Bitwa nr 2! Maseczki oczyszczające: Ziaja kontra Avon

Zapraszam na kolejną bitwę!

Dziś w prawym narożniku staje na głowie tubka od Avon - Głęboko oczyszczająca maseczka błotna do twarzy z minerałami z Morza Martwego.

W lewym narożniku zaś grzecznie czeka na walkę Ziaja - Oliwkowa maska kaolinowa z cynkiem oczyszczająco-ściągająca.

Obie maski mają identyczne szanse. Obie mają podobne zadanie.

Na potrzeby bitwy ringiem będzie moja twarz :D
Na prawą stronę twarzy nałożę maseczkę Avon, a na lewą Ziaji.

 Która z nich okaże się długodystansowcem, a która odpadnie już w przedbiegach?

Jeśli jesteście ciekawi zapraszam do czytania :)



ZACZYNAMY BITWĘ NR 2!

Runda 1: Opakowanie






















 Firmy postawiły na zupełnie różne opakowania.
Avon - wygodna tubka na klik, dobrze się zamyka i otwiera, z miękkiego plastiku. Nie jest przezroczysta, więc nie wiadomo ile produktu zostało w środku. Tubka jest niewielka, można ją zabrać ze sobą nawet w podróż.
Ziaja - równie wygodna i "mobilna" saszetka, łatwo się otwiera, wystarczyła mi na 1,5 raza :)

Ponieważ tubki są wygodniejsze i nie trzeba po nie ciągle biegać do sklepu, więc
Wynik 1:0


Runda 2: Kraj pochodzenia
Avon - firma angielska, ale jak powszechnie wiadomo produkty na nasz rynek są produkowane w Garwolinie.
Ziaja - firma w 100% polska.
Jak wiadomo, lubię wspierać naszych, dlatego też
Wynik 1:1

Runda 3: Pojemność
Avon 75ml
Ziaja 7ml
Wynika z tego, że Ziaja ma 9,33 raza mniejszą pojemność. Jak wiadomo od przybytku głowa nie boli, więc
Wynik 2:1

W tym miejscu postraszę Was moją skórą przed: widoczne rozszerzone pory (w całej okazałości na zdjęciu), przy nosie zaskórniki, jakieś niedoskonałości, zanieczyszczenia, zaczerwienienie itp. 
Jestem posiadaczką cery tłustej i nic co jest z tym związane nie jest mi obce...

Runda 4: Cena
Avon - i tu mam problem, bo wiadomo jak to z tym Avonem jest - promocja na promocji i cena za każdym razem jest inna. Moją maskę kupiłam za 10zł, ale jej stała cena to ok. 20zł.
Ziaja - kupiłam ją za 1,30zł, ale widziałam i za 1zł i za 2zł. 
Może najlepiej będzie jeśli to wszystko uśrednię, tak więc:
Avon (10+20):2=15zł
Ziaja (1+2):2=1,50zł
Z proporcji:
15zł (uśr.cena Avon) - 75ml (poj. Avon)
x - 7 ml
wynika, że 
x = 1,40 zł czyli tyle, ile mniej więcej kosztuje Ziaja.
Moim zdaniem jest zasłużony remis
Wynik 3:2

O kurde, w tym właśnie oto miejscu zdałam sobie sprawę, że trzymam te maseczki na twarzy chyba z 20 minut zamiast 10. Kurde, kurde. Biegnę to zmyyyć..

Już jestem :) Lecimy dalej...

Runda 5: Dostępność
Avon - internet, konsultantka, ew. jakieś stoiska (widziałam takie np. w Stokrotce lub na różnych targach branżowych).
Ziaja - każda drogeria i drogeryjka, sklepy, markety, internet.
Zdecydowana przewaga Ziaji, więc
Wynik 3:3

Runda 6: Zapach
Avon - dość intensywny, kojarzy mi się z morzem i plażą, całkiem przyjemny. Czuć go znacznie także po nałożeniu na twarz, co już niekoniecznie jest wielką zaletą.
Ziaja - przyjemny, roślinny, subtelny. Po nałożeniu maseczka pachnie delikatnie, nie przeszkadza mi.
Wynik 3:4 

Runda 7: Konsystencja i wygląd
 Avon - konsystencja dość gęsta, ale łatwo ją rozsmarować dokładnie na twarzy. Ładnie pokrywa skórę. Kolor brązowy, po wyschnięciu jaśnieje.

