Avon, Planet Spa, Amazonian Treasures, Scrub do ciała z jagodami Acai

Zobaczyłam go w katalogu i od razu mi się spodobał. Jagodowe opakowanie, atrakcyjna cena w promocji, tyle wspaniałych obiecanek producenta i jak tu się oprzeć? Jak nie kupić? Jak nie ulec? Niestety często się na to nabierałam, teraz mam za swoje: wyciągam po kolei z zapasów takie produkty i się zastanawiam... i myślę... i dumam... Nad czym? A to już musicie przeczytać dalej :)

Avon
Planet Spa
Amazonian Treasures
Oczyszczająco-wygładzający scrub do ciała
z brazylijskimi jagodami Acai


Opakowanie wygląda dla mnie bardzo zachęcająco: złote wieczko, jagodowa etykieta i taka sama zawartość, którą widać przez przezroczysty, plastikowy słoiczek. Iście królewskie barwy. Mimo to do luksusu mu daleko.
Za 200 ml zapłaciłam w promocji 9zł, cena regularna w Avon jest kosmiczna.


Dopiero po zakupie dowiadujemy się jaki to gagatek, ale o tym później. Póki co są same zachwyty.
Z tyłu na etykiecie przeczytamy w sumie niewiele, jedynie podstawowe informacje.


Pod wieczkiem znajduje się sreberko zabezpieczające. Bardzo lubię tego typu rozwiązania, ponieważ mam pewność, iż jestem pierwszą użytkowniczką produktu. Higiena przede wszystkim.


 Sam produkt wygląda świetnie, jak jagodowy mus albo budyń. Apetycznie, że aż mogłabym go zjeść, choć oczywiście tego nie zrobię. Gdzie nie gdzie zauważyłam nawet pestki owoców, co jedynie potęguje wrażenie pysznego deseru. I jeszcze ten zapach! Owocowy, nienachalny, a jednak wyczuwalny, niesamowicie przyjemny!


Były zachwyty? Były! Czas pomarudzić...

Aby zobaczyć skład należy oderwać etykietę z tyłu. Cóż ukazało się moim oczom? Parafina, liczne emolienty tzw. tłuste, gliceryna, Parfum wysoko w składzie, SLS, gdzieś tam grubo za tym znajdują się nasiona z żurawiny (Cranberry), dalej nawet jest alkohol denat., śladowe ilości masła shea, jeszcze mniej ekstraktu z jagód Acai (Euterpe Oleracea), ekstrakt z morwy czarnej (Morus Nigra), zapachy, konserwanty, barwniki. Szczegóły na zdjęciu.
 

 Szczęka mi opadła, że coś tak paskudnego może tak wspaniale wyglądać i pachnieć!

Nic, kupiłam, otworzyłam, więc trzeba wypróbować, dać szansę, nie skreślać od razu. No to dałam... Co mi z tego przyszło?

- Brudna łazienka - nie sposób nałożyć odpowiedniej ilości na skórę, bo albo muszę dokładać co sekunda mniejszą ilość i rozsmarowywać ją ciągle od nowa albo nałożyć od razu więcej i ryzykować, że połowa zsunie się z dłoni albo pilingowanej części ciała prosto do wanny (i oczywiście ją wybrudzi). Tak czy owak sprzątanie gwarantowane! Może to i dobrze? Taki produkt mobilizujący leniwców?
- Oblepiona skóra - nie da się ukryć, występuje efekt tłustej warstwy i to tłustej w tym najgorszym znaczeniu. Nieprzyjemnie jest dotykać takiej skóry, jest śliska i obleśna, zresztą pewnie wiecie o co chodzi. Fuj!
- Fioletowa skóra! - tak, tak właśnie, jakoś do tej pory nigdy nie marzyłam o zmianie barwy ani zostaniu Smerfetką. Na szczęście ów kolor się zmywa.
- Zerowy efekt wygładzający - drobinek wcale nie jest wybitnie dużo, choć i nie bardzo mało. Są za to maciupeńkie, wręcz mikroskopijne i być może dlatego nie działają. Skóra wcale nie jest gładka, odświeżona, a tym bardziej oczyszczona.



Teraz myślę co ja mam z nim zrobić? Dla mnie to się nie nadaje do skóry ciała...
Ostatnio zaczęłam używać do stóp w charakterze hmmm... nie wiem czego, bo na pewno nie pilingu. Oblepiającego myjadła? 
Wcześniej próbowałam pilingować nim dłonie, ale zauważyłam, że je wręcz wysusza, są potem nieprzyjemne w dotyku i nieznośnie"styropianowe". Nie wiem jak to możliwe, skoro powinien oblepiać je parafiną?? Być może to dlatego, że maniakalnie to kremidło po użyciu zmywam wodą...  Może jeszcze coś wymyślę.

