Elizabeth Arden, Mediterranean Color Kit, Mini paletka

Zazwyczaj nie używam paletek do makijażu, kupuję pojedyncze cienie, bo wtedy mam pewność, że będę ich używać. Tą paletkę dostałam i ucieszyłam się, że będę mogła wypróbować coś całkiem dla mnie nowego. Ale czy słusznie?

Elizabeth Arden
Mediterranean Color Kit
Mini paletka do makijażu




Paletkę dostałam w ładnym kartonowym, czarnym pudełeczku, na którym są wszelkie podstawowe informacje. Brzegi pokryte są złotą farbą.


Wewnątrz znalazłam zgrabne opakowanie, zrobione jednak z jakiegoś dziwnego, klejącego się, gumowego materiału - każde dotknięcie powoduje, że wygląda coraz gorzej, zostają na nim odciski i wszelkie paprochy. Niestety nie da się tego w żaden sposób umyć, a wierzcie mi, próbowałam. Do tego na kantach już się wyciera do gładkiego plastiku. 
Cała paletka ładnie leży w dłoni, łatwo się otwiera. Zamknięcie na klik jest solidne, więc mamy pewność, że psikusa samo nie zrobi.

 









  Paletka posiada praktycznie lusterko, nie za małe, a dzięki folii ochronnej zawsze jest czyste. W zestawie są także różne aplikatory i pacynki do cieni. Nic, tylko otwierać i się malować.

Czy na pewno?

W paletce znajdują się trzy cienie:
bladożółty perłowy, idealny do makijażu "no make up" albo rozjaśnienia kącików oka,
niebieskoszary,
blady, stonowany róż.
Oprócz cieni mamy także ciemnoszarą kredkę do oczu oraz różowoczerwoną pomadkę.
 

Cienie aplikują się łatwo i nie obsypują się, co jest na plus. Nakładałam je palcem (mój ulubiony sposób "na szybko") oraz różnymi pacynkami i pędzelkami, tradycyjnie najgorzej wypadły te dołączone do paletki.


Pigmentacja jest bardzo słaba, co starałam się pokazać Wam na zdjęciach.

Zdjęcie poniżej:
Nałożyłam potrójną (!) warstwę cieni na sucho, podwójną pomadki oraz pojedynczą kredki na sucho i na mokro. Pojedynczych warstw cieni praktycznie nie było widać...


Zdjęcie poniżej:
Tutaj dwie warstwy cieni na mokro
Podoba mi się perłowy efekt najjaśniejszego koloru.

Trwałość cieni: przeciętna, u mnie po kilku godzinach (ok. 3) bez bazy rolują się, ścierają i znikają bez śladu. Na bazie wytrzymują nieznacznie dłużej.

Może któraś z Was potrafiłaby wyczarować z nich cuda, ja nie jestem zaawansowana w tym temacie, jestem przeciętną użytkowniczką kolorówki na własny użytek ;)
Te cienie to takie "dzienniaki nudziaki". Spodobałyby się kobietom, które nie lubią mocnego makijażu.

Zdjęcie poniżej:
Najjaśniejszy cień na całej powiece (na sucho), niebieski przy rzęsach (na mokro). Wiem, rzęsy są posklejane :)

Zdjęcie poniżej:
Niebieski cień na sucho na całej powiece - chyba ze sto warstw (na zdjęciu za bardzo tego nie widać, ale przy końcach, tam gdzie jest cieńsza warstwa cienia kolor wpada w fiolet, w rezultacie wyglądałam, jakby mi ktoś podbił oczy ;) zmyłam toto szybciutko, aby ktoś nie posądził mojego męża o przemoc domową :D), najjaśniejszy na sucho w kąciku i pod łukiem brwiowym. Wiem, ewidentnie brakuje kredki ;) Brwi też są gołe ;)


Pomadki użyłam dwa razy (w tym raz do zdjęć dla Was). Zupełnie nie podoba mi się jej odcień, który na żywo jest taki "różowo-bazarkowo-ruski", jeśli wiecie co mogę mieć na myśli. Raczej nie będę zakłócać jej spokoju, niech sobie spokojnie czeka na... nie wiem na co? Na zmianę mojego gustu? Na plus dodam, że jest dość trwała, kolor nie zjada się szybko.

Zdjęcie poniżej nie do końca oddaje to nasycenie, a w palecie i na dłoni wygląda zupełnie inaczej niż w rzeczywistości na wargach. 

Najbardziej podoba mi się ciemnoszara kredka w cieniu, która jest najtrwalszym produktem. Spokojnie wytrzymuje do końca dnia w stanie nienaruszonym. Lubię malować nią kreskę tuż przy linii rzęs, nawet dołączonym aplikatorem da się to łatwo i szybko zrobić. Jej odcień także mi odpowiada.

Zdjęcie  poniżej: Powieka na sucho pomalowana bladym różem (tak, tak, jest tam róż :P), kąciki i góra najjaśniejszym perłowym, przy linii rzęs lekko pociągnęłam niebieskim cieniem i na to nałożyłam szarą kredkę. Tak chyba najbardziej mi się podoba :)

Coś tam się błyszczy, oko jest podkreślone... Na co dzień może być.. nawet.

Skład: Wrzucam fotę "na szybko". Dodam tylko, że pomadka jest na bazie oleju rycynowego, cienie zawierają kilka roślinnych ekstraktów i masę parabenów, a moja ulubiona kredka... cóż, parafina i 4 parabeny. Smacznego ;)



Cena: Na esentia.pl widnieje cena 58,60, na amazon.com można ja nabyć za 25$.