Ziaja - trochę lżejsza konsystencja, bardzo łatwo się rozsmarowuje. Kolor półprzezroczysty zielono-biały. Po wyschnięciu całkiem biały.

Chociaż są zupełnie różne to obie świetnie się nakłada, a kolor dla mnie nie jest ważny (i tak straszę, i tak), więc
Wynik 4:5

Runda 8: Skład
Avon - woda, kaolin (glinka, oczyszcza, matuje), nawilżająca gliceryna, krzemian glinu (bentonite-zagęstnik), alkohol denat., butylene glycol (zmiękcza i wygładza skórę), talk (matuje), dipropylene glycol (kolejny glikol złą sławą owiany, tutaj chyba jako rozpuszczalnik), stearyl alcohol (emolient, tworzy film), glyceryl stearate (emulgator), behenyl alcohol (emolient), phenoxyethanol (konserwant), guma ksantanowa (zagęstnik), silica (krzemionka, matuje), disodium edta (sekwestrant, pełni rolę konserwantu), zinc oxide (filtr UV + matowanie), parfum, sól z morza (reguluje sebum złuszcza), na samym końcu mamy silt czyli błoto, którym producent chwali się na opakowaniu. Po podkreśleniu tego co wartościowsze łatwo zauważyć, że dopiero pod końcem jest tego więcej...
Ziaja - woda, hydrated silica (matuje), gliceryna (nawilża), myristyl myristate (ciekły wosk, emolient tłusty, tworzy film), C12-13 alkyl lactate (substancja aktywna, tworzy film, złuszcza naskórek), PEG-7 glyceryl cocoate (renatłuszczacz), panthenol (substancja aktywna, prowit. B5, nawilża), glyceryl stearate (emulgator), PEG-100 stearate (emulgator), illite (glinka zielona, oczyszcza, reguluje sebum), kaolin (glinka, oczyszcza, matuje), carbomer (zagęstnik), zinc oxide (filtr UV, matuje), propylene glycol (ułatwia przenikanie substancji wgłąb skóry, ale może podrażniać), olea europea leaf extract (zmiękcza i wygładza skórę, zwalcza wolne rodniki, działa przeciwzapalnie i antypodrażnieniowo), xantan gum (zagęstnik), diazolidinyl urea (konserwant), methylparaben (kontrowersyjny konserwant), parfum, sodium hydroxide (regulator pH).
Myślę, że gołym okiem widać różnicę..
Wynik 4:6




Runda 9: Zmywanie
 Avon - trudniejsze niż Ziaji. Wiele razy trzeba pocierać skórę.
Ziaja - właściwie wystarczy kilka razy przetrzeć twarz namoczonym płatkiem kosmetycznym i już.
Jak na wszystko i na to mam swój sposób - zwyczajnie nakładam maskę 10-15 minut przed prysznicem i już. Pod bieżącą wodą nie ma problemu :) Dla mnie remis:
Wynik 5:7

W trakcie wysychania
Po wyschnięciu
Podczas zmywania

Runda 10: Działanie
Po obu stronach twarzy skóra jest oczyszczona, jednakże zostały zaczerwienienia.
Avon - na skórze wyczuwam delikatny film, nie przepadam za tym, ale przynajmniej nie wysuszyła skóry nadmiernie. Niedoskonałości minimalnie się zmniejszyły. Pory zmniejszone, ale nieznacznie. Skóra lekko ściągnięta.
Ziaja -  widać trochę mniej zaskórników, a niedoskonałości znacznie się zmniejszyły, skóra jest jednak dość wysuszona, w dotyku zupełnie inna. Pory zmniejszyły się bardziej niż po stronie Avonu. Skóra jest natomiast bardziej ściągnięta.
Najbardziej widać różnicę pod światło, niestety nie jestem w stanie swoim sprzętem zrobić odpowiedniego zdjęcia. Po stronie Ziaji twarz się nie świeci nic a nic, jest ładnie zmatowiona, żeby nie powiedzieć wysuszona, za to po stronie Avon ma delikatny blask, więc widać, że "coś" zostało na skórze, ale nie jest dzięki temu sucha.
Nie wiem na czyją korzyść rozstrzygnąć ostatnią rundę...
Chyba jednak Ziaja poradziła sobie lepiej, ale natychmiast mam ochotę zaaplikować jakiś nawilżający krem...
Wynik 5:8