Może Wy coś doradzicie? Co można z nim zrobić?
Miałyście ten scrub? Jakie wrażenia?

57 komentarzy:

  1. Oj współczuję Ci... Nawet nie mam pomysłu jak go upgradować :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To kolejny dowód na to, że od pielęgnacji Avon powinnam trzymać się z daleka...

      Usuń
  2. Szkoda, że się nie sprawdziło, ale kolor ma bajeczny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, zapach również jest obezwładniający, ale to niestety tyle...

      Usuń
  3. mam go własnie zaczełam stosowac kolor ma fajny i zapch te mi sie podoba:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie chciałam tu pisać ale po 1 razie jestem przerażona tą mazią dzis spróbuje znowu i dam CI znać dziwne jest to strasznie drobinki za małe ja bym chyba dodała cukru do tego zeby był jakis efekt peelingu ale fioletowje skóry nie miałam i zmyłambez problemów chyba nie pamietam no nic dzis zrobie 2 raz i zdam Ci relacje;)

      Usuń
    2. Działanie pilingujące i u mnie słabe. Czekam na kolejne wieści z frontu :)

      Usuń
    3. wiec 2 uzycie buło lepsze niz 1 ale nadal zdziera slabo dzis spróbuje dodac cukru i nie barwi mnie i zmyło się ok kurcze moze masz jakis felerny ? ja mam jeszcze jeden pełny bo dostałam w jakims programiew dla konsultantki dam znac jaki bedzie ten drugi

      Usuń
    4. Kiedyś zdarzyło mi się, że kupowałam po raz kolejny ten sam krem do rąk (z mleczkiem pszczelim), a zawartość niby identycznej tubki była trochę inna. Wydaje mi się, że Avon ma różnice między partiami produktów. Daj znać jak wyszło po wzmocnieniu cukrem :)

      Usuń
    5. ja mam tez wrażenie ze zależy też gdzie było produkowane czesc kosmetyków miałam made in poland a czesc UK :) dzis bede testowac dalej:) ale zapach jest genialny

      Usuń
    6. Chciałoby się przełożyć do pucharka na lody, polać bitą śmietaną i zjeść :)

      Usuń
  4. Szkoda, że wysusza, bo kolor ma piękny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wysusza, ale tylko dłonie. Na ciele zostawia tłustą warstwę, taką fuuuuj!

      Usuń
  5. Ja miałam maskę do twarzy z tej serii, ładnie pachniała i to tyle z plusów..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli pachniała podobnie to wierzę, że Ci się zapach podobał. Jednakże zapach powinien być dodatkiem do wspaniałego działania, tutaj tego zdecydowanie zabrakło...

      Usuń
  6. oj, a ja mam ten peeling... mam nadzieję, że mi się bardziej spodoba :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też... inaczej założymy klub pt. "co z tym fantem zrobić" ;)

      Usuń
  7. Barwi skórę? Łooo!
    Ale skład badziewny ;/ dlatego nie lubię katalogowych kosmetyków, bo nie można sobie zerknąć na skład (no chyba, że się znajdzie go gdzieś w internetach).
    Chociaż kolor ma ładny i niespotykany :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skutecznie mnie wyleczył z kupowania przez katalog :) Kiedyś często tak robiłam, ale w końcu zdałam sobie sprawę, że.... kupuję zdjęcie! Tyle w temacie :)

      Usuń
  8. Szkoda, że się nie sprawdził zapach musi mieć obłędny <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Ha! Toz to naprawdę dziwne, ze ja go nie nabyłam! Jako mistrz wpadek powinnam go mieć - chociaż pewnie trafiłby w moje rece gdyby sie okazało, ze to fioletowe się nie zmywa;). Ja Ci dam radę- genialna- wywal tego badziewiaka do kosza!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To była moja pierwsza myśl - wyrzucić. Tylko, że to nie w moim stylu, w moim jest wykombinować co z tym zrobić sensownego bez kuku dla siebie :)

      Usuń
  10. wygląda ciekawie, ale raczej się nie skuszę ;/

    OdpowiedzUsuń
  11. Ze względu na sam zapach kupiłabym! I ten soczysty kolorek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe nadaje się na świeczkę, bo kusi zapachem i kolorem...