Podsumowując: Żałuję, że nie przeczytałam więcej opinii przed jej otwarciem, wolałabym ja odsprzedać komuś, kto bardziej ją doceni :) U mnie się "plącze", czasem do niej zaglądam, zwłaszcza po szarą kredkę albo najjaśniejszy cień, a poza tym tylko leży i kurz zbiera.

Znacie ją? Lubicie takie paletki? Szukam jakiejś fajnej, dobrze napigmentowanej (zależy mi przede wszystkim na cieniach) i nie za dużej, możecie coś polecić?

34 komentarze:

  1. Z EA miałam kiedyś eyeliner w żelu, który bardzo polubiłam i był trwały :) Cienie też wyglądają interesująco :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba jeszcze nigdy nie miałam eyelinera w żelu :) Ciekawe czy jest wygodny w nakładaniu?

      Usuń
  2. Oj kolory zupełnie nie moje. Muszę przyznać z paletkę tej firmy widzę pierwszy raz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie mało o nich słychać... może nie bez powodu?

      Usuń
  3. Nie miałam takiej paletki, no i nie moje kolory. Teraz przymierzam się do kupna MAKEUP REVOLUTION

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mnie kuszą. Są wszędzie, dosłownie zmasowany atak na blogach :)

      Usuń
  4. Mimo że kolorki totalnie nie moje, to i tak mi się podobają :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są całkiem, całkiem, tylko dlaczego takie blade :)

      Usuń
  5. Bardzo fajna paletka ja aktualnie mam z catrice :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę się im w końcu przyjrzeć na żywo, sporo o nich czytałam dobrego ;)

      Usuń
  6. Nie znam tych cieni, ale może to i lepiej, bo pewnie też bym ich nie polubiła. Za to kocham perfumy "5th avenue". Polecam ! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z perfum kojarzę chyba tylko takie z zieloną hetbatą, bo moja mama jest ich wierną fanką :)

      Usuń
  7. Nie znam i na pewno się nie skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  8. EA to ja lubię jedynie perfumy :P

    OdpowiedzUsuń
  9. ja sobie zrobiłam baze pod cienie fajną która wydobywa oporne kolorki za kilka dni bedzie na blogu:) a miałam podkłąd minerlany tej firmy i był fajny

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie znam i chyba się nie skuszę :) Pigmentacją przypominają takie bazarkowe cienie za 2 zł :) Widać, że nacisk położony jest tutaj najbardziej na eleganckie opakowanie :) Za to latarenkę przygarnęłabym z chęcią ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam teraz paletkę cieni ze Sleeka i jestem zadowolona. Są bardzo mocno napigmentowane.:) W trakcie blendowania mogą trochę tracić na kolorze, ale wystarczy dołożyć kolejna warstwę i jest ok :)

      Usuń
    2. Weronka, latarenka jest z Ikei :) Jest urocza :)
      O Sleeku też sporo czytałam dobrego, a blendować to ja lubię ;)

      Usuń
    3. A Ikea daleko ode mnie, oj daleko :)

      Usuń
    4. Kurczę. Może za jakiś czas zrobię rozdanie ze świeczkami z Ikei i tą latarenką? Pomyślę!

      Usuń
  11. bardzo ładnie to wygląda ;) w ogóle ikea ma wiele świetnych produktów ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak. Szczególnie lubię świeczki, nie da się wyjść z Ikei bez nowych świeczuch :D

      Usuń
  12. Nie znalam jej wczesniej, Szkoda, ze z pigmentacja slabo ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet bardzo, trudno coś z niej wykrzesać ;)

      Usuń
  13. Nie znałam wcześniej jej, a szkoda bo kolorki bardzo mi sie podobają :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami widuję je na Allegro, możesz zapolować ;)

      Usuń
  14. Paletki ze Sleeka mają tak samo obskurne opakowania, co dotkniesz to wygląda gorzej i praktycznie nie da się ich domyć. Nie cierpię słabych pigmentacji więc tym bardziej byłabym zła na tę paletkę.
    Zastanawiam się co mogę Ci polecić i szczerze nie mam na razie takiego ach i och obiektu. Paletki Sleeka niby uważane są za bardzo dobre ale powiem Ci że różnie. Jedna lubię innych nie. Mam też paletkę z MUA i jest tragiczna, bardzo szybko znika z oczu więc tych nie polecam na pewno. Jak na razie u mnie najlepiej sprawdzają się chyba cienie kupowane po prostu osobno. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyczerpująca i konkretna wypowiedź, dziękuję :) Póki co nie zdecydowałam się na żadną paletkę, szukam nadal jakiejś inspiracji, zwłaszcza na blogach :) Chcę czegoś naprawdę z kopnięciem, żywymi kolorami i trwałego, ale nie spieszę się.

      Usuń
  15. I love your blog, we can follow gfc if you want ¿tell me to know, kisses

    OdpowiedzUsuń
  16. Ładne kolorki są na tej paletce, pewnie bym się skusiła jakbym ją zobaczyła na półce w sklepie. :P
    Pozdrawiam i obserwuję. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam :)
      Ja się z kolei zastanawiam co z nią zrobić, bo nie jestem do końca zadowolona ;)

      Usuń

Uwielbiam czytać Wasze komentarze, ponieważ każdy z nas jest inny i posiada własne zdanie, więc śmiało piszcie! Skomentować może każdy, apeluję jednak o kulturę.

Do blogerów w wolnej chwili na pewno zajrzę :)
Jeśli zaobserwujesz, a też prowadzisz blog - daj znać, chętnie zobaczę o czym piszesz :)