Ceramiczny młynek, czyli sadystyczne mielenie czego popadnie

Od dawna mi się marzył!

Co prawda miał być inny, elektryczny, ale ten, który już trzymałam w łapce potrzebował aż 4 baterii... To nie dla mnie, bo trzeba mieć zapas i te sprawy, a ja raczej jestem roztrzepańcem i znając życie po 2 tygodniach obrastałby sobie w kurz wykończony ciągłym mieleniem...
Trzeba było wymyślić coś innego.

I wymyśliłam. Ręczny. Ceramiczny. Szklany. Polski.



Po zużyciu oryginalnej zawartości odkleję naklejki i zostanie sobie zwykły, szklany młynek.
Taki wolę :)


Poniżej zbliżenie na główną i najważniejszą część młynka...
...co najważniejsze: odkręcaną! Czyli po opróżnieniu mogę nasypać czego mi się rzewnie podoba i mielić to z sadystyczną ciekawością i radością :)














Zawartość wygląda, jak dla mnie, bardzo zachęcająco - kolorowo i wesoło.

Widać grubą sól, moje ukochane pomidory suszone, pieprz i inne zioła.

A jak pachnie! 


 Dokładny skład:


 Trochę o zawartości:


Przed zakupem warto sprawdzić czy jest folia zabezpieczająca, aby mieć pewność, że nikt tam nie zdążył nachuchać i napluć... przed nami :)

Po opróżnieniu z oryginalnej zawartości napełnię go mieszanką jaką tylko mi się zamarzy :)
Mam już sól himalajską, czerwony i biały pieprz, różne zioła. Muszę jedynie zaopatrzyć się w suszone pomidory i czosnek, ale czasu mam na to sporo :)






A tak wygląda rezultat zabawy "w kręcenie":
najwięcej jest soli, ale widać także inne zioła, a przede wszystkim czuć je w potrawach.




Jestem zachwycona tym nabytkiem, tym bardziej, że kosztował jedyne 18zł bez żadnej promocji. Elektryczne, wymagające baterii kosztują więcej.

Podoba Wam się? Macie takie wynalazki, używacie jednorazowych (moim zdaniem nieopłacalne, choć ładnie wyglądają na półeczce z przyprawami) czy nie kręcą Was takie głupoty?

Pozdrawiam!

10 komentarzy:

  1. Fajna rzecz, dla mnie przydatna. Zabiłaś mnie tytułem - 'sadystyczne mielenie', aż musiałam zerknąć ;))

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale świetny za taką cenę też bym chętnie go kupiła <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Swój nabyłam w Auchanie, stał sobie niepozornie obok soli... Jeśli masz ochotę to tam zacznij poszukiwania :)

      Usuń
  3. Mnie coraz bardziej kręcą właśnie takie kuchenne gadżety!:) Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super. Prawie jak Pani Gadżet :P (a prawie robi dużą różnicę, jak powszechnie wiadomo). Pozdrawiam!

      Usuń
  4. fajny :) ja posiadam elektryczny ale mam co raz mniej do niego cierpliwości :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co umniejsza Twoją cierpliwość? Denerwujące są elektryczne? Jeśli tak tym bardziej się cieszę, że postawiłam na "łapkowy" :)

      Usuń
  5. A ja mam zabytkowy młynek ;) Znalazłam go na strychu i okazało się, że jest jeszcze z czasów ZSRR :D Uwielbiam mielić nim pieprz i kawę, kręcenie korbą, to prawdziwa frajda :) A marnował się biedny tyle lat na tym strychu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam takie stare przedmioty "z duszą" :)

      Usuń

Uwielbiam czytać Wasze komentarze, ponieważ każdy z nas jest inny i posiada własne zdanie, więc śmiało piszcie! Skomentować może każdy, apeluję jednak o kulturę.

Do blogerów w wolnej chwili na pewno zajrzę :)
Jeśli zaobserwujesz, a też prowadzisz blog - daj znać, chętnie zobaczę o czym piszesz :)