      Usuń
  12. Właśnie ostatnio zastanawiałam się czy go nie kupić... Dobrze, że tego nie zrobiłam:) Jeżeli nie znalazłabym zastosowania, to wyrzuciłabym do kosza... 9 zł chyba nie jest warte męczenia się z nim:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet bardzo dobrze! Szkoda, że ja nie byłam taka rozsądna :)

      Usuń
  13. Wprost genialnie opisałaś ten produkt!! Szkoda, ze prędzej do Ciebie nie trafiłam, gdyż na pewno bym tego produktu nie kupiła, a tak niestety, leży już u mnie w łazience i czeka na akt łaski...a tak sobie czekając wytwarza jakąś fioletową wodę na wierzchu :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, mój się nie poci :) Może się stresuje, bo wie, że jest do niczego? :D

      Usuń
  14. Odpowiedzi
    1. Prawda? Napatrzeć się nie można. A jak pięknie wyglądają takie jagodowe glutki na białym tle np. wannie :)

      Usuń
  15. Pewnie u mnie poleciałby do kosza.. Słabiutki ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie. Dziś znów męczyłam go do stóp, w końcu zużyję i się pożegnamy...

      Usuń
  16. Odpowiedzi
    1. Oj tak, za tyle kasy mogłabym sama nakręcić mnóstwo fajnych peelingów na bazie np. kawy, cukru, soli, skórki pomarańczy, migdałów itd.

      Usuń
  17. Nie lubię kosmetyków z Avonu zwłaszcza do pielęgnacji może dodaj jakieś olejki czy wymieszaj trochę z olejem kokosowym i dodaj odrobinę kawy ziarnistej :) Jeśli nie pomoże---> kosz i bez wyrzutów :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba właśnie dodam jakieś drobinki, aby lepiej peelingował... stopy :)

      Usuń
  18. Lubię serię Planet Spa, ale dla mnie ten produkt nie naturalny nie wyglądał... Dzieciństwo spędziłam praktycznie w lesie, więc chemiczną jagodę od razu rozpoznam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę, uwielbiam lasy! Włóczyć się, zbierać grzyby i po prostu wdychać ten charakterystyczny zapach, najlepiej z dodatkiem żywicy sosnowej :)

      Usuń
  19. Seria Planet Spa to jedna z niewielu, które lubię z avonu, ale tego produktu nie miałam i myślę, że nie kupię ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo słusznie. Lubię ich maseczki do twarzy i jakoś na tej fali optymizmu zakupiłam i ten peeling....

      Usuń
  20. Kiedyś dość często kupowałam maseczki do twarzy z Planet Spa. I głównie one przypadły mi do gustu z tej serii :)

    Szkoda, że owy peeling nie spisał się dobrze. Nie lubię produktów, które nie masują ciała, a do tego pozostawiają na nim nieprzyjemną warstwę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też, szkoda, że nie przeczytałam o nim nic w necie zanim kupiłam. Mam za swoje, spontaniczne zakupy rzadko są udane...

      Usuń
  21. Mam go i teraz już wiem, że go nie otworze tylko komuś oddam bo widzę, że nie ciekawy ten produkt.

    OdpowiedzUsuń
  22. Musi mieć sporo barwnika skoro tak barwi :(

    OdpowiedzUsuń
  23. miałam go i też byłam zawiedziona, ale zapach jest obłędny!

    OdpowiedzUsuń
  24. hehehe, pisałam u sie o maseczkach z tej serii własnie. Przyznam się, że miałam zamawiac ten produkt - ale własnie mi ochota przeszła. Niby Planet Spa, a dostajesz tablice mendelejewa w wielu przypadkach. No cóż...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, ja też się zdziwiłam tym jakże szlachetnym i ekskluzywnym składem rodem ze SPA :)

      Usuń
  25. Sporo złego słyszałam na temat tej serii, gdy jeszcze byłam konsultantką Avon - dziewczyny na szkoleniach marudziły właśnie nad efektem smerfetki, potem widziałam efekty na skórze mojej szefowej - po prostu dramat! Od jakiegoś czasu też trzymam się z daleka od pielęgnacji tej marki oraz ich badziewnych składów w kosmetykach :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcale mnie to nie dziwi, może mnie też takie doświadczenia w końcu nauczą trzymać się z dala od Avon ;)

      Usuń
  26. ja na szczęście się na niego nie skusiłam. ale z tej serii krem do rąk i stóp to rewelacja :)

    OdpowiedzUsuń

Uwielbiam czytać Wasze komentarze, ponieważ każdy z nas jest inny i posiada własne zdanie, więc śmiało piszcie! Skomentować może każdy, apeluję jednak o kulturę.

Do blogerów w wolnej chwili na pewno zajrzę :)
Jeśli zaobserwujesz, a też prowadzisz blog - daj znać, chętnie zobaczę o czym piszesz :)