Kallos, Keratin, Maska keratynowa nabłyszczająca z proteinami mleka

Kallos, Keratin, Maska keratynowa nabłyszczająca z proteinami mleka

Lubię maski do włosów, bo moje włosy są cienkie i delikatne, więc wcale nie widać, że jest ich dużo... Ciągle próbuję je odżywić, wygładzić i zwiększyć ich objętość. Lubię także kiedy się błyszczą, wyglądają wtedy na zdrowe, a ponieważ po umyciu niemiłosiernie się plączą mile widziane jest także ułatwienie rozczesywania. W zimie/na jesieni i ewentualnie na wiosnę, czyli kiedy noszę czapki/kaptur konieczne jest także działanie antystatyczne...
Czy ta maska spełniła moje wymagania?

Kallos
Keratin
Maska keratynowa
nabłyszczająca
 z proteinami mleka


Tołpa, Punktowy koncentrat korygujący

Tołpa, Punktowy koncentrat korygujący

Każdy je ma. Prędzej czy później Ciebie też dopadną. Nie ma sensu płakać po nocach, trzeba walczyć! Mowa o krostach, syfach, pryszczach, niespodziankach. Znajome? Też mi się zdarza, wszystko jest dla ludzi ;) Ale mam na to sposoby. Zainteresowana? Zainteresowany? - Czytaj dalej :)
Należysz do tych szczęśliwców, których podobne przyjemności omijają? - Zmykaj i nie denerwuj :D

Tołpa, Dermo Face Sebio,  Punktowy koncentrat korygujący


Kosmetyk ma za zadanie zmniejszyć zaczerwienienia,  łagodzić oraz przyspieszyć gojenie zmian. Jest hypoalergiczny i nadaje się także do skóry wrażliwej.
Przede wszystkim przeznaczony do cery mieszanej, tłustej, trądzikowej i z niedoskonałościami.

Preparat kupiłam w kartoniku, na którym było wiele ciekawych informacji, ale który zgubiłam lub wyrzuciłam. Firma jest znana z tego, że na swoich produktach umieszcza różne porady, ciekawostki i hasła. 

Sam koncentrat znajduje się w aluminiowej tubce, która nie zasysa powietrza oraz bakterii i dzięki temu jest higieniczna, a preparat może nam dłużej służyć. Tubka jest estetyczna graficznie, przejrzysta, właściwie bardzo charakterystyczna dla Tołpy.


Bardzo wygodnie można go nałożyć na odpowiednie miejsce, precyzyjnie i bez zbędnego dotykania palcami, na których mogą być bakterie. Ułatwi to wąska końcówka. Warto po każdym użyciu przetrzeć ją lub umyć. Oczywiście nakładam go tylko na zmiany, a nie całą twarz.

Opakowanie 10ml kosztuje ok. 30zł, ale często jest w promocji (swoje kupiłam za 17zł).


Przy każdym użyciu na pierwszy plan wysuwa się zapach. Cudowny! Naturalny, lekko kwiatowy, dla mnie bardzo przyjemny, taki, który zdecydowanie umila aplikację. Właściwie jest bardzo podobny do zapachu kremu z tej serii, o którym tutaj

Kolor ma lekko beżowy (też naturalny), a konsystencję żelowo-kremową.
 
Warstwa preparatu ze względu na kolor i konsystencję (nie zasycha, a jedynie tężeje) jest widoczna, dlatego nie nadaje się pod makijaż. Najlepiej nałożyć go na noc (nie brudzi poduszki) i, jeśli jest taka możliwość, także rano.
Po nałożeniu nie piecze, nie swędzi, nie drażni (nigdy nie rozdrapuję krostek).

Najważniejsze jest jednak działanie. A działanie jest. I to jakie!

Mniejsze zmiany likwiduje już w jedną noc - serio, nie widać po nich nawet śladu! Z większymi niespodziankami powalczy trochę dłużej, ale nieuchronnie doprowadzi do ich śmierci i odejścia z tego świata :) Dwie-trzy noce i po syfach. I to przy bardzo przyjemnym zapachu, w miarę naturalnym składzie, bez parafiny, barwników, PEG-ów, silikonów itp.

Składniki aktywne: torf Tołpa, ekstrakt z kory cynamonowca, cynk-PCA, ekstrakt z mirry i oczywiście kwas salicylowy, który ma wysuszyć zmianę, zdezynfekować ją, zabić bakterie itp

Wydajność jest świetna, wystarcza na bardzo długo.


Znacie go? Używacie takich produktów? Ja odkryłam je dopiero w zeszłym roku i od tamtej pory służą mi pomocą w razie potrzeby :)
Bioluxe, Krem do rąk z nagietkiem

Bioluxe, Krem do rąk z nagietkiem

Właściwie nawiązując do poprzedniego postu o kremie do rąk mogłabym napisać tytuł:
"Aśka, wyskakuj z torebki" :)
Dlaczego? Bo Aśka wyskoczyła z torebki w trymiga kiedy dorwałam się do tego kremu, na szczęście Aśka już się kończy, więc mogę żyć bez wyrzutów sumienia :)

Jakiś czas temu wszędzie były kosmetyki z Rosji czy Ukrainy. Dosłownie wszędzie. Na blogach i FB, w czasopismach, na portalach i forach. Musiałam, po prostu musiałam je sprawdzić.
Zakupiłam ich kilka: od szamponów i masek do włosów, przez kremy i maski do twarzy, a kończąc oczywiście na kremach do rąk i stóp. Jak mania to mania pełną gębą :)
Dziś przedstawię Wam:

Bioluxe
Organic Calendula
Krem ochronny do rąk z nagietkiem


Miękka, plastikowa tubka z porządnym nadrukiem (noszę w torebce i nic się nie ściera) mieści w sobie biały kremo-żel o delikatnym zapachu. Zapach troszkę jakby roślinny, kwiatowy, bardzo subtelny - aby go poczuć trzeba powąchać posmarowane dłonie, bo nawet z tubki go nie wyczuwam. Dla mnie to duży plus, nie lubię silnych, mdlących zapachów.

 Tubka jest mała, spokojnie mieści się na mojej dłoni, bo zawiera jedynie 40 ml. Kosztuje ok. 5zł, ale często jest w promocji (kupiłam za... 3,80zł na skarbysyberii.pl).
Idealna do torebki :)




O firmie znalazłam info, że jej produkty zawierają tylko naturalne oleje, wzbogacone w witaminy, a nie zawierają parabenów , produktów naftowych , silikonów, syntetycznych substancji zapachowych i barwników.
Zachęcające!
W składzie znajdziemy m.in. cetearyl alcohol (tłusty emolient, tworzący film na skórze), stearic acid (renatłuszcza), isopropyl palmitate (emolient), olej słonecznikowy, Guineensis Kemel Oil (olejowiec gwinejski), Calendula Officinalis Extract (organiczny ekstrakt z nagietka), glicerynę. 
Jasne jest, że z takim składem krem zostawia na skórze delikatną warstwę, na szczęście stosowany w rozsądnej ilości niezbyt tłustą i śliską.
Jako tako sprawdza się w ciągu dnia, ponieważ dzięki małej tubce mogę go wziąć ze sobą wszędzie: do pracy, na zakupy, gdziekolwiek i użyć w razie potrzeby.

Szczegółowy skład poniżej:


Krem trochę nawilża, ale nie na długo. Całkiem nieźle nadaje się pod rękawiczki, jednak raczej nie na mrozy. Zupełnie nie sprawdza się na noc, rano dłonie są "styropianowe", więc powtarza się sytuacja z Aśką ;)

Mimo to kremik całkiem ciekawy, kupiłam jeszcze dwie inne wersje i podejrzewam, że są podobne, bo właściwie składy różnią się tylko jednym składnikiem :)


Macie jakieś doświadczenia z tą firmą? Mnie od razu zafascynowała, ale będę jeszcze ją poznawać bliżej. Pierwsze wrażenia często są mylące :)
Intimea, Emulsja do higieny intymnej czyli... zaskoczenie z Biedronki

Intimea, Emulsja do higieny intymnej czyli... zaskoczenie z Biedronki

Biedronka często mnie zaskakuje.
Może dlatego, że jest to dyskont, co oznacza mniej więcej, że różne firmy, w tym także te znane i cenione, produkują dla niej np. kosmetyki, które są potem sprzedawane pod marką własną Biedronki np. Be Beauty.
Mnie najbardziej interesują właśnie kosmetyki, choć żywność (niektóra) też jest bardzo dobra np. makarony. Z kolei jogurty mi nie podchodzą wcale i omijam je szerokim łukiem.

Do tej pory znałam namiętnie opisywany i wielokrotnie osobiście przeze mnie używany Płyn micelarny produkowany przez Tołpę (tylko ten niebieski, do skóry wrażliwej).

Kilka miesięcy temu odkryłam na biedronkowej półce kolejne ciekawe produkty:
- dwa genialne kremy do rąk, o których nie omieszkam napisać wkrótce,
- balsam i peeling do nóg (produkowany przez PharmęCF)
- tampony,
- żel pod prysznic arganowy (cudowny!),
 - olejek do paznokci w pisaku,
- żel do higieny intymnej.



Dziś będzie właśnie o tym ostatnim, czyli:

Intimea, Emulsja do higieny intymnej o właściwościach ochronnych z rumiankiem


Wygodne opakowanie z pompką ułatwia higienę i jest bardzo praktyczne. To już moje drugie opakowanie i pompka działa bez zarzutu, nie zacina się. Niestety nie widać ile zostało wewnątrz, jedyny sposób to "na wagę". Wybaczam.


 Sporo jeżdżę po Polsce i wiem, że Biedronki są wszędzie, nawet się trochę z tego podśmiewuję :) Także z dostępnością nie powinno być większych problemów.
Cena jest po prostu śmieszna, bo duże opakowanie 400ml można kupić nawet za 3 zł w promocji (UWAGA! teraz jest akurat taka, obowiązuje 19-25.01!). Normalnie kosztuje ok... 4zł.
Są także inne warianty, kiedyś miałam z korą dębu, ale nie pasował mi (podrażniał), a teraz mam ochotę na wersję bez SLS (różowe napisy).


 Emulsja została wyprodukowana przez naszą polską PharmęCF, którą to firmę za sprawą ich programu No36 do stóp bardzo polubiłam. Pisałam o niej tu i tu.


Skład nie jest super hiper, ale za taką cenę ujdzie. Na drugim miejscu wszędobylski SLS, ale mamy także łagodniejszy środek myjący czyli cocamidopropyl betaine, ekstrakt z rumianku, kwas mlekowy (niezbędny w tego typu produktach), alantoinę.


Emulsja ma biało-przezroczysty kolor, jest lekko lejąca, ale na pewno sama nie "ucieknie" z dłoni. Zapach jest dość intensywny, lekko rumiankowy i lekko jakby "kremowy typu nivea", dla mnie całkiem przyjemny, jednak dość długo się utrzymuje, co czuć np. na dłoniach. Nie jest to wielką wadą, ale szczególną zaletą także, tym bardziej, że oznacza użycie środków zapachowych w znacznej ilości.


Najważniejsze, że emulsja myje wrażliwe miejsca bez podrażniania, bez pieczenia, swędzenia i innych przyjemności np. po długiej jeździe na rowerze. Po użyciu mam uczucie świeżości, czystości i komfortu. Wydajność jest wprost niezwykła - przy codziennym stosowaniu wystarcza na bardzo długo, a do umycia w zupełności wystarczy 1-2 pompki. Za tą cenę można spróbować.

Znacie? A może polecacie inne ciekawe produkty z Biedronki?
Żel myjący, kuracja antybakteryjna Ziaja Med

Żel myjący, kuracja antybakteryjna Ziaja Med

Skóra tłusta jest specyficzna.
Gruba, z rozszerzonymi porami, zaskórnikami, w dodatku łatwo wyskakują niechciane niespodzianki i to zazwyczaj w najmniej odpowiednim momencie.
Nie ma się co jednak użalać i skomleć, trzeba zadbać o to co Bozia dała.
Najlepiej jak potrafimy.

Podstawą każdej pielęgnacji jest - oczywista oczywistość - oczyszczanie.

Dziś przedstawię Wam jeden z najlepszych żeli do mycia przeznaczony do skóry tłustej i trądzikowej, mianowicie:

Ziaja Med
Kuracja antybakteryjna
Żel myjący
Łojotok, trądzik


Ceramiczny młynek, czyli sadystyczne mielenie czego popadnie

Ceramiczny młynek, czyli sadystyczne mielenie czego popadnie

Od dawna mi się marzył!

Co prawda miał być inny, elektryczny, ale ten, który już trzymałam w łapce potrzebował aż 4 baterii... To nie dla mnie, bo trzeba mieć zapas i te sprawy, a ja raczej jestem roztrzepańcem i znając życie po 2 tygodniach obrastałby sobie w kurz wykończony ciągłym mieleniem...
Trzeba było wymyślić coś innego.

I wymyśliłam. Ręczny. Ceramiczny. Szklany. Polski.



Po zużyciu oryginalnej zawartości odkleję naklejki i zostanie sobie zwykły, szklany młynek.
Taki wolę :)

FlosLek. Żel pod oczy z arniką

FlosLek. Żel pod oczy z arniką

Jakieś półtorej roku temu poznałam firmę FlosLek.
Wcześniej nie miałam zielonego pojęcia, że takowa istnieje. Polubiliśmy się dość szybko.
Z przyjemnością poznaję coraz więcej kosmetyków tej marki i dziś mam przyjemność przedstawić Wam jeden z nich:

FlosLek
Żel pod oczy
 na sińce i obrzmienia z arniką


Włosy Lady Marion

Włosy Lady Marion

Ukochana Robin Hooda słynęła ze swoich długich, pięknych, rudych włosów...
 Pewnie jak większość kobiet także i ja chciałabym mieć niezwykle bujną fryzurę, choć rudą już niekoniecznie :)

Jakiś czas temu zakupiłam produkt firmy Marion 7 efektów Kuracja z olejkiem arganowym, która miała mi to ułatwić.

 Kuracja zbiera całkiem dobre opinie, ale ja - jak to ja - musiałam sprawdzić sama.

Kuracja przeznaczona jest do wszystkich rodzajów włosów, zwłaszcza suchych i zniszczonych. Preparat ma zapewnić 7 efektów, mianowicie:
przywrócić połysk,
- zregenerować włosy od wewnątrz i wygładzić je,
- ułatwiać rozczesywanie i układanie,
- wzmocnić i nawilżyć,
- dodać miękkości i elastyczności,
- chronić przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych,
- zapobiegać puszeniu się włosów.

Normalnie cud - miód i malinki w dodatku. 

Zima na paznokciach

Zima na paznokciach

Jakiś czas temu dostałam od Anastazji (http://stazyjka0203.blogspot.com/) paczkę.
 Pomijam, że dotarła do mnie w moje urodziny, bo to czysty przypadek, jednakże niezmiernie miły :)

Zawartość paczki wyglądała tak:


Chyba nie muszę wspominać, że byłam zachwycona?

Szczególnie spodobały mi się życzenia, ale zostawię je dla siebie :)

Z powodu Świąt nie miałam zbyt wiele czasu, ale jedną rzecz musiałam sprawdzić. I to od razu. Chodzi o lakier do paznokci Essie.


Łatwo, szybko i przyjemnie...

Łatwo, szybko i przyjemnie...

No i nadszedł...
... Nowy Rok znaczy.

Czas zabawy, karnawału, imprez, balów, domówek.
Trzeba korzystać, tańczyć, pić (w rozsądnych ilościach) i... jeść.

Czasem zaskakuje nas masa niezapowiedzianych gości, rozochoconych już nieco, a my nie mamy ich czym ugościć... Wtedy cenię potrawy łatwe, szybkie i przyjemne. Dobrze by było, gdyby były jednocześnie smaczne.

Mam kilka sprawdzonych sposobów, przepisów zbieranych od znajomych, z blogów kulinarnych, a nawet kalendarzy.

Jednym z nich są megałatwe, megaszybkie i megasmaczne roladki z łososiem wędzonym.

Potrzebujemy raptem trzech podstawowych składników:
- gotowe tortille (u mnie szpinakowa made in Biedronka)
- serek śmietankowy (Biedronka)
- wędzony łosoś (też może być z Biedronki, ja miałam dzikiego)