowiadał się tak ciekawie... ehh

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nazwa niezwykle kusząca i te olejki eteryczne, które moja cera lubi... tylko szkoda, że tyle tam emolientów i silikonów...

      Usuń
  11. Oj duża dawka gliceryny to już dodatnie nie dla mnie... no i nie matuje, szkoda :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się już nauczyłam, że moja skóra nie lubi gliceryny w nadmiarze :)

      Usuń
  12. Ojej strasznie się zniechęciłam do tego kremu. Robi wszystko to czego posiadaczki skóry tłustej nie lubią ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, totalna porażka, ale zużyłam do ostatniej kropli, żeby zobaczyć efekt po skończeniu tubki...

      Usuń
  13. Niestety nie do mojej cery :) Nie lubię tłustej warstwy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nikt nie lubi :) Zwłaszcza jeśli to nic nie daje... Masło shea czy oleje na noc jakoś zniosę, gdyż rano buźkę mam fajną, a tu... nic!

      Usuń
  14. A myślałam,że to będzie hit. A tu kit jakich mało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kit nad kity, można nim okna uszczelniać ;)

      Usuń
  15. nie jest przeznaczony dla mojej cery, ale jak się okazuje to chyba dla żadnej :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Pierwsze o czym pomyślałam widząc te silikony i glicerynę to właśnie ciężkie wchłanianie i pozorne działanie. Silikony tworzą na powierzchni fajną warstewkę, ale przez to też utrudniają wchłanianie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, po co ich tam tyle napchali??

      Usuń
    2. Żebyś po użyciu miała gładką, aksamitną cerę. Przestajesz używać, zostajesz z cerą wołającą o pomstę i dochodzisz do wniosku, że bez tego kremu nie możesz żyć....
      :D

      Usuń
    3. To ze mną im się ta sztuczka nie udała, bo doszłam do całkiem innych wniosków... :D

      Usuń
  17. Nie do mojej cery, szkoda, że taki kiepski ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przynajmniej nie będzie Cię kusił :)

      Usuń
  18. Hmmm liczyłam, że wyjdzie trochę lepiej, nie spisałby się przy mojej cerze. :-)

    OdpowiedzUsuń
  19. Odpowiedzi
    1. To moje pierwsze doświadczenie z firmą, ale za jakiś czas dam jej drugą szansę i zobaczymy :)

      Usuń
  20. Czyli mały koszmarek? Łeee:(
    Mnie również kręci ich serum:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba ktoś zaszczepił nam jakiś serumowy czip w głowach ;D

      Usuń
  21. Nie znam tych kosmetyków, ale po tej recenzji nie mam ochoty poznawać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Liczę, że to jedyny niechlubny wyjątek, bo sama marka dobrze mi się kojarzy...

      Usuń
  22. Mamy ten sam typ skóry i te same problemy :/ Już myślałyśmy, że znalazłaś dla nas jakieś cudeńko a tu kicha :(

    OdpowiedzUsuń
  23. Także mam tłustą cerę i szukam jakieś dobrego kremu. Ten jak widzę mogę sobie darować. Ostatnio zakupiłam krem do cery tłustej i mieszanej z Kolastyny, Energy Touch. Jak na razie się sprawdza, zobaczę jak będzie przy dłuzszym stosowaniu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że da radę! Chętnie przeczytam Twoją recenzję :)

      Usuń
  24. Oj ja Ci powiem, że serum z witaminą c i acerolą mam i je kocham! Tani kosmetyk z sensowną jak dla mnie skutecznością i przede wszystkim nie jest na bazie oleju a ma wodną konsystencję i świetnie nadaje się pod makijaż.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz, takie teksty na mnie działają :)

      Usuń
  25. Mam cerę mieszaną ale takiego kremu, który zostawia jakąkolwiek warstwę wyczuwalną na skórze skreślam od razu - denerwuje mnie to strasznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też, choć mogę wybaczyć to kremowi na noc, jeśli dzięki temu działa :)

      Usuń
  26. ja bym nie mogła zdzierżyć tego rolowania się mazideł po nim...

    OdpowiedzUsuń
  27. doskonale wiem z czym się borykasz,mam to samo.
    jak dotąd nie znalazłam kremu idealnego,wspomagam się maseczkami.
    co do kremu to opcja zupełnie nie przemyślana pod kątem skóry tłustej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, maseczki i u mnie idą w ruch :)

      Usuń
  28. Szkoda, że nie sprawdził się ;/ Ale przyznam, że mnie też ciekawi to serum z witaminą C ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś w tym serum musi być wyjątkowego :)

      Usuń
  29. Czyli równie dobrze mogłoby go nie być :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba nawet lepiej jakby go nie było...

      Usuń
  30. Ja pamiętam jak bardzo byłam napalona na te kosmetyki, kupiłam sobie krem pod oczy w takim ślicznym szklanym małym opakowaniu i w ogóle, aż jechało naturalnością, a w praktyce okazało się, że nie czułam żadnego nawilżenia, a czasem wręcz ściągniecie skóry. Dlatego marka na razie mnie nie kusi do dania drugiej szansy, a po takich recenzjach jak Twoja to już w ogóle :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, o który krem chodzi, swojego czasu też na niego chorowałam :)

      Usuń
  31. Nie znam. Szkoda, że nie matuje i zatyka pory, bo w innym wypadku bym się na niego skusiła

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie polecam, bo chyba nikt nie oczekuje takiego działania kupując krem do tłustej cery :)

      Usuń
  32. Firmę znam, ale produktu nie :]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I dobrze, produktu absolutnie nie poznawaj :)

      Usuń
  33. Oj nie fajnie, a jak zaczynałam czytać, myślę coś dla mnie, ale im dalej tym coraz mniej mi się podoba, i się zanim nie rozejrzę, bo u mnie niestety Hebe nie ma...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może to i dobrze, nie kupisz przypadkiem :)

      Usuń
  34. Szkoda ze sie nie sprawdzil :-) nie znam tej firmy

    OdpowiedzUsuń

Uwielbiam czytać Wasze komentarze, ponieważ każdy z nas jest inny i posiada własne zdanie, więc śmiało piszcie! Skomentować może każdy, apeluję jednak o kulturę.

Do blogerów w wolnej chwili na pewno zajrzę :)
Jeśli zaobserwujesz, a też prowadzisz blog - daj znać, chętnie zobaczę o czym piszesz :)