BingoSpa, Arganowy krem pod prysznic z brzoskwinią

Miałam już sporo produktów BingoSpa i jakoś, mimo całej mojej nieuzasadnionej sympatii wobec tej firmy, nie mogę odnaleźć się wśród jej kosmetyków.
Mają np. dziwny zapach albo wodnistą konsystencję i same "uciekają" z butelki.
Mimo to uparcie daję im kolejne szanse, sama nie wiem po co.
Kolejnym takim produktem jest:

 BingoSpa
Arganowy krem pod prysznic
z brzoskwinią




Przezroczysta, plastikowa, zgrabna buteleczka kryje w sobie lekko pomarańczowy płyn. Tak, płyn właśnie, ponieważ konsystencja jest rzadka i trzeba uważać, aby żel nie przeciekł między palcami i nie poleciał sobie bezpośrednio do odpływu. Denerwujące.

300ml kosztuje u producenta ok. 7zł (często można je znaleźć za 4-5zł).

Czarny korek na klik jest średnio wygodny, czasem trudno go otworzyć mokrymi łapkami, ale przynajmniej sam z siebie też tego nie zrobi, nie ma na to szans.

 Nie wiem dlaczego producent notorycznie drukuje skład maleńką, niewidzialną wręcz czcionką, do tego dość dziwną. Nie dałam rady zrobić czytelnego zdjęcia. Czyżby był jakiś powód do wstydu albo ukrycia?

Skład: aqua (mam wrażenie, że jest jej tutaj bardzo dużo), sodium laureth-2 sulfate (SLES, myje, tworzy pianę, silny detergent, może podrażniać), sodium dodecylbenzenesulphonate, cocamide DEA (tworzy pianę, myje, renatłuszcza, może być stosowany tylko w określonym stężeniu, czyli co najmniej kontrowersyjny, a poza tym wszystko co jest w składzie po nim jest w ilościach śladowych..., co ciekawe w USA jest zabroniony), sodium chloride (redukuje nieprzyjemny zapach i powoduje wzrost lepkości produktu), olej arganowy, sól z Morza Martwego, retinyl palmitate (pochodna wit. A), styrene/acrylates copolymer (zapewne ma powodować wzrost lepkości, przedłużyć trwałość produktu jako lepiszcze), citric acid (kwas cytrynowy, złuszcza, usuwa przebarwienia, rozjaśnia, przedłuża trwałość, reguluje pH), dmdm-hydantoin (konserwant), methylchloroisothiazolinone (konserwant), methylisothiazolinone (kolejny konserwant), parfum, Cl 15985 (barwnik).

 Skład więc nie zachwyca. Zwykłe myjadło, jakich pełno w drogeriach.


Produktu nie ratuje też dość przyjemny zapach sztucznej brzoskwini, ponieważ czuć go jedynie sekundę, już lepiej żeby nie było go w ogóle.

Sztuczny pomarańczowy kolor moim zdaniem też można by odpuścić, bo w żelu jest i tak już wystarczająco dużo chemii.

Arganowy krem pod prysznic słabo się pieni i słabo myje skórę. Nie czuję się po nim czysta. Zapach ulatnia się w sekundę. Nie pielęgnuje także skóry, na szczęście nie wysusza także jakoś nadmiernie. Trzeba uważać, aby go nie wylać, za to pod koniec nie sposób wydobyć resztek. Taki dziwak z niego.

Ot, zwykłe myjadło. Nie kupię ponownie bo i po co?


Znacie coś godnego polecenia od BingoSpa? Nie wiem czy ja mam zbyt duże wymagania czy ta firma nie ma nic ciekawego do zaoferowania...

26 komentarzy:

  1. Nie lubię żeli pod prysznic tej firmy i już na pewno na żaden się nie skuszę ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcale się nie dziwię. Jeśli wszystkie są takie to mają u mnie bana.

      Usuń
  2. Lubię jak płyn do mycia ładnie pachnie i mogę się zrelaksować przy tym zapachu, wiec produkt nie dla mnie skoro pachnie ledwo co ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najbardziej pachnie oczywiście w butelce, heh. Nie udał im się ten produkt.

      Usuń
  3. Ja miałam ten żel algowy pod prysznic z BS i nie narzekałam :) Był całkiem fajny :)
    Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli jest jeszcze nadzieja dla BingoSpa :) Może to brzoskwiniowe myjadło to tylko niechlubny wyjątek?

      Usuń
  4. Miałam ten żel też się z nim nie polubiłam.
    Z BingoSpa polubiłam żel z białą glinką - zawsze
    go zamawiam na zapas. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten z białą glinką jest o zapachu migdałów? Pamiętam, że coś takiego kupiłam kiedyś na prezent dla miłośniczki migdałów. Muszę dopytać jak jej się podobał :)

      Usuń
  5. nie mam prysznica niestety:) ale moze do wanny by się nadał>?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może? Nie wiem :) Jak chcesz to spróbuj, ale dla mnie szkoda zachodu. Są lepsze produkty na rynku :)

      Usuń
  6. Ja dopiero będę testować produkty BingoSpa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe czy coś ci się spodoba. Daj znać. Będę do Ciebie zaglądać, zresztą śledzę Cię na fb, więc jestem w miarę na bieżąco :)

      Usuń
  7. Ja używałam borowinowego i byłam zadowolona. W ogóle dla mnie kosmetyki Bingo Spa, to po prostu zwyczajne kosmetyki i tyle :) Szkody nie robią, szałowych efektów też nie dają :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie ten borowinowy trochę kusi, chyba dam mu szansę, ale jak będzie klops dam sobie spokój z tą firmą :)

      Usuń
    2. Tylko on pachnie trochę jak męskie perfumy :)

      Usuń
  8. Mam podobne odczucia do marki .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jupi, nie jestem sama. Już zaczęłam się podejrzewać o "trollostwo" ;) Ciągle tylko narzekam i narzekam :)

      Usuń
  9. Hmmm kolor ma ładny, al po jednym sie zraziłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie kolor ładny, chociaż u mnie w produktach do mycia to najmniej ważne kryterium :) Najważniejsze jest działanie, skład i zapach, a tutaj nie ma się czym popisać ;)

      Usuń
  10. Nie miałam jeszcze kosmetyków tej firmy, niestety...;/ :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam je nawet w marketach, chociaż ja kupiłam w ich sklepie internetowym marki :)

      Usuń
  11. Szkoda, że się nie sprawdził. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Sztucznym owocom mówię zdecydowane nie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten jest wyjątkowo nieudany niestety....

      Usuń

Uwielbiam czytać Wasze komentarze, ponieważ każdy z nas jest inny i posiada własne zdanie, więc śmiało piszcie! Skomentować może każdy, apeluję jednak o kulturę.

Do blogerów w wolnej chwili na pewno zajrzę :)
Jeśli zaobserwujesz, a też prowadzisz blog - daj znać, chętnie zobaczę o czym piszesz :)