Po zrobieniu makijażu po stronie Avon skóra zdecydowanie bardziej się świeci, różnicę widać gołym okiem pod światło. Nie dam rady zrobić odpowiedniego zdjęcia, musicie mi wierzyć na słowo :D

The winner is...
Ziaja - Oliwkowa maska kaolinowa z cynkiem oczyszczająco-ściągająca do skóry tłustej, mieszanej

Podsumowanie: Producent spełnił obietnice z opakowania. Maska Ziaji naprawdę redukuje pory i zaskórniki, szybko schnie, łatwo się ją zmywa, ma delikatny zapach, dobrą konsystencję, cenę i dostępność. Jedyny minus jest taki, że lekko wysusza, ale od czego są kremy nawilżające?

Lubicie maseczki? Stosujecie regularnie czy jak Wam się przypomni?

20 komentarzy:

  1. Aż z ciekawości zakupię tę Ziajkę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tej maseczki Ziaji jeszcze nie miałam :) Póki co mam pastę oczyszczającą liście manuka Ziaji, ale maska wpadnie w moje ręce lada dzień :)
    Pozdrawiam oraz życzę szczęśliwego Nowego Roku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I dobrze, niech wpada. Również życzę szczęśliwego Nowego Roku :)

      Usuń
  3. Bardzo ciekawa forma recenzji ;) Ciekawa byłam tej Ziajki! Obserwuję z przyjemnością i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Pozdrawiam również :)

      Usuń
  4. Uwielbiam Ziaję za tą maseczkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Więc doskonale wiesz o co chodzi :) U mnie zagości na dłużej!

      Usuń
  5. Miałam obie i niestety były dla mnie totalnym bublem ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiele zależy także od cery i oczekiwań. Ja się cudów nie spodziewałam, więc wg mnie są ok :)

      Usuń
  6. Dla mnie ta z ziaji jest o niebo lepsza niż wersja z Avonu (choć kiedyś bardzo bardzo ją lubiłam)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Więc zapewne zgadzasz się z wynikiem mojej bitwy :D

      Usuń
  7. maskę avonu lubię a z ziaji jeszcze nie miałam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko można nadrobić :) Maseczka jest tania i dostępna, może też Ci podpasuje :)

      Usuń
  8. z Avonu miałam i mi nie służyła..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest w niej coś dziwnego, przyznaję. Raczej nie kupię jej ponownie, na rynku jest zbyt silna konkurencja :)

      Usuń
  9. Ogólnie nie lubię Avonu a Ziaję uwielbiam, więc wynik nie jest dla mnie zaskoczeniem :D Nie mam skóry tłustej, więc tych maseczek nie wypróbuję, ale mam kilka swoich sprawdzonych i ich właśnie się trzymam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawa jestem jakie to maseczki? Może znam a może nie?

      Usuń
  10. Ja stosuję regularnie maseczkę raz w tygodniu, choćby się paliło i waliło, maseczka musi być nałożona :) Wypróbowałam ich już wiele i jak na razie dla mnie numerem jeden jest maseczka Verona Spa&Wellness 4D z glinką szarą, zieloną herbatą, magnolią i proteinami kaszmiru :) Tych maseczek, które recenzujesz to nie próbowałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Weronka świetnie, to bardzo dobry nawyk :) Ja ostatnio trochę zaniedbałam maseczki co niestety widać na mojej skórze. teraz z pokorą wracam do regularności.
      Maseczki Verony nie miałam jeszcze, ale gdzieś już ją widziałam. Może będzie następnym moim zakupem :)

      Usuń

Uwielbiam czytać Wasze komentarze, ponieważ każdy z nas jest inny i posiada własne zdanie, więc śmiało piszcie! Skomentować może każdy, apeluję jednak o kulturę.

Do blogerów w wolnej chwili na pewno zajrzę :)
Jeśli zaobserwujesz, a też prowadzisz blog - daj znać, chętnie zobaczę o czym piszesz